Kategorie

Kalendarz

October 2017
M T W T F S S
« Sep   Nov »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Taka prawda i basta

Są dziś w necie trzy pokrewne style riposty. Żadna nie jest nowa, ale kiedyś były marginesem. Ostatnio dominują.

Riposta 1: “Taka prawda”. W dwóch słowach przywraca tezę X pokonując wszystkie argumenty przeciw tezie X.

Riposta 2: “Prawda boli”. W dwóch słowach czyni to samo formułując niezupełnie wprost tezę, że krytyka tezy X to efekt słuszności tezy X.

Riposta 3: “Skowyt opozycji dowodzi, że PiS dobrze robi”. To już jasne twierdzenie logiczne, że każdy sprzeciw wobec tezy X jest obiektywnym dowodem jej prawdziwości.

Riposty te obserwujemy po obu stronach barykady. Masowo i do perfekcji opanowały ją jednak trolle PiSowskie. Zaleją tym każdy wątek, czego by nie dotyczył. Dobra zmiana.

Tuż za podium widzę riposty “ad hominem” i “straw man” oraz polemikę metodą symetryzmu. Ale to już domena niewielu bardziej wykształconych.

22 comments to Taka prawda i basta

  • Nigdy jeszcze nie widziałem aby (aktualnie) opozycyjna strona barykady użyła riposty “Skowyt opozycji dowodzi, że PiS dobrze robi”. :-P

  • O nie! :) Nie uważam by symetryzm był oznaką wykształcenia :) Jak już to raczej nieumiejętności wykorzystania tegoż wykształcenia do oceny otaczającej nas rzeczywistości ;)

  • nocnik

    [z odtworzenia: /więc zalogowałem się udanie około ósmej/] … i co dalej? {pomyślmy; … nie nie, nie będę nikogo zmuszał do myślenia … sam sobie … pomyślę [ósma trzynaście]}
    [ósma dwadzieścia cztery] … pustka.
    [ósma trzydzieści trzy] … dobra prognoza na jutro; brak deszczu, wiatr słaby wschodni od dziewięciu w porywach do czternastu kilometrów na godzinę, może będzie i trochę słońca.
    [dziewiąta pięćdziesiąt] … bardzo interesująca rozmowa o wpływie ziemniaka i marchwi na ludzką psychikę, piwie, z dwutygodniowym okresem przydatności do spożycia oraz żytniej, gryczanej oraz saradelowej słomie w kompozycji ze stojącym wśród dębów szałasem, czyli jak w to wkomponować (razem czy oddzielnie? … nie, no razem. rower jest tu ważny, dobrze jednak by było gdyby się jakoś tak specjalnie nie wyróżniał, bo pozostałe elementy są równie istotne{na wszelki wypadek wymieniłem słowo /wkadrować/ na /wkomponować/}) rower.
    [dziesiąta dwadzieścia] … czas coś zjeść.
    [dziesiąta trzydzieści siedem] … citu nie cytat, czyli … /makaron rozgotowany, …/
    [jedenasta siedem] … czas trochę popracować.
    [jedenasta osiemnaście] … skończyłem. czekają mnie negocjacje w sprawie podwyżki. … nie będzie łatwo.
    [dwunasta czterdzieści] … czas sobie nieprzerwanie płynie. a właściwie mijają tzw godziny, minuty, sekundy, … ziarenka piasku, sezonowe odloty ptaków itp pierdoły.
    [dwunasta czterdzieści siedem] … trzeba będzie nazrywać i zamrozić liście nowozelandzkiego szpinaku, zabutelkować sfermentowany sok z czerwonych buraków, nagnieść orkiszowych płatków, obłuszczyć grykę, zaopatrzyć się w olej lniany tłoczony na zimno, nakopać topinamburu, zamrozić kolendry, jeszcze trochę marchwi jest i jakoś tam się przezimuje w zdrowiu szczęściu i pogodzie ducha a dekoder od telewizora padł dwa miesiące temu więc jest i święty spokój.
    [trzynasta jedenaście] … prognozy pogody się na jutro zmieniły – deszcz, ale na sobotę nadal dobrze, dobry wiatr. będzie szansa na poprawienie wyniku.
    [czternasta jeden] … czas powoli zawijać się do domu. na rower i …, bo to wiecie państwo /wiosna, lato, jesień, zima, nic roweru nie powstrzyma/.
    dopadła mnie ostatnio na remanencie bezmyślna riposta oparta na schemacie trzecim. typowe, wyrachowane, obliczone na wywołanie bólu skurwysyńskie działanie a jak śpiewał klasyk na czarnej płycie: “nie ma litości dla skurwysynów”; taka prawda. teraz, ma przejebane.
    [czternasta dwadzieścia jeden] … dwa, trzy – https://www.youtube.com/watch?v=N1aSB2X8bJI
    [czternasta dwadzieścia osiem] … koci, koci łapci, pojedziem do babci, babcia da nam serka a dziadzio cukierka {tak sobie właśnie przypomniałem}
    [czternasta trzydzieści dwa] … notonara.

    • jedenaście minut pracy i podwyżka? nie ma tam gdzieś wolnego etatu?

      • nocnik

        [siódma dwadzieścia trzy] … (jednak oddzielnie). nie ma. i choć właśnie odchodzi ten, co miał mieć przejebane, to część jego wynagrodzenia przejmuje ja. reszta, to oszczędność firmy.{taki plan}.
        [siódma trzydzieści dwa] … (właściwie, to dlaczego /siódma/ a nie /siudma/?) tej pracy było trochę więcej. tak około trzydziestu minut (/z przejazdami/, oczywiście), a dziś będzie jej trochę więcej, tej rutynowej-planowanej, tak … z godzinę(?) …. może … zobaczymy jak będzie. bywają też zdarzenia niespodziewane, które moja internetowa koleżanka określała mianem “pożaru w burdelu”. taki właśnie miałem wczoraj przed godzina piętnastą, czyli ….
        [z odtworzenia: czternasta pięćdziesiąta pięć, wczoraj] … dzwoni telefon. pożar w tym miejscu, a w szczególności o tej porze, zgłaszany przez tę osobę nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem o czym oczywiście informuje osobę zgłaszającą. przy okazji sugeruję, że należny coś z tym zrobić (delikatny opierdol, bo tak częste wywoływanie pożarów przed samą piętnastą nie wychodzi nikomu na dobre), przedkładając jednocześnie propozycje rozwiązania problemu tak częstych pożarów wykazując również zrozumienie dla zaistniałem sytuacji (przecież pracujemy do piętnastej), po czym udaje się na miejsce zdarzenia. tym razem wystarczyło tylko postać chwilę przy osobie zgłaszającej /potrzymać za rękę/, pozwolić na rozmowę z sobą i pożar został ugaszony przez samą osobę zgłaszającą. następnie przyjąłem szczerą wdzięczność za udzieloną pomoc, czyli dobrze jest czasem pozmawiać z mądra osobą, bo wtedy widać więcej no i już o piętnastej osiem jechałem rowerem.
        było jeszcze jedno zgłoszenie rano, około siódmej trzydzieści. nim dotarłem, to problem został rozwiązany. podejrzewam (bo i problem był podejrzany), że ktoś chciał tylko ze mną porozmawiać, a może tylko mnie zobaczyć. nie wiem i jakoś nie chce mi się tego rozkminiać, bo mogą wyniknąć z tego jakieś kłopoty (dla mnie oczywiście) a tych, nie potrzebuję, bo lubię święty spokój.
        [dziewiąta dziewięć do dziewiąta piętnaście] … praca.
        [dziewiąta dwadzieścia do dziewiąta dwadzieścia osiem] … praca. (jest dobrze. jest duża szansa na zastrzyk finansowy. na węgiel wystarczy, … i na drewno kominkowe, a i na potrzeby okołorowerowe i jeszcze zostanie na kilka tabliczek dobrej gorzkiej czekolady)
        [dziewiąta czterdzieści jeden] … schabowy, ziemniaki i zasmażana kapusta – zapach się roznosi.
        [dziewiąta czterdzieści i cztery] … http://magazynszosa.pl/sklep/?section=63&pid=59 – poproszę osobę umyślna, żeby przywiozła z wielkiego miasta. mój przyszły sezon ma stać górami (znając oczywiście odpowiednie proporcje, których to dobór nie jest bez znaczenia a wręcz jest kluczowy dla sezonu powodzenia. siła!) więc świetnie się składa.
        [dziesiąta dwadzieścia] … czas na schabowego.
        [dziesiąta czterdzieści siedem] … kawa.
        [dziesiąta pięćdziesiąt jeden] … {ciekawostka} – przy schabowym wyszło na jaw, że dziś jest środa (/dzień dyszla/), co jednoznacznie tłumaczy tak duży ruch uliczny podczas porannego treningu.
        [dzie... nie, już jedenasta, jedenasta osiem] … czas trochę popracować, a właściwie zaprząc maszynę do pracy i co nieco ją kontrolować.
        [jedenasta siedemnaście] … wyłączyłem maszynę i założyłem nogi na rurę doprowadzająca ciepła wodę do kaloryfera – luz, bo w pracy jest on niezbędny, jeśli chcemy by pracownik był zawsze wypoczęty i w każdym momencie gotowy do efektywnej pracy.
        [dwunasta dziewięć] … /demoralizować/ – słowo, które ciągle ulatuje mi z głowy a jest mi potrzebne. wolałbym go nie zapomnieć, gdy przyjdzie pora …
        [dwunasta czterdzieści cztery] … /cieszynka/ – sportowcy, a w szczególności piłkarze już nie cieszą się tak jak ich natura emocji prowadzi oni się cieszynkują, manipulują własnymi emocjami; do bólu wyrachowani.
        [trzynasta siedemnaście] … /i co chujowi zrobisz?/ … nasra taki gdzie stoi i pójdzie, i żeby choć dało się po nim posprzątać … a możne by to jakoś obejść? na moście nie nawróci, czyli /tam i z powrotem, po agrafce/ – taką mam koncepcję.
        [trzynasta czterdzieści trzy do czternastej zero zero] … praca.
        [czternasta pięć do czternastej dziewięć] … praca. a w ubikacji zapach … szyszki kiedyś tam kiedyś takie były do kąpieli sosnowe … no wypisz, wymaluj, wywąchaj – taki sam.
        [czternasta czterdzieści dziewięć] – … http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/odkrycie-fal-grawitacyjnych-ligo-rozmowa-z-prof-tomaszem-bulikiem/5cdkms7 czas się zawijać na rower /pada/.

        • chciało by się strawestować stare przysłowie: “nocnik trzyma nogi na kaloryferze a w portfelu mu rośnie” … Mogłem się więcej uczyć… albo mniej…

          • nocnik

            [siódma czterdzieści siedem] … po musli, sfermentowanym soku z buraka, treningu, kawie i pierocie (batonik taki, nie cukierek) {trochę chyba za dużo słodyczy ostatnio jem; ta kawa też jest … no produkt spożywczy, po prostu} … szkoda się mi wczoraj około łąki https://www.youtube.com/watch?v=yoggg8nHQ5s zrobiło tego co ma przejebane. no bo i gdzie on znajdzie pracę, kto go zatrudni; ale czy żmiją się w przyszłości nie okaże?
            [ósma czterdzieści sześć] … widzę to po raz pierwszy – https://www.youtube.com/watch?v=yaJGAboivHk – tak peter sagan trzeci raz z rzędu zostaje mistrzem świata.
            z powodu awarii, z ostatnich czterech kilometrów wyściu kibice na całym świecie zobaczyli tylko ostatni. kwiatkowski, jakoś tak mam wrażenie, że przysypiał, był mało czujny, jakby nie chciał podjąć ryzyka, co poskutkowało tym, że na chwilę przed przedostatnim zakrętem dał się zamknąć a na końcówce puścił korby (słabo to wyglądało). … https://sport.onet.pl/kolarstwo/michal-kwiatkowski-jego-wystep-pozostawil-niesmak-zenon-jaskula/7ef2n4r – o!
            [od dziewiątej czternaście do dziewiątej dwadzieścia cztery] … praca (rozwiązałem problem sprzed dwóch tygodni, czyli wszystko ma swój czas). nadszedł też czas by wypisać wniosek o urlop wypoczynkowy; będzie można się zrestartować a nawet zupełnie wyłączyć na kilka dni. a po urlopie, rozpoczynam nowe życie. … i znowu trzeba się będzie uczyć czegoś nowego; /i tak głupim umrzesz/ – jak to mówią. noalecóż, był czas przywyknąć.
            [dziesiąta piętnaście] … dziś flaki i ryż na słodko, czyli śmietana i dżemem a po stołach krąży butla z maggi.
            [dziesiąta pięćdziesiąt siedem] … działa ten topinambur.
            [od dwunastej zero zero do dwunastej czterdzieści] … negocjacje płacowe. wyszło na nasze – i wilk syty i owca cała. pod koniec negocjacji wpadł z wiatrem do mojej nory, bo negocjacje odbywały się u mnie, drugi szef (ten niedecydujący o pieniądzach) i się wygadał, że … firma nigdy tak dobrze nie stała i że roboty to będzie tyle a perspektywy takie – /no klękajcie narody/ …, … ten, który ze mną negocjował jeszcze jakoś próbował ratować sytuację, że jaka tam praca, że luz i w ogóle, dłubanie w nosie a nogi na stole, ale mleko już się rozlało więc … zaleciłem panom szefom pracę nad wzajemną komunikacją. dobrze, że nie zapomniałem słowa – /demoralizacja/ – przydało się.
            [trzynasta siedem] … luz.
            [trzynasta dziewięć] … jakoś tak myszami mi zaleciało. rano usłyszałem jak ta, co w orkiszu i życie buszowała na smalec się złapała. niewdzięczna to robota gdy nie ma kota.
            [czternasta osiemnaście] … https://sport.onet.pl/pilka-nozna/kadra/pzpn-i-dfb-walcza-o-mlodziezowych-reprezentantow-or-pilka-nozna/wn5hm26 – niech nam zapłacą za geny, za świeżą polską krew!
            [czternasta trzydzieści jeden] … czas zawijać się do domu. odpowietrzyć kaloryfery i dokonać próbnego rozruchu pieca. notonara.

            • za 10 minut fajrant.. Więc “Teraz, ku..a, Prince-Polo” …

              • nocnik

                [siódma osiemnaście] … chciało by się napisać – /jak sobie pościelesz tak się wypisz/ – no i się pisze, kuźwa – słówko to jakoś nie możne przebić się do mojego słownika, bo jednak co kurwa to kurwa, żadne tam sranie w banie, kuźwa.
                generalnie, preferuje barłóg. w barłogu śpi mi się najprzyjemniej.
                [siódma trzydzieści dwie] … wczoraj zaplanowana praca (dobrze, że sobie o niej przypomniałem).
                [ósma coś około dziesięć] … luz.
                [dziewiąta trzydzieści siedem do dziewięć] … praca. dziś melaśniki z kapustą.
                [dziewiąta czterdzieści trzy] … wczoraj; kaloryfery odpowietrzyłem, w piecu napaliłem, wyprowadziłem psa no i mysz z pułapki uwolniłem. czas na zakup żywołownej pułapki, bo jakoś tak uwrażliwiła mnie ta wczorajsza ośmiokilometrowa rozmowa z księdzem; umówiliśmy się na jutro, na kilometrów kilkadziesiąt; zabiorę kolegę, będzie trzyosobowa ucieczka, czyli po zmianach, po zmianach … dajesz, dajesz! … trzymaj tempo, trzymaj tempo! … siła! i … ogień! – będzie się działo (wiatr zachodni, umiarkowany; temperatura pięć-siedem stopni a odczuwalna dwa-trzy poniżej zera; może padać).
                [jedenasta dwadzieścia] … kawa; czas przestać pić to gówno.
                [od dwunastej zero zero do dwunastej dwadzieścia dwa] … praca. to mój ostatni dzień pracy. potem tydzień urlopu i nowe wyzwania. takiego luzu, to już nie będzie. będzie za to podwyżka wymagań a co za tym idzie i wynagrodzenia. zamiast miski ryżu będę dostawał … miski jeszcze zmieniać nie muszę, czyli nadal nie będzie się przesypywać. w sumie wolałbym nasz swojski makaron, ale tu, to już chyba trochę przesadzam, czyli w dupie mi się przewraca z tego dobrobytu, choć osobiście uważam, że przyczyną tego jest przedwczorajszy topinambur.
                [trzynasta pięćdziesiąt jeden do siedem] … naprawiam spłuczkę w ubikacji.
                [czternasta zero jeden] … pada. ubiór mam nieprzemakalny.
                [czternasta dwadzieścia] … przypadek, czyli dwadzieścia lat internetowania się – czas na odwyk.
                [czternasta dwadzieścia dwa] … wylogowuje się, na trzy.

