Kategorie

Kalendarz

April 2015
M T W T F S S
« Mar   May »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Festiwal hi-hi

Mało jest instytucji, których teoria i praktyka są tak odległe. Trybunał Stanu. Wedle prawa mający sądzić polityków podejrzanych o złamanie konstytucji lub ustawy. Na co dzień straszak na politycznych przeciwników. Akt oskarżenia musi być zgodny z procedurą karną, opisywać złamanie litery, a nie ducha konkretnego przepisu. Wstępne wnioski powstają jednak w myśl zasady: “Dajcie mi człowieka i większość w Sejmie, a paragraf się znajdzie”.

PO i PiS, a także “dziennikarze” z obu stron nieustannie wołają o Trybunał nie licząc przecież, że sprawa tam trafi. Wystarczy, że rozgorzeje dyskusja o wniosku, by sprawę zbadała sejmowa komisja. Jeśli zaś istotnie zajmie się wnioskiem, tym lepiej: przez dwa-trzy lata propagandowej amunicji będzie pod dostatkiem.

Jeśli coś różni Platformę i PiS, media “mainstreamu” od “niepokornych”, to jak zwykle biedny mały Kali. Otóż “prorządowi” dość spokojnie przyjmują ostrzał przeciwnika, PiS i niepokorni zdają się natomiast twierdzić, że im tylko przysługuje prawo strzelania.

Portal braci Karnowskich zamieścił swieżo newsik ze słowami Grzegorza Schetyny, iż na rozliczenie sprawy śmierci Barbary Blidy “nie jest za późno”, rzecz jest “dobrze udokumentowana”, a wstępny wniosek dotyczący Zbigniewa Ziobry “przejdzie, jeśli będzie dobrze przygotowany”. Tyle. Ani epitetów, ani przesądzania o karze. To jednak wystarcza, by “wPolityce” dało notce tytuł… “Festiwal nienawiści trwa!“.

Deklarowałem już publicznie, że z wnioskiem się nie zgadzam. Zarzuty uważam za naciągane, a także zbyt błahe. Trybunału nie można zamieniać w swoiste kolegium ds. wykroczeń urzędniczych. Niemniej peowski wniosek to tylko jeden, niczym się specjalnie nie wyróżniający pionek w grze Trybunałem na polskiej scenie. Gdzie tu “nienawiść”?

“Wpolityce” bowiem sobie i PiSowi przyznaje bowiem nieograniczone prawo domagania się Trybunału dla platformersów i jak rozumiem, nie jest to wtedy “kampania nienawiści”. Nie ma tygodnia bez nowego “newsa”, a czasem trafiają się prawdziwe kwiatki. Kopalnią paranoi jest post europosła Wojciechowskiego na łamach portalu. Sformułował on tam swoistą zasadę odpowiedniości:

Jeśli PO z lewicą będą brnąć w hucpę z oskarżaniem Kaczyńskiego, to nie ma co się zastanawiać – trzeba stawiać przed Trybunał Tuska, Millera i Kalisza, bo w odróżnieniu od Kaczyńskiego – naprawdę jest za co…

Europoseł, prawnik i były sędzia, dość luzacko obchodzi się z prawem, nie stawia ani jednego konkretnego zarzutu i snuje “analogie”, które powalają. Otóż

Jeśli Jarosław Kaczyński ma odpowiadać za samobójstwo Barbary Blidy, to Donald Tusk powinien seryjnie odpowiadać przed Trybunałem, bo za jego rządów samobójcy grasują seryjnie. Powinien też stanąć przed przed Trybunałem za wezwanie do niepłacenia abonamentu, bo setkom tysięcy Polaków, którzy potraktowali serio ten apel, komornicy kolbami walą do drzwi. O Smoleńsku nawet nie wspominam, bo na kilka Trybunałów by starczyło.

