Kategorie

Kalendarz

December 2017
M T W T F S S
« Nov   Jan »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Komentarze

Być prorokiem

Szczerze mówiąc wciąż jeszcze z niedowierzaniem rozglądam się wokół. Wciąż chwilami myślę, że to tylko zły sen, że to przecież niemożliwe, dziać się nie może.

Nie, nie sądziłem, że można w XXI wieku przywrócić PRL-owski system zarządzania sędziami, sądami i trybunałami — i przekonać znaczną część narodu, że to niezbędna reforma.

Nie, nie przewidywałem, że można mniej niż rok przed wyborami wywrócić do góry nogami ordynację wyborczą i wprowadzić rozwiązania, na które musi zabraknąć czasu, głosząc przy tym, że z tego chaosu wyniknie “transparentność”.

Nie, nie pomyślałem, że te i liczne inne rewolucje partia rządząca przeprowadzać będzie przez Sejm w parę dni lub nawet parę godzin, bez śladu konsultacji, odbierając często opozycji prawo głosu.

Nie, nie wyobrażałem sobie, że policja (milicja?) znów będzie zatrzymywać i stawiać przed sądem uczestników antyrządowych demonstracji — za sam udział w demonstracji lub za posiadanie kwiatów.

Nie, nie przyszło mi do łba, że słowami zakazanymi, ściganymi przez funkcjonariuszy służb rządowych na ulicy i w Sejmie, znów staną się prawo, konstytucja, Lech Wałęsa.

Nie, nie wpadłem na to, że opozycja en masse znów będzie nazywana “zdrajcami”, “sprzedawczykami” i “kryminalistami”, ciągana po prokuraturach i sądach, że co i rusz ze strony prominentów obozu rządowego padać będą głosy o potrzebie jej delegalizacji lub “resocjalizacji w obozach”.

Nie, nie miałem pojęcia, że Unia Europejska i jej instytucje staną się wrogiem nr 1 w oczach polskiego rządu, że o Niemczech, ba, o całym Zachodzie polski rząd znów będzie mówił językiem Gomułki i Jaruzelskiego oburzając się na “wtrącanie w nasze sprawy”.

Nie, nie uwierzyłbym jeszcze niedawno, że szefostwo parti rządzącej będzie zmieniać premierów w stylu rodem z PRL, wydając komunikaty żywcem przepisane z tych Biura Politycznego KC PZPR, a chwalić to będzie były sekretarz KC PZPR — i to wszystko w imię rzekomej “dekomunizacji”.

Nie, nie przeszło mi nawet przez myśl, że telewizja “publiczna” wróci do standardów i języka stanu wojennego, a nawet je prześcignie zbliżając się do propagandy północnokoreańskiej, że codziennie głosić będzie wyższość Polaków, wiodącą rolę Polski w świecie i cudowne właściwości rządu.

Nie, nie pomyślałbym, że owa telewizja bez żenady rozpowszechniać będzie kłamstwa i fejki jednobrzmiące z agitką partii rządzącej, a główne wydanie “Wiadomości” stanie się pełnym hejtu programem publicystyczno-historycznym z paskami godnymi transparentów najgorszych grup kibolskich.

Byłem głupi. Nie doceniłem determinacji Jarosława. Nie nadaję się na proroka. Może lepiej, bo martwić się o Polskę zacząłem dzięki temu dopiero niedawno.

Dziś przynajmniej nie mam złudzeń, że coś się rychło zmieni. Mateusz Morawiecki, tak jak Beata Szydło, będzie posłusznym wykonawcą rozkazów prezesa. I wszystko to trwać będzie, póki światowa koniunktura gospodarcza sprzyja.

64 comments to Być prorokiem

  • Krzysztof Leski

    Tekst traktuję jako otwarty. To wszystko jest tak niewyobrażalne, że na pewno o czymś zapomniałem.

  • r306

    A mowilem to Panu… :) Bez satysfakcji… ani wowczas ani teraz…

  • Bufon

    Znam małe miasteczko. Ulicami snują sie dymy z kominów zatykając dech w piersiach. Miastko skazane jest na miał, węgiel, drewno i mazut – nie jest zgazyfikowane. Przyszła prywatna firma, dogadała się z samorządem zainwestowała milion w poprowadzenie gazociągu. Zmieniła sie władza. Gazociąg czeka nieużytkwany w ulicach, firma liczy straty, starosta nie pozwala podległym jednostkom podłączać się, a mieszkańcom głosi, jak to stara się o gazyfikację, by ratować ich płuca i o czyste powietrze, i że już w 2021 państwowy dostawca doprowadzi do miasta gaz.
    Bo nie ważne jak jest. Ważne by mieć sukces. By o nim mówić. I by za sukcesem stało państwo. A nie prywatny biznes niezwiązany z władzą. Bo tak o suwerena dba PARTIA.

  • Bufon

    W październiku w jednej ze świętokrzyskich gmin, w składzie opału wprowadzono sprzedaż węgla na kartki – z powodu jego niedoborów.
    Łza w oku się kręci. Kto jeszcze pamięta kartki na buty i na papierosy ?

  • Bufon

    Piotr Andrzejewski 19.07.2017 TVPiS INFO: “„Polska nie ma opozycji. Ma destrukcyjną grupę, która będzie wszystko robiła, by uniemożliwić sprawowanie władzy przez tych, którzy zostali do niej demokratycznie powołani. [...] Destrukcyjnej grupie zależy, żeby jeszcze bardziej destabilizować sytuację Polski, najlepiej, żeby ktoś ich pobił z zewnątrz i oskarżą o to rząd i policję. Jest to zorganizowana grupa przestępcza. Tylko wielkiemu miłosierdziu tych, którzy rządzą, Jarosława Kaczyńskiego i chęci utrzymania stabilnego państwa i prawa w Polsce, zawdzięczamy to, że ta grupa [opozycja], która może nosić charakter grupy zorganizowanej przestępczości, nie jest postawiona w stan oskarżenia.”

  • Bufon

    Przez 18 miesięcy kierowania Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jej szef Piotr Pogonowski awansował z kaprala na pułkownika

    Takie błyskawiczne kariery ostatni raz były pod koniec lat czterdziestych.

  • Bufon

    Minister Edukacji Narodowej, nauczycielka, polonistka, Anna Zalewska:

    „z mojej wiedzy wynika, że “poległ” to właśnie “zginął”, a nie poległ na polu bitwy”

  • Bufon

    Zerknąłem w swoje zapiski sprzed ponad dwóch lat, z 29.10.2015 r.:

    “Egzaminem sprawdzającym intencje dzisiejszych zwycięzców będą cztery sprawy: Konstytucja, Trybunał Konstytucyjny, SKOKi i senator Bierecki oraz media publiczne.

    Trybunał Konstytucyjny – czy doprowadzi do paraliżu jego prac zgłoszeniem do Trybunału noweli ustawy o Trybunale
    Konstytucja – w jaki sposób będzie prowadził procedury związane z ewentualnymi zmianami w Konstytucji (… doprowadzając do paraliżu Trybunału Konstytucyjnego i wymieniając aktualnych jego sędziów)
    Publiczne Radio i Telewizja – w jaki sposób przejmie nad nimi władzę
    Czy afera SKOKów zostanie zamieciona pod dywan

    Jarosław Kaczyński … Jeżeli skroi ustrój naszego kraju pod siebie i swoją partię, wówczas po jego śmierci wszystko się zdegeneruje.”