  • r306

    Panie Krzysztofie…. Inny aparatczyk z TVPis Adamczyk wespol z Gmyzem powycierali sobie w nocy gebe Bartoszewskim…

    Niestety jesli chodzi o nasz narod to jestem gorszego zdania niz Piłsudski… Pare lat, a banda szmalcownikow obnosi sie z duma ze swej duszy scierwojadow po ulicach… Tfuuu.

    PS.
    Panu nieco wspolczuje… podawal im Pan reke, wierzyl.

    PS. secudno.
    Przepraszam ze tak mocne slowa na Pana blogu – moze Pan wyciac. To wyraz bezradnosci, bo… ten narodek jak widac – gustuje w plawieniu sie w tym szambie…

    • nie mieszaj w to narodu, czy szerzej, społeczeństwa… W każdym z nich bowiem są “ciemne strony” i w każdym są politycy, którzy nie mają skrupułów by sięgać dzięki niej po władzę. A to, że im się udaje to niestety wina tych, którzy nie potrafią , nie tyle skutecznie, co choćby konsekwentnie spróbować rozwiązywać problemy, które się pojawiają. To niestety Obama “wyhodował” Trumpa, Cameron uchylił drzwi do brexitu a i u nas konsekwencją, czy nam się to podoba czy nie, “ciepłej wody w kranie” jest PiS…

      • r306

        Nie przesadzajmy z tym samobiczowaniem. Jakos PiS nie mial problemu z okresleniem wyborcow PO jako lemingow. I odnioslo to skutek! Niektorzy poczuli sie zawstydzeni.
        Ja mam bezposredni kontakt z wyborcami PiS i edukacja nic nie daje. Ostateczny argument: Kaczynski to ideowiec. I rozmawiaj tu z takimi.
        Na tym blogu, przed wyborami w 2015r napisalem do Pana Krzysztofa – nie Kaczynskiego sie boje, ale jego wyborcow. I to sie absolutnie nie zmienilo.
        Czy mam problem z okreslaniem ich mianem homosowietikus? Najmniejszego.
        Czy mam poczucie winy? Nie. Tak jak nie mam poczucia winy wobec kierowcy motocykla rozwalajacego sie na drzewie z powodu nadmiernej predkosci. A wie Pan cobjest dla mnie najwieksza tragedia? Ibjakobobywatela i jako katolika? Ze moi “bracia i siostry” nie maja najmniejszego problemu aby zlamac 50% przykazan szczujac i mowiac falszywe swiadectwo, by nastepnie przyjmowac komunie sw w duchubdobrze spelnionego obowiazku… I to przy milczacej zgodzie kaplanow. Z tym jest mi juz bardzo ciezko. Z przepotwarzaniem sie mojej wpolnoty wiary w kosciol narodowy. A sprobuj temu zaprotestowac! Tos zaprzaniec, zdrajca narodu i wiary.
        Tak wiec – bede dalej ocenial krytycznie i narod (spleczenstwo) jak i moich “braci i siostry”… Od oceny do osadu jeszcze daleka droga. Ocena jest tylko miara przyswojonej wiedzy….

  • To są dwie różne sprawy…
    Nie wiem czy jest jakiekolwiek narzędzie by ocenić jakiś naród… Jeśli zacząłbym przytaczać charakterystyki jakimi się obdarza Czechów, Ukraińców, Rumunów czy Francuzów podpadłbym zapewne pod zarzut szerzenia stereotypów a gdybym obywateli UK zaczął oceniać po ich zachowaniach na krakowskim Rynku to musiałbym orzec, że najwyższy czas zmienić nację w przysłowiu o piciu. I o to mi chodziło pisząc swój komentarz.
    Zupełnie inną sprawą jest zaś ocena motywów, które skłoniły ludzi do głosowania na PiS czy też powodujących, że zdecydowanie mniejsza ich liczba przynależy do “betonu”. I tu twierdzę, że argumentów do takich wyborów dostarczają zawsze przegrani(Obama, Cameron, Tusk etc.) najczęściej swoimi zaniechaniami… To nie ma nic wspólnego z “charakterem” tego czy owego narodu a raczej z mechanizmami dzisiejszej demokracji i narzędziami jakie daje dzisiejszy świat
    Ale jest coś co odczuwam podobnie jak Ty. Gdy widzę flagi ONR w kościołach, gdy słucham słowa czy widzę zachowania niegodne duchowieństwa MOJEGO Kościoła to jest mi autentycznie wstyd. Tym bardziej, że za czasów mojej młodości takie symbole, słowa i zachowania nie byłyby w murach świątyń tolerowane. Byłyby wprost uznane jako prowokacja – przynajmniej w tych kościołach, w których ja bywałem…
    Ale to też nie jest wina “narodowego charakteru”. To znów brak przywództwa jak w przypadku polityki. Bo czy nam się to podoba czy nie, pojawianie się obaw czy nawet strachu jest czymś naturalnym – ale to na osobach aspirujących do miana przywódców(przewodników) spoczywa obowiązek uznania, że te uczucia są właśnie czymś naturalnym(nawet jeśli irracjonalnym). Takiego uznania niestety zbrakło – były wykpiwane, stygmatyzowane i niemalże wykluczające ze społeczeństwa. Reakcja na to musiała być taka jaka była… Ale jednocześnie na przywódcach spoczywa kolejny obowiązek: odpowiedzenia na te uczucia w sposób pomagający się z nimi “oswoić” . Dziś nie trudno dostrzec, że mamy do czynienia tylko i wyłącznie z zrządzaniem strachem czy wręcz z ciągłą eskalacją jego poziomu. Powiesz zapewne, że politycy i duchowieństwo to krew z krwi, kość z kości naszych… Zgoda. Ale patrząc na historię, państw i narodów, które tak chętnie stawiamy sobie za wzór łatwo zauważyć, że i tam były okresy “smuty” więc będę się upierał, że to nie o charakter narodu chodzi…

    • r306

      Ale gdzie ja napisalem, ze to charakter NASZEGO narodu? A cos Ty! Niemal kazdy europejski narod przezywal zachlysniecie sie dyktatura.
      Mowie o dojrzalosci spolecznej tu i teraz. I tej stawiam ocene ndst.

      Piszesz brak prawdziwych przywodcow. Ale to znowu zawierzenie w jakis autorytet. A ja w rozmowach z ludzmi staram sie wykrzesac od nich ICH WLASNE zdanie, opinie, przemyslenia. A nie przekaz dnia.
      Ostatnimi czasy na topie rozaniec… I co z tego, ze ci ludzie klepia te paciorki gdy nie rozumieja slow modlitwy! To jest dla mnie jakas aberacja, cos co wymyka sie mojej umiejetnosci zrozumienia drugiego czlowieka.
      Piszesz o autorytetach – ale wlasnie to konczy moja dysjusje ze zwolennikami PiS “bo Kaczynski to ideowiec”. To taka ostatnia instytucja odwolawcza. Gdy brakuje juz argumentow, nawet tych z przekazow dnia – pada wlasnie argument autorytetu. I co ja mam z nim zrobic? Niszczyc kolejny tak jak on zniszczyl inne? Obmowic go? Odczlowieczyc?

