Chwile strachu

Jackowi Żakowskiemu program PiSu może się podobać. Facet zna się na gospodarce mniej więcej tak jak ja na strojeniu fortepianów. Ja jednak troszkę cierpnę. To właśnie te chwile.

Nie boję się “powrotu IV RP”, “wkroczów ABW o świcie” itd. W tej sferze wszystkie partie lekko świrują, Platforma też ma to i owo na sumieniu. Zaczynam się bać, gdy PiS mówi o gospodarce. Bo tu nie miało i nie ma sobie równych w natężeniu głupstw.

Beata Szydło zdołała zgubić circa 50 mld zł. Raczyła zapomnieć, że PIT to nie tylko przychód budżetu centralnego. Połowa trafia do gmin, mniejsza cząstka do pozostałych szczebli samorządu. Podwyższenie kwoty wolnej uderzy więc w gminy dużo mocniej, niż w budżet państwa. Ich sytuacja finansowa jest zaś od dawna trudniejsza niż stan finansów centralnych, trzeba by im zrekompensować stratę lub otwarcie powiedzieć, że mamy ich gdzieś.

Przytrafiło się to pani Szydło nie w spontanicznej odpowiedzi na zaskakujące pytanie na konferencji prasowej, lecz podczas przygotowywanej od dawna i z wielką pompą konwencji programowej partii. Takie braki podstawowej wiedzy o finansach publicznych kompromitują partię, która za parę miesięcy chce samodzielnie rządzić. Tego się boję.

25 Replies to “Chwile strachu”

  1. No ale to cały czas jest tylko kampania wyborcza, nie? Inne partie to bajek w kampanii nie opowiadały? A rzeczywistość powyborcza raczej weryfikowała/urealniała…

    (Przyznaje, wystąpienia Szydło nie czytałem/słuchałem, ale może po części i dlatego, że zdaje mi się że niezbyt istotne jest co tam oni wszyscy przed wyborami gadają…)

      1. Zdjęć mam ledwie kilka bo prosili żeby nie robić poza niektórymi miejscami.

        Wpuścili nas do hali montażowej gdzie na dwóch liniach stały tramwaje – po 8 stanowisk na każdej linii i przesunięcie składu o jedno “oczko” co 3 dni. Na linii która obchodziliśmy stały w różnych fazach rozwoju Jazzy dla Warszawy. Na drugiej chyba m.in. dla Moskwy.

        W drugiej części hali (chyba też dwie linie) montowali pociągi. Były Elfy i różne spalinowe zestawy. Stał też (co najmniej) jeden Dart.

        Byliśmy też w hali w której spawają konstrukcje stalowe dla pociągów. Pokazywali schematy i widzieliśmy szkielety (robi to wrażenie). Pokazywali jak badają jakość łączeń, halę śrutowania(?) i elektrostatycznego(?) malowania/gruntowania konstrukcji.

        Pokazywali filmik (1000 klatek/s) z testów zderzeniowych czoła pociągu (Darta chyba) który ma “strefę zgniotu” i chwalili się zdjęciami z czołowego zderzenia bodaj Elfa ze starym składem gdzie w Elfie nawet nie poszła przednia szyba a stary skład się złamał.

        cdn.

      2. Podpytywaliśmy oczywiście o kwestię przetargu dla Niemców – podobno mają 12 z 14 (liczby mogę mylić, ale ta skala) zamkniętych “rozdziałów” homologacji. Jedyne co ich trzyma to badanie zjawiska które wymawiał “rolirent”(?) związanego z ukręceniem/zerwaniem osi(?) koła w pociągu ICE i które zdarzyło się raz w historii, w składzie elektrycznym w którym jest większe opóźnienie sterowania napędem i eliminacja mikro-uślizgów działa gorzej, poza tym dotyczy tylko dużych prędkości. Ale badać każą. (Przepraszam za chaos pojęciowy i prawdopodobnie poprzekręcanie wszystkiego ale tyle zrozumiałem/zapamiętałem)

        Później przewieźli nas nowiutkim składem ATR-em (dla Włochów) do położonej 2km dalej hali testów statycznych (tak to chyba nazywali) – pierwszy raz podróżowałem w kabinie pociągu 🙂

        Stały tam tramwaj dla Poznania, jakiś skład kolejowy (zaraz spojrzę na zdjęcia bo tam było wolno) i Dart którego mogliśmy sobie dogłębnie obejrzeć.