    Sporo trafiłem dwa lata temu. Ale zniszczenia niezależności sądownictwa nie przewidziałem.

  • Jerzy Maciejowski

    Panowie tak na poważnie o tej utraconej niezawisłości sądownictwa? Bo jak mi Bóg świadkiem, nie pamiętam czasów, gdy sądownictwo było „niezawisłe” i „niezależne”.
    Pamiętam sądy czasów stanu wojennego, gdzie zdarzali się przyzwoici ludzie, i nie tak odległe czasy, gdy sędzia był gotowy dostosowywać prowadzenie sprawy do oczekiwań PDT. Zatem, o co ten krzyk? O to, że teraz „oni” kręcą tymi sędziami, a przedtem robiliśmy to „my”?
    Różnice w detalach nie są istotne. Teraz jest więcej gumofilców niż lakierków, niemniej nadal mam nieodparte wrażenie obcowania z chamstwem. Zmiana partii niczego istotnego nie zmieniła.
    Proponuję przestać płakać nad rozlanym mlekiem i zacząć pracować nad takim poprawieniem systemy by następny kaczor czy PDT nie mogli go popsuć. Moje propozycje wiszą na tekstowisku, więc jest od czego zacząć dyskusję…

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

    • Bufon

      “sędzia był gotowy dostosowywać prowadzenie sprawy do oczekiwań PDT”

      Z tego co pamiętam (stenogram rozmów czytałem, nie tylko pikantne pół zdania w prasie), gotów był dostosować nie “prowadzenie sprawy”, a termin rozprawy do możliwości terminu zapoznania się Ministerstwa z materiałami sprawy oraz możliwości przyjazdu z ministerstwa, a także zapewniał że dopilnuje bezstronności, by nikt nie mógł zarzucić jej braku. I nie PDT, a ministra. Ot, szczegóły.

      Ps.
      Po lipcowej zmianie (tej niezawetowanej), Ustawa wprost gwarantuje Ministrowi prawo do wglądu w akta sprawy na każdym momencie jej biegu.

    • Ajgor

      @Jerzy Maciejewski

      “O to, że teraz „oni” kręcą tymi sędziami, a przedtem robiliśmy to „my”?”
      Kłamie Pan z premedytacją.

      To była prowokacja dziennikarska, która obnażyła serwilizm sędziego, ale nie ma żadnego dowodu, ze przedtem robiliśmy to “my”.

      Pytanie czy takich usłużnych sędziów będzie więcej pod nowa ustawą czy mniej?

      Przykład prokuratorów i policjantów pokazuje, że dużo więcej.

  • abalwierz

    Czy można się nie zgodzić?

  • JAG

    Gdy czytam myśli Krzysztofa to zastanawiam się jak to się dzieje, że ludzie odwołujący się do etosu Solidarności lat 1980-1988, dzisiaj są gotowi do zniszczenia podwalin demokracji.
    Jak to się dzieje że słowa Gomułki o tym że “władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy” zaczynają się ponownie materializować.
    Jak to się dzieje że człowiek desygnowany na Premiera Rządu RP, publicznie dezawuuje sędziów sądu najwyższego, kłamiąc że wśród nich są Ci co skazywali go w stanie wojennym.
    Jak to się dzieje że aparatczyk PZPR który oskarżał w latach 1982-1988 w każdej sprawie, nawet skrajnie politycznej – dzisiaj może być postacią, która jest twarzą niszczenia sądownictwa.
    Jak zrozumieć że kodeks wyborczy jest zmieniany aby umożliwić fałszowanie przyszłych wyborów.
    Jak pojąć że niewątpliwe kiedyś autorytety dawnej opozycji solidarnościowej jak np. Zofia Romaszewska, akceptuje identyczne jak za czasów komunistów, metody upodlenia ludzi i sposoby zmian prawa.

    Jak to jest że autorytety z czasów walki o uwolnienie Polski z zależności od Moskwy, są niszczone przez byłych aparatczyków KC PZPR?

    Co się stało?
    Jak to jest że można dopuścić do niszczenia autorytetu Państwa, wykorzystując nieszczęsną katastrofę smoleńską do bezkarnego generowania zarzutów o zamachu kierowanym przez Premiera, Marszałka Sejmu czy Ministra Spraw Zagranicznych na Prezydenta Polski?

    W Polsce nigdy, ale to absolutnie nigdy, żaden polityk nie poniósł odpowiedzialności za swe działania lub co gorzej za swe zaniechania działań. Instytucja Trybunału Stanu jest żałośnie upolityczniona a za tem nieskuteczna.

    Aby Polska mogła odbudować się po czasie obecnej “smuty” konieczne będzie postawienie odpowiedzialnych przed sprawiedliwym sądem i wyegzekwowanie zasądzonych kar, tak aby w przyszłości każdy wiedział co może go spotkać gdy poważy się rzucić wyzwanie Państwu!
    Mam nadzieję że dożyję czasu gdy odpowiedzialni z demolowanie Państwa, za demolowane stosunków społecznych, za demolowanie gospodarki zapłacą całym swym majątkiem i długoletnim więzieniem.
    Inaczej trzeba by się pogodzić że słowa jednego z najgorszych zbrodniarzy XXwieku tj. Geobbelsa były ze wszech miar słuszne i zasadne.

    Ale dzisiaj obawiam się o Polskę tak jak Krzysztof.

    • Jerzy Maciejowski

      Panie Jagu!

      Generalnie zgadzam się z Panem. Proponuję zacząć od wyjaśnienia katastrofy pod Smoleńskiem i ukarania tych, co zaciemniali sprawę skutecznie mieszając Panu w głowie. Wieloletnie więzienie dla Tusków, Kopaczów, Millerów i całej reszty mile widziane. Ma Pan rację, powinni zapłacić za to co zrobili Panu i reszcie społeczeństwa.
      Obecni rządzący robią wszystko, by za dwa lata oddać władzę, więc nie widzę po co przywoływać towarzysza „Wiesława”. PO mogło wierzyć, że nie odda władzy, ale oddało. :)

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

      • miab

        W kwestji katastrofy smoleńskiej sprawa jest akurat od lat wyjasniona Protasiuk, Błasik, Kaczyński Lech i jego biuro, Kaczyński Jarosław(plus Antoni z Zespołem za wieloletnie mataczenie i wyłudzenie z tego tytułu gigantycznej kwoty z budżetu).

      • Ajgor

        @Jerzy Maciejowski

        To Panu Macierewicz i spółka zrobili wodę z mózgu, ponieważ wszelkie dowody fizyczne, wykazane przez fachowców, wskazuja jednoznacznie na katastrofę, do której doprowadziła załoga. Tuska w tym samolocie nie było.

  • Nie mogąc się nie zgodzić z tym co Pan napisał pojawia się pytanie dlaczego Prezesowi tak łatwo poszło. To, że znaleźli się ludzie gotowi wykonywać bezrefleksyjnie i ślepo jego pomysły to mnie nie dziwi – w każdym ustroju i w każdym czasie tacy ludzie się znajdą, dziwi mnie jedynie skala tego zjawiska. Ale nawet to nie miałoby znaczenia gdyby nieprawdopodobna słabość instytucji demokratycznego państwa. Gdzieś przy ich tworzeniu został popełniony błąd. Tak wiem – jest spór czy to “ludzie tworzą instytucje” czy “instytucja tworzy człowieka”… Niestety okazało sie, że albo umocowanie instytucji jest za słabe albo poprzez formalizm graniczący z konformizmem instytucje abdykują…
    Wielkiej dojrzałości trzeba będzie, by za lat kilka bądź kilkanaście, zacząć budować je od nowa. Pokusa by “wahadło odbiło” będzie zapewne ogromna.

    Prezes niszczy coś, co w jego mniemaniu, było źródłem jego rodzinnych tragedii i osobistych niepowodzeń. Ludzi z takim przekonaniem i chęciami jest wokół nas bezliku. Jest tylko ta różnica, że Prezes ma ku temu środki. I to m.in. z kasy Państwa, które chce zaorać…

    • Bufon

      “nieprawdopodobna słabość instytucji demokratycznego państwa. Gdzieś przy ich tworzeniu został popełniony błąd”

      Zapewne instytucje naszego Państwa nie były super mocne i nie były doskonałe. Ale myśl, że można by stworzyć doskonalsze, odporniejsze na ich psucie, przejmowanie, korzystanie z ich prerogatyw wbrew Konstytucji, etc. jest złudna. Zawsze znajdzie się jakiś Salazar, Mussolini, Horthy czy nasz swojski Piłsudski, którzy wiedzą lepiej, czują mocniej, kochają bardziej.

      To jest tak jak z odwiecznym sporem: czy prawo powinno być ogólne, czy szczegółowe, uznawać prymat litery prawa czy jego ducha.
      Gdy prawo jest ogólne, zawsze znajdą się tacy, którzy ogólne zapisy będą interpretowali dowolnie szeroko. Lub odwrotnie – będą dosłownie i literalnie odczytywali jego ubogie zapisy – w zależności co jest im wygodniejsze.
      Gdy prawo jest szczegółowe, nigdy nie uwzględni wszystkich możliwych przypadków, okoliczności, możliwości, etc. Życie jest bogatsze, a ludzie są kreatywniejsi, niż najmądrzejsi ustawodawcy i najfantastyczniejsi filozofowie oraz scenarzyści.
      Gdy będzie się literalnie przestrzegało prawa, wtedy będzie ono bezduszne. Jak w przypadku gdy zabrano mieszkanie babci, po śmierci jej dzieci oraz wnuczki w wypadku samochodowym. Wnuczka zmarła ostatnia, a zgodnie z literalnym prawem, babcia może dziedziczyć po dzieciach, ale nie po wnukach. Wojewodzie “było bardzo przykro, ale nie mógł odstąpić od egzekwowania prawa ze szkodą dla Skarbu Państwa”. Duch prawa pozwoliłby na to, ale gorliwcy doprowadziliby zapewne do dymisji i ukarania wojewody, a babci i tak by zabrali mieszkanie.
      Polityka oficjalnego kierowanie się duchem prawa, a nie jego literą, to zaś prosta droga do zupełnej dowolności interpretacji, uznaniowości, poczucia bezkarności, klientelizmu, łapówkarstwa… do bezprawia i anarchii.

      Jeden z gości strony przypomniał, że i w stanie wojennym zdarzali się przyzwoici i uczciwi sędziowie. Zapewne i jutro tacy też będą w sądach. Ale tak jak i w stanie wojennym, i jutro nad nimi będą dyspozycyjni, cyniczni i partyjni przełożeni. Sprawy sporne z Państwem, partią rządząca czy też z jej członkami, współpracownikami, rodzinami, ich firmami, czy zwyczajnymi opłacającymi się “klientami”, będą prowadzone przez “ściśle” wyznaczonych sędziów. A ci uczciwi będą prowadzić sprawy rozwodowe, albo rozsądzać w Sądzie Rejonowym w Kurzych Dołach.

      Na twój dylemat odpowiem więc wprost -tak, to “ludzie tworzą instytucje”. Dobry człowiek i w złej instytucji będzie czynił dobro. A zły człowiek i z najlepszej instytucji uczyni przedsionek piekła, a potem ją i tak zupełnie zepsuje. Czego właśnie jesteśmy świadkami. I o czym najlepiej wie za Leninem towarzysz Jarek.

      • Krzysztof Leski

        Instytucje demokratyczne są tak silne, jak szacunek dla demokracji w społeczeństwie.

        • Bufon

          No, to ja się napisałem w czterech akapitach, a Pan podsumował wszystko w jednym zdaniu.
          Albo Pan jest tak zwięzły, albo ja jestem taka rozlazła pierdoła :-)

      • To nie do końca tak… O ile zgadzam się z powszechną opinią, iż dwa lata temu powstał klimat do zmiany to, coby nie powiedzieć, nie był to klimat do zmiany na autorytaryzm – Polska nie była Włochami przed Mussolinim, Portugalia przed Salazarem czy nawet Węgrami przed Orbanem (“kłamaliśmy rano,noca i wieczorem”). Nie chcę wchodzić w dyskusje co ten klimat do zmian wywołało ale cokolwiek to było nie odwoływało się do rządów silnej reki, sanacji państwa, prostackiego nacjonalizmu czy sentymentu za peerelowskim bezpieczeństwem z jakimi mamy dziś do czynienia. Wszystko to wylało się dopiero po zmianie władzy. I stało się to dzięki dwóm zabiegom : sięgnięciu po ludzi, których intelektualne zdolności nigdy na szczyty władzy by nie wyniosły i którym wmówiono, że są nową elitą oraz transferom socjalnym. A problem jest w tym, że dotychczasowa elita oddała przez abdykacje kolejne instytucje… Ja to moge tak po ludzku zrozumieć – o czym ma rozmawiać sędzia Sądu Najwyższego i p.Piotrowiczem? Może tylko o pogodzie… Ale często wygląda to tak jakby sądy odmawiały zajęcia stanowiska bo….. uwaga…. w obowiązujących przepisach nie ma przewidzianych sytuacji , że najwyższe osoby w Państwie tak ordynarnie złamią Konstytucje. Myślisz, że któryś z odwołanych lub wysłanych na emeryturę sędziów da się wyprowadzić przez mili.. przepraszam, policję? Nie. Uzna, że taki opór jest poniżej ich godności… i ustąpi. Nie dziwota więc, że coraz mniej ludzi na manifestacjach w obronie sądów… Ci manifestanci muszą wiedzieć, że jest sens manifestować… Instytucji nie bronili ci, którzy w pierwsi powinni stanąć w ich obronie.

        A co ducha i litery prawa – sa nierozłączne. Ale jeśli nie ma zaufania na podstawowym , najniższym z możliwych poziomów to, rzeczywiście duch nie zadziała bo pojawią się oskarżenia o uznaniowość, zostanie formalizm, który prawo może nie zabije ale sprawiedliwość juz tak…

        • Bufon

          “dwa lata temu powstał klimat do zmiany to, coby nie powiedzieć, nie był to klimat do zmiany na autorytaryzm”

          Ale ludzie obejmujący władzę byli “klimatyczni”.

          Np.: profesor Staniszkis, cokolwiek by o niej mówić, jak większość ludzi nie widziała w nich tego, co np.: ja widziałem już dawno. Musiał Trybunał Konstytucyjny paść ich ofiarą, by zaczęła przeglądać na oczy. A i wtedy jeszcze jako pozytywny przykład podawała działania Macierewicz !

