Kategorie

Kalendarz

March 2016
M T W T F S S
« Feb   Apr »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Żałoba

Wypadek limuzyny prezydenta na szczęście nie skończył się źle. Po dwóch dniach widać jednak, że coś w Polsce definitywnie umarło: przyzwoitość. Stała się wyjątkiem, choć powołują się na nią wszyscy.

Obrzydliwe komentarze na stronach grup KOD wywołały równie wstrętne reakcje drugiej strony. Z przerażeniem odnotowuję, że choć autorzy potępień deklarują etyczne motywy swego protestu, nadają mu zarazem czysto polityczną wymowę. Przypisują bowiem całe zło tylko jednej stronie i uogólniają je na całą opozycję.

Żaden z oburzonych “patriotów” nie godzi się, by podobnie potępić falę satysfakcji, jaka rozlała się w sieci i nie tylko po śmierci Geremka czy Bartoszewskiego, lub komentarze z rozczarowaniem i prośbami o “replay”, gdy w czerwcu zeszłego roku startujący samolot z Sikorskim po awarii silnika zdołał wyhamować przed końcem pasa.

Każdy, powtarzam, każdy znalazł jakieś “ale”, jakiś wykręt. Od prób dowodzenia, że “wtedy mniej” (bzdura), że “inna ranga” (nie znam się na rangach”), że tamci “nie pod nazwiskiem” (ależ jak najbardziej pod nazwiskiem) — po zanegowanie zjawiska en masse.

Nie, “patriotom” nie chodzi o eliminację hejtu. Wszak hejtem żyją na codzień. Przejawy hejtu po drugiej stronie chcą wykorzystać, by obecna opozycja — jak otwarcie, w wyjątkowo haniebnym tekście napisał szef Superaka — została “uznana za patologię” i już nigdy nie wygrała wyborów. A to już nie przelewki.

57 comments to Żałoba

  • Krzysztof Leski

    PS. Liczni “inteligentni inaczej” imputują mi na twitterze, że “bronię KODu” (ba, “utożsamiam się” z hejterami), “relatywizuję”, “zamydlam” pisząc akurat teraz o poprzednich falach hejtu. Otóż nie – pisać o nich właśnie teraz można, a nawet trzeba. Ich potępienie na równi z obecną falą oznacza walkę z hejtem. Kto tego nie czyni, ten walczy z przeciwnikiem politycznym, hejt zaś wspiera.

    Podobna uwaga do strony drugiej: karierę zrobił dziś na tt czyjś wpis Własne gówno ich dosięgło. Otóż nie – nie “własne”. Pleniące się wszędzie. By je zwalczać, trzeba je widzieć.

    • Krzysztof Leski

      Nie mogę nie skomentować jeszcze czegoś. Oto, ile z tego zrozumiała słynna kataryna

      • Ajgor

        Kpina z wypadku, nawet w którym nikomu nic się nie stało, nie najlepiej świadczy o kpiącym, ale czy to powód żeby kłamać?

        Dzisiaj w trójce Warzecha stwierdził, iż Lis napisał

        “szkoda, że tam nie było brzozy”

        w pomyłkę Warzechy nie wierzę.

      • eumenes

        Przykro mi Krzysiu ale Ty od dawna jesteś już żołnierzem jednej strony. Reakcja KODowców jest dla Ciebie tylko pretekstem żeby uderzyć w prawaków.

        Owszem, są nie lepsi – ale dzisiaj to kto inny zawinił. A Ty najwyraźniej nie potrafisz już potępić KOD bez uderzenia w PiS.

        Przykro mi bardzo.

  • Lestat

    A mnie dziś wzruszył Karnowski z portalu wpolityce. Ładnie zagrzmiał , moralnie podsumował . W sumie chyba zapomniał u siebie w pokoju odchody sprzątnąć dwa słowa w Googla i takie wyskakują

    *
    15 marca 2014
    wszo zdechnij na raka KŁAMCO ALE BYM CI PRZYPIER ..W TEM SZMACIANY ŁEB HU…. ALE ALE TYLKO NA RINGU WSZO ..BO SIE POSKARZYSZ O WPISY MALAŻU KOMINOW OBYS ZDECHL
    sDfg
    82.139.34.*

    15 marca 2014
    Tusk zdechnij na raka tego ci zyczy Polska wolna od szmat

    wisi to sobie spokojnie u Karnowskich na portalu dwa lata wisi i nikomu nie wadzi . Nie winię Karnowskich debile są wszędzie , ale zanim to może by posprzątli odchody u siebie .

    http://wpolityce.pl/forum/polityka/28-dyskusje-pod-publikacjami-dzialu-polityka/tematy/68972-komentarze-publikacji-mariusz-kaminski-nie-mam-najmniejszych-zludzen-ze-kolejnymi-celami-putina-sa-litwa-i-polska-przemiana-tuska-uwazam-go-za-skonczonego-hipokryte-ktory-udawal-ze-nie-widzial-prostych-prawd?strona=2

    a ten tekst z SE uniwersalny . Wystarczy zmienic w nim nazwiska i góra 15 słów i spokojnie można go promować pod tytułem

    Towarzysz Moczar o zaplutych karłach reakcji Warszawa 1947 albo towarzysz Siwak o elementach antysocjalistycznych Warszawa 1982

  • jes

    Jeśli nawet jest wyjątkiem, to przecież znaczy, że jeszcze nie całkiem umarła.
    Dziś media (w tym, nie tylko niestety, “media społecznościowe”) nazbyt często służą do tego, do czego dawniej służyły płoty i ściany ustępów. To oczywiście i groźne i wstrętne. Marzyliśmy kiedyś o wolności słowa. To dziś prawie banał, że wolność jest bardziej zadaniem niż prezentem od historii. Ale zderzenie z tym banałem w rzeczywistości okazuje się wyjątkowo twarde.

