Kategorie

Kalendarz

February 2018
M T W T F S S
« Jan    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728  

Tramwajem przez wrzosowiska

W tworzeniu kolejowych problemów Duńczycy aspirują z powodzeniem do tytułu mistrzów świata i pozostaje tylko żałować, że nie ma takiej dyscypliny olimpijskiej. W tytule nawiązuję oczywiście do publikowanego tutaj cyklu o największym skandalu w dziejach kolei w Europie. Historia nowego tramwaju w Aarhus nie jest jednak analogiczna: koncepcja jest sensowna, tylko w wykonaniu nie obyło się bez potknięć.

Kibicuję tej inwestycji od dawna czekając, aż impresja artystyczna zamieszczona w Railway Gazette stanie się rzeczywistością. Jeszcze się nie stała, choć tramwaj od niedawna już jeździ — na razie wyłącznie na odcinku miejskim. Oddanie do użytku całej linii planowane jest jednak w tym roku i wydaje się realne.

Tramwaj wśród pól wygląda urokliwie i nieco zabawnie, ale śmiać się nie ma z czego. Kilka miast europejskich spoza grona wielkich aglomeracji z powodzeniem od lat stosuje w komunikacji miejskiej i podmiejskiej, a nawet subregionalnej, ten właśnie rodzaj transportu zwany często “tram-train”. Linie wykorzystują bowiem tory porzucone przez “normalną” kolej lub współdzielą z nią istniejące linie.

Najbardziej znane są systemy w niemieckim Kassel i francuskiej Miluzie. Wieloletnią pracę i powodzenie ma na koncie też prawie 70-kilometrowy belgijski “tramwaj plażowy”, tramwaj Alicante-Benidorm-(Denia) czy w amerykańskim Austin. Jest już na świecie ze 20 takich systemów, a w budowie lub planowaniu dwa razy więcej. Szkoda, że w Polsce to sfera marzeń raczej niż planów: tylko Wrocław ma w miarę konkretne zamiary integracji tramwajów z koleją aglomeracyjną, a jedyny istniejący, łódzki system podmiejskich tramwajów zwija się zamiast rozwijać.

Aarhus swój 110-kilometrowy tramwaj planuje od końca lat 90. ubiegłego stulecia. Budowa ruszyła w 2012, tramwaj miał ruszyć wiosną 2017. W tym terminie udało się, i to jest niezły wynik w tego typu inwestycjach, ogłosić dokładny już i w miarę bliski termin otwarcia pierwszego odcinka: 23 września 2017.

To, co się stało we wrześniu, wywołało kolejny kolejowy szok w Danii. Problem nie w tym, że uroczystość trzeba było przełożyć, bo zabrakło certyfikatu bezpieczeństwa. Rzecz w tym, że operator tramwaju, choć musiał sobie doskonale zdawać sprawę, iż owego zezwolenia nie ma i na czas nie będzie, bo właściwa komisja nie ma nawet w planie posiedzenia — do ostatniej chwili udawał, że wszystko jest ok. Imprezę odwołał dopiero 22 września po południu.

Wkrótce wyszło na jaw, że zastrzeżenia podległego rządowi Trafikstyrelsen są dość poważne. Dotyczą całego systemu zarządzania bezpieczeństwem w lokalnej spółce francuskiego operatora Keolis. Od lat wozi on Duńczyków autobusami, ale na świecie specjalizuje się w kolejach miejskich i podmiejskich i także w Danii robi teraz krok w tym kierunku. W Aarhus zrazu nie umiał jednak ani ocenić ryzyka związanego z przewozami ludzi, ani przyjąć wymaganych prawem gwarancji odpowiedzialności za całość prowadzonej działalności transportowej.

W październiku ogłoszono nowy termin otwarcia: 23 listopada. W połowie miesiąca okazało się, że to nierealne. Nowym świętem miał być 17 grudnia, ale też nie był. 20 grudnia, po rozwiązaniu głównych, choć nie wszystkich problemów Keolis dostał tymczasowe zezwolenie na działalność i nazajutrz urządził fetę. Od sześciu tygodni tramwaj w Aarhus jeżdzi więc, na razie na 7-kilometrowym odcinku z dworca do szpitala uniwersyteckiego. Latem być może wyjedzie na pola.

PS. Jakoś mi się żal Duńczyków i Keolis zrobiło, więc dodam, że unijne przepisy o ocenie i zarządzaniu ryzykiem w transporcie kolejowym są dość świeże — obowiązują od lata 2012. Bardzo liczni przewoźnicy mieli kłopoty z wdrożeniem rozporządzeń.

2 comments to Tramwajem przez wrzosowiska

Leave a Reply