        Wszystko się dosyć mocno przeciągnęło (a pewnie zostalibyśmy znacznie dłużej gdyby nas nie pogoniono) i biedny prezes Pesy czekał na nas chyba z godzinę.

        cdn.

  2. Szydło była przecież 7 lat burmistrzem w Brzeszczach, a wcześniej jeszcze kierowała tam domem kultury. Z pewnością pamięta skąd się biorą pieniądze w budżecie gminnym.

    Dziś w Trójce powiedziała wprost (po 13 minucie audycji), że ich obliczenia to uwzględniają. Projekty są ponoć przygotowane tak, aby nie uszczuplić budżetów samorządowych. W tej rozmowie wychodzą rozbieżności między danymi, którymi dysponował dziennikarz (Zaborski), a tymi, na które powołuje się Szydło. Ale ona w tej rozmowie upiera się, że to jest policzone (przez ekspertów PiS).

    Inna rzecz, że to kampania. PO obiecywała 3×15 i likwidację Senatu. Ale po wyborach nagle się okazuje, że nikt nie wiedział, że sytuacja po poprzednikach jest aż tak katastrofalna, oraz nadchodzi zupełnie niespodziewana klęska: kryzys, urodzaj albo nieurodzaj, wojna (pardon, operacja pokojowa), a koalicjant (no nikt się nie spodziewał koalicji) zupełnie blokuje nasze zbawcze koncepcje itp itd. Kukiz niestety mówi prawdę: w polskich warunkach program partii to kłamstwo.

  3. “Kukiz niestety mówi prawdę: w polskich warunkach program partii to kłamstwo.”

    Dlatego czekam, aż znajdzie się ktoś, kto nie będzie mi obiecywał, że mi się polepszy w ciągu 4 lat w każdej dziedzinie życia, ale który:

    – w ciągu 1-go roku rządzenia załatwi problem skupu butelek,
    -sprawi, że po wypiciu piwa będę mógł pływać na materacu,
    Jak dobie poradzi z tymi problemami, to będzie znaczyć że ma kwalifikacje do rządzenia :-).

    1. Jako niedoszły ratownik wodny gorąco odradzam picie na wodzie – czy to w łódce, czy nawet na materacu. W ogóle jestem kategorycznie za zakazem mieszania: wóda + woda = trup w wannie…

      1. Rozumiem i popieram odradzanie, ale to co się dzieje to już aberracja. Czytam wiadomości i widzę ile osób tonie i wiem, że alkohol jest częstą przyczyną utonięć.

        Z obserwacji zachowania swojego i ludzi w swoim otoczeniu wnioskuję, że propaganda robi swoje. W latach osiemdziesiątych jeździliśmy pod namioty nad polskie morze. Wypijaliśmy po piwie. Ani razu nie byłem świadkiem utonięcia choć w zasięgu wzroku wszędzie stało jakieś piwo. Później były Mazury. Piliśmy piwo podczas żeglowania ( mało i z obrzydzeniem, ale piliśmy) jak i około 70% załóg które mijaliśmy. Zatrzymywaliśmy się, kąpaliśmy i płynęliśmy dalej.

        Z alkoholem należy uważać, w każdej sytuacji, ale prawodawcy przesadzają coraz bardziej. Nie będę się rozpisywał, bo to nie na temat wpisu K. Leskiego.

      2. Panie Eumenes!

        To może prohibicja? Przecież alkohol towarzyszy nie tylko utonięciom!

        Odradzanie, to Pańska prywatna sprawa. Zakazywanie przez państwo, jest przejawem głupoty prawodawców. Tylko człowiek o mentalności niewolnika uważa, że ograniczanie prawa do popełniania błędów jest słuszne. Jeśli ktoś ma życzenie utopić się po pijaku, to jego sprawa, a nie państwa czy policji.

        Łączę wyrazy należnego szacunku

        Jerzy Maciejowski

        1. Gdyby służby państwowe nie miały obowiązku ratowania delikwenta i wspierania jego osieroconej rodziny itd. to pewnie mogłaby to być jego prywatna sprawa. A tak to jednak jest trochę i państwowa i społeczna. Czy to wystarczające aby zakazywać to inna sprawa.

          1. Followie – to nawet nie jest kwestia “obowiązku ratowania” bo on jest czysto teoretyczny. To jest bardziej kwestia naszych wspólnych wartości – naszych czyli społeczeństwa.

            Społeczeństwo panów Maciejowskich nie wyznaje żadnych wartości poza “wolnością od” rozsypie się więc jak domek z kart przy najlżejszym podmuchu. I obserwując to co się dzieje dookoła to pewnie to nas wkrótce czeka.

        2. “Tylko człowiek o mentalności niewolnika uważa, że ograniczanie prawa do popełniania błędów jest słuszne.”

          Może Pan pozwalać na wszystko co się Panu podoba – tylko proszę nie liczyć na sukces takiego państwa. W Polsce mamy kilka milionów alkoholików. Kilka milionów osób, których jedynym celem w życiu jest zdobycie i spożycie alkoholu. Może Pan oczywiście wierzyć, że w żaden sposób to Pana nie dotyka bo jest Pan samotną wyspą a coś takiego jak “państwo” czy “społeczeństwo” to puste słowa.

          Proszę się tylko nie dziwić że nie ma kto Panu ściany pomalować bo majster zapił, nie dojedzie Pan na czas na spotkanie bo kierowca wypił, nie pojedzie Pan “polskim” samochodem bo jego wynalazca całą swoją energię kieruje na zdobycie drobnych na szczeniaczka.

          Suma skrajnych indywidualistów zawsze dąży do zera.

          Pozdrawiam,

      3. Panie Followie!

        1. Za ratowanie można wystawić rachunek, a delikwent może mieć nieśmiertelnik z życzeniem, by go nie ratować.
        2. Kto nałożył na państwo obowiązek ratowania?
        3. W jaki to sposób państwo wspiera osierocone rodziny? Głodowymi rentami? Bez jaj! Po co tworzyć iluzję? Lepiej powiedzieć, że każdy musi dbać o siebie i swoją rodzinę.
        4. Moje życie jest moją sprawą i tego na górze. Państwu nic do tego, z wyjątkiem sytuacji gdy zasłużę na wyeliminowanie ze społeczeństwa zwane błędnie karą śmierci.
        Sumując, nich państwo trzyma swoje łapki jak najdalej od zwykłych ludzi, a zarówno państwu jak i rzeczonym ludziom wyjdzie to na dobre. 🙂

        Pozdrawiam

        Jerzy Maciejowski

  4. Nie sądzę , że liczby i wyliczenia są tu najważniejsze . Wielkość rzucanych liczb ma zwielokrotnić dość powszechne, w mojej ocenie, społeczne wrażenie iż Państwo może nam coś dać tylko z różnych powodów nie daje. A jeśli już daje, to są to jakieś nędzne ochłapy np. w postaci kilkudziesięcio złotowej podwyżki emerytury. Taki zabieg przemawia do wyobraźni większej grupy wyborców niż demaskowanie pajęczyn czy układów. Do tego dochodzi zmęczenie jakby nie było restrykcyjną polityka finansową (bardzo tępą, przefiskalizowaną, pozbawioną jakiejś spójnej strategii ) zmierzającą do wyjścia naszego kraju spod procedury nadmiernego deficytu. Po dojściu do władzy zawsze znajdzie się jakiś powód by nie realizować obietnic – tu powód jest znany od dawna : skala ruiny w jakiej PO zostawiła Polskę.

    Oczywiście mogę się mylić i te plany w przypadku rządów PiS-u zaczną być realizowane. Od dawna twierdzę, że PO wiedziała co trzeba było w gospodarce robić ale się bała – stąd wszelkie zaniechania. PiS (a raczej jego szef) się nie boi ale chyba nie zawsze wie co jest dla gospodarki dobre (tu proszę zwolenników PiS o nie przywoływanie faktu obniżania podatków w czasach koniunktury przypadającej na lata 2005-2007. Obniżanie podatków bez jednoczesnego obniżania wydatków nie jest rozsądnym posunięciem a jedynie będzie źródłem kłopotów gdy czasy koniunktury się skończą)

    1. “Państwo może nam coś dać tylko z różnych powodów nie daje.”

      Państwo nie tylko może ale nawet POWINNO nam dać wszystko, co zebrało od nas w podatkach. Obecnie głównym problemem RP jest nawet nie tyle jakiś rozbuchany socjal ile marnotrastwo środków publicznych – zwiazane a to z niejasnym prawem, a to z słabą ściągnalnością podatków, a to z idiotyczną obsługą środków unijnych, a to z nadmiarem urzędników, a to z dojeniem państwa przez krewnych i znajomych królika, itp., itd.

      Strzelam że w sytuacji optymalnej do zaoszczędzenia jest tak z 60-80 miliardów bez jakichkolwiek znaczących cięć socjalu (chyba że zatrudnienie w administracji potraktować jako socjal).

      1. A ja powiem, bez kozery, 100 mld… Przepraszam, ale nie mogłem sobie odmówić tego suchara.

        Czy wiesz jakie były wydatki na zatrudnienie (umowy o prace, umowy cywilno-prawne, przygotowanie stanowisk pracy) w 2012 r ? Jakieś 26 mld z haczykiem… Ile chcesz zaoszczędzić ? Zanim odpowiesz podam kwotę przyrostu wydatków związanych z , trzeba przyznać, radosna “tfurczością” PO w kwestii wzrostu zatrudnienia w latach 2008-2012 – sumarycznie za 5 lat to 10 mld. Przyjmując , że mimo wszystko część wzrostu zatrudnienia była konieczna to na odstrzeleniu znajomych króliczka zarobisz niewiele

        Środki unijne… hmmm.. biorąc pod uwagę , że są ovatowane śmiem twiedzić , że sumarycznie budżet wychodzi na nich do przodu. Więc i tu miliardów nie znajdziesz… Co najwyżej zwiększysz racjonalność dokonywanych wydatków… A to, ze jak z szelmowskim uśmiechem twierdził, będąc w rządzie, p.Dorn zawsze coś osiada na ściankach mnie oczywiście wqurwia ale PiS tu też wiele nie zdziała. Co więcej, środkami unijnymi bieżącej perspektywy trudniej będzie łatać budżet bo mechanizmy sie zmieniły.

        No i ściągalność – niestety ubytek z karuzeli vatowskich komusze Ministerstwo Finansów odbijało sobie na “misiach” (małe i średnie przedsiębiorstwa).Ale i tu PiS niewiele zdziała – zasady opodatkowania VAT w transakcjach wspólnotowych to domena Unii… Nieprzypadkowo ani p. Szydło ani p. Mastalerek pytani jak uszczelnia nabierali wody w usta.

        I to wszystko co powyżej zestaw ze zwykłym mnożeniem ilości dzieci w PL przez 500 zł i z trochę bardziej skomplikowanym rachunkiem skumulowanych (nie jednorocznych jak podała p.Szydło) wydatków związanych z ewentualnym obniżeniem wieku emerytalnego…

        Na koniec żeby było jasne – to, że nasz budżet jest taki jaki jest ze wszystkimi tego konsekwencjami to wina zaniedbań i zaniechań Platformy. Miała osiem lat – co prawda w czasach niespokojnych – by coś trwale zmienić. Zawsze czekała na ostatnia chwile lub uciekała sie do kuglowania (praktyczna likwidacja OFE). Ale to wcale nie oznacza, że opozycja , która chce ją odsunąć od włądzy musi opowiadać duby smalone.

        No dobra, kończę… I proszę: nie strzelaj dziesiatkami miliardów

        1. Dlatego ja uważam, że największe możliwości oszczędzania kasy są w reformie sytemu emerytalnego, a konkretnie w likwidacji przywilejów emerytalnych. Pytanie, czy pani Szydło pokaże cojones w tej sprawie.

        2. Polska wydaje na urzędników 60 mld rocznie. Być może więcej bo nie wiem czy te rachunki obejmują koszta obsługi: pokój, meble, komputer, herbatka, samochody służbowe… do tego dochodzą koszty biurokratyczne czyli fakt, że wielu z tych ludzi z powodu rozrostu zatrudnienia zajmuje się de facto sami sobą a nie wykonywaniem pracy na rzecz państwa. Zakładam że w teorii da się tu zaoszczędzić połowę czyli 30 mld.

          Ściągalność podatków była o dziwo najlepsza właśnie za PiSu. Może dla wielu sama marka wystarczy. Do ugrania jest pewnie 10-20 miliardów złotych.

          No i racjonalizacja wydatków, zwłaszcza funduszy unijnych i obsługi długu. Tu pewnie też jest do ugrania 10 mld.

          Nie żebym sądził że PiS to wszystko zrobi. W końcu każdy ma rodziny do zatrudnienia. Ale może parę miliardów pociągnąć z banków i sieci handlowych i znaleźć jakieś fundusze w innych miejscach. Pieniądze na dzieci w większości trafią do obrotu i w jakiejś części wrócą w podatkach. System emerytalny nie ma większego znaczenia bo on się i tak niedługo zawali – tak przynajmniej teraz część ludzi będzie JAKOŚ żyła… likwidacja przywilejów to była by wisienka na torcie ale przed bankructwem kraju już na to nie liczę.

      2. Oczywiście że zatrudnienie w budżecie to jest socjal z dodatkową szansą socjalizacji krewnych i znajomych. I to we wszystkich krajach rozwiniętych. Jeżeli udział zatrudnienia w produkcji krajach rozwiniętych spadł poniżej 25% a w rolnictwie 5%(a u nasz też zaczynamy się do tego zbliżać):
        http://rynekpracy.org/x/989321
        to coś z tą 70% chmarą niepotrzebnych trzeba robić. Osobiście jestem zdania że część z nich powinny państwa wziąć oficjalnie na zasiłek, przynajmniej by mniej szkodzili użentująć.

  5. Pani premier in spe wyszło też, że VAT zabrany od 39 mld zł wyniesie 9 mld.
    I nawet pan licho fakt, że przyjęła jednolitą stawkę 23% (którą zresztą podobno chce obniżyć). Problem w tym, że VAT od 39 mld brutto NIGDY nie wyjdzie 9 (czy nawet 8,97) mld. Wie o tym każdy, kto choć raz samodzielnie obliczał liczby w wystawianej fakturze VAT oraz każdy, kto choć raz wypełniał deklarację VAT-7.
    Stąd mamy prosty dowód, że ekspertami PiS-u są teoretycy. Pewnie profesorowie, bo oni lubią latać wysoko ponad rzeczywistością.

  6. Panie Macieju B.!

    A ile wyszło PEK? Czy jej eksperci są choć odrobinę lepsi od ekspertów Beaty Szydłowej? Proszę podać przykład jakichś wyliczeń ekspertów Ewy Kopaczowej, które były poprawne nie tylko w momencie gdy były potrzebne, ale także później, gdy się zmieniła wersja aktualnie obowiązująca propagandy. Krytykowanie pretendentów, przy równoczesnym milczeniu na temat tego co spieprzyła aktualna ekipa, jest przejawem cynizmu, a nie troski o państwo.

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply