Kategorie

Kalendarz

July 2016
M T W T F S S
« Jun   Aug »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Siła gestu

Petro Poroszenko klęknął przed Pomnikiem Rzezi Wołyńskiej. Ważny gest ze strony władz kraju, który skądinąd otacza czcią postaci związane z tą i podobnymi masakrami ludności cywilnej. Na tyle ważny, że wart ustępstw, które z naszej strony oznaczać mogą np. mówienie o trudnej polsko-ukraińskiej historii w słowach bardziej wyważonych niż te, których żądają nasi rodzimi narodowcy.

Gest Poroszenki doceniają wszyscy, ale w szczególną ekstazę wpadli niektórzy “niepokorni”. Dawid Wildstein ogłosił publicznie parę minut temu, że stała się “rzecz wręcz fundamentalna”. W dobie powszechnej inflacji słów trudno go krytykować za przesadę. Razi coś innego: jakże wybiórcze podejście “niepokornych” do oceny wagi takich gestów.

7 kwietnia 2010 na mogiłach w Katyniu pokłonił się Władimir Putin i mówił o “Polakach zamordowanych na rozkaz Stalina”. To był, śmiem twierdzić, gest dla nas ważniejszy niż dzisiejszy przyklęk Poroszenki. Gest, który w czasach, gdy Rosja starała się jeszcze kryć swoje zamiary wobec sąsiadów, miał prawo być uznany za wart ustępstw. Takich choćby jak zgoda na twarde żądanie Moskwy, by w owej chwili nie było tam Lecha Kaczyńskiego.

Tusk mógł przyjechać sam, oficjalnie — lub z prezydentem, ale prywatnie, bv uczcić kolejną rocznicę w wyłącznie polskim gronie. Cokolwiek Putin zrobił później, by te nadzieje przekreślić, nie zmienia faktu, że podczas negocjacji na przełomie 2009/2010 trudno było odrzucić szansę na ów gest, zdałoby się, przybliżający dzień oddania ofiarom Katynia pełnej sprawiedliwości nie tylko w Polsce, ale i w Rosji.

Nie są to tezy, które dorobiłem po 10 kwietnia. Mówiłem o tym jasno w lutym, zaś 7 kwietnia 2010 ostrożnie, lecz pozytywnie wspominałem o wspólnej obecności Tuska i Putina w Katyniu. Podobnie zresztą jak… minister z Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Czy “niepokorni” odmawiają znaczenia tamtemu gestowi? Nie. Oni ten gest całkowicie negują. Przemilczają. Nie było żadnego gestu. Byli tylko zły Tusk i zły Putin, wspólnie spiskujący przeciwko Kaczyńskiemu. A że liczne wypowiedzi Kancelarii Prezydenta owego czasu temu zaprzeczają? Nie szkodzi, wszak pisanie historii na nowo to dziś oczywista oczywistość.

Rozkwitła także dziś z okazji szczytu NATO. I tylko niechętne dobrej zmianie media nie wiedzieć czemu negują fakt, iż to bracia Kaczyńscy wraz z PAD i PBS negocjowali i podpisali Unię Lubelską.

16 comments to Siła gestu

  • r306

    Przyznam, iz ciekaw bylem do kiedy “histryk Krzysztof Leski” wytrzyma te bzdury… Sie nam porobilo, Panie Krzysztofie…

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Miło, że Pan pisze. Co do kosztów gestu Włodzimierza Putina, to nie wiem, czy nie okazały się zbyt wysokie.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

  • Atticus

    Nie bardzo rozumiem logike oceny gestu Putina z 7 kwietnia 2010r. Jesli gest Putina zostal przywolany po to, zeby zademonstrowac niekonsekwencje, czy wybiorczosc prawicowej prasy – to uwazam, ze wraz z kapiela wylano cos co nazwalbym poczuciem wspolnego mianownika interesu Polski. Nie to, ze na jakas wielka skale, ale co do zasady – tak.
    Tytulem uwagi na marginesie napisze, ze mam wrazenie, ze obrona D. Tuska, ze jego zachowanie bylo nakierowane na uzyskanie takiego to, a takiego gestu ze strony Putina, i ze rachunek do 10 kweitnia wydawawal sie dodatni jest dla Tuska jako polityka pocalunkiem smierci.Pytanie jest do niego, czy sam zechcialby tak sie bronic – ale nie w jakichs tam pamietmnikach za lat 30, tylko czy tak bronilby sie dzisiaj, gdyby zaistnialo jakies forum, na ktorym uslyszalby zarzuty “spiskowania z Putinem”.

    Nie o Tuska tu jednak chodzi tylko o Putina, przywolywanie jego gestow dzis jest tym samym, co przywolywanie smierci jakiegos aktora w filmie z uwaga, ze byla bardziej poruszajaca niz smierc wlasnego dziadka, bo odegrana tak pieknie, tak szczerze, ze az lzy sie do oczu cisnely, a dziadek wzial tylko i umarl.
    Prosze sobie wyobrazic, ze przyjecie weselne konczy sie raportem policji zawierajacym autopsje, ze pan mlody umarl o 4 nad ranem, czesc gosci weslenych podejrzewa wujka Zdziska, a druga czesc, bronila tego Zdziska nawet kosztem pamieci faceta, u ktorego byli na slubie, ale Zdzisiek dostal takiej korby i wpier….. tylu ludziom po drodze, znajomym i nie, ze nie bardzo maja jak go bronic.
    No wiec w kazdym razie, w takim to klimacie na ktorejs kolejnej uroczystosci rodzinnej, po latach, ktos wspomina, ze o punkt 22 Zdzisiek wzniosl przepiekny toast za zdrowie pary mlodej, mowil przekonujaco, jakby od serca, ze nieba by przychylil.

    Dodajmy, ze przeszlosc Zdziska, kim byl, skad pochodzil, i jak sie zachowywal nie byla specjalna tajemnica.
    Tak wyglada niedorzecznosc w duzym skrocie.
    I ogolniejsza uwaga – historie zawsze pisano na nowo – i III RP nie byla tu zadnym wyjatkiem, miala tylko, troche w drodze spadku gietkie piora do swojej dyspozycji. Dzis piora sa toporne, ale jestem pewien, ze jak je nakarmic i dac pocwiczyc za 20 lat bede pisaly rownie pieknie i przekonujaco.

  • ja tylko tak historiozoficznie : wagę gestu poznać można po czasie, po tym czy ma on swoją już namacalną , nawet powolną kontynuację. Jest pytanie czy w momencie wykonywania gestu mamy możliwość oceny jego szczerości, która daje nadzieję na coś więcej? Uważam, że nie mamy. Dlatego trzeba je traktować z ostrożnością ale i minimalną chociaż dozą dobrej woli. Nie dlatego, żeby zrobić przyjemność wykonującemu gest ale żeby kiedyś nie robić sobie samemu wyrzutu, że jakiś gest zlekceważyliśmy…

    • Atticus

      Ostroznosc powinna byc tym wieksza im wieksza watpliwosc dotyczy osoby, ktora gestu dokonuje. Ex-kgbista, “statek utonal”, zamordowani dziennikarze, podejrzenia w sprawie zamachow w rosyjskich miastach, duzej skali wojna w Czeczenii oraz mala, jesli tak mozna to nazwac, wojna w Gruzji…. a to nie koniec tej wyliczanki! Aktualnej przed 10 kwietni, bo po nim lista sie wydluza.
      No wiec mamy czy nie mamy prawo wierzyc w szczerosc gestu takiego kogos? Odpowiem tak: za ulomnosc Polakow uwazam, ze pozowlili zadac takie domowe robotki! Czy gest Putina byl szczery? Czy Putin rzeczywiscie byl poruszony 10 kwietnia? Czy jak sciskal Tuska to szczerze, czy nie szczerze? ITd.Itd.Itd…. W porzadku, jakas tam komorka polskiego wywiadu niech sobie Putina profiluje, ze fantasta, ze realista, ze pscyhcopata, badz ze postac na wskors empatyczna. Opinia publiczna tymi bredniami, wowczas o jak najbardziej wyraznym politycznym wektorze – nie powinna w ogole sobie zawracac glowy. A jeszce bardziej nie powinno sie jej tym glowy zawracac, w stopniu wikeszym niz zdawkowy komentarz i kurtuazja.

