Kategorie

Kalendarz

July 2016
M T W T F S S
« Jun   Aug »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Basta

Dopiero co pisałem o dekomunizacji, krytykując jej co skrajniejsze przejawy. Dziś słowo o Józefie Oleksym. Prawicowe portale są dziś pełne oburzenia inicjatywą przyznania mu pośmiertnie honorowego obywatelstwa Nowego Sącza.

Już kiedyś wspomniałem, że prywatnie faceta po prostu lubiłem. Był otwarty na dziennikarzy, a przy tym jakoś wewnętrznie ciepły. Gdy spotykaliśmy się na sejmowym korytarzu, zawsze pytał o dzieci i pamiętał ich imiona, czym imponował mi ogromnie, bo sam mam kłopot z nauczeniem się imion osób z całkiem bliskiej rodziny.

Politycznie? Cóż, jak wielu w SLD — w niektórych kwestiach otwarty i merytoryczny, w innych betonowo twardy, podręcznikowo postkomunistyczny. Żywiąc do niego niejaką sympatię nie zapominałem o jego przeszłości, o tym, że już w PRL dochrapał się stołka wojewódzkiego sekretarza PZPR i członka KC, a więc należał do ścisłego komunistycznego kierownictwa. Pal diabli nawet zarzuty, że swego czasu współpracował z SB, a nawet sensacyjne i chyba bezpodstawne o kontaktach z KGB. Tak czy inaczej był demokratą z odzysku, który o tę demokrację nigdy nie walczył, a długo ją blokował.

Nie jestem skłonny gromko potępić ten i podobne życiorysy. Tak im się ułożyło, hak im w smak, a może ich strata. Jest wszakże pewna przestrzeń między odmową potępienia a wynoszeniem na piedestał. Zasługi i dokonania Oleksego w wolnej Polsce nie były specjalnie znaczące. Zasług dla Nowego Sącza nie próbuję nawet analizować. Ale gdyby nawet były ogromne — w pełni zgadzam się dziś z protestami prawicowych portali. Takich ludzi wolna Polska nie powinna honorować ponad absolutne, wynikające z przepisów minimum. Były premier, więc miał pogrzeb z kompanią honorową. I basta.

6 comments to Basta

  • Aleksander Kwaśniewski otrzymał honorowe obywatelstwo Warszawy w lipcu 2010. Od tamtej chwili trudno mi oczekiwać jakiegokolwiek sensu w takich sprawach.

  • Atticus

    Pełna zgoda. Dodam, ze wartość z takich akcji i po stronie afirmacji i kontestacji jest chyba tylko taka, ze uzmysławia różnice pomiędzy oddawaniem co cesarskie, a wynoszeniem na piedestał.

  • jes

    Skomentuję to, nawiązując do poprzedniego tekstu.
    O istnieniu Teosia Klincewicza dowiedziałem się, będąc studentem pierwszego roku, w początkach 1980 roku ze zsypowskiej ulotki, którą moi koledzy bezmyślnie kolportowali na zajęciach, bo im tak polecono na spotkaniach ze starszymi tej dość paskudnej organizacji. To był tekst jakby wprost przeniesiony z czasów bierutowskich, a dotyczący relegacji Teosia z uczelni za działalność antysocjalistyczną. Co dziś myślą o tym ówcześni kolporterzy tego parszywego tekstu? Pewnie Teosia nie odważyliby się teraz potępiać, ale dowieść sobie samym, że “nie wszystko było złe” chcieliby na każdym kroku. A przeciw zmianom ulic gardłują z “powodów praktycznych” – że pieczątki, że dowody osobiste, że koszty. O Teosiu woleliby oczywiście zapomnieć.
    Warto tu przypomnieć, że pod koniec lat siedemdziesiątych do PZPR należało ok. 3 mln. osób. A to znaczy, że (pamiętając o rodzinach) w bezpośrednim oddziaływaniu tej przestępczej organizacji znajdowała się ponad 1/4 populacji. I w jakimś stopniu ta umowna “1/4″ to kandydaci do potępiania Teosia byli bardziej niż pozostali. Trudno się dziwić utrzymującej się do dziś życzliwości wobec aparatczyków, którzy w pewnym momencie ukazali “ludzką twarz” i porobili kariery w wolnej Polsce. Podobni ojcom, dziadkom, tudzież sympatycznym wujkom czy ciotkom. Myślę, że honorowanie eminentnych elesdowców jest naturalnym odruchem w prywatnej rehabilitacji członków własnych rodzin. Takie ciągoty pozostaną więc jeszcze jakiś czas w naszym społeczeństwie jedną ze smutnych norm, której ani się powinniśmy dziwić ani nią gorszyć. Co nie oznacza jednak akceptacji. Wręcz przeciwnie. Skuteczność przeciwstawiania się tego typu ciągotom zapewne nie będzie pełna, ale próbować trzeba w każdym przypadku.
    Dziękuję.

  • W pełni podzielam to co napisał @jes. Od siebie dołożę iż nie sądzę, że takie inicjatywy to jakiś wymyślny, chytry plan mający napisać historie Polski od nowa.
    Takim planem – tu przepraszam, ale odniosę się do teraźniejszości – jest rola napisana dla posła Piotrowicza. Jemu samemu się nie dziwię bo pewnie w jego przypadku działa właśnie ten mechanizm by “samemu sobie czegoś dowieść” . Dziwię się tym, którzy go do tej roli wystawili i części niepokornym recenzentom, którzy na co dzień tak głośni i zasadniczy, jakoś dziwnie zamilkli w ocenie tej roli.

  • wik

    Rozumiem i w pewni podzielam pogląd, ale od kiedy nastał wybór Wałęsa-Tymiński, a potem Kwaśniewski i wygrana SLD to naprawdę jako społeczeństwo (w sensie ogólnym) zatraciliśmy prawo do blokowania tego co było za komuny. Wisienką na trocie było mianowanie przez PIS Piotrowicza do weryfikacji kandydatów do IPN, chociaż sędzia Kryże też nie był lepszy. Mówiąc inaczej społeczeństwo ma w du**e to czy ktoś był w PZPR czy innym komunistycznym urzędzie.

    • miab

      Nie społeczeństwo tylko pospólstwo(ew. motłoch – ostatnio elektorat narodowo-socjalistycznego PiS-u) którego przeważnie jest większość.
      Chociaż i ono zaczyna coś zajarzać. Wystarczy np. poczytać opinie pod notką o Ministrze Wojny z Zespołem Macierewicza:
      http://wiadomosci.onet.pl/antoni-macierewicz-o-podkomisji-smolenskiej/lng80c
      Co do Piotrowicza to w końcu nikt tak pięknie nie będzie flekował IIIRP i pierwszej Solidarności(w tym Wałęsy) jak wypróbowany komuch konformista(mający za uszami)
      A o to w końcu chodzi Porąbanemu Konusowi.

Leave a Reply