Kategorie

Kalendarz

March 2019
M T W T F S S
« Jan    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Bus Morawieckiego

Dzień bez kłamstwa to dla pana premiera dzień stracony - dziś Mateusz Morawiecki ogłosił, że mieszkaniec Błonia, chcąc dojechać busem do pracy w Warszawie na ósmą, musi wstać o piątej. Pan premier nie wie, że w sieci są rozkłady jazdy nie tylko PKP, ale i Kolei Mazowieckich, które oferują połączenia Błonia ze stolicą co circa 20 minut w porannym szczycie i czas jazdy rzędu pół godziny. Tymczasem minister od transportu ogłosił, że na realizację słynnej “Piątki Kaczyńskiego” w sferze “przywracania autobusów małym miastom i wsiom rząd hojnie przeznaczy… 800 mln zł. Napisałem na twitterze, że Warszawa dopłaca rocznie 2.6 mld zł do swej komunikacji i te 800 mln na całą Polskę to kropla w oceanie. Odezwało się jednak kilka osób przekonanych, że chodzi przecież “tylko o kilkaset autobusów i kilka kursów dziennie”, więc będzie tanio. Kłopot w tym, że będzie drogo. Bardzo drogo. Ale spróbujmy to oszacować.

Efektywna organizacja transportu w wielkiej aglomeracji jest stosunkowo łatwa. Godziny szczytu są dlugie i coraz dłuższe, potoki pasażerskie — duże także poza szczytem i nawet w nocy. Można więc uzyskać nawet 60-75% wykorzystania  taboru i rozplanować pełne dniówki pracy kierowców. 12-metrowy autobus Warszawa kupuje obecnie za ok. 1.2 mln zł. Przyjmijmy, że przepracuje on 12 godzin w ciągu dnia, pokona 250 km i przewiezie 2 000 pasażerów (średni dystans podróży 5 km) zaspokajając potrzeby transportowe 800 osób oraz zużywając 100 litrów ropy za 500 zł. Potrzebne będą dwie pełne dniówki kierowców – 400 zł. Przyjmijmy pozostałe koszty (amortyzacja, naprawy, przeglądy, ubezpieczenie) na poziomie 10% wartości nowego wozu rocznie, czyli dziennie 330 zł. Razem 1230 zł. To niecałe 5 zł za przejechany kilometr lub 62 grosze na jednego pasażera. 1/3 z tej kwoty zwracają w Warszawie wpływy z biletów. Do zaspookojenia nieco więcej niż minimum, ale też nie pełni potrzeb jednej osoby trzeba więc było dopłacić złotówkę.

W rejonie “komunikacyjnie wykluczonym” absolutne minimum to dwa kursy dziennie, do i z pracy. Niestety wszyscy i wszędzie chcą, by było to w godzinach 6-8 i 15-17, więc każde połączenie wymaga osobnego autobusu i kierowcy. Znalezienie dodatkowego źródła dochodów dla pojazdu poza owymi godzinami będzie trudne, jeśli nie niemożliwe: kurs przed południem i wczesnym popołudniem przydałby się np. podróżującym do urzędu gminy czy powiatu, ale to już o rząd wielkości mniejsza grupa niż dojeżdżających do pracy. Autobus niech będzie 9-metrowy, używany, za 300 tys. zł. Przejedzie dwa razy w obie strony trasę 30 km (ropa 100 zł), przewiezie ok. 100 osób (średni dystans 15 km) zaspokajając potrzeby 50 osób, dniówka kierowcy 150 zł, reszta – 8% wartości, 60 zł. Razem  310 zł. Jeśli z biletów wpłynie 80 zł, okaże się, że do zaspokojenia absolutnego minimum potrzeb komunikacyjnych jednej osoby trzeba dopłacić prawie 5 zł. Dziennie.

To 1500 zł rocznie. 800 mln zł pozwoli zatem, może, zapewnić minimum potrzeb pół miliona Polaków. Pod warunkiem, że całość pieniędzy pójdzie na rozsądne dofinansowania, a samorządy rozsądnie je spożytkują, Nie twierdzę, że to nic, ale to nie jest żaden program, to jałmużna. Lub raczej polityczna inwestycja, bo to absolutnie wystarczy, by przez kilka miesięcy zapewnić w wybranych miejscach dopływ szczęśliwych twarzy dziękujących w “Wiadomościach” TVP za piątkę Kaczyńskiego.

1 comment to Bus Morawieckiego

  • Ajgor

    Po zachwytach pisolubnych, napisałem w komentarzu na S24, że to co da PiS wystarczy na dwa kursy dziennie w każdym powiecie w Polsce, tak od czapy oczywiście. Ale patrząc jakie jest pokrycie tras w powiecie opolskim przez PKS i wśród prywatnych przewoźników, widać jasno, że tam gdzie dzisiaj komunikacja nie dojeżdża, nie dojedzie i po tym dofinansowaniu.

Leave a Reply