  • Czy to się nam podoba czy nie nie mamy wpływu (nikt go nie ma) na to kto w Rosji rządzi – z tym który w danej chwili rządzi musimy jakoś rozmawiać.. I nie ma też chyba nikogo, kto uważa iż Rosji kiedykolwiek będzie zależeć na silnej Polsce. Ale jeśli z jakichkolwiek pobudek Putin mówił o “Polakach zamordowanych na rozkaz Stalina”, to oczywiście mówił dla nas rzecz oczywistą i historycznie prawdziwą to tego gestu nie należy umniejszać. Ten gest, który w stosunku do nas może być pełen wyrachowania (ot pokazać np. UE że mówimy jak było a Paliaki dalej kręcą nosem) ale już np. w wewnątrz rosyjskich realiach znaczy chyba coś więcej. Oczywiście możesz powiedzieć, że Ruski człowiek jest taki, jaki jest i jeśli Putin powie jutro, że Katyń to sprawka Niemców to nie zwróci na to uwagi. Oczywiście można takie założenie zrobić ale wówczas Rosję i mieszkających tam ludzi musimy wyrzucić poza wszelkie marginesy. Przyznam, że jest to kusząca perspektywa ale zupełnie nierealna.

    I uwaga ogólna – mam swoje lata i zarówno ze strony swojej rodziny jak i osób mi obcych miałem okazje spotykać ludzi, którzy jak mówi piosenka na dźwięk j. niemieckiego “budzili się z krzykiem w środku nocy”. Część z nich do śmierci nie wierzyła że Polska i Niemcy mogą żyć w pokoju i przyjaźni. Ja ich rozumiem – swoje przeszli. Ale to wcale nie oznacza, że ich rezerwa miała mieć decydujący wpływ na rozwój polsko-niemieckich relacji. (nawiasem mówiąc ci, którzy chcą tę rezerwę odgrzać – a to dzieje sie na naszych oczach – są de facto najwierniejszymi sługami Putina). Zapewne wielu z nich uklęknięcie Brandta traktowało tak jak Ty traktujesz gest Putina o którym pisze KL. Sielanki zapewne zupełnej nie ma ale rola gestów dalej jest istotna.

    I tyle. Piszę to, bo przypomniał mi się pewien dowcip… suchar taki…. :

    Pewien jegomość potrzebował sekatora. Ponieważ takowego nie posiadał postanowił sąsiada poprosić o wypożyczenie. Szedł tak sobie do domu sąsiada i pierwsza myśl była taka, że sąsiad pożyczy, przecież w tym momencie nie używa… Zakiełkowała jednak zaraz wątpliwość, że przecież pożyczyć nie musi… powie , że uszkodzony bo pewnie co dopiero kupiony i będzie się bał uszkodzenia… No ale zaraz, myśli jegomość – ja mu przedwczoraj pożyczyłem drabinę, żona dała cukru na placek więc nie ma powodów aby sąsiad sekatora nie pożyczył… Ale jednak przypomniał sobie jak to kiedyś ich dzieciaki sie pobiły, ot takie dziecięce igraszki, i sąsiad nie by zbyt wówczas uprzejmy – więc teraz będzie miał okazje do rewanżu…
    Tak myśląc jegomość dotarł do drzwi sąsiada, nacisnął bezwiednie dzwonek … sąsiad otworzył… a jegomość nie czekając na nic wykrzyknął: “ten sekator to możesz sobie w dupę wsadzić”…

    I to by było na tyle – spadam bo dostałem dziś łupnia w brydża i muszę z tym jakoś się uporać…

    • Atticus

      W pewnym stopniu sie zgadzam, ale troche o co innego mi tak naprawde chodzi. Nie mowie, zeby Rosje wyrzucac poza wszelkie marginesy, mowie, zeby na sile nie wkladac jej tam, gdzie by nam bylo mentalnie wygodnie ja wlozyc – nie stac nas na to. Zgodze sie i z tym, ze gdyby zamiast Rosji byla w tym miejscu Nowa Zelandia, to by nie bylo problemu przeprosin, bo nie byloby za co przepraszac – czyli ma panracje mowiac, ze czy nam sie to podoba, czy nie mamy sie dogadac z Rosja, i lepiej byloby dla nas zebysny sie dogadali. Aleto nie od nas to niestety zalezy.

      Problem, jaki widze – polegal na tym, ze fundamentalne dla bezpieczenstwa Polski relacje z Rosja sformatowano w polski spor polityczny. Ok, ja stalem, i stoje po pisowskeij stronie barykady wiec bywam slepy na przegiecie z tej strony, ale co widzialem po stronie drugiej wprawialo mnie w oslupienie. Pamietam piania o pojednaniu polsko-rosyjskim, nie teksty analityczne, nie pobozne nawet zyczenia, ale piania w duchu wyswiechtanego do imentu wycierania geby listem biskupow – autentycznie nie mialem sily wytrzymac tej glupoty, czesto plynacej z siwych juz lbow. Boze, jesli ktos kto otrzymal chocby rudymentalne polskie wychowanie moze zajsc w pierniczeniu az tak daleko – biada nam!

      I teraz rozmawiamy sobie o gestach – wiec ja walcze o to, i postuluje, – zebysmy nie rozmawiali o naszych o nich wyobrazeniach, czy kalkach z politycznych lubien i nielubien, ale o tym co widzimy. Ostatnio widzimy Donalda Tuska, ktory robi z siebie pajaca – bo nie chce stanac kolo Andrzeja Dudy. Robi z siebie pajaca, bo na tej metodzie zajechal bardzo wysoko. Pytam sie, czy widzac jak dorosly czlowiek, na powaqznym bylo nie bylo stanowisku, w gronie powaznych ludzi, i przy powaznej okazji – zachowuje sie jak gowniarz podkladajacy noge koledze z planem, ze potem jeszcze na niego naskarzy i wysmieje, ze tamten sie wywrocil – no to pytam sie, czy ktos moze miec po takim pokazie siegajace skrupolow watpliwosci, co do tego, czy np Donal Tusk bylby, czy nie bylby sie w stanie scigac 10 kwietnia do Smolenska? Czy bylby przed 10 kwietnia motywowany dobrem pojednania, czy uzyskania jakiegow wyraznego gestu, czy moze raczej motywowany checia dokuczenia Kaczynskiemu?

      Ja nie wiem, bo nie siedze w glowie Tuska – ale wiem, ze – tak jak zrobil to powyzej KL – kompletne nieujmowanie takich kalkulacji, albo zbywanie ich formula:….miał prawo być uznany za wart ustępstw. Takich choćby jak zgoda na twarde żądanie Moskwy, by w owej chwili nie było tam Lecha Kaczyńskiego.
      I najlepsze jest nie to, ze ja wystawiam te tezy na ciezka probe, ale ze robi to sam Donald Tusk, takimi numerami jak slalom przy robieniu zdjecia.
      Wiec zgoda oceniajmy gesty, ale nie w prozni.

  • pozostając przy swojej opinii muszę – trochę wbrew sobie – odnieść się do wywołanego przez Ciebie slalomu Tuska. Nie podałbym ręki nikomu, ani nie stanąłbym nawet przy kimś, kto swoją osobą firmuje lub nawet choćby tylko siedzi cicho w sytuacji gdy jego znajomi posądzaliby mnie o zdradę, spiskowanie z Putinem i marzyli o postawieniu dla mnie szubienicy. Po prostu tak mam. Czy takie same motywy kierowały Tuskiem przy tym slalomie? Nie interesuje mnie to. Ja zrobiłbym dokładnie tak samo i naiwnie myślę, że nie tylko ja…

  • Atticus

    Ha, ha. Dobre. Donald Tusk unosi sie honorem – bo jest posadzany o zdrade, i ktos marzy o postawieniu szubiennicy!!!! Paradne.
    I to wszystko na jednym oddechu z przedchwilowym nawolywaniem do realizmu w kontaktach z Rosja? Gdziez sie podzial realizm? Focha strzelil?

