Kategorie

Kalendarz

June 2016
M T W T F S S
« Apr   Jul »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Krótkie spięcie

17 lipca minie dokładnie 20 lat od katastrofy B747-100 Trans World Airlines. 12 minut po starcie z lotniska Kennedy’ego w Nowym Jorku jumbo nagle eksplodował w powietrzu i w kawałkach spadł do Atlantyku. Z 230 uczestników lotu TWA 800 do Paryża nie przeżył nikt.

Wydobyte z trudem z dna czarne skrzynki potwierdziły, że wszystko rozegrało się w ułamku sekundy. W kabinie pilotów do ostatniej chwili panowała cisza i spokój, wszystkie urządzenia pracowały bez zarzutu. Świadkowie na ziemi i w powietrzu potwierdzali, że spokojny i stabilny lot nagle przerwałą ogromna eksplozja, jeden nawet nagrał to kamerą.

Rzecz działa się sporo przed 09/11, ale wszak po Lockerbie i wielu innych zamachach z muzułmanami w tle. Kilku świadków widziało coś przypominającego rakietę zmierzającą w kierunku samolotu. Jeden nawet uchwycił ją na zdjęciu. Ba, pojawił się skan ekranu radaru z tajemniczym obiektem podążającym za jumbo.

Z Wikipedii

Media były już niemal pewne, że USA padły ofiarą kolejnego zamachu terrorystycznego. Jeśli teoria ta miała liczących się medialnych i politycznych przeciwników, to byli nimi ci, wg których jumbo padł ofiarą friendly fire — rakiety z fregaty klasy Aegis, gdyż nieopodal trwały ćwiczenia U.S. Navy. Zwolenników tezy, że nie można wykluczyć zwykłej awarii samolotu, dało się policzyć na palcach. Gdy eksperci FBI odkryli ślady materiałów wybuchowych na trzech wydobytych z dna fragmentach kadłuba, spór medialny obracał się już właściwie tylko wokół dylematu: rakieta czy bomba?

Za bombą przemawiało opóźnienie lotu. Jumbo, już pełen pasażerów, ponad godzinę czekał w upale na płycie na zgodę na kołowanie. Nie mógł jej dostać, bo z ewidencji wynikało, że w lukach bagażowych jest walizka pasażera, który nie wszedł na pokład (cacus Lockerbie). W końcu miało się to okazać nieporozumieniem, pasażer ponoć odnalazł się na liście z bramki lotniskowej, a TWA800 mógł startować.

Mało kto brał poważnie wątpliwości FBI. Odkryte  ślady pochodziły z trzech różnych rodzajów materiałów wybuchowych. Wiele bomb używa dwóch materiałów, z których jeden wybucha pierwszy powodując eksplozję drugiego lub wzmacniając jej siłę. Ale trzy? Nigdzie nie było też śladów eksplozji. Ślady pochodziły z materiałów, które nie zostały zdetonowane. FBI szybko zresztą odkryła, że miesiąc wcześniej samolot wypożyczyło wojsko w celu odbycia… ćwiczeń z psami wykrywającymi materiały wybuchowe. Domniemany radarowy ślad rakiety okazał się odbiciem obrazu innego samolotu, radarowym zakłóceniem, zdjęcie zaś – efektem uszkodzenia materiału światłoczułego.

Krok po kroku FBI wykluczyło i zamach, i friendly fire, a w konsekwencji udział osób trzecich. W lutym 1998, półtora roku od dnia tragedii, sprawę przejęła NTSB, instytucja powołana do badania katastrof komunikacyjnych. Po iście morderczym śledztwie w sierpniu 2000 r., ponad cztery lata po tragedii. NTSB orzekła, że w efekcie drobnych błędów projektowych i równie drobnych z pozoru zaniedbań eksploatacyjnych małe spięcie w instalacji elektrycznej zabiło 230 osób.

Upał sprawił, że paliwo w jednym ze zbiorników, niemal pustym, odparowało tworząc wybuchową mieszankę. Klimatyzacja, która miała uczynić godzinne oczekiwanie na płycie znośnym, przeciążyła instalację elektryczną. 12 minut po starcie kolejne spięcie zaiskrzyło między nieizolowanymi fragmentami kabli w feralnym zbiorniku. Eksplozja sprawiła, że poszycie zaczęło pękać w miejscach osłabionych przez normalne zmęczenie materiału, na styku kadłuba i skrzydeł. Po chwili cały przód kadluba odpadł, a części samolotu zamieniły się w spadające kule ognia. Spragnionym szczegółów polecam fascynujący dokument National Geographic.

Teorie spiskowe w sprawie TWA800 nie milkną do dziś, ale niemal każde z tysięcy śledztw NTSB byłoby cenną lekcją dla tych teorii zwolenników, gdyby tylko chcieli słuchać. W odróżnieniu od Polski nie ma tam jednak znaczącej siły politycznej, która uczyniłaby z nich sztandarową sprawę swojej polityki. Chyba, że Trump… ale to już inna historia.

26 comments to Krótkie spięcie

  • r306

    Glos wolajacego na puszczy…

  • miab

    Ale oni nie mieli zespołu Macierewicza i dlatego nie podążają do najprafdzifszej prafdy.

  • Obejrzałem film.

    Jednego nie da się tu nie zauważyć – w odtworzeniu dokładnego przebiegu katastrofy bardzo pomocna była drobiazgowa rekonstrukcja wraku.

    • r306

      Drogi follow… Na czym biegli mieli oprzec swoje badania jeśli zapisy czarnych skrzynek nie wskazując na żadne perturbacje ze sprzętem, nie dawaly tez odpowiedzi z zapisow z kabiny pilotow?

      Rekonstrukcje robi się wówczas, gdy zdarzenie było GWALTOWNE i wcześniejsze parametry lotu NIE WSKAZYWALY na problemy z maszyna. Bo NIE MA INNEJ MEDOTY.

      Jeśli nasi prokuratorzy dzialajac w Rosji nawet dokonaliby bardzo drobiazgowej rekonstrukcji, która, dajmy na to, nic by nowego nie wniosła, to znalazłoby się 200 innych “bo nie zrobili jeszcze tego i tego”.

      I tak do zakichanej…

      Nie, to nie jest ani “za” ani “przeciw”. Ja wiem, ze przy takim wypadku powinno sie dokonać “wszystkich możliwych sprawdzen” itd., tylko NIGDY, powtarzam NIGDY nie będzie tak, ze ktoś nie wymyśli kolejnego “możliwego sprawdzenia” którego “zaniechano”.

      Proszę powiedzieć – co miałaby wnieść ta rekonstrukcja? Tak szczerze – co by wniosła?

      • Drogi r306… Z Pańskiej wypowiedzi można by wyciągnąć (mylny, jak sądzę) wniosek, iż nasi prokuratorzy działając w Rosji MOGLI dokonać bardzo drobiazgowej rekonstrukcji — ale zrezygnowali, bo nie było im to na nic potrzebne. Rosjanie uważają jednak inaczej: szczątki samolotu są tak ważnym dowodem materialnym, że NIE MOGĄ nam ich przekazać aż do zakończenia wszystkich postępowań w sprawie, które jakże intensywnie i drobiazgowo prowadzą.

        By być ścisłym: w Smoleńsku “zdarzenie było gwałtowne i wcześniejsze parametry lotu nie wskazywały na problemy z maszyną”. Powiadają, że jedyne problemy wystąpiły z ludźmi. Ale maszyny “bardzo drobiazgowo” zbadać się naszym badaczom nie dało.

        Co by wniosła ewentualna szczegółowa rekonstrukcja i badanie wraku — tego nie wiemy. I w tym rzecz.
        Możemy sobie o tym postrzępić języki, klawiatury, możemy pokrzyczeć na ulicach a nawet potargać się za łby, możemy wyrażać najświętsze przekonanie, oraz mnożyć zapewnienia wynikające ze znajomości życia i ludzi, ale NIE WIEMY.

        I niestety, nijak nie przekonuje mnie wzruszanie ramion i zaklinanie, że DOWIADYWAĆ SIĘ nie warto, nie potrzeba.

        • Rosjanie grają wrakiem i jeśli dojdą do przekonania, że opłaca im sie go przetopić przy udziale kamer Russia Today to to zrobią. U nas lepiej nie jest – do czasów nadejścia dobrej zmiany problem zwrot wraku był kwestią narodową i miernikiem suwerenności, dziś już raczej nie…

          Zapewne gdyby w przypadku TWA 800 nie wykluczono udziału osób trzecich nie dokonano by tak szczegółowej rekonstrukcji – po prostu dalej szukano przyczyn. Ale zapewne znajda się “podejrzliwi”, którzy uznają, ze ta rekonstrukcja miała na celu przykrycie prawdziwych przyczyn katastrofy. Można tak w nieskończoność…

          W naszym przypadku brakiem rekonstrukcji podważa się dotychczasowe ustalenia instytucji badających przyczyny katastrofy prezydenckiego samolotu. Co może Cie Odysie przekonać, że te instytucje miały wystarczające materiały by wykluczyć udział osób trzecich (zamach, sztuczna mgłę, broń hiperbaryczną, mam nadzieje, że nie zajmowały sie maskirowką) i mogły ustalić bezpośrednią przyczynę katastrofy? Rozumiem , że tym czymś byłaby rekonstrukcja… Przy braku minimum zaufania do tych instytucji w nieskończoność można mnożyć wątpliwości.

          • Rosjanie grają nie tylko wrakiem: zagrali niemal wszystkim w tej sprawie, choć mam obawy, że jeszcze nas zaskoczą. Przecieki do prasy, niezbyt czytelne kopie nagrań z czarnych skrzynek, utrudnianie przesłuchań ich świadków (wciąż chyba nie wiadomo, kto pod kryptonimem “Logika” dyktował zalecenia smoleńskim kontrolerom), jakieś zdjęcia z miejsca katastrofy wpadające przypadkiem w rocznicę itp itd. Aż wreszcie sam raport MAK i to jak został ogłoszony. Oni zagrają kilka dźwięków smoleńskiej melodii, cała Polska tańczy.

            Nie jest też tak, że u nas “brakiem rekonstrukcji podważa się dotychczasowe ustalenia instytucji badających przyczyny katastrofy”. Ów brak rekonstrukcji to tylko jedno z bardzo wielu zastrzeżeń. A nasze instytucje, przypomnijmy, to nie tylko Lasek i jego poprzednik Klich, który upubliczniał potajemne nagrania ze swoich spotkań z politykami. To też prokuratura wojskowa i strzelający sobie w policzek podczas konferencji prasowej prok. Przybył. To długa lista dziwnych niedociągnięć, sensacyjnych przecieków do prasy, oraz histeryczne reakcje na każde alternatywne wobec oficjalnej narracji hipotezy czy nawet pytania. To choćby sprzeczne dane publicznie podawane o wysokości słynnej złamanej brzozy, zakończone groteskowym komunikatem, że było to 666 cm. O roli opozycji (której rolą jest sprawdzać władzę), oraz dziennikarzy nie ma już co wspominać…

            Więc też u nas postarano się, aby nie wytrącić Rosjanom instrumentów z rąk. I u nas grano do chocholego tańca. Przykro to mówić – moje zaufanie do instytucji polskich przy tej sprawie spadło poniżej minimum. Dziś nie wiem już, co mogłoby to moje zaufanie przywrócić.

            Zresztą – o czym my tutaj?… Leski napisał o nietypowej katastrofie, która dzięki rzetelności i skrupulatnej pracy badaczy została wyjaśniona. Follow wytknął symbol tego, że u nas zabrakło co nieco do rzetelności. R 306 swoim zwyczajem rzucił przynętę, a ja jął połknąłem.

            Przepraszam, rozpisałem się bez sensu. A w tej sprawie chyba każda próba rozmowy jest bez sensu.
            Pozdrawiam

            • Nie szkodzi. Zaraz w to wejdzie Jerzy i z wyżyn swoich nada każdemu należny mu szacunek i rozmowa nabierze właściwego toru.

            • Jeśli podważasz oryginalność zapisów rejestratorów lotu, ich interpretację przez nasze instytucje (zarówno KBWLLP oraz biegłych działających na zlecenie prokuratury) oraz wszystkie inne ekspertyzy, które pozwoliły jednoznacznie określić co było bezpośrednią przyczyną katastrofy to, rzeczywiście próba rozmowy jest bez sensu. Jeśli wziąć pod uwagę w jaki prostacki sposób te ustalenia są dezawuowane przez różne “zespoły” i “komisje” to bezsens tej rozmowy sie potęguję.
              Jeszcze jedno – dla mnie bardzo ważne. Raport KBWLLP opisuje w sumie kilkanaście okoliczności i czynników mające na nią wpływ lub jej sprzyjające. Zapewne nie wszyscy odpowiedzialni (po stronie polskiej oczywiście) zginęli w katastrofie. Więc zamiast zbijać szubienice dla Tuska za zdradę dobrze byłoby tych odpowiedzialnych rozliczyć. Co prawda wątpię czy prokuratura Ziobry jest w stanie to zrobić w sposób profesjonalny ale mam to minimum wiary w nasze sądy. Choć przyznaję, że zapowiedź weryfikacji sędziów to minimum może trochę nadwyrężyć… Z tym co napisałem wiążą się też kwestie procedur, które zawiodły. Z różnych źródeł słyszę, że wiele się zmieniło. Chciałbym z ust człowieka odpowiedzialnego, oczywiście językiem zrozumiałym dla laika, usłyszeć co zrobiono i jak zagwarantowano “bezpieczeństwo” osobom , które w przyszłości moga alarmować o nieprzestrzeganiu obowiązujących procedur. W czasach wszechobecnej weryfikacji jest to również bardzo potrzebne.

              • Szanowny Zapluty z salonu,
                Ja niczego nie podważam: nie mam do tego danych, wiedzy ani umiejętności. Ja mogę ufać informacjom podanym mi przez mające dostęp do danych autorytety (przede wszystkim oficjalne instytucje) za pośrednictwem mediów, albo im nie ufać.

                W kwestii rejestratorów lotu, o ile mi wiadomo, znamy upublicznione kilka wersji stenogramów, różniących się dość znacząco, a media różne donoszą, że może jest ich więcej. Przy czym bezpośredniego dostępu do rejestratorów polscy śledczy nie mieli i nie mają. Wydaje mi się, że w takich okolicznościach u przeciętnego odbiorcy mogą się zalęgnąć jakieś wątpliwości.

                Tekst o “zbijaniu szubienicy dla Tuska” odbieram jako błędnie zaadresowany: to nie do mnie. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie.

                Zwrot o “prokuraturze Ziobry” jest świetną ilustracją problemu z zaufaniem do państwowych instytucji: są one powszechnie postrzegane jako pacynki w politycznym teatrzyku. A w tym, co u nas uchodzi za politykę nie chodzi ani o rację stanu, ani o sprawiedliwość, prawdę, rzetelność, sprawność procedur, czy co tam jeszcze byśmy chcieli – lecz o to “kto kogo”. Oczywiście więc zarzut stronniczości, nierzetelności i działania na polityczne zamówienie formułujemy wobec “tych drugich”, “swoim” wybaczając.

                Bardzo mi przykro, ale nie wierzę nijak w to, że do października zeszłego roku wszyscy sędziowie, prokuratorzy i urzędnicy państwowi zasługiwali na ustawienie pod kloszem w Sevres, jako wzorce rzetelności i niezawisłości, tuż obok polityków poprzedniej ekipy, którym nie zależało na niczym prócz prawdy, dobra i piękna. I że owa krystaliczna postawa dotyczyła wszystkich funkcjonariuszy państwowych, poza nieszczęsną załogą Tupolewa pod dowództwem kpt. Protasiuka, jedynymi czterema ludźmi w całym korpusie funkcjonariuszy państwowych podatnymi na naciski polityków. Oraz, że bracia Kaczyńscy byli (a Jarosław wciąż jest) jedynymi politykami zdolnymi naciskać na funkcjonariuszy w imię własnych politycznych wizji. Dodam także, że powyższą wątpliwość co do nieskazitelności przenoszę tak samo na drugą stronę lustra. Naprawdę, niezbyt wierzę w zmianę jakościową.

                Tak więc ja się podpiszę pod zdaniem “Co prawda wątpię czy prokuratura Ziobry jest w stanie to zrobić w sposób profesjonalny”, z tym że wykreślę z niego Ziobrę. I rozciągnę tę wątpliwość na inne państwowe instytucje. Bardzo mi przykro: także na KBWLLP.

                Pozdrawiam, kończąc swój zbędny udział w tej dyskusji.

                • Szanowny Odysie,
                  stenogramy nie różnią się “znacząco” czyli w stopniu, który mógłby zakwestionować bezpośrednią przyczynę katastrofy ustaloną przez KBWLLP i z tego co wiem ta różnica (odczytanie kolejnych słów) wynika z różnicy zastosowanych technicznych metod.

                  I na koniec nie wchodząc w szczegóły by Cię nie irytować: prokuratura Ziobry a prokuratura Seremeta to dwie różne instytucje.

                  Było mi miło…

                • Nie jest zbędny. Piszesz mniej więcej to co i ja myślę, tylko ja nie potrafię tak pisać oraz wiedzę/pamięć faktograficzną na różnych poziomach mam mniejszą. W każdym razie dziękuję że piszesz.

                • eumenes

                  Niespracowany Odyssie, z pewnością nie jest zbędny ani sam wywód ani Pana obecność w jakiejkolwiek dyskusji.

                  Pozdrawiam nieodmiennie Jego i Penelopę…

  • toka95

    26 czerwca minie 28 lat od katastrofy lotu Air France 296.

    Dzień po katastrofie francuski minister transportu, nie czekając na wyniki dochodzeń, orzekł, że można wykluczyć problem techniczny z samolotem, a wypadek był skutkiem błędu pilota. Stwierdził także, że „analiza rejestratorów lotu niewątpliwie potwierdzi ten wniosek”.

    Oczywiście pilot został prawomocnie skazany.

    • Krzysztof Leski

      To się rozegrało na oczach tysięcy ludzi. Trudno było mieć wątpliwości. Klasyczne przeciągnięcie.

      • toka95

        Trudno było mieć wątpliwości.

        Być może trudno.

        Tylko:
        “W maju 1998 szwajcarskie laboratorium kryminalistyczne Institut de Police Scientifique et Criminologique (IPSC) zbadało zdjęcia wykonane przez dziennikarzy na miejscu katastrofy, na których przypadkiem zarejestrowany został moment wynoszenia rejestratorów przez pracownika dyrekcji lotnictwa cywilnego. Na ich podstawie eksperci orzekli, że czarne skrzynki zarekwirowane przez policję i przedstawione jako dowody w pracach komisji i w sądzie nie są tymi samymi, które zostały wydobyte z miejsca wypadku”

        I chociaż:
        “Oficjalne dochodzenie potwierdziło wprawdzie możliwość manipulacji danych w rejestratorach”

        To przecież:
        “ale mimo to uznało ich zapis za pełnowartościowy materiał dowodowy”

  • miab

    Nie dziwie się Rosjanom ze nie oddają świrom(co setki razy udało się potwierdzić za pomocą Zespołu Macierewicza i pokrewnych) oryginalnych dowodów rzeczowych w sprawie.
    Osobna sprawą jest mataczenie naszej prokuratury wojskowej żeby za głęboko nie drążyć i nie obnażać jakże swojskiego burdelu w wojsku na każdym poziomie od główno i pomnej dowodzących aż do szeregowych.

    • Ale że nie oddają którym świrom? Tym aktualnym, czy tym poprzednim?

      Rosjanie rozgrywają zwrot wraku i całą katastrofę politycznie i pokazują nam w ten sposób miejsce w szeregu.
      Myślę, że kwestia tego co z owego wraku dałoby się (rzetelnie bądź nie) wyczytać ma dla nich drugorzędne znaczenie bo wnioski jakiekolwiek by one nie były i tak po nich spłyną albo i się im przysłużą. Nawet gdyby wyszło że oni ową brzozą strzelili do naszego samolotu to będzie to tylko ilustracja jak bezsilni jesteśmy z tą wiedzą.

      • miab

        Obu pierwszym mataczącym drugim odlatującym. Do tego z tego co pamiętam Rosjanie do dziś prowadzą śledztwo . Nie znam na świecie prokuratury która wyzbywa się dowodów rzeczowych przed zakończeniem postępowania.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Pan porównuje działanie instytucji amerykańskich i polskich? Czy Pan jest poważny?

    W Stanach Zjednoczonych jest trochę więcej różnych środków komunikacji społecznej i większość z nich nie jest w rękach obcego kapitału. Zatem patrzą władzy na ręce, nawet wtedy, gdy jest to „nasza” władza.

    Natomiast w Państwie, gdzie sędziowie dostosowują tempo pracy nad sprawą do woli PDTa, minister wie kto odpowiada za katastrofę w kilka minut po niej, a komisja badania właściwych rzeczy wydaje wyrok bez dostępu do wraku, ignorując wątpliwości zgłaszane przez „oszołomów”, wiara w instytucje publiczne zakrawa na kiepski żart.
    Przy czym zauważmy, że to, kto jest oszołomem, a kto nie, decyduje stosunek do „ustaleń” komisji Millera i prokuratury. :)

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

    • Ajgor

      “Natomiast w Państwie, gdzie sędziowie dostosowują tempo pracy nad sprawą do woli PDTa”

      Ma Pan na myśli przypadek sędziego Milewskiego? To jest jeden udowodniony przypadek. No chyba, że uważa Pan, że na podstawie min. Lipca mogę napisać, że ministrowie rządu PiS to łapówkarze.

  • dzisiejszy wyrok sądu to pierwszy od dawna sygnał normalności…

  • miab

    Teraz po Betixie(©Prezes Wolski) niektórzy się zastanawiają kiedy Pisdix.

Leave a Reply