Kategorie

Kalendarz

August 2015
M T W T F S S
« Jul   Sep »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Mentalność kibola

Smutno o tym pisać, ale autor insynuacji nie pozostawia mi wyjścia. Do ataku kiboli PAD na tt po mojej krytyce berlińskiego zachowania prezydenta dołączył Krzysztof Wyszkowski. Przytoczył jeden “argument”:

Zapytałem, czy to wszystko, na co go stać; czy pamięta, od kiedy do kiedy byłem w “GW” i za co z niej wyleciałem. Nie odpowiedział. Nie powinno mnie to dziwić, bo okoliczności te są dziś mocno niewygodne… dla niego. Jego insynuacja jest tylko ilustracją jego, nie moich, ideowych zakrętów, miarą jego hipokryzji.

Zawsze twierdziłem, że rolą dziennikarza jest przede wszystkim informować. Komentując można zaś włądzę i opozycję pochwalić za krok tego godny lub skrytykować, gdy na to zasłuży. Byłem i jestem wrogiem dziennikarstwa zaangażowanego, które zawsze lub niemal zawsze głosi peany na cześć jednych, zaś wyzwiska ma dla drugich. Nie będę już ani Tomkiem Lisem, ani Czarkiem Gmyzem, nie ma dla mnie dziś miejsca w mediach. Ale nie boję się lustra.

W podziemnym “Tygodniku Mazowsze” na te standardy miejsca było mało: byliśmy częścią podziemia i jego walki z komuną. W maju 1989 uznałem, że czas nadszedł i “Wyborcza” ma być taka, o jakiej marzę. Lato i jesień 1989 przeszły bez większych sporów, ale gdy w 1990 wybuchła “wojna na górze”, zrobiło się niemiło.

Obsługując kampanię prezydencką Mazowieckiego i Wałęsy, jeżdżąc po całym kraju na ich wiece, chciałem pisać o tym, co nowego pojawia się w ich słowach. “GW” chciała, bym dowalał Wałęsie. Odpowiadałem, że Adam Michnik ma wszelkie prawo, by to zrobić w swoim komentarzu, ja jako głównie reporter mam inną rolę: informacyjną.

Owszem, w głębi duszy byłem wtedy lekko skażony mrzonkami UD, ale prywatnie. Nigdy publicznie, nie w pracy. Utwierdził mnie w tym świeżo odbyty staż w The Daily Telegraph i współpraca, jaką nawiązałem z tym inteligentnie konserwatywnym dziennikiem. W “GW” to wtedy przejść nie mogło. Po serii awantur, o czym już pisałem przed laty, zostałem “zesłany” na wojnę w Zatoce Perskiej, a potem zwolniony.

Po latach zrozumiałem, że metody, którymi walczyłem o swoje racje, były marne: awantury, odpowiadanie krzykiem na krzyk — to mogło też się przyczynić do mego zwolnienia. Niemniej problem podstawowy tkwił w stylu dziennikarstwa. Marną jest pociechą, że ponad 20 lat później “GW” uznała swoje ówczesne zaangażowanie za błąd. Dziś zresztą znów przypomina tę z 1990, dość jasno widać, kto “wróg”, kto “swój”.

Czy Krzyś Wyszkowski rozumie moją postawę? Wątpię. Czy chciałby pamiętać, że to odmowa przywalania Wałęsie wykluczyła mnie z “GW”? Wątpię. Od 1980, i nadal jesienią 1990, choć pracując jako dziennikarz w “TySolu”, był bowiem Wyszkowski bezkrytycznym, absolutnym wyznawcą i piewcą Lecha Wałęsy. Każdą próbę krytyki jego poczynań uznawał za “działanie antypolskie”. Musiały minąć jeszcze dwa lata, by opcję zmienił na odwrotną: Wałęsa z bohatera stał się “zdrajcą i agentem”, “przeciwko Polsce” był zaś każdy, kto nie wychwalał pod niebiosa Jana Olszewskiego. A potem Lecha i Jarosława Kaczyńskich, dziś zaś prezydenta Andrzeja Dudy.

To tyle, Krzysiu, w kwestii tego, kto jest po jakich kursach i co z nich wyniósł.

6 comments to Mentalność kibola

  • miab

    Wyszkowski, z Klubu Nieustraszonych Tropicieli Bolka?
    Optyka paranoika jest stosunkowo prosta tak ze wg. mnie nie twoja kategoria wagowa.

  • Sorbifer

    >>> Zawsze twierdziłem, że rolą dziennikarza jest przede wszystkim informować.
    >>> Byłem i jestem wrogiem dziennikarstwa zaangażowanego, które zawsze lub niemal zawsze głosi
    >>> peany na cześć jednych, zaś wyzwiska ma dla drugich.

    No moment, a jak się ma do tego tytuł Donosiciel? A te ciągłe słowa prawactwo, kibole, “niepokorni”… Duzy staż i nazwisko jednak zobowiązują – tu na blogu nie może być Pan tak swobodny, jest Pan tu w pracy :) W pracy, więc proszę nie epatować skażeniem publicznie :)

    • Krzysztof Leski

      Z całym szacunkiem, NIE. Tu jestem w swoim domu. Prywatnie. Ostatni raz byłem “w pracy” w początkach roku 2011. Za co obiecane wynagrodzenie dostałem, po ostrych sporach, w 2013. Na blogu mogę być tak swobodny, jak tylko mi na to pozwala chęć spokojnego patrzenia w lustro.

  • Sorbifer

    Rozumiem, choć dla mnie Pan nie jest prywatną osobą i z całym szacunkiem też mam do tego prawo. Gdyby tak ktoś znany, nawet nie dziennikarz czy polityk, ale np. rajdowiec, wycofał się z zawodów ale prowadził bloga i wypowiadał się na tematy nie o dupie Maryny ale o tym, czym się zajmował, to jednak mogę dopatrywać się kontynuacji? I wymagać /mieć nadzieję/ na ten sam poziom?

    Formalnie wiadomo – Pana blog, Pan jest w prawie, 100% – ale wielu byłoby osobiście przykro gdyby zaczął Pan tu prywatnie ch… rzucać na tych czy tamtych.

    Życzę znów bycia “w pracy”, chyba, że woli Pan jako free lancer (co też ma swoje plusy).

    PS: Ale Panu fotę dali, ło matko: http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/krzysztof-leski-rozumiem-michnika_181275.html

Leave a Reply