    Odpowiem: Jesli Tusk boi sie szubiennicy to albo przy calej odczapowej przesadnosci tej gadki – wie, ze mu sie nalezy, albo po prostu nie nadaje sie do wykonywania tej funkcji ani minuty dluzej, niech gdzies umiesci sie w sanatorium, niech leczy skolatane nerwy.
    Po drugie – polityk, ktory wybierac musi pomiedzy mentalnymi fobiami tej natury, a zrobieniem z siebie durnia, na rzecz zrobienia z siebie durnia – jest skonczony.
    Przepiekna architektura III RP, zakladala, ze w najlepszym razie, ktos taki jak Kaczynski gdzies sie tam zaplacze, i bedzie pokazywane jego nabzdyczenie, ze sie nie usmiechnal, ze reki nie podal, ze wzrok odwrocil, ze cos tam, a najlepiej mu mikrofon postawic przy gaciahc, bo jak sie trafi, to sie oglosi, ze baki puszcza – tymczasem architektura sie zmienia. Przy okazji bodaj zaprzysierzenia, przyjechal Donald Tusk i tak samo po gowniarsku probowal, ze niezaproszony – na cwaniaka z boiska, jakim kiedys czarowal dziennikarzy,ze on luzak, a tu same zgredy. No niestety – pozmienialo sie. Tusk zrobil gownazerie w calej krasie.
    O czasy! Okazuje sie, ze peowcy (przepraszam, jesli pana wciagam do zbioru, w ktorym ciasno) bzdycza sie sprawami okolo Smolenskimi. Zmiany, zmiany, zmiany!

    • Jeśli przyrównuje Pan rzucane przez , jakby nie było, przedstawicieli władzy oskarżenia o zdradę , przy jednocześnie biernej i milczącej postawie najważniejszej osoby w Państwie, z mniej lub bardziej sensownymi politycznymi gierkami tego czy innego polityka to nie ma możliwości sensownej rozmowy. Może Pan od gówniarzy wymyślać wszystkim, którzy się Panu nie podobają i to , z całym szacunkiem, wielkiego wpływu na rzeczywistość mieć nie będzie. Ale jeśli przedstawiciele władzy z równym upodobaniem szafują słowem zdrada przy bierności najważniejszych osób w Państwie to już na rzeczywistość wpływ ma. I Tusk skorzystał z najmocniejszej, dostępnej mu formy pokazania co o tym myśli. Gdyby nie był politykiem miałby jeszcze jedną możliwość więcej no ale tego robić już nie wypadało…

  • Atticus

    Nie, nie, nie – chwileczke.
    Zaczelo sie od oceny gestow – i moj zarzut byl taki, ze sa to oceny w prozni zawisle.
    Nie wymyslam Donaldowi Tuskowi od gowniarzy, tylko uwazam, ze duzo jego zachowan jest gowniarskich – a to dlatego, ze Donal Tusk bedac czlowiekiem niewatpliwie inteligentnym, za gowniarzy ma ludzi, ktorym takie zachowania maja sie podobac, ale i do gowniarstwa ich przyzwoczail – politycznie. I jest tym czlowiekiem, ktory gowniarstwo wyniosl na salony, czasem wlasne, czasem rekami i nogami osob trzecich.

