Kategorie

Kalendarz

August 2019
M T W T F S S
« Mar    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Zalety głuchoty

To było jakoś na przełomie 2007/2008. Dokładniej nie pomnę, ale kojarzę, że zimno na dworze było. Miałem kolejny dyżur “lajfowy” w Sejmie. Po kolejnym moim wejściu w TVP Info wydawca zażyczył sobie, abym czegoś tam się w Senacie dowiedział. Posłusznie podreptałem do Senatu.

Tak, to niby ten sam budynek, ale jednak kawałek drogi i zapewniam, że w kuluarach Senatu nie słychać, co dzieje się w Sejmie. Rzecz, mająca być przedmiotem obrad Senatu tegoż dnia wieczorem, okazała się trudna: co senator, to nic nie wie, czy to z koalicji, czy z opozycji. Normalka. Jak zwykle jedynym wtajemniczonym, przynajmniej troszeczkę, był zapewne senator sprawozdawca, ale był dla mnie nieosiągalny. Bezsensownie siedział w sali obrad z wyłączonym telefonem, a inni członkowie izby refleksji akurat nie chcieli posłużyć mi za posłańca.

Bezproduktywnie zeszło mi jakieś 45 minut, gdy nagle telefon od wydawcy: “Za minutę wchodzisz”. Zaraz, gdzie, co, o czym? “Sejm przegłosował”, słyszę w sluchawce. “Przecież wysłałeś mnie do Senatu”, mówię, ale odpowiada mi cisza. Już się rozłączył.

Biegnę  (dosłownie) do Sejmu, by stanąć przed kamerą. Wydawca zawsze chce widzieć na podglądzie, że jestem gotów i czasem tak sobie stoję 10, 20 minut, a nawet pół godziny. Po drodze dzwonię do wydawcy, by wyjaśnić mu, że nie wiem nawet, CO było przedmiotem głosowania, o wyniku i konsekkwencjach nie wspominając. Nie odbiera.

Dobiegam w rejon stolika dziennikarskiego. Dźwiękowiec łapie mnie i stawia przed kamerą, wpina mikrofon, wciska do ucha słuchawkę. Operator zaś, mający stałe łącze dźwiękowe z reżyserką na Placu, woła: “Krzysiek, 15 sekund”. Nadzieja, że wymacham któregoś z kumpli przy stoliku, by dał mi brief w parę sekund, pryska.

15 sekund trwa jakoś krótko, tak bliżej dziesięciu. Jeszcze próbuję łapać oddech, gdy operator macha ręką, że jestem na wizji, a w słuchawce słyszę Danuśkę Holecką: “Sejm postanowił… Krzysztof, opowiedz nam, jak do tego doszło”.

Kusi mnie, by odpowiedzieć, że “dobiegło, nie doszło”. Poważnie zaś — jaki mam wybór? Jakiekolwiek wyjaśnienie, że nie wiem, nie wchodzi w grę: fabryka nie toleruje żadnego podważania swej wiarygodności na antenie. Zgadzam się zresztą z tą zasadą. Chcę krytykować, to zwalniam się z firmy.

Nie mam wyjścia, Udaję, że nie mam zwrotnej. Tłumacząc na polski: że nie słyszę, co do mnie mówią ze studia. Danuśka powtarza pytanie. Stoję jak słup starając się nie patrzeć w kamerę, by uwiarygodnić hipotezę, że nie wiem nawet, iż jestem na wizji, że nie słyszę tego, co doskonale słyszę. Danuśka czeka jeszcze kilka sekund, po czym ogłasza, że “połączymy się za kilka minut”.

O to mi chodziło. To wystarczy, bym dowiedział się, co zaszło, a background mam przecież w głowie. Tylko wydawca nie jest zachwycony. Dzwoni, pyta, co się stało. Nie okłamuję go, mówię, że nie miałem wyboru. “Przecież masz gadane, poradziłbyś sobie”, odpowiada tylko.

Takich i podobnych sytuacji miałem na pęczki przez raptem bodaj dwa lata pracy jako “lajfujący” reporter. W 90% przypadków słyszałem potem, że “moja wina”. Od ludzi z firmy, którzy wiedzieli, jak było, i od postronnych, nie mających pojęcia.

Cóż, dziś prawe ucho tak kiepskie, że nie musiałbym udawać. Po co zaś o tym piszę? Tak jakoś. Sprowokował mnie pewien tweet. Do zobaczenia za X tygodni lub miesięcy.

3 comments to Zalety głuchoty

  • miab

    Skoro się pojawiłes to ja pozwolę sobie wrzucic dwa grepsy z sieci warte spopularyzowania.

    Jeden zdzis:
    “Im bardziej Puchatek zagladal do samolotu tym wiecej Prosiaczkow w nim bylo.”

    A ten sprzed paru dni:
    Absztyfikanci dojnej zmiany i kukizowskie bycze chłopy,
    Trzepacze patriotycznej piany i dupowłazy i jełopy.
    Bigoci, dupki, imbecyle z wrzaskiem kiboli łysych grupek,
    Miernoty, ćwoki i debile
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.
    Wy Misiewicze nienażarte, Gosiewskie chytre na mamonę
    Co państwo dla was tyle warte, ile zostanie nagrabione.
    I ty ministrze od kultury, co nam wyklętą pichcisz zupę
    Promując świętobliwe bzdury
    Całujcie mnie wszyscy w dupę
    I ta eks belfer co dziś w menie szykuje szkolne lata smuty,
    A przy tym szczerzy uzębienie, jakby ją uwierały buty.
    Ty gruba Krycho niedorżnięta, co plujesz, bo masz taki tupet,
    Na Czarny Marsz i te dziewczęta
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.
    Ty stary capie wyleniały, jak katastrofa się zdarzyła
    Spieprzałeś stamtąd w strachu cały – teraz odwaga ci wróciła?
    Drwiąc sobie z majestatu śmierci, parówki badasz poprzez lupę,
    Ty i ci twoi łże eksperci
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.
    I wy, strażnicy jednej teczki, co zajmujecie się tym głównie,
    Aby w zapale małojeckim żywą legendę taplać w gó…e.
    I wy księżule, hierarchowie, co goszcząc dzieci w swej chałupie,
    Myślicie, że się nikt nie dowie?
    Całujcie się wszyscy w dupę.
    I ty, co honor dotąd święty, zredukowałeś do podpisu,
    Co zamiast zostać prezydentem, jesteś strażnikiem długopisu.
    I ty prezesie na drabinie, co Polska teraz twoim łupem,
    Chociaż się brzydzę odrobinę,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.
    I wy, o których zapomniałem, lub pominąłem was przez litość,
    Albo dlatego, że się bałem, albo że taka was obfitość.
    Ty ludzie ciemny już bez cnoty, gdy Konstytucja będzie trupem,
    Boś sprzedał ją za 500 złotych,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.”

  • Bufon

    Na bieżąco w takich sytuacjach można dostać zawału. To dopiero po latach jest śmieszne :-)

Leave a Reply