          “Myślisz, że któryś z odwołanych lub wysłanych na emeryturę sędziów da się wyprowadzić przez mili.. przepraszam, policję? Nie. Uzna, że taki opór jest poniżej ich godności… i ustąpi”
          Wiem. Różnica między nami a nimi jest taka, że my chcemy/powinniśmy bronić instytucji, bo wolność i praworządność tych instytucji gwarantuje nasze wolności.
          Oni zaś bronic będą ludzi, swoich ludzi. Instytucje dla nich są niczym. Dla nich czymś/kimś jest Kaczyński, Macierewicz, Kamiński. Oni są dla nich uosobieniem ich wartości. Nie widzą zaś, że sami nie są dla swoich idoli wartością. Są jedynie sposobem do osiągnięcia i utrzymania się przy władzy.

          Trudno jednak bronic instytucji, gdy Prezes SN idzie do Pałacu namiestnikowskiego na zaprzysiężenie dublera na Sędziego TK. Trudno bronić instytucji, gdy niezrozumiale dla nas Prezes SN występuje naprzeciw oczekiwaniom rządzącym z propozycją własnej ustawy, i zostaje przez nich wyszydzona. Trudno bronic instytucji, gdy sędziowie SN uchylają się od osądzania sprawy niewygodnej rządzącym. Trudno bronić instytucji, gdy sędzia SN w radio mówi, że “całe życie był sędzią i nic innego nie potrafi robić”. Jak bronić instytucji, gdy ludzie w niej DLA NAS pracujący, sami nie chcą za jej niezależność ponosić ofiar ? To tak, jakby wojnę mieli prowadzić sami szeregowi, bo sierżanci, kaprale, majorzy i generałowie nie chcą ubrudzić sobie mundurów i stracić żołdu.

        • jes

          Demokracja to jednak dość subtelne narzędzie. Subtelne, bo to, pozostający w dynamicznej (żeby nie powiedzieć chwiejnej) równowadze system wzajemnych relacji międzyludzkich i międzyspołecznych oparty o prawo (z całym bagażem trudności, o których napisał Bufon), kulturę, obyczaj i konsensusy. Dynamizm tej równowagi przejawia się m.in. w tym, że demokracja bardzo źle znosi wyłomy. Wyłomem zaś jest każde jednostronne podważenie konsensusu – formalnego, obyczajowego, kulturowego. PiSiory nie byli tu pionierami.

          Piszecie Panowie tak, jakby świat, umownie nazwijmy go III RP, był światem demokracji prawie doskonałej (gdzie pozbawiony wpływów politycznych wymiar sprawiedliwości z TK i SN na czele był ostoją etyki, mądrości i skuteczności), gdzie żadna z ważnych (ilościowo bądź jakościowo) grup społecznych nie czuła się wykluczona ze społecznego konsensusu. Otóż taki obraz jest oczywiście niezgodny z prawdą. Obserwowane właśnie, skuteczne niestety, chamskie rozpychanie się łokciami “ludu pisowskiego” jest w dużym stopniu efektem owego wcześniejszego rozchwiania równowagi w naszej nie dość jeszcze opierzonej demokracji. Myślę, że trzeba to umieć dostrzec spod jak najbardziej słusznego psychologicznie pokładu naszego zniesmaczenia. Siermiężna rzeczywistość, w której żyje część naszych rodaków tęskniących za pewnymi elementami życia społecznego znanymi z czasów młodości jest faktem, który w przyszłości należy brać pod uwagę zabierając się do rządzenia państwem. W pewnej mierze będzie jednak łatwiej, bo pogorzeliska, które zostawi po sobie dzisiejsza władza łatwiej będzie zagospodarować od nowa przy udziale ludzi pokolenia >’89, nie mogących już tęsknić za towarzyszem “Wiesławem”.
          Ale łatwiej – nie oznacza łatwo. Łatwo będzie wtedy, gdy wystarczy nam do szczęścia zieleń chwastów, które samoistnie znów nam pokryją spaloną ziemię, a my wśród tych chwastów bawić się będziemy w “zieloną wyspę”.
          Dziś przykra (to bardzo delikatne słowo) jest dla mnie nie tyle radosna twórczość dzisiejszej władzy (“to jest tylko smutne miasteczko, ono sobie kiedyś pojedzie”), co stan i poziom opozycji.

          Co do mocnego porównania Polski do zgwałconej kobiety. Cóż, nie pierwszy to na Niej gwałt. Dlatego też pewnie gwałcicielom nie zdaje się by robili coś nadzwyczajnego, czy niewłaściwego choćby.

          • Oj…. Nie raz pisałem, również tu, że jest wiele rachunków krzywd – tych rzeczywistych jak i mniej lub bardziej urojonych. I takie rachunki powodują naturalne zmiany rządów w demokracji. Oczywistym jest, jak pisałem, że klimat do zmiany władzy był. Ale nie o tym rozmawiamy! Rozmawiamy o tym z jaką łatwością i bezczelnością rozbijane są ramy i mechanizmy które przecież na tę zmianę pozwoliły i są zastępowane rozwiązaniami, które przypominają peerelowską rzeczywistość. Również w nowej elicie władzy jest nadreprezentacja owego “ludu pisowskiego” oraz peerelowskich złogów – niema w niej ludzi, którzy mając całkowite uzasadnione wrażenie ciężkiej i “dobrej” pracy, nie dostrzegali iż przynosi im to oczekiwane owoce. Właśnie ci drudzy dali PiSowi, w mojej opinii władzę, i dopóki nie odczują konsekwencji swoich wyborów PiS będzie rządził. Dlaczego jest ta nadreprezentacja? Nie ze względu na liczebność ale nacelowe działanie Prezesa. Wiem, że KL nie lubi “psychologizowania” ale Kaczyńskiemu nie chodzi jedynie o zaoranie III RP ale również o jej ośmieszenie poniżenie. A jak to można zrobić lepiej jak nie zlecając tego Piotrowiczowi, Szyszce czy dając zezwolenie na renesans urbanowskiej propagandy. Jeśli chodzi tu o wyrównywanie jakiś rachunków to tylko tych Kaczyńskiego.

            A co do opozycji – Prezes zmienił reguły. Opozycja ma tego świadomość ale nie wypracowała jeszcze odpowiedzi. Inne są możliwości opozycji w autorytarnym otoczeniu inne w demokracji…

          • Bufon

            “Piszecie Panowie tak, jakby świat, umownie nazwijmy go III RP, był światem demokracji prawie doskonałej”

            Ma pan rację. Nasza rzeczywistość sprzed listopada 2015 nie była doskonała. Tak jak doskonały nie był rząd PO+PSL, a i Tuskowi delikatnie mówiąc, sporo brakowało do doskonałości. Ale był lepszy niż dzisiaj.
            Moja żona nie jest doskonała. Ale jest najlepszą jaka mogła zmi sie przytrafić.
            Ja nie jestem najlepszym mężem. Ale chwalic moją żonę – nie stara sie zamienić mnie na innego.
            Staramy sie poprawić, zmienić, REFORMOWAĆ. A nie deformować.

            Dzisiejsze działania PiS wyglądają, jakby widząc, że dom ma przeciekający dach, dziurawe rynny, skrzypiące drzwi, niedomykające się okno, odpadający miejscami tynk i rysy na murze, postanowili zacząć remont od wymiany fundamentów. A gdy jako lokatorzy z parteru krzyczymy, że od tego dom sie zawali, zamykają nas w komórce mówiąc, że teraz oni są gospodarzem domu i mamy nie drzeć japy.