      I to jest dla mnie klimcz, o ktorym pisze i ktory mnie mierzi…..

    • r306

      A taki maly ps. jeszcze.
      Nie wiem czy ze swoimi rodzicami/tesciami miales takie przejscia gdy Twoje dzieci byly jeszcze male, ale ja mialem. Dialog:
      - ona jeszcze nie umie modlitwy, jak mogles do tego dopuscic
      - modli sie swoimi slowami, bo je rozumie
      - ale to nie jest pacierz!
      - jest to modlitwa.
      - to kiedy ja nauczycie?
      - jak zrozumie slowa
      - ???

      Te przyklady oderwania od istoty rzeczy na poczet zawierzenia komus, czemus, to hołdowanie jakims rytualom bez refleksji – mozna mnozyc bo sa na wyciagniecie reki.

  • To nie tak. Jeśli dobrze rozumiem : chcesz mnie przekonać, że w naszym społeczeństwie jest nadreprezentacja ludzi, którzy rezygnują z samodzielnego myślenia na rzecz poddania się komuś kogo uważają za autorytet? Hmmm.. Gdyby tak było to nieprawdziwa byłaby obiegowa opinia iż z lubością roztrwaniamy nasze społeczne czy narodowe autorytety ;)
    Nie sądzę, by w gruncie rzeczy, głosy na PiS były wynikiem autorytetu JK. Nie uważam bowiem pojecie “autorytetu” za tożsame z pojęciem “przywódcy” . JK jest bardziej przywódcą, który ma doprowadzić do wyrównania realnych czy wyimaginowanych rachunków krzywd. Być może uznasz to za “spór semantyczny” ale np. autorytetem był (tak wynikało z badań) śp.Jacek Kuroń ale w roli przywódcy ludzie jakoś go nie widzieli… Dajesz nam jako społeczeństwu ndst. z dojrzałości… Pamiętasz jaki procent w ostatnich wyborach we Francji zyskały ekstrema Frontu Narodowego i Francji Niepokornej? Prawie 25%…

    No i odnośnie Twojego PeeSa – masz oczywiście rację.. Ale nie odmówię sobie pewnej uwagi i polecę symetryzmem (tfu!) : jak czytam ludzi deklarujących swój ateizm, antyklerykalizm etc. którzy wypowiadają się o np. religii, wierze czy modlitwie to odnoszę wrażenie, że reaktywowało się peerelowskie Towarzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej… I mam pełną świadomość tego, że po PiSie wahadło odbije i też poczują “moc” płynącą od suwerena… Gość tego symetryzmu (tfu!) ;)

  • r306

    Ha. W punkt – Kaczynski jest liderem a nie autorytetem. Zreszta to pokazuja badania zaufania. Zle tobfaktycznie zestawilem.
    Co do dyskusji o spoleczenstwie – tak, mamy gigantczna nadreprezentacje ludzie chcacy zrezygnowac z samodzielnego myslenia – dlatego wspomnialem o homosowietikusie.
    Nie ma tu sprzecznosci z obalaniem kolejnych autorytetow. Kojazysz kolejne “odnowy” w nurcie socjalizmu/komunizmu? Tam przywodcy tez nie odchodzili na emeryture ale byli wrecz zrzucani. I mieli szczescie jak trafiali tylko na emeryture. Homosowietikus bowiem nie potrzebuje de facto autorytetu tylko wodza. Bo autorytet pokazuje drogi, ktorymi kroczysz sam – trudne. Wodz prowadzu i zdejmuje brzemie podejmowania decyzji – prosto. A ze sa ofiary?

    Ciagle probujesz natomiast moje rozwazania wcisnac w nurt, ze do kogos czegos odnosze ocene naszego spoleczwnstwa. A wcale tego nie robie

    • r306

      Napisalem wrecz, ze wszystkie kraje europejskie przerabjaly zachqyt nad rzadami silnej reki. Ba – to choroba nawracajaca. Tylko widzisz… Zeby wystawic z dyktanda ocene ndst wystarczy ilosc narobionych bledow czyli zlamania zasad ortografii. Przy ocenie nie porownujesz jednej pracy z innymi. Oceniasz wszystkie taka sama miara. Podobnie jest i tutaj. Moja ocena dojrzaloaci splecznej nie wynika z odniesienia do innych tylko z oceny bezwglednej. Moja miara jest oczywiscie moja miara – czyli dosc subiektywna, ake sa calkiem niezle miary sluzace ocenie np. Spoleczenstwa obywatelskiego.

      Btw Francuzow – zrobili fajne badania we Francji, ktorych wyni przeraza. Wsrod mlodych ludzi zanika krytyczne myslenie a co za tym idzie umiejetnosc weryfikowania informacji. To paradoks. Bowiem przy obecnych mozliwosciach technicznych wydawac by sie moglo, ze to nic prostrzego. A jednak. Zalew informacji i tychnprawdziwych i tych falszywych jest tak ogromny, ze ludzie zaczynaja rezygnowac z poszukiwania prawdy. Weryfikowania informacji. “Zawierzaja” jakiemus kanalowi i co gorsza zaczynaja za nim powtarzac i rozsiewac. Dlatego powstal np. marketing wirusowy, bo to ma bardzo duzo wspolnego z wirusem.
      Do tego upadek dziennikarstwa jako takiego, nad ktorym Gospodarz tak bardzo boleje, doklada swoje piec groszy.

      Co do peesa – pls nie symetryzujmy. Mnie problemy ateistow nie dotykaja. To ich zmartwienia. Ja tu pisze o moich zmartwieniach

      • Solennie obiecuję, że już symetryzmem (tfu!) nie polecę… Choć Twoje przekonanie, że problemy psychiatryka a rebours cię nie dotkną, przy nieuchronnym odbiciu wahadła, jest baaaaardzo optymistyczne…

        I na koniec – mimo, że masz świadomość subiektywności “oceny bezwzględnej” to jednak nie doceniasz skali tej subiektywności… Gdy sprawdzasz dyktanda masz wzór(słownik ortograficzny). Nie masz wzoru “dojrzałego społeczeństwa” Jest za wiele zmiennych i z reguły dopiero po fakcie, gdy znamy już więcej zmiennych czy również istotnych uwarunkowań zewnętrznych , jesteśmy w stanie ocenić czy w swoim działaniu społeczeństwo wykazało się ową dojrzałością.

        Dzięki za rozmowę! Dawno się tak nie nagadałem…

  • r306

    Nie uzywac emotikow z biblioteeki komorki… Tnie posta. Juz to kiedys zauwazylem, ake znowu reka zaswierzbila i wstawilem rozesmiana buzke….

  • Tak sobie przewijam na TT Pana przegląd “pasków”, tak sobie słucham dzisiejszych elit władzy, tak sobie obserwuje zachowania suwerena w moim najbliższym otoczeniu i myślę sobie, że tak jak komuna padła pod swoim własnym ciężarem tak do(jna)bra zmiana , jeśli ma kiedyś upaść to tylko w ten sam sposób… A to trochę potrwa – wbrew pozorom jest co przejadać.
    Może się powtórzę – nie dziwię się, że władza przyciąga ludzi, którzy są gotowi tworzyć te “paski”, rozkładać armię, policji nadawać milicyjnego sznytu czy grać na najniższych ludzkich instynktach.. Tacy ludzie znajdą się wszędzie i zawsze. Dziwi mnie, że władza tak ostentacyjnie i na taką skalę z usług takich ludzi korzysta. Dziwi mnie też, że tylu moich rodaków wraz 500+ uwierzyło,że może być “socjalizm bez wypaczeń” – jak wszystko na to wskazuje, póki wystarcza na to 500+ (teraz już mniej bo inflacja i wzrost danin) to na wypaczenia nie zwracają moi rodacy uwagi.
    Gdzieś został zrobiony błąd – instytucje utworzone po 89 r. przegrały z “kadrami”… Klasyk ma godnych następców…

Leave a Reply