    • dzzn

      Rzecz w tym, że nowe możliwości korzystania z wolności słowa obnażają to, co dawniej było ukryte za parawanami:

      a) braku takich możliwości
      b) strachu przed reakcją społeczności
      c) wstydu wynikającego z wychowania

      Zło w nas, ludziach, siedziało, siedzi i siedzieć będzie, ale dziś parawan a), przewracając się, rozwalił w drobny mak, parawan b), a ten trzeci nie u każdego występuje i nie u każdego wystarcza. Takie czasy. Niby jedne z lepszych w historii, a smutne jakieś.

      • jes

        Według mnie kluczowy jest brak możliwości. Pozostałe dwa parawany to elementy kultury, która definiuje obszary samoograniczenia i umiaru. Dla człowieka kulturalnego relacja słowa z rzeczywistością ma wymiar ontologiczny. I w tym sensie ociera się nawet o sacrum. Dlatego, względny zawsze, “brak możliwości” nie jest dla niego nieprzekraczalną przeszkodą, a potencjalna możliwość wypowiedzi nie wiąże się z koniecznością zabierania głosu. Właśnie stąd w łatwo dostępnych mediach tak dramatyczna nadreprezentacja postaw skrajnych, prymitywizmu, bezczelności, chamstwa i grafomanii. Człowiek nieokrzesany ma daleko mniej hamulców. W wymiarze jednostkowym, w bieżącym horyzoncie czasowym, materia zazwyczaj wygrywa z duchem. Nie znaczy to oczywiście, że widziałbym sens w przywróceniu reglamentacji dostępu do mediów. Rozwiązanie problemu potrzebuje jakiejś nowej jakości, tak jak zupełnie nową jakością jest internet. Z jego wszystkimi wadami i zaletami, tworzącymi nieznane dotąd wyzwania dla kultury.

        • dzzn

          Pisząc o konsekwencjach upadku pierwszego parawanu, myślałem także, a może przede wszystkim, o tym, jak działają na ludzi słowa, które widzą. Pewnie tak samo jak pierwszy okrzyk czy pierwszy kamień lecący z tłumu. Dzięki Internetowi ludzie każdego dnia, w każdej chwili mogą stawać w tłumie im podobnych i zachowywać się adekwatnie do sytuacji. Ciekawe, czy gdyby Canetti żył nieco dłużej, czułby mocniej satysfakcję, czy przerażenie?

          Jeszcze gorzej działa przykład kogoś znajomego, “normalnego”, kto siada do komputera, by komuś “dołożyć”, by się “wyładować”. To dopiero może deprawować i wyłączać hamulce. Na szczęście nie wszystkim.

          Nowa jakość rozwiąże problem? Obawiałbym się tej nowej jakości. Ludzie niełatwo rozstają się z nowymi uprawnieniami, przyzwyczajeniami czy zabawkami. A prawa rządzące tłumem są odwieczne i niezmienne.

          • jes

            Nie wiem, czy rozwiąże. Taki internet sam w sobie jest nową jakością i, albo nas do końca zdeprawuje, albo nauczymy się z niego korzystać.
            Z całym zrozumieniem dla ryzyka podobnych porównań – nieco podobnie było n.p. z ruchem ulicznym, gdy w ciągu kilku lat własne auto przestało być dla Polaków luksusem. Może proces poprawy kultury jazdy daleki jest do pełnego zakończenia, ale na przestrzeni lat jednak widać tendencję do ograniczania chamstwa, na co (w nową jakość) składa się systematycznie wiele mało błyskotliwych zjawisk. Ale, oczywiście nic nie jest z góry przesądzone. Barbarzyńcy nie raz już wygrywali swoje wojny.

            Dzięki za komentarze. Mam nadzieję, ze tym razem obyło się bez ortograficznych wpadek :) .

  • Ajgor

    Czekam, aż “patrioci” dostaną smsa ,że to był zamach na drugiego najlepszego prezydenta.

  • Atticus

    Pan tez znalazl “ale”, ktorym jest nic innego, jak to ze na 9 wersowa notke, jeden wers jest o KOD.
    Coz moze w swej naiwnosci myle sie, i notka nie jest o wypadku, haniebnej reakcji KOD, ale o prawactwie.
    Owszem, tez w tym nic dziwnego bo statystyka tekstow pod katem CTRl+F “prawactwo” a CTRL+F “lewactwo” jest ze wskazaniem.

    Proze mnie jasno zrozumiec – mozna pisac tylko o prawactwie. Bo jest o czym. Co za tym idzie mozna to robic lepiej, lub gorzej, a miara lepszosci bylby ostatecznie efekt w postaci otworzenia, co poniektorych przynajmniej oczu. Mozna.

    Natomiast uwazam, ze kazdy taki, i steki innych pogladow ucieka od istoty dyskusji nt. tego czym jest/byl hejt w III RP. IMHO dopiero taka dyskusja, wielowatkowa, nalozona na przyjmowany chybcikiem obowiazek politycznej poprawnosci moglaby ujawnic moim zdaniem dlaczego tekst z SE nawoluje do uznania za patologie patologii, a nie opozycji, a jesliby juz stawiac temuz tekstowi I taki zarzut, to bywaly zachowania mocniejsze.

    Smiem twierdzic, choc to moze sentymentalne, ze prosty hejt plebejski jest o kilka poziomow lepszy niz hejt quasiinteligencko nazwe go wielkomiejski.

    Prosze zwrocic uwage na wpis pana Ajgora!(jesli dobrze rozumiem intencje).

    Kiedys pisal pan, ze jedno klamstwo wymagaloby tytanicznej pracy, zeby je odklamac, wiec rece opadaja.
    Hejt jest moim zdaniem tylko w polowie dlatego zly, ze jest zly sam w sobie – ile ze tworzy ladowisko, pozwala przyjsc na gotowe, wlasnie z takimi gotowymi, porecznymi dowcipasami, ktore pakuja sie tam jak tetrisowe klocki.

    • Krzysztof Leski

      Sorry, nie rozumiem. W moim tekście nie ma żadnego “ale”. Napisałem jasno, że dostrzegam i potępiam hejt obu stron. I że to jest niezbędne, by ze zjawiskiem walczyć. A notka jest o tym, że po prawej brak takiej woli.

      • Atticus

        Ja przynajmniej tak tego tekstu nie odbieram, ale mozliwe, ze emocje kaza mi czytac, co chce czytac, a nie co jest.
        Brak takiej woli po prawej stronie? To smiala teza, ale nie mowie, ze nieprawdziwa.
        Co z wola po lewej stronie?
        I co z czynikiem czasowym? Po ilu latach bycia okladanym, gdy kto pochwyci kij, sam mialby go porzucic? Od razu? Wedlug jakich miar? jezusowych? m.l.kinga? staska xksinskiego? czy pana lub moich?

        • dzzn

          Miar przyzwoitości? Moralności?

          Co do okładania – naturalny gniew to emocja krótkotrwała, chwilowa, wywołana “tu i teraz”. Jest zrozumiała, bywa uznawana za okoliczność łagodzącą. Nie należy mylić jej z długo hodowaną nienawiścią, żądzą odwetu. Bo to jest czyste zło, które każdy dążący do dobra człowiek winien w sobie zwalczać. Nie zaś pielęgnować.

          Wszystko to dotyczy normalnych spraw międzyludzkich. Czy polityka do nich należy? Chciałoby się powiedzieć “tak”, ale… Zajmujący się nią ludzie traktują ją zwykle jako “taką grę”. Oczywiście do czasu, gdy zaczynają w niej obrywać. Kalizm jest tu jedyną zasadą, której można być pewnym. Czy w normalnym życiu jest równie źle? Nie wydaje mi się.

          Myślę, że dla nas, zwyklaków, jedyne rozsądne wyjście to nie angażować się emocjonalnie w ten teatr, w którym przydzielono nam role mierzwy. Owszem, interesować się, wiedzieć, analizować, oceniać, ale zawsze pamiętać, że ten, kto dziś kopany, jakiś czas temu sam kopał z szyderczym, pyszałkowatym uśmiechem na obliczu. I że za czas jakiś prawdopodobnie znów to zrobi z dzisiejszymi nosicielami pychy i buty. To pomaga na odruchy emocji.

          • jes

            Rada dobra. Ale problem polega też i na tym, że w istocie polityka nie powinna być teatrem. I prawie każdy zwyklak to w głębi ducha czuje. I chciałby wierzyć, że tak jest. Że de Gasperi, że Schumann to nie tylko sentymentalna bajeczka. I, że u nas też tacy są. Ale z tych chceń i z wiary wychodzą takie emocje, jakie wychodzą.

            • Atticus

              I nie jest wcale teatrem.

            • dzzn

              Owszem, wiemy, czujemy, czym nie powinna być, ale widzimy, czym jest. Piszę te słowa akurat w dniu, w którym teatralność polityki rysuje się przed nami w całej okazałości. Przecież ona służy przede wszystkim temu, by każdy z nas reagował jak sterowany pilotem słów i pustych gestów zombie. Wybór jest prosty – poddać się temu lub nabrać dystansu. A właściwie nabierać – codziennie. Bo niespecjalnie wierzę w ludzi, których nic nie porusza. Którymi nie szarpią emocje na wiadomość o…(tu każdy sam coś sobie wpisze).

              Myśl o funkcjonowaniu jako bezrefleksyjny pożyteczny głupiec ludzi, o których nie myśli się dobrze, nie jest miła. Dlatego nie widzę innego wyjścia niż narzucenie sobie dyscypliny ułatwiającej poranne golenie.

              Nawiasem – widzi Pan jeszcze kandydatów na polskich Schumannów? Ostatnie lata, miesiące, tygodnie dość boleśnie obnażają, co nasza polityka robi z osobami budzącymi takie nadzieje (vide np. MSWiA jakiś czas temu czy MNiSW obecnie).

              • jes

                Dzięki – bardzo dobre przykłady na koniec komentarza.
                Piszę o mechanizmie, który wielu skądinąd przyzwoitych zwyklaków pcha do bezrozumnej postawy kibola. Ta myśl pomaga mi zrozumieć bliźnich, z którymi tak często się nie zgadzam.
                Ale sugeruję też dystans do własnego dystansu; z jednej strony to jest teatr, ale przecież ten teatr dzieje się w realnej rzeczywistości, a nie na scenie z kurtyną, gdzie po spektaklu zapalą się światła, a aktorzy zostaną wywołani brawami do ukłonów. I te samoloty, samochody, czy inne darty to nie są makiety ani dekoracje. Tym jednak nie można bawić się do woli.
                Chwilami naprawdę wieje grozą.

                A jako krystaliczny przejaw ‘hejtu’ podam przykład tytułu, który pojawił się niedawno na WP.
                “Prezydent Andrzej Duda: jesteśmy ludźmi lepszej kategorii”. Z niedowierzaniem przeglądam zanotowany tekst przemówienia PAD w Otwocku. Rzeczywiście moje niedowierzanie jest słuszne; wśród serii mniejszych głupstw, akurat czegoś takiego pan prezydent, nie powiedział. Trochę niby coś podobnego, ale jednak zdecydowanie nie to. Ech – media… Kto by tam doczytywał się takich szczegółów.

          • Atticus

            Nie zgodze sie. Jestem sklonny stosowac taryfe wymienna pomiedzy – zapewne krzywdzac to jednego, to drugiego, tu lub tam – dzialaczami sredniego szczebla, nawet niech znanymi z telewizji. Natomiast nie uznaje takiego rachunku pomiedzy calymi formacjami. Wiec mozna sie zgodzic co do np. tego, ze PZPR byl najgorszy, albo ze zly takze byl SLD, czy kiepski PSL. Bywalo roznie pomiedzy PO i PIS i dla kazdego iles tam spraw fundamentalnych w sumie zdecydowalo, ze wybral jedno lub drugie.
            W wymiarze hejtu uwazam, ze PO ma zdecydowanie wiecej na sumieniu, i byl to hejt specjalnego rodzaju. PO uprawiala, nie tylko w tym wymiarze “zlecenie “hejtu, albo bo ja wiem franchizing hejtu.
            Na poziomie socjologicznym widze to tak – po rozczarowaniu elita lgnaca do UW w latach 90 – Kaczynski, wtedy Dorn i cale PC postanowili sie oprzec na ludzie, co wymagalo np. jakos tam im estetycznie obcej koncesji na rzecz religii. I git.
            To spowodowalo dowartosciowanie ludowej estetyki w jej uroczym i nieuroczym wymiarze. To np. decydowalo o tym, ze prawica musiala i musi wykonywac prace nad np. jakims durnym antysemityzmem, i tym w nia bito. I pomijajac co to oznaczalo dla PC, czy PIS byl to wydaje mi sie pozytywny proces dowartosciowania calej rzeczy wybitych po dupie obywateli, dla ktorych III RP miala nie tyle liberalizm, co darwinizm w ofercie.
            Z kolei PO, wydaje mi sie po czesci z umyslowego lenistwa i checi lazenia na skroty, a dopiero pozniej w autentycznym odruchu pogardy i strachu dowartosciowalo nie lud ale miejski typ menela. PO postawila swoim wyborcom cala mase zakazow, czego nie wolno importujac to ze swiata: nie mozesz smiac sie z kolorowcyh, mniejszosci, ekologii, liberalnych teorii rynku i panstwa – jednym slowem z wszystkiego tego, co kryje sie slusznie lub nie pod pojeciem spoleczny postep. Ale duze grupy ludzkie, w szczegolnosci nie tak szlachetnie, jakby sie chialy widziec musza takze kogos nie lubic, cos zwalczac, a jelsi robia to dlugo – nawet kims pogardzac. I PO oraz stojace za nim media postanowily takiego wlasnie hejtera dowartosciowac, a w tym procesie, sporo z jej prominentnych figur dalo sie porwac czemus, czym mieli jedynie sterowac.

            Stad nasze indywidualne reakcje na to moga nam ulatwiac lub zatruwac zycie, mozemy sie zloscic ogladajac program, ktory z zalozenia mialby byc informacyjny, lub rwac wlosy z glowy – ale to nie przesadza o socjologicznym wymiarze tego co sie dzieje.

            • dzzn

              Jeśli zaczniemy operować na poziomie “PO gorsza”, “PiS gorsze”, dyskusja stanie się nużąco wtórna, więc niepotrzebna.

              Hejt to hejt, zawsze zasługuje na potępienie. Usprawiedliwianie czy przemilczanie podłostek po którejkolwiek stronie to – tak czy inaczej -wspieranie, umacnianie zła.

              Przed chwilą napisałem niezwykle efektowną (w zamierzeniu) paralelę. Po jej napisaniu uświadomiłem sobie, że skłonność do efekciarstwa to nic innego jak przaśna pycha i próżność. Skasowałem. Pozostanę przy krzewieniu mody na samoograniczenia.

              • Atticus

                Ale jak inaczej zaczac? Jesli przyjac, co Pan proponuje za dobra monete na rownym poziomie nalezaloby potepic hejt PO, PIS oraz Krajowej Partii Rencistow i Emerytow.

                Nie wiem, czy Pan jest, ale ja jestem ojcem, co powoduje, ze czasem musze – chcac nie chcac – ustalic, ktore jest winne i ktore zaczelo, inaczej poczucie sprawiedliwosci zostaje pokrzywdzone, gdy dzieciaki nabiora wiecej autonomii, spodziewam sie, ze bede mogl powiedziec cos takiego: nie interesuje mnie to, ustalcie to sobie sami miedzy soba, ale gdy zobacze zachowania uragajace mojemu poczuciu tego, czego od was dzieci kochane oczekuje, ukaram oboje, w rownej mierze za przestepstwo, co bark elementarnej kooperacji.
                To drugie podejscie, jest poniekad podejsciem np. Zachodu, przypuszczalnie USA w sprawie TK. Nie interesueje ich, nie wdaja sie, nie sa ciekawi -kto jest bardziej winien, a kto mniej – macie zrobic porzadek, a kieruja to do rzadu, bo jesli ktos ma robic porzadek – ustepujac w tym wypadku – to wlasnie rzad – takie sa ich oczekiwania.

                Ale to jest kwestia tej konkretnej sprawy, cokolwiek taktyczna. Na swoim podworku bez wiedzy o tym czym jest hejt, skad sie bierze – nie zrobimy kroku naprzod.

                Jest takie zjawisko, ze obrzydliwe pojecia, generuja wtornie pojecia, ktore moga dorownac w obrzydliwosc. Czyli np pedofilia tworzy obrzydliwosc polegajaca na posadzeniu o nia bogu ducha winnych, antysemityzm generuje paskudne wprost zachowania -pranie palka po glowie, ludzi,ktorzy bynajmniej antysemitami nie sa. I tu zgoda, hejt powoduje, ze przyzwoici ludzie predzej kolek polkna niz przyznaja, ze inni – mniej przyzwoici ludzie – popelniaja hejt, tylko dlatego, ze istnieje swiatopogladowa czy jakas inna wspolnota interesow.

    • miab

      Po pierwsze (primo) na czym polegała haniebna reakcja KOD. Chodi o nią: http://komitetobronydemokracji.pl/oswiadczenie-kod-wypadku-limuzyny-pana-prezydenta/
      Po drugie (primo) KOD nie jest reprezentantem wszystkich, a nawet istotnej części niechętnych pislamowi.
      Po trzecie primo, a może już nawet sekundo istnieje sporo pisowskich parobasów mieszających i podszywających się w necie.
      A po czwarte primo ultimo istnieję też cała gromada hejterów beż żadnych afiliacji politycznych czy partyjnych.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Ma Pan pewnie rację, że po stronie PiS nie ma woli zakończenia ziania nienawiścią. Czy jest taka wola po stronie PO, SLD, PSL, targowicy i całej reszty przeciwników PiS? Jeśli być obiektywnym to konsekwentnie. :)

    A przyczyna jest prosta. Ile wielkich umysłów zna Pan? Bo małe rzeczy podobają się małym umysłom…

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

    • Ajgor

      “Czy jest taka wola po stronie PO, SLD, PSL, targowicy i całej reszty przeciwników PiS?”

      A kogo Pan zalicza do targowicy? Każdego kto ma inne zdanie niż prezes?

    • Jerzy Maciejowski

      Panie Ajgorze!

      Jak napiszę , że chodzi o „nowoczesną targowicę”, to będzie jaśniej? Czyje interesy reprezentuje nieuk Ryszard Petru? Jeśli Pańskie, to spokojnie mogę Pana zaliczyć do targowicy, choć nie sądzę, by tak było. Natomiast szukanie pomocy za granicą, kwestionowanie wyniku demokratycznych wyborów i walka z demokracją, bo ciemny lud źle wybrał… Toż, to jest czysta targowica. :)

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

      • Ajgor

        Pisząc o szukaniu pomocy za granicą, ma Pan na myśli ojca Rydzyka oraz PiS, którzy tej pomocy tam szukali? Ja wiem, że niektórym się nie podoba członkostwo Polski w UE i Radzie Europy, ale dopóki tam jesteśmy dobrowolnie i przy pełnej akceptacji PiS, pisanie o “Targowicy” jest zwykłą insynuacją, tym bardziej, że PiS robił to samo.

        Nikt nie kwestionuje wyniku demokratycznych wyborów, tylko PiS krzyczał o fałszerstwach i przypadkowym Prezydencie, bo nie jest kwestionowaniem wyborów demonstrowanie na ulicy, do czego ma prawo każdy obywatel, z czego PiS równie często korzystał.

        Manipuluje Pan, żeby nie napisać dosadniej.

    • Jerzy Maciejowski

      Szanowny Panie Ajgorze!

      Tatuś dyrektor obchodzi mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. (Poza tym, że powinien rozliczyć się z podatków i ceł, których płacenia unikał.)

      Natomiast porównywanie cudów nad urną z wyborów samorządowych z wyrokiem demokratycznym z ostatnich wyborów sejmowych, to próba obrażenia moich zdolności intelektualnych lub świadectwo Pańskich możliwości. Nie wiem, co jest gorsze dla jakości dyskusji.

      Jeśli pod hasłami obrony demokracji zwalcza się legalną, demokratycznie wybraną władzę, i uważa Pan, że wszystko jest „w porządku”, to proszę sobie darować pisanie o manipulacji. Najwyraźniej ma Pan problem ze zrozumieniem znaczenia tego słowa.

      Język jakiego Pan użyje, żeby napisać dosadniej, niczego nie zmieni. Nadal będzie się Pan wykazywał nieznajomością realiów i polszczyzny. :)

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

      • Ajgor

        PiS oskarżał o fałszowanie wyborów,nie tylko w wyborach samorządowych, co pomija Pan celowo, bo tak Panu wygodniej.
        “Jeśli pod hasłami obrony demokracji zwalcza się legalną, demokratycznie wybraną władzę”

        To język gomułkowski.

        Na czym polega to zwalczanie? Proszę napisać na czym polega różnica pomiędzy “demokratycznymi” protestami PiS przeciwko legalnej, demokratycznie wybranej władzy, a tymi obecnymi?

        Jest Pan hipokrytą, stosuje Pan tanie chwyty erystyczne, a pańskie wtręty o polszczyźnie, o której pan sam nie ma pojęcia, są żałosne.

        • Atticus

          Pozwole sobie sie wtracic:

          1. Ani Pan, ani ja nie mamy specjalnych narzedzi, ktore moglyby orzec czy i na ile wybory w Polsce falszowano. Ja uwazam, ze falszerstwa sie zdarzaly, wcale nie byly rzadkie i do szewskiej doprowadzaja mnie ludzie, ktorzy sobie wystrugaja jakies pojecie: np. niezawislosc, albo niezaleznosc, albo wlasnie niefalszowanie wyborow, a pozniej je podkrecaja, podkrecaja i podkrecaja. Czyli przykladowo takowi dostaja w pape newsem, o tym, ze komendanta policji kropnieta w drodze pozyskania Lanosa czy tam Nubiry, pozniej dostaja newsa, ze kierownictwo BOR zaklada stare ogumienie, ale ciagle sa podkrecenie w sensie swiatopogladowym, ze jest niezaleznosc, i ze babsko jedno z drugim, co kartki liczy w obwodowym przedszkolu utluszczanymi paczkami rekoma jest bezbledne. No mnie sie to nie klei.

          2. No i co z tego, ze gomulkowski? Istnieje calkiem pokazna spuscizna po Gomulce, przed ktora jesli nie chylic czola, to przynajmniej sie zadumac to raz. A dwa, i wazniejsze polityk nie jest zobligowany do mowienia o rzeczach skadinad prostych coraz to nowym jezykiem, wiec jesli Gomulka byl wypowiedzial slowa “czwartek” “dwa” oraz ” Bukareszt” a ide o kazdy zaklad, ze je wypowiedzial nie oznacza to, ze Tusk, czy Kaczynski maja zakaz na uzywanie tych pojec.

          3. Co do zasady sie zgodze, ludzie maja prawo demonstrowac, ich sprawa. Ktos inny ma prawo oceniac, czy jest to demonstracja spoleczna, czy demonstracja przyglupow. wreszcie, czy nie jest tak, ze banda glupkow chodzi na swa wlasna i innych krzywde. Wiec ja nie mowie, ze pochody sa niedemokratyczne, ale mowie ze te akurat uznaje za szkodliwe, nakrecone, sekciarskie i toczka w toczke niezgodne z polska racja stanu, ktora uwazam za jedyny niepodwazalny mianownik, na gruncie ktorego oczekuje ze sobie hulac moga – a jakze – rozne sobie tam liczniki.

          • To i ja sobie pozwolę, Panie Atticusie.
            Powiada Pan, że nie mamy specjalistycznych narzędzi, które pozwolą orzec czy i na ile wybory w Polsce fałszowano. Doprawdy?

            Ktoś kiedyś mi powiedział, że podstawowym narzędziem kontroli uczciwości wyborów jest facet z rowerem w noc wyborczą. Jeden w każdym obwodzie. Ten gość jedzie od obwodu do obwodu i spisuje treść wywieszonego przez komisję zaraz po zakończeniu prac protokołu. I mamy materiał do kontroli, czy na poziomie ponad obwodowymi komisjami nie było “cudów”.

            A sfałszować wybory na poziomie obwodów to już spora sztuka. Nie, nie mówimy o niechlujstwie i błędach “babska z tłustymi rękoma”, lecz o FAŁSZERSTWIE, czyli działaniu zamierzonym, celowym, zrealizowanym w określonym celu. W typowej OKW jest 7 ludzi. Takich komisji jest coś ze 25-30 tysięcy. Blisko dwieście tysięcy ludzi w skali kraju liczy głosy “utłuszczonymi od pączków palcami”.

            Wydaje się Panu, że to łatwa sztuka, skorumpować taką armię? Co też ta przerażająca władza (poprzednia) dała tym ludziom, jak im się opłaciła, jakich gróźb straszliwych użyła, że nie znalazło kilkuset sprawiedliwych, co by wyszli w jakiejś telewizji, czy tygodniku (bo przecież nie żeby od razu w sądzie) i zaświadczyli o fałszerstwach. Bez puszczania oka, bez marsowej miny przy formułce “gdybyście państwo wiedzieli to co ja wiem”… Niech ktoś wyjdzie i opowie: tak, sfałszowaliśmy w naszej komisji 50 głosów, bo nam wójt kazał. Ja fałszowałem, Maliniak i Kowalska, bo byliśmy kupieni i zastraszeni, ale już się nie boimy, bo zatriumfowało prawo i sprawiedliwość. Był ktoś taki? Ech, żeby tak co setny – to już by się zebrał niezły tłumek.

            A wie Pan, skąd się biorą członkowie OKW?
            Powiem Panu. Zgłaszają ich pełnomocnicy kandydatów (ugrupowań wystawiających listy wyborcze).
            Od lat raczej jest problem z zapewnieniem pełnych składów. Są wakaty. Wypełniają je oddelegowani pracownicy gmin.
            To znaczy, że oprócz faceta z rowerem, potrzeba jeszcze po jednym “babsku”, jak był Pan łaskaw rzecz ująć, do każdej OKW. Tak, trzeba kilkadziesiąt tysięcy ludzi, gotowych wyborczy dzień i noc poświęcić dla sprawy.

            Tak, ja ani Pan takich specjalistycznych narzędzi nie mamy.

            Ale partia z 5-milionowym elektoratem ma. Powinna mieć.
            Taka partia ma psi obowiązek zrobić wszystko, aby dopilnować rzetelności wyborów.
            Całkiem rozsądnie jest podejrzewać struktury władzy o zapędy fałszerskie. Władza organizuje wybory i możliwości fałszerstw ma. Opozycja ma obowiązek tak podejrzewać. I ma obowiązek takie działania uniemożliwiać. I ma narzędzia: pełnomocników wyborczych, wystawionych przez nich członków komisji; mężów zaufania, oraz gości z rowerami.

            Tylko, że nudny dyżur i żmudne liczenie karteczek w lokalach wyborczych nie jest fajne. Nie daje poczucia, że się “walczy”, że robi się coś ważnego i nadzwyczajnego. Nie, to nudna robota, której nikt w telewizji nie pokaże, a nawet na blogu nie skomentuje. Dlatego w tych komisjach siedzą czasem ludzie, którym zależy tylko na tych stu pięćdziesięciu złotych wynagrodzenia. I żeby w niedzielny wieczór szybko odwalić robotę i pojechać do domu.

            A na takiej żmudnej pracy nie da się zbić kapitału politycznego.
            Bo kiedy ważny polityk opozycji pokrzyczy coś o fałszerstwach, o ruskich serwerach – to może zrobić wrażenie, może skupić elektorat który państwu notorycznie nie ufa i który chętnie poprze kogoś, kto tę jego nieufność otwarcie wykrzyczy. Może też pokrzepić swoich sugestią, że przegrali tylko liczenie głosów, a naprawdę zasługują na zwycięstwo, ukradzione przez fałszerzy.

            Ale wyobraźmy sobie polityka opozycji, który wychodzi do kamer i mówi: “Przegraliśmy te wybory, ale dzięki ciężkiej pracy tysięcy naszych zwolenników, przeszkolonych przez setkę znających się na rzeczy działaczy możemy mieć pewność, że były uczciwe i rzetelne. My przegraliśmy, ale demokratyczne państwo wygrało.” Prawda, że taki obrazek przekracza granice największej naiwności?

            Ma Pan wątpliwości co do wyborów? To niech Pan idzie do komisji. Tam się walczy o demokrację. Nie na ulicznych manifestacjach, ani w blogowych komentarzach.

            Ja bywałem w komisjach. W moich nie fałszowano głosów: byłem, widziałem. Wyniki z moich obwodów każdorazowo zgadzały się z opublikowanymi później oficjalnie przez PKW.

          • Ajgor

            1. Odys wyczerpał temat “fałszowania” wyborów, wg mnie.
            2.Proszę nie manipulować, przecież nie każde słowo wypowiedziane przez Urbana też było naganne, ale politykom z PiS, zdarza się porównywać czyjeś wypowiedzi do tego człowieka. Mówiąc o języku gomułkowskim miałem na myśli “Jeśli pod hasłami obrony demokracji zwalcza się legalną, demokratycznie wybraną władzę”. Nie ma żadnego zwalczania władzy, a jeżeli to co robi KOD i opozycja parlamentarna jest zwalczaniem władzy, to każda opozycja to robiła, a PiS wręcz najbardziej.
            3.Nie obchodzi mnie czy ktoś nazwie mnie głupkiem, bo opinią głupka się nie przejmuję (mamy równowagę), ale nie podoba mi się gdy ktoś twierdzi, że jego protesty były słuszne, a moje są be. Co do sekciarstwa, to więcej jest przesłanek za sekciarstwem PiS-u niż ich przeciwników politycznych. Choćby wiara w guru.

    • Jerzy Maciejowski

      Szanowni Panowie!

      Gdyby chodziło o protesty na ulicach polskich miast, to nie byłoby sprawy. Natomiast gdy na DEMOKRATYCZNIE wybraną władzę napuszcza się NIEDEMOKRATYCZNE struktury unii brukselskiej, to jest to coś zupełnie innego.

      Odnośnie fałszowania wyborów samorządowych 2014, to czterokrotny wzrost wyniku „rzeczywistego” względem wszystkich sondaży, a także wyników wszystkich innych wyborów, świadczy o „cudzie” nad urnami. To, że w jednej komisji „cudu” nie było, słabo dowodzi brak możliwości takiego „cudu”.

      Pan Odys niczego w sprawie fałszerstw nie wyjaśnił. Owszem dał świadectwo uczciwości swojej i innych członków komisji (jednej) niemniej to niczego nie załatwi. Logika się kłania.

      Pan Ajgor nie musi być nazywany głupkiem. Pan się stawia w tej pozycji, udając, że nie ma różnicy między kwestionowaniem cudownych efektów „liczenia” głosów, a wzywaniem zewnętrznych sił do walki z niechcianą demokratycznie wybraną władzą.

      Pisanie o Gomółce jakoś mnie nie wzrusza. Jeśli komuś prawda kojarzy się akurat z nim, to problem autora skojarzeń, nie mój.