W innym tekście Stanisław Żaryn idzie dalej. Konstatuje, owszem, że już sama groźba Trybunału to ciężki cios dla polityka. Myśłałby kto, że należy więc formułować konkretne zarzuty i wskazywać złamane przepisy. Autor jednak ochronę taką odnosi wyłącznie do PiS. Platformę en masse obciąża odpowiedzialnością za Smoleńsk i sprawę Cyby (bo “nagonka na PiS”), by zaś to rozliczyć, nie wystarczy Trybunał:

Bez dwóch zdań potrzebna będzie nowa „Norymberga”, czyli proces, w czasie którego należało będzie opracować nowe katalogi przestępstw i kar za zaniedbania i hańbiące zachowania rządzących. Pozostaje pytaniem otwartym, czy Tusk za swoje działanie powinien zostać skazany na więzienie, kamieniołom, obóz pracy, dożywocie, pluton, wygnanie.

“W czasie którego…” — grozi publicysta i historyk. Najpierw więc wskażemy winnych, potem wymyślimy, jakie popełnili przestępstwa i jakie za to należą się kary. Zaprawdę nie wiem, czy bardziej paranoidalna jest parabola norymberska (zrównywanie Tuska z Hilerem to oczywiście nie jest kampania nienawiści), czy nowatorska wizja prawa. Podobnie jak ta w tekście Stanisława Janeckiego, który żąda Trybunału, bo nie podoba mu się polityka zagraniczna rządu.

Wszyscy ci autorzy są zgodni, że PO urządza “skandaliczny festiwal nienawiści”. Sami odstawiają festiwal hipokryzji i histerii, zupełnie jednak nie dostrzegając własnej śmieszności.

17 comments to Festiwal hi-hi

  • jes

    Chciałem trochę pobronić “niepokornych”, ale wyszło mi, że oni chętnie przymknęliby oko na przestępstwa przeciwników, byle tylko “swoich” zostawiono w spokoju. Zastanawiając się, czy autorzy aż tak głupi, czy tak cyniczni (jeśli jedno przeszkadza drugiemu), zauważyłem, że ręce mi opadły poniżej kolan, w tej mojej zbyt otwartej życzliwości dla “niepokornych”.
    Z drugiej strony, co innego pisać na portalach i odgrażać się, a co innego mieć realną szansę na wdrożenie takich gróźb. Język rządzących z natury rzeczy powinien być bardziej wstrzemięźliwy od języka opozycji. Symetrię zachowań, czy choćby tylko retoryki, moglibyśmy porównać dopiero po ośmioleciu sprawowania władzy przez PiS ;) . A tak, mogę tylko bez sensu pogdybać, jak komentowałby analogiczne wnioski, powiedzmy Waszczykowski, będąc ministrem. I gwiazdy peowskiej felietonistyki na portalu gazeta.pl, czy innego niusłyka. Wciąż, jak widać, skłonny jestem wszystkie te bzdury, o których pan pisze usprawiedliwiać niedojrzałością naszego systemu. Ale też coraz bardziej wstydzę się naiwności takiego spojrzenia.

    • Jerzy Maciejowski

      Panie Jesie!

      Proszę się nie wstydzić postawy godnej przyzwoitego człowieka. Można nie lubić Kaczora, można mieć w głębokim poważaniu cały PiS, niemniej trudno nie dostrzec, że trochę inna jest sytuacja rządzących i opozycji w tak fatalnym ustroju jak nasz.

      Pozdrawiam

      Jerzy Maciejowski

      • miab

        Chodzi Ci o to że opozycji w odróżnieniu od rządzących wolno popełnić każde plugastwo?
        I tu bym widział miejsce Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu(za tolerowanie i dopuszczenie do tego) poza oczywiście dopuszczeniem do opóźnienia uruchomienia gazoportu.

      • Ajgor

        Nie zgadzam się z pańską opinią. Jeżeli zależy nam, aby życie polityczne w Polsce poprawiało się, to nie możemy stawiać innych wymagań sobie, a innych przeciwnikom. Wręcz przeciwnie, chcąc być wiarygodnym, należy zaczynać od siebie.

        Dotyczy to wszystkich stron sporu.

    • Jerzy Maciejowski

      Panie Ajgorze!

      To jakie wymagania stawiam sobie a jakie innym ma się nijak do wymagań jakie zwolennicy rządzących stawiają „swoim” i „opozycji”. Nie należy tych porządków mieszać. Jeśli po jednej stronie mam kłamiącą władzę, a po drugiej głupią opozycję, to zdecydowanie będę potępiał władzę, a lekko traktował opozycję. Natomiast jeśli głupcy z opozycji dorwą się do władzy, to będą poddani takim samym obostrzeniom jak obecna władzuchna.

      Zmiana władzy nie zmieni mojego stosunku do socjalistów z PO czy PiS ani do bolszewii z SLD. „Pragmatyzm” ZSL będę oceniał tak samo jak teraz. Czy to znaczy, że mam być wyrozumiały dla rządowej propagandy, a tropić opozycję? Dla zdrowia demokracji media powinny być opozycyjne. Zatem media prorządowe powinny być specjalnie na cenzurowanym, szczególnie, że żyją z naszych podatków.

      Pozdrawiam

      Jerzy Maciejowski

      • Ajgor

        Jest sprawą oczywistą, że rządzącym należy patrzeć na ręce bardziej, bo oni więcej mogą. Ale to nie jest tak, że rządzący kłamią, a opozycja tylko głupio gada. Opozycja kłamie na równi z rządzącymi, media, które ją popierają, zarzucają rządzącym nienawiść, a większej nienawiści niż w mediach panów Karnowskich ,trudno szukać. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że PiS wróci do władzy, więc patrzę uważnie na zachowanie ich i “ich” mediów, tak jak Pan patrzałby uważnie, gdy to SLD miało wrócić do rządów.

        Pozdrawiam

      • Jerzy Maciejowski

        Panie Ajgorze!

        Mnie socjaliści z SLD obchodzą tyle samo, albo mniej niż socjaliści z PiS czy PO. Mnie interesuje patrzenie na łapy rządzącym, a nie patrzenie na łapy potencjalnym rządzącym. Rolą mediów jest pilnować interesu państwa, a nie wyszukiwanie potencjalnych zagrożeń wśród konkurentów władzuchny. Takie mam poglądy i nie zmienia tego to, kto aktualnie dorwie się do władzy. Dla Pana jako zwolennika PO swoi są cacy, a zło tkwi w PiS. Można w to wierzyć, choć jest to trochę oderwane od rzeczywistości.

        Pozdrawiam

        Jerzy Maciejowski

    • Jerzy Maciejowski

      PS. Z panem Miabem dyskusja nie ma sensu. Na tak niskim poziomie nie bardzo daję radę się poruszać.

      JM

  • Witek

    Witaj Krzysztofie, mam nadzieję, że wybaczysz mi ten off-topic, ale sprawa jest dla mnie ważna pryncypialnie.
    Otóż niejaki nick Przedsiębiorca napisał pod epitafium od Joanny Beretki dla W. Bartoszewskiego takie coś:

    “Pan Kazimierz Leski, oficer wywiadu i kontrwywiadu AK, 15 lat temu, powiedział mi na temat Władysława Bartoszewskiego kilka zdań.
    Zapytał mnie, czy wiem, że Bartoszewskiego Niemcy wypuścili z Oświęcimia?
    Nie wiedziałem.
    I dodał: “podczas okupacji przyszedł do nas młodzian chcący działać w konspiracji”.
    Ponieważ nie miałem pytań, nic więcej mi nie powiedział.
    Wynikało z tego, że Państwo Podziemne wiedziało o jego pobycie w Oświęcimiu.
    Nie odrzucili jego propozycji. Dostał przydział do BiP. W Powstaniu Warszawskim też się tym zajmował.
    Skutecznie, po wojnie, wygaszał pamięć o Kazimierzu Leskim.
    Więcej na ten temat powiedziała mi pani Maria Leska wdowa po Kazimierzu. Pisać o tym teraz nie uchodzi.”
    PRZEDSIĘBