Kategorie

Kalendarz

March 2016
M T W T F S S
« Feb   Apr »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Za, a nawet przeciw

Nie, moi drodzy, to nie o Wałęsie — o nim dość we wszystkich mediach. Chcę Wam donieść, że od trzech dni Nowy Jork ma nową stację kolejową. WTC Rail Hub (nie mylić ze stacją metra) obsługuje dwie linie podmiejskie i mniej więcej tyle pasażerów dziennie, co warszawski Dw. Wileński, czyli 40 tysięcy. Do gigantów zatem nie należy.

Zanim zdążycie się znudzić, dodam: kosztowało to 3.78 miliarda dolarów czyli 15 mld zł, o 100% więcej niż kosztorys z roku 2004. Sporo dosyć, trawestując refleksję Pingwina z Madagaskaru na widok Antarktydy. Budowa trwała 12 lat zamiast planowanych pięciu i rozpalała emocje miejscowych mediów.

Wrzuciłem na twittera sondaż, czy warto za taką kasę budować stację na taki ruch. Wyniki mnie szczerze cieszą. Z przyzwoitej w miarę próby 60 głosujących — 14% “tak”, 63% “nie”, 15% wybrało “zależy gdzie”, zaś 8% “nie mam zdania”. Ja też raczej uważam, że nie warto i tu zgadzam się z większością.

Ale prawie co trzeci uczestnik uznał, że może warto. I to też mnie cieszy. Nie jesteśmy zatem niewolnikami rozumowania, iż zawsze są “pilniejsze potrzeby” (zupa dla bezdomnych, remont szpitala, podwyżka emerytur, niepotrzebne skreślić). Tak, czasem można wydać i dużą kupę kasy na budowlę publiczną, której nie sposób nie zauważyć i chyba również podziwiać, choć może nie każdemu przypadnie do gustu.

W dzisiejszej Polsce uznałbym pewnie taką inwestycję za rażącą ekstrawagancję. Wszak niewiele więcej kosztować miała nowa, 500-kilometrowa, łącząca Warszawę z Poznaniem i Wrocławiem linia “Y” dużych prędkości. Za takie pieniądze można by rewitalizować połowę wymagających tego torów w całej Polsce. Zatem dziś, u nas — nie. Ale może przyjdzie lepszy czas i na szczęście taki pomysł nie będzie miał samych wrogów.

7 comments to Za, a nawet przeciw

  • dzzn

    Dorzucam się do procentów większości. Za takie pieniądze warto w jakimś Bahrajnie, o ile tam w ogóle się w kolej bawią. U nas należałoby to uznać za niegospodarność. I pewnie jeszcze jakiś czas będzie należało uznawać.

  • dzzn

    Przepraszam, że zaśmiecam wątek kolejowy komentarzem do TT, ale śledzę tam Pana, nie będąc czynnym użytkownikiem tego medium i odczuwam potrzebę odniesienia się do Pana wpisu (https://twitter.com/kmleski/status/706941325409689600).

    Też byłem kiedyś naiwny i łatwowierny w kwestii dopingu. W 1988 r. broniłem jak lew Bena Johnsona. Mój wuefista (w młodości ocierający się o wyczyn) powiedział wtedy mnie i kolegom: “Wszyscy biorą. Nie da się biegać poniżej 10 s. na 100 m. na czysto.” Wtedy nie uwierzyliśmy. Uwierzyłem później, kiedy z czasem wylazło, że w tamtym seulskim finale nikt (czy prawie nikt) nie był czysty.

    Teraz już się nie ekscytuję takimi doniesieniami. Patrzę na to zupełnie inaczej, przez pryzmat amerykańskich lig zawodowych. Bo jeśli wszyscy biorą, to wygrywają i tak najlepsi w sensie technicznym, taktycznym, mentalnym.

    W kolarstwie się to sprawdzi tym bardziej. Ale w tenisie już niekoniecznie. Bo co niby miałaby brać nasza mistrzyni? Chyba Potterowe felix felicis o krótkim działaniu.

    Jeszcze raz przepraszam za odbieganie od tematu. Mam nadzieję, że przymknie Pan oko…

    • Krzysztof Leski

      Nie mam nic przeciwko offtopom, dygresjom. To kameralny blog.

      Tak, wierzyłem w Arsmtronga, podziwiałem. Ciężko przeżyłem upadek. Ale to mnie wzmocniło i już się nie powtórzy.

      • dzzn

        Ja tam nadal go podziwiam. Za to, że wygrał bitwę z rakiem. I za to, że pięknie wygrywał z innymi nakoksowanymi. Co nie znaczy, że nie myślę jak najgorzej o jego licznych zachowaniach wobec kolegów i opinii publicznej.

        A na czym polega Pańskie “wzmocnienie”? Na cznianiu wszystkich gwiazd sportu? Na przyjęciu założenia, że każdy z nich jest potencjalnie podejrzany i nie warto kruszyć o żadnego kopii?

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Biorąc pod uwagę, że nie ma pieniędzy we współczesnym świecie, to wszelkie pytanie o koszty nie ma sensu. Trzeba najpierw wskazać jakiś pieniądz (miernik wartości) by można było porównać koszty, nakłady itd.

    Jeśli znajdzie się prywatny inwestor, gotowy zainwestować w cokolwiek, na przykład stację kolejową, takie pieniądze, to ja mu nie wróg. Natomiast wyrzucanie lekką ręką waluty przez urzędnika, to zupełnie odrębna sprawa. :)

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

    • Krzysztof Leski

      Stację współfinansowały administracja centralna i stanowa (nie obyło się bez kłótni i renegocjacji umów). Oczywiście więc kasa publiczna.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Na co amerykańska administracja wyrzuca papierki, które wcześniej dodrukowała w niespotykanej ilości wisi mi obojętnym kalafiorem. Natomiast my powinniśmy poszukać prawdziwego pieniądza, a potem dziesięć razy się zastanowić zanim wydamy grosz publiczny. :)

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply