Przejażdżka do Marsylii I

Uwielbiam śledzić mity szerzone przez rodzimych hejterów Pendolino. Naturalnie nie bez części racji są przekonani, że dzieli nas przepaść od kolejowej czołówki światowej. Mitologizują jednak nie tylko skalę techniczną, ale i czasową tej przepaści. Niektórzy nawet raz jechali TGV i zdają się święcie wierzyć, że “tam tak było zawsze” — może nie od czasów Karola Wielkiego, ale za Ludwika XIV to już na bank. Niepolski bank oczywiście.

Równie twardo, odporni na wszelkie argumenty ekonomiczne i techniczne, dowodzą też, że “najpierw tory, potem pociągi”, zaś zakup Pendolino był błędem, skoro dziś, w pierwszym roku eksploatacji, jest ono na swoich trasach zaledwie o 2 do 10 minut szybsze niż “zwykły InterCity z lokomotywą i wagonami”. Na każdą wzmiankę, że to się ma rychło zmienić, reagują śmiechem, bo jak przecież powszechnie wiadomo, w Polsce nic udać się nie może.

Zanim rozpocznę właściwą opowieść, wspomnę, że oczywiście część rozczarowania pierwszym rozkładem Pendolino muszę podzielić. Gdy zarząd PKP IC ogłaszał przetarg w 2008, miał pewne prawo ufać, iż w 2014 nowe pociągi pojadą 200 km/h na sporej części Centralnej Magistrali Kolejowej i nawet na fragmentach linii Warszawa-Gdańsk, a potem przyspieszą. Na razie jednak mamy mniej niż połowę CMK, do Gdańska ani metra, zaś 250 km/h to perspektywa 3-4 lat.

Niemniej wg planu (czy realnego? zobaczymy) w grudniu tego roku Pendolino ma urwać po kilkanaście minut na trasach do Gdańska, Krakowa i Katowic. To już dzięki uwolnionym prawnie, a dotąd blokowanym, własnym parametrom technicznym, nieosiągalnym dla “zwykłego IC”. Pewnie znowu usłyszymy, że to “tyle co nic”, ale gdy całą podróż trwa 2-2.5 godz., trudno urwać nagle godzinę. Tylko hejterzy wierzą, że to możliwe i że gdzieś się udało.

Wracając do Karola Wielkiego — choć oparty na hejterskich przesłankach, mit o zawsze superszybkiej kolei francuskiej  nie jest całkiem fałszywy.  Tyle, że niekoniecznie działa na korzyść tezy “TGV to jest to, a Pendolino kamieni kupa”. Czas zabrać was w obiecaną podróż. Z Paryża do Marsylii. Ale to w następnym odcinku 🙂

One Reply to “Przejażdżka do Marsylii I”

Leave a Reply