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

  • Jeśli to prawda co powiedział wiceminister MSW http://300polityka.pl/news/2016/03/08/wiceszef-mswia-w-rdc-wymaga-osobnej-analizy-to-jak-ludzie-sa-rekrutowani-do-kod/ , to pomijając to jaki się ma stosunek do KOD-u, to skóra może nie cierpnie ale przestaje być wesoło. I to już panie Krzysztofie nie jest histeria…

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Co pisał Superak za czasów poprzedniej władzy. Bo to chyba nie jest gazeta, która przejmuje się standardami moralnymi. Mam wrażenie, że dla nich liczy się tylko sprzedaż, a im większy skandal, tym lepiej. Dlatego poglądy prezentowane przez tabloidy traktowałbym jako odbicie sposobu myślenia motłochu. Kiedyś celem większości było odsunąć PiS od szans na przejęcie władzy. Teraz zmienił się tylko obiekt do izolowania na scenie politycznej…

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

  • miab

    http://natemat.pl/173853,zona-zmarlego-w-smolensku-oficera-bor-dziekuje-stuhrowi-usmiech-jest-nam-niezbedny-by-przetrwac
    A ja się zastanawiam na jaka karę zasługuje cały “okołopisofski biznes smoleński” który żeruje na i robi sobie jaja z katastrofy już 6 rok?

  • Sorbifer

    Z Wyborczej i z Na Temat, to się nie liczy :P

  • odnoszę wrażenie, że panująca nam władza doszła do wniosku, że po niej choćby potop… http://centruminformacji.tvp.pl/24437168/oswiadczenie-tai#.VufO0CBqjJ4.twitter
    Albo wierzy “w gruba kreskę” za czas jakiś…

      • miab

        Paweł Artymowicz w wątku:
        http://mjaworski.salon24.pl/701862,sprawdzam

        @MICHAŁ JAWORSKI i Ci, którzy dyskutują o środowisku naukowo-technicznym w Polsce
        cóż mogę dodać. poza potwierdzeniem, że cyrk trwał już od lat. nie mówię w tej sekundzie o kabarecie Macierewicza – każdy oszust jest przewidywalny.
        jedyną odpowiedzią na kabaret był jednak…. cyrk.

        cyrkiem było to jak ‘teoretycznie’ rządząca koalicja “nie umiała” (czyt.: nie chciała) przeciwstawić się akcjom mgr. Macierewicza i małego Napoleona.

        setki parlamentarzystów wsadziło glowy w dupy, i trwało to wiele lat.
        Macierewicz i Kaczyński mieli pełen immunitet. Mogli bezkarnie i bez obaw oskarżać figury z rządu i spoza o co tylko chcieli (“największa zbrodnia”),
        urządzać w sejmie miesięcznice i przesłuchania. a ich PiS był małym pikusiem,
        zaledwie partią opozycyjną bez wielkich szans na szybkie zdobycue popularności, po swych popisach na budowie IV RP w 2005-2007 r.

        nie ma co: posłowie i senatorzy pięknie działali na rzecz swych wyborców – grupirowka trzech niedo-inżynierów i dwóch architektów plus oczywiście setka
        polityków pisowców ale tylko niminalnie uczestnicząca, dostała od nich przyzwolenie. i przy całej swej gamoniowatości potrafiła jednak przestawić wyborców w mod wyczekiwania (“coś musi być na rzeczy skoro pismaki bezkarnie atakują”). no bo jak mieli pole do popisu i wolną rękę, to tak jakby ktoś ich zachęcał, “prywatnie powiem, że możecie próbować jak najbardziej”. dlaczego mieli nie spróbować!

        naukowcy polscy: to samo. pięknie się sprawdzili, wsadzając głowy jeszcze głębiej. ilu jest w kraju normalnych, fachowych inżynierów? ilu jest inż. lotniczych? ilu jest dobrych pilotów? ilu jest w końcu naukowców widzących po sekundzie, że prace kilku aktywnych konfabulantów z ZP są poniżej poziomu 1-go roku studiów. Odpowiem: kilkadziesiąt tysięcy. Ilu specjalistów i ile instytutów PAN które powinny to ogłosić, gdyby jedyną rzeczą o którą dbają nie była kaska za niestety w większości kompletne buble które en masse produkują.

        Ilu inżynierów, naukowców i lotnikow przejęło się przekrętem smoleńskim PiS?

        nie wiem czy potrafię wyliczyć pięciu. nie mówię że każdy MUSIAŁ. są przecież różne sytuacje życiowe, nie każdy chce podać nazwisko. dobrze. niech chociaż jeden lub parę procent z tych dziesiątków (a może setek?) tysięcy wykształconych ludzi zechciałby przyłożyć rękę do odsłonięcia kurtyny “naukowości” za którą MAcierewicz i Kaczyński sprowadzali Polskę do parteru… uzbierałoby się coś koło tysiąca osób.

        nie było. to zdecydowane świństwo i nieuczciwość całej wykształconej warstwy Polaków. zapewniam, że nie była potrzebna przesadna wiedza fachowa żeby zobaczyć słynne już teraz—- ale niestetyy tyko w salonie 24, na niektórych wątkach mających po 100 komentarzy i 1000 odsłon —- błędy Biniendy, matactwa pseudoministra, kretyństwa profesora-pułkownika itd.

        to wszystko działo się latami. za rządów koalicji podobno nie sprzyjającej obecnej jedynej słusznej partii. to o czym tu mówić.

        widocznie w Polsce jest jakaś masochistyczna potrzeba PiSu, a brak młodych o odważnych naukowców, inżynierów i lotników (za wyj. odważnego inaczej Więckowskiego).

        jakie stąd wnioski?
        YOU-KNOW-WHO00:23
        475259

Leave a Reply