          • jes

            1. Nie chodzi o rachunki krzywd, chodzi o wykluczenia. Ignorowanie poglądów czy choćby ważnych przesądów dużych grup społecznych okazuje sie dla demokracji zabójcze. Demokracja bowiem nie różnicuje ludzi w zależności od słuszności bądź niesłuszności ich poglądów, demokracja wymaga szacunku nawet dla głupiego, jeśli jest dostatecznie reprezentatywny. I, prawdę mówiąc, tylko wtedy.
            Brak szacunku może odbić się czkawką.
            I właśnie się odbija.

            2. Od wielu lat powtarza się w Polsce poglądy refotmatorskie. Że służba zdrowia, podatki, wymiar sprawiedliwości, komunikacja, radio, telewizja, armia, policja, edukacja… Moim zdaniem większość tych narzekań jest słuszna (choć na pewno nie wszystkie), co więcej, takie przekonania są dość powszechne. Jeśli przez ileś tam lat o czymś się mówi, ale tego się nie robi, skutek społeczny może być opłakany. I jest, bo nawet zniesmaczeni prostactwem dzisiejszych rządców nie za bardzo mają jak bronić instytucji, które ‘powszechnie’ uważa się za dysfunkcyjne. To jest moim zdaniem zasadniczy powód bardzo łatwego rozwalenia instytucji przy bardzo słabym społecznym sprzeciwie.
            Dywagacje nad stanem duszy wodza niewiele tu wnoszą, bo to nie choroba wodza powoduje chorobę demokracji. Jest poniekąd odwrotnie.

            3. Ale obecny opłakany stan ma też i swoje dobre strony – otwiera wiele nowych możliwości przed tymi, którym uda się odciągnąć PiS od waadzy. Jakkolwiek cynicznie by to nie zabrzmiało.

            4. Nie jestem za naprawą dachu przez rozwalanie fundamentów
            Próbuję tylko zrozumieć, co się dzieje.

            • Ad1. Rachunki krzywd biorą się też z wykluczenia (jak rozumiem chodzi Ci o wykluczenie ekonomiczne czy społeczne) ale ich źródło jest o wiele szersze. I w mojej opinii w 2015 te źródła się skumulowały dając PiSowi władzę… Ale czy PiS likwiduje strukturalne przyczyny wykluczenia, czy szerzej, wyrównuje rachunki krzywd? Wątpię… Raczej otwiera nowe…

              PS
              A propos wykluczenia – z powodu niepełnosprawności córki jedyna możliwość spaceru po Królewskim Stołecznym Krakowie to przejazd do centrum samochodem. Musieliśmy dziś odpuścić bowiem nie sposób było znaleźć wolne miejsce, nawet wolną kopertę… To owoc działań instytucji samorządowych… Obserwując to co się wyprawia w Krakowie, śmiem twierdzić, że sytuacja będzie się pogarszać. Wg tych, którzy szermują pojęciem wykluczenia to i ja, i moja rodzina, pod tę kategorie podpadniemy… Całe zamieszanie zaczął wojewoda z PiS…. Noooo….

              • jes

                Przyznam się, że dziś/wczoraj odwiedziłem Królewski Kraków i oszołomiła mnie ilośč objazdów po wschodniej stronie Starówki. I tak jesteś bohater, że próbowałeś dojechać.

                Niestety Twoje poczucie wykluczenia ma dla demokracji dużo mniejsze znaczenie niż poczucie wykluczenia statystycznego słuchacza Radia M. I nigdy nie będzie inaczej, choćby stada hipokrytów udawały że to nieprawda.

                Oczywiście, że PiS działa bardziej w sferze psychologii społecznej niż w realiach. Sądzę jednak, że w demokracji nie musi to być błędem. Przynajmniej do czasu…

                • Użycie słowa “hipokryta” dyskredytuje jakąkolwiek próbę polemiki z Tobą, żeby nie powiedzieć “wyklucza” potencjalnego adwersarza.. :)

                  Nie. Nie zawsze niemożność czy nieumiejętność odnalezienia się w gospodarczym czy społecznym otoczeniu, przy tak mocno zmieniającym się świecie, jest oznaką wykluczenia. Jeśli miałby dyskutować o wykluczeniu to raczej w kontekście systemowych mechanizmów skazujących ludzi na bezsilność i, co jest o wiele bardziej częste, zaniechań w polityce gospodarczej lub społecznej, które tą bezsilność potęgują. Zmiana w wyborach 2015 wynikła z tego, że takie poczucie niemożności stało się powszechne – ale w różnych grupach społecznych miało różne podłoże i inna kropla przelała czarę. Gdyby chodziło tylko o “wykluczenie” słuchaczy RM zmiana władzy by nie nastąpiła…

                  • jes

                    Słuchacze RM to tylko przykład grupy ważniejszej z punktu widzenia procedur demokratycznych, niż nieliczni wykluczeni z powodów, nazwijmy to, losowych. Ale takich ‘ważniejszych’ grup, jak słusznie zauważasz,
                    jest więcej. I nie wszystkie są aż tak jednoznacznie zmotywowane.
                    Wykluczenie jest zresztą w takich przypadkach kategorią bardziej z zakresu psycho-społecznego, niż realnego. Bo mniej ważne jest tu, czy jest się naprawdę wykluczonym, ważne, czy człowiek tak się czuje. Łatwość, z jaką propaganda obecnej władzy stygmtyzuje (ale przecież to rodzaj wykluczenia) całe grupy społeczne jako ‘zdrajców’ czy ‘złodziei’ jest poniekąd pokłosiem lat pogardy, lub przynajmniej lekceważenia
                    innych grup. To wydaje się oczywiste, ale też niczego nie usprawiedliwia. Taki po prostu mamy mechanizm.
                    Nieoczywiste jest to, jak i kto, po obecnym doświadczeniu swoistego peerelowskiego deja vu, będzie lekceważył swoich adwersarzy. O ile to słowo za kilka lat w ogóle będzie jeszcze miało jakiś sens. Ktoś tu zresztą zauważył (tylko innymi słowami), że dalsza eskalacja tego mechanizmu prowadzi donikąd. A ja dodaję od siebie – trzeba będzie się czasem przemóc, by w kimś (a takich ktosiów jest naprawdę dużo), kogo szczerze uważamy za idiotę, zobaczyć też równoprawny podmiot
                    demokratycznych praw i przywilejów. To jest trudne, ale myślę dziś, że demokracja bez tego nie istnieje.

                    ‘Hipokryta’ – może źle zostałem zrozumiany – w żadnym wypadku nie chciałbym, byś to wziął do siebie. Jeśli tak się stało, to naprawdę
                    serdecznie przepraszam, bo to byłoby coś dokładnie odwrotnego do moich intencji.

                    • Słuchacze RM nie tyle są ważną grupą, co łatwą do zidentyfikowania i obarczenia “winą”. Ale to jeszcze nie jest wykluczenie. Obawiam się, że inaczej to pojęcie rozumiemy. Dla Ciebie, takie odnoszę wrażenie, istotniejsze jest subiektywne odczucie wykluczenia niż realne bariery.
                      Takie rozumienie wykluczenia powoduje “hodowanie” wykluczonych – wystarczy powiedzieć to co słuchający chce usłyszeć by w tym jego poczuciu wykluczenia go utwierdzić. No a przez to łatwiej sterować… Dlatego też bardziej do mnie przemawia coś co określam rachunkiem krzywd czyli z założenia subiektywne przekonanie, że mimo funkcjonowania , nawet z sukcesami, w otaczającej rzeczywistości skala tych sukcesów(mierzona w różny, nie tylko materialny sposób) jest nieadekwatna do wysiłku. Czyli mówiąc w skrócie “ciepła woda w kranie” jest już niewystarczająca. A przecież ciężko byłoby powiedzieć, że to osoby “wykluczone”

                      A co do tej nieszczęsnej “hipokryzji” – w żaden sposób nie wziąłem tego do siebie. :) Może jedynie w użyciu tego słowa usłyszałem echa wypowiedzi tych, którzy mają żal do PiS-u jedynie za “pobożność” w jego lewicowych/socjalnych rządach ;)

                    • jes

                      Realne bariery dotyczą stosunkowo nielicznych i raczej mało ważnych, w skali statystyki wyborczej grup.
                      Te wyborczo ważniejsze polskie wykluczenia mają charakter psychospołeczmy. I są dekretowane tak ‘odgórnie’ jak i podmiotowo – oddolnie. Niektórym wygodniej być na oucie. Oczywiście, że są to ‘ hodowle’ – grupy docelowe bardziej lub mniej sprofesjonalizowanego marketingu politycznego.
                      To, co nazywasz ‘rachunkiem krzywd’ nie jest antysystemowe i rzeczywiście jest elementem ostatniego sukcesu wyborczego pis. Ale tu mowa jest o łatwym przyzwoleniu na rozwałkę systemu serwowaną zamiast korekt, a do poparcia takiego projektu potrzebni są ci, co czują, że znajdują się poza systemem, lub co najmniej są jego wrogami. A ‘hodowli’ takich jest sporo i stanowią oni wcale nie małą część elektoratu. Oczywiście, ważną część tego modelu stanowią też ‘hodowcy’, ale ja ty razem nie o nich.
                      Tak sobie myślę i chyba jaśniej tego opisać nie potrafię.
                      Dzięki wielkie za rozmowę :) .

            • Bufon

              jes

              “Jeśli przez ileś tam lat o czymś się mówi, ale tego się nie robi, skutek społeczny może być opłakany”

              I to są największe błędy i grzechy rządów PO+PSL. Nie tyle to co zrobili (i schrzanili), ale właśnie to czego nie zrobili. Grzech zaniechania. Z kunktatorstwa pozwolili by gniło.

            • Bufon

              jes

              “Jeśli przez ileś tam lat o czymś się mówi, ale tego się nie robi, skutek społeczny może być opłakany”

              Służba zdrowia. Strajki rezydentów sprzed dwóch miesięcy ośmieszane i przetrzymane przez PiS. PiS teraz mierzy się z tym problemem, ignoruje go, pieniądze przeznacza na np.: górników a nie na wzrost wynagrodzen w służbie zdrowia. Chcrzani jeszcze bardziej to, co schrzanili poprzednicy.
              A najbardziej winne jest tu PO+PSL. Ich poprzednicy też nie sa bez win, ale największa widzę tu u Tuska – bo miał 8 lat.
              Pisałem na swoim blogu, że największy problem PiS będzie miała dopiero wtedy, gdy lekarze zaczna odmawiac pracy na dwa…trzy etaty. Bo jest ich za mało.
              Dziś lekarze wypowiadaja umowy opt-out i nie chcą pracowac więcej niż 48 godzin tygodniowe. Ja im sie nie dziwię. Mam dosyć po 50 godzinach tygodniowo, a po 60 padam na dziób. Dla lekarzy normą jest 70…90. Zwiekszenie ich pensji nie załatwi dziś tego problemu. Osiem lat temu – owszem, mogło.
              Od 2010 leżałem często w szpitalu i napatrzyłem sie oraz nasłuchałem się opowieści i pielęgniarek i lekarzy. Dlaczego nie ma lekarzy specjalistów ? Rocznie była jedna specjalizacja na kardiologa na CAŁE WOJEWÓDZTWO. Wtedy, gdy był kryzys i nie było pieniędzy, wystarczyło bez podnoszenia pensji zwiekszyć stosunkowo tanim kosztem liczbę specjalizacji. Dzis byliby specjaliści i wypowiadanie opt-out nie byłoby takim problemem.

              Wczorajsze zaniechania PO i dzisiejsza chamska głupota PiSu. I po Nowym Roku będzie problem w Służbie Zdrowia.

              Ale to cokolwiek z boku tematu p. Krzysztofa.

              • jes

                PiS po swojemu rozszerza wykluczenia. I robi kompletnie bez wdzięku, jakim próbowali się maskować poprzednicy. Dlatego PiS oczywiście też padnie. A przykład z lekarzami znakomity. Dzięki.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Bufonie!

    Jest prosta recepta, co zrobić by „obronić instytucje” jak to Pan nazwał. Nie trzeba niczego poświęcać. Wystarczy wygrać wybory i zamiast uchwalać nowe prawo, uchylić przepisy dobrej zmiany. To jest proste jak metr sznurka w kieszeni. Ludzie chcący „bronić demokracji” powinni o tym wiedzieć. Niezgoda na wynik wyborów jest najlepszym dowodem, że Pan niczego nie chce bronić, a już na pewno nie demokracji, wolności mojej.

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    Jerzy Maciejowski

    • Bufon

      Widać, ze niewiele pan rozumie z tego, co dzisiaj się dzieje.
      Tak jak pan napisał, można było zrobic po każdych wyborach do tej pory. Tak mógło robić SLD po pierwszych solidarnosciowych rządach. Tak mógł robić AWS po SLD i znowu SLD po AWSie. Tak nawet w wiekszości robił PiS 12 lat temu i tak też robiło PO po PiSie. Dlaczego ? Ponieważ wszystkie dotychczasowe rządy poruszały się w ramach Konstytucji. W momencie gdy PiS z czynnym udziałem Andrzeja Dudy wielokrotnie złamało nie tylko procedury sejmowe, ustawy zwykłe ale przede wszystkim Konstytucję, zmieniło sie wszystko. Wiem to ja, wie Leski, wie przede wszytskim kaczyński i jego najbliżsi współpracownicy. Tylko pan nie wie. Ale z panem i wielu sympatyków PiSu oraz ludzi podobnie jak oni myslącacych.

      Teraz aby odwrócić to co zrobił PiS jest kilka wyjść, ale prawie wszystkie niepraworządne i sprzeczne z Konstytucją.
      a) zrobić to co PiS – posługując sią ustawami sprzecznymi z Konstytucją, uchwalanymi sprzecznie z procedurami, praworządnościa, przyzwoitością, etc. Czyli być takim samym jak PiS. Pytanie tylko, czy chcemy byc tacy sami jak PiS ? Gdy pana okradną, pan równiez zaczyna kraśc ? gdy zgwąłca panu żonę, pan zacznie gwałcić cudze żony, a gdy zabija panu syna, pan zacznie zabijac czyjeś dzieci ?
      Tylko po co w takim wypadku Konstytucja, skoro wszystkie kolejne rządy będa ja łamały ? To byłaby anarchia ograniczona jedynie coraz mniejsza przyzwoitościa rządzących. Kolejne rządy przekraczalyby kolejne granice, az… resztę oze pan sobie dopowiedziec.
      Jedno Kaczyńskiemu sie udało. Polska nigdy nie będzie juz taka, jaka była przed jego rządami. I wcale nie oznacza to, że zmieniła się na lepsze.
      polska jest teraz jak zgwałcona kobieta. Kiedyś dojdzie do siebie, ale nigdy nie będzie już taka niewinna, jak była przed gwałtem.

    • Jerzy Maciejowski

      Panie Bufonie!

      Rozbawił mnie Pan. Może Pan przytoczyć złamany przepis konstytucji i działanie, które go złamało? Bo ilekroć zwolennicy „totalnej -głupoty- opozycji” zarzucają Kaczorowi złamanie konstytucji, to zatrzymują się na tym stwierdzeniu. Uchwalenie dowolnych przepisów przez Sejm, nie jest złamaniem konstytucji, nawet gdy nie podoba się Panu i całej reszcie „rozumiejących”.

      W przeciwieństwie do Pana, ja nie mam obsesji na punkcie PO czy PiS. Zatem wrzucanie mnie do worka „zwolennicy PiS” świadczy o tym, że to Pan „niewiele rozumie”. Przywalanie PiS nie powoduje, że człowiek staje się zwolennikiem „totalnej…” (Patrz Rafał A. Ziemkiewicz). Przywalanie PO czy jej zwolennikom, nie powoduje zapisania się do PiS. Głupotę można piętnować bez wiązania się z którąś z rywalizujących grup głupców. Socjaliści z PO są tak samo głupi jak socjaliści z PiS, zatem jest mi do nich równie daleko. Panu to trudno zrozumieć, bo rozum, to coś co jest najsprawiedliwiej podzielone na świecie. Nikt, nawet ludzie upośledzeni intelektualnie nie narzekają na jego brak. Na nieszczęście takich jak Pan, jakiś czas temu wynaleziono testy inteligencji i można porównać, kto rozumie więcej a kto mniej. Bez przeprowadzania testu mogę spokojnie powiedzieć, że Pańskie IQ jest co najmniej dwa odchylenia standardowe poniżej mojego. Zatem szanse na nierozumienie czegoś przeze mnie, podczas gdy Pan to rzeczywiście rozumie, są znikome. :) Proszę wysilić się i znaleźć jakieś argumenty, a nie tylko inwektywy, i przekonać mnie, że się mylę. Będę mile zaskoczony.

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

      • Bufon

        “Proszę wysilić się i znaleźć jakieś argumenty, a nie tylko inwektywy…
        …mogę spokojnie powiedzieć, że Pańskie IQ jest co najmniej dwa odchylenia standardowe poniżej mojego.”

        Rozumiem, że pana inteligencja przewyższa inteligencję nawet DODY, która to również jak i pan przeprowadziła stosowne testy i ma teraz certyfikat poświadczający, że jej IQ wynosi ponad 140, co każdy użytkownik PUDELKA może na bieżąco śledziona jego stronach. Może więc i z pańskimi dokonaniami wynikającymi z jakże wybitnej, a niesprawiedliwie nigdzie niedocenionej, mądrości będziemy mogli na nim obcować.
        Odchylenie standardowe, nawet dwa sigma, ma to do siebie, że w zależności od gęstości, wielkości i rozkładu próby, może niewiele różnic się od średniej. Poza tym wartości spoza ODCHYLENIA STANDARDOWEGO, a moje IQ od pańskiego wszak różni się o co najmniej dwa sigma, może być zarówno mniejsze, jak i większe od wartości średniej. Nie chciałbym aby nawet przypadkiem powstało błędne przekonanie, iż moja inteligencja stoi wyżej od pańskiej. Za wysokie progi na me krótkie nogi. Umysłowe nogi, oczywiście, jakkolwiek to brzmi.
        Dodatkowo przy ODCHYLENIU STANDARDOWYM jest stosowane pojęcie ŚREDNIA, wokół którego ODCHYLENIE STANDARDOWE właśnie się definiuje. Samo słowo ŚREDNIA jako odniesienie do pańskiego pięknego umysłu brzmi jak obelga. Pańskie wybitne IQ nie ma, bo z założenia nie może mieć, nic wspólnego ze ŚREDNIĄ. ŚREDNI jest tłum, plebs wokół się kłębiący, a pan… pan jest ponad nich wszystkich.
        Stąd proponuję inne, bezpieczniejsze określenie stosunku mojego „upośledzenia intelektualnego”, w odniesieniu do tak wybitnego umysłu jak pański. Proponuję zastosować tu pojęcie RZĘDU WIELKOŚCI. Czyli, że „moje IQ jest o dwa RZĘDY WIELKOŚCI niższe od pańskiego”. I nie ma już żadnych wątpliwości, czy jest to mniej i czy dużo mniej. Prostsze, bardziej obrazowe i zrozumiałe. Gdybym jednak dalej nie rozumiał tego porównania, choć sam je podałem, ale przy moim niskim IQ wszystko wszak jest możliwym, także to, iż posługuję się słownictwem którego nie rozumiem. Gdybym jednak dalej nie rozumiał bez obrazowego porównania, to jeden rząd wielkości dzieli moje zarobki od zarobków byłej minister Sadurskiej. A dwa rzędy wielkości dzielą moje dochody od oficjalnych dochodów senatora Biereckiego. No, teraz to nawet ja już zrozumiałem, o ile jestem od pana mniej inteligentny.

        Ps.:
        Podobno najbardziej bolesne bywają upadki z własnego ego na własne IQ. Na szczęście od pana wprost bije po oczach ewangeliczna skromność. I tylko proponuję czasami się zastanowić, czy to chłopiec z dyplomem Mensy na aksamitnej poduszce kroczy przed panem, czy może pierwszy z grzechów głównych.
        Proszę nie kłopotać się. Postaram się więcej nie rozpraszać na głupotach pana wybitnego intelektu. Nie będę więc tłumaczył dlaczego Regulamin Sejmu nie stoi ponad Konstytucją. Dlaczego niewypełnianie obowiązków zawartych w Konstytucji jest jej łamaniem. Dlaczego przerywanie w jakikolwiek sposób kadencji zapisanych w Konstytucji jest z nią sprzeczne, czyli również jest jej łamaniem. Ani że prawo Sejmu do wyboru czterech członków, nie implikuje prawa do wyboru kolejnych piętnastu. To logika upośledzonych umysłowo. Pan nie musi się nad nią pochylać. Głupich i tak trudno zrozumieć, szkoda na nich umysłu tak wybitnego jak pański.

        Panie Krzysztofie, przepraszam za tę prywatną korespondencję załatwioną na pańskim blogu. Obiecuję postarać się więcej nie wikłać i nie zabierać miejsca na pańskim blogu na podobne dysputy.

      • Jerzy Maciejowski

        Panie Ajgorze!

        Opinia części trybunału, nie jest wyrokiem. Nie chce mi się przytaczać argumentów przeciwko Pańskim twierdzeniom, bo zarzucając mi gołosłownie kłamstwo stawia się Pan poza nawiasem ludzi ze zdolnością honorową.

        Łączę wyrazy należnego szacunku

        Jerzy Maciejowski

        • Ajgor

          To nie była żadna opinia, tylko wyrok w konstytucyjnym składzie.

          Nie zarzuciłem Panu gołosłownie kłamstwa, podał Pan kłamliwy przykład, w sposób świadomy, bo przecież te informacje można sprawdzić. W sprawie sędziego Amber Gold u sędziego Milewskiego nie interweniował nikt z rządu, o czym Pan skłamał z pełną świadomością.

          Kłamca zarzuca komuś brak zdolności honorowej? Ma Pan mentalność stuprocentowego pisowca.

          Łączę wyrazy należnego szacunku:-).

    • Ajgor

      @Jerzy Maciejewski
      “Niezgoda na wynik wyborów jest najlepszym dowodem, że Pan niczego nie chce bronić, a już na pewno nie demokracji, wolności mojej”

      Niezgoda na wynik wyborów może być różnego rodzaju, protesty mieszczą sie w granicach demokracji, siłą nikt rządu nie usiłuje obalić.

      PiS złamało Konstytucję, wybierając sedziów dublerów, i żadne pańskie kłamstwa tego nie zmienią, ponieważ jest w tej sprawie wyrok TK, a o legalności prawa decyduje ta instytucja a nie bolszewicy z jakiejkolwiek partii.

    • Jerzy Maciejowski

      Panie Bufonie!

      Zaskoczył mnie Pan pozytywnie. Przyznaję, że mogę się mylić, co do tych 2

      • Jerzy Maciejowski

        Panie Bufonie!

        Napisałem długą, jak na mnie odpowiedź, która została ucięta na pierwszym użyciu symbolu odchylenia standardowego.

        Postaram się powtórzyć:
        - doceniam sarkazm i ironię,
        - nie rozumiem jak można stawiać regulamin sejmu ponad konstytucją, nawet jeśli jest to konstytucja prl-u bis,
        - wyniki pomiaru IQ poza 130, przy średniej 100 i odchyleniu standardowym 15, są loterią; testy inteligencji nie są znormalizowane na tej populacji (130+), więc wynik 240 jest tak samo doby jak 131, ponieważ oba są powyżej 130, a nie można stwierdzić,jaka jest rzeczywiście różnica pomiędzy tymi osobami (w zakresie ich inteligencji).

        Pozdrawiam

        Jerzy Maciejowski

  • Bufon

    “wrzucanie mnie do worka „zwolennicy PiS” świadczy o tym, że to Pan „niewiele rozumie””

    Pan na pewno za to nieuważnie czyta.
    Nie napisałem, że jest pan “zwolennikiem PiS”. Wrzuciłem pana do worka “ludzi myślących podobnie do zwolenników PiS”

    cyt:
    “wielu sympatyków PiSu oraz ludzi podobnie jak oni myślących”

  • Marek O

    PANOWIE
    Sprowadzenie tak genialnego, niestety zgodnego z prawdą tekstu do rynsztokowej dyskusji, w której Panów EGO jest najistotniejszym elementem jest moim skromnym zdaniem wręcz uwłaczające autorowi pierwotnego tekstu. Można by podejrzewać że jest to wręcz celowo wyreżyserowana przez Panów dyskusja sprawdzająca zasadnicze elementy i cel wpisu do Waszej personalnej walki. Żenujące. Typowe w ostatnich latach zatracenie celu nadrzędnego dla osobistego.
    Siła jest w jedności a nie w walce pomiędzy sobą i wykazywaniu kto ładniejszy i inteligentniejszy. Czas zewrzeć szeregi.

  • lchlip

    “…Może lepiej, bo martwić się o Polskę zacząłem dzięki temu dopiero niedawno…”

    Panie Krzysztofie,
    Nie będę się długo rozwodził. Pańskie przesłanie jest jasne. Ale czy nie uważa Pan, że nadszedł jednak czas na wykorzystanie Pańskich możliwości jako obywatel i dziennikarz do AKCJI? To przecież MY, inaczej myślący, pwinniśmy w miarę sił próbować protestować w dostępny nam sposób z tym co się dzieje. To w jakimś tam małym stopniu nasz obowiązek.
    Zachęcam Pana gorąco do wyjścia “z ukrycia” i dołożenia swojej cegiełki do wyjaśniania, pokazywania, tłumaczenia, ostrzegania…. tego wszystkiego co niszczy nasze społeczeństwo i co spycha nas coraz bardziej na obrzeża Europy.

    Pozdrawiam,
    lchlip

  • Marek O

    Panie Krzysztofie,
    W ślad za sugestią Ichlipa proszę o ciąg dalszy i większą intensyfikację działania.
    Przed nami kolejny etap, moim zdaniem ogólnie nawet bardziej niebezpieczny ponieważ “nowa” twarz na czele rządu ma możliwość zdobycia części elektoratu do tej pory odcinającego się od popierania PiSu. A to jest już bardzo niebezpieczne i grozi zmianą Konstytucji wg potrzeb aktualnie rządzących oraz przesądza wyniki nadchodzących dwóch wyborów. Do bezkrwawego pokonania inteligentnych strategicznych posunięć – trzeba inteligentnego i zjednoczonego działania opozycji (a z tym chyba jest problem).
    A przy okazji to czy Was nie zastanawia jak to jest, że w demokratycznym Państwie, demokratycznie wybrani Posłowie głosują w Sejmie respektując “dyscyplinę partyjną”. Wg mnie dyscyplina partyjna jest niczym innym jak antydemokratyczną zmową.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Marku O!

    Gdyby był jakiś ruch, partia, czy grupa, propagująca program pro państwowy i pro obywatelski, to mógłbym dać się namówić na wspólne działanie. Niestety, wszystkie partie (nie tylko rządzące) kombinują jak się dorwać do żłoba i jak wydoić obywateli. Mnie to nie odpowiada. Zatem opowiadanie o konieczności zjednoczenia się „przeciwko…” traktuję jak typowy lewicowy bełkot. „Zróbmy rewolucję a potem jakoś będzie.” Otóż historia uczy, że po dwóch, trzech pokoleniach będzie dokładnie tak samo. Jedna dynastia zmieni się na inną, jedna partia na drugą a ludzie nadal będą trzymani za mordę. Nie wchodzę w to.
    Najpierw proszę przedstawić program, jak zapewnić wolność tym nielicznym, którzy rzeczywiście są gotowi ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje, a potem namawiać do poparcia.

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    Jerzy Maciejowski

    • Marek O

      Panie Jerzy
      Przykre, ale niestety prawdziwe. Zgadzam się z Panem w całej rozciągłości. Aczkolwiek należy zauważyć, iż nasze postawy są pasywne co nie jest zjawiskiem pozytywnym ale jak słusznie Pan zauważył brak jest “tego” co by nas namówił do aktywności.
      Pozdrawiam i dzięki za komentarz.

  • Przepraszam, ale Pana dobiję ;)

    Pamięta Pan https://www.salon24.pl/u/krzysztofleski/208568,jarku-ciszej ?

    Ależ to były igraszki…

  • Cholera.
    Albo jedni zwariowali.
    Albo drudzy.
    Albo wszystkim odbiło.
    W tym wszystkim liczyć, że ja ostałem się przy zrowych zmysłach – jest w lepszym razie naiwnym optymizmem, w gorszym zaś przejawem ślepej pychy.

    Coraz silniejszą mam obawę, że wierszyk Brzechwy “Na straganie” napisany w roku 1938, znów okaże się proroczy. A to feler…

  • Panie Krzysztofie -najlepszego!!! Baloniki na Pana twitterowym profilu ogłosiły,że dziś pańskie urodziny…
    Hmmm… w tym samym dniu co urodziny pana Antoniego i jego dymisja…
    Przypadek? Nie sądzę… ;) ;)

  • miab

    Ta reklama pod artykułem:
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22881959,byly-posel-samoobrony-szefem-klubu-gp-skazano-go-za-gwalt.html
    bardzo mi sie spodobała
    REKLAMA
    Masz coś na sumieniu: gwałt, molestowanie, maltretowanie żony, członkostwo w PZPR, kradzieże,
    wspópracę z SB, przystąp do biało-czerwonej drużyny, staniesz się twarzą dobrej zmiany, nową elitą.
    Partia PiS stoi do ciebie otworem.

Leave a Reply