    Nie urodzilem sie z tym sadem dzis, ale lansuje go od ho ho kilku przynajmniej lat, moze od 2005? a moze 2006? roku, I smiem twierdzic, ze, choc wplywu na to nie mialem, wielu ludzi zaczelo myslec tak jak ja, choc kiedys mysleli inaczej, albo nie mysleli wcale.
    Fakt, ze wladza obecna szafuje slowem zdrada przyjmuje z ciezkim sercem, uwazam to za polityczny blad, uwazam to za rzecz szkodliwa, uwazam to za kolejna sume do strasznego w sumie rachunku politycznego konfliktu.
    Ale uwazam tez, ze bylo to nieodzowne do dokonanai politycznej zmiany, ktorej dokonania chialem. Wiec biore ten zarzut na plecy, I nie wyglupiam sie, ze A. Macierewicz mowil o D. Tusku per zdrajca, dlatego, ze D. Tusk zaprowadzil w Polsc polityzcny apartheid, siebie obsadzajac w roli bialego czlowieka.
    Uwazam tylko, ze pewne formuly zostaly odczarowane w Polsce a.d. 2016. Przykladowo w latach 90 walcowano mozgi twierdzeniem, ze z Uni Europejskiej, czy wowczas jeszcze Wspoloty Europejskiej wyjsc sie nie da, i ze jest to process nieodwracalny o poglebiajacym sie charakterze. Ano da sie.
    W tym samym mechanizmie, gdy na swieczniku stal gen. Jaruzelski uzycie slowa zdrada stalo sie czyms dla ludzi bardziej nieznosnym niz wyobrazenie samej zdrady. Czy zdrajca byl. s.p. premier Oleksy? A czy zdrajca byl Aleksander Kwasniewski? Nie wiem, ale nie przeraza mnie publiczne stawianie tych pytan. Oczywiscie dla wspolnoty politycznej jest to fatalne, jesli minister moze cos takie rzucic pod adresem bylego premiera. Ale znow nie robi tego w prozni, tylko w atmosferze “twardych zadan Moskwy”.

    Szkoda, ze dyskusja mialaby zejsc na tory rownolegle: wiec przyjmuje zatem, ze usprawiedliwa pan to co oceniam jako niestosownosc zachowania Donalda Tuska I tyle.
    Ciekawi mnie jednak co innego, o czym tak naprawde zaczelismy rozmawiac – czy uwaza pan, ze rozumny narod, z rozumnym rozpoznaniem intencji sasiada, ktorych ten sasiad specjalnie nie ukrywa, moze sie dac wodzic za nos – gestom?

    I prosze zwrocic uwage na jeszcze jedno – pytanie o to, co Polska powinna zrobic wzgledem Ukrainy mnie np. przerasta – nie wiem po prostu. Nie wiem, czy powinna ja tepic, w jej banderowskim wymiarze, i nie zalowac jednoczesnie polonizujac w niej co sie da. Czy moze powinna zacisnac zeby, chuchac i dmuchac na nia tak dlugo, jak dlugo odziela nas od Rosji, jednoczesnie zbierajac kopy tak od Ukrainy, jak i od Litwy? Nie wiem – wiec jestem ciekaw np. panskiego zdania. Ale wiem, ze odpowiedz na to pytanie jest istotniejsza niz rozpatrywanie gestow Poroszenki. Wydaje mi sie, ze jest jakas jedna odpowiedz, tak jak jest jedna odpowiedz do arytmetycznego rachunku, co Polska wzgledem Ukrainy powinna robic, a czgeo nie pwoinna?

  • Nie jestem w stanie rozmawiać gdy do KAŻDEJ kwestii wplata Pan Jaruzelskiego, Smoleńsk i teraz używa Pan sformułowania o politycznym apartheidzie by usprawiedliwić podły i nikczemny zarzut zdrady wobec politycznych adwersarzy. Porównywanie Oleksego i Tuska jest zabiegiem nie tyle śmiesznym co dojmująco głupim. Rozmawialiśmy rzeczywiście o gestach. Z wielkim wdziękiem pominął Pan moją analogie z Niemcami. Rozumiem, bardziej efektowne od tej analogi jest “analogia” między Tuskiem a Oleksym…

    A co do Ukraińców. Muszą kwestie ludobójstwa na Wołyniu przerobić sami u siebie… Co nie zmienia postaci rzeczy iż jestem dumny, że do klasy Juniora chodzi trzech Ukraińców i nie mogę się nadziwić , że jedynym sprzedawcą w Żabce, który wydaje 1 grosza jest Ukrainiec (ktoś kto mieszka w PL zrozumie o co mi chodzi). U nas też od czegoś trzeba zacząć… tak jak kiedyś ktoś zaczął w stosunkach polsko-niemieckich i mam nadzieję, że zacznie w stosunkach polsko-rosyjskich. I zacznie się od gestu… to pewne…

    To tyle . nie mam nic więcej do dodania.
    Pozdrawiam

  • Atticus

    Na listosc boska? Ja wpaltam? Toz to pan zaczal – ni z gruchy ni z pietruchy i wyskoczyl z tym, ze Tusk obrazony jest o bycie nazywanym zdrajca – i dlatego slalomowal. Podczas gdy ja, co jest mniej kosztowne zalozeniowo – uwazam, ze jest w tej sutuacji kretaczem – i dlatego slalomowal.
    Moje rozumowanie obejdzie sie bez W.Jaruzelskiego, J.Oleksego i Smolenska. Panskie nie! Zaprzecza pan sobie i zapetla sie.

    Na marginesie – wobec s.p. J. Oleksego padly ciezkie zarzuty szpiegostwa – i tak naprawde nie wiadomo, jak to tam bylo, choc raczej chyba uwaza sie, ze byly to zarzuty nieprawdziwe. Ta analogia chcialem panu pokazac, ze zarzut zdrady nie jest az tak nowy w III RP.
    Panska analogie z Niemcami uwazam, za nietrafiona. Daltego, ze jest analogia zyczeniowa. Ze chielibysmy, zeby z Rosja ukladalo sie nam tak jak z Niemcami. Ja jestem zwolennikiem korzystania z analogii praktycznych, a nie sprowadzajacych na manowce. Wiec jesli Polska ma sie uwiazac do wyobrazenia, ze skoro mozliwe bylo z Niemcami, to mozliwe bedzie i z Diablem Iwanem i mozna po drodze dac sie kopac po dupie – to Diabel Iwan, bedzie nas wiecznie po tej dupie kopal. To sa powody, dla ktorych zbylem panska anaologie milczeniem.

    O jezu, alez rozmowa o polityce – Ukrainiec wydaje grosz, i chodzi do szkoly – to zesmy sobie pogadali, i wiele sie nauczyli.
    Ja tez uwazam, ze stosunki ida ku lepszemu – znajomy dal synowi na imie Sasza. A w burdelu w Pabianicach pracuje 3 dziewczyny ze wschodu.

    Panie, zmiluj sie pan – masz od Polski, w ktorej nie wydaje sie grosza – regularna wojne, o jakies 1000 wiorst. I Bog jeden wie, co z tego bedzie, a pan Ukrainca w Zabce tu wciska. Przy takim rozumowaniu nie wydarzylaby sie zadna czystka etniczna.

    Coz, pozdrawiam.

    • o! Ktoś Panu konto zhakował! Twierdzi Pan, że nie zaczął o Tusku a tu jak byk stoi…. No i nie wyjechałby Pan z tym Oleksym bo przecież sprawę załatwił sam Prezes niegdysiejszą bardzo dogłębną oceną tegoż polityka…No i to jakiś wraży haker – haker z Polski historię z wydawaniem 1 gr tubylec by zrozumiał…
      Jak Pan odzyska konto to może uda nam sie jeszcze porozmawiać…

  • miab

    Ziomuś(vel rolnik postempowy) daje czadu:

    Rafał A. Ziemkiewicz
    ‎@R_A_Ziemkiewicz

    Dla Niemców szok. Zawsze to oni mordowali innych, odwrotnej sytuacji nie mają przećwiczone

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,20439812,obrzydliwe-strzelanina-w-monachium-a-ziemkiewicz-daje-upust.html#BoxNewsImg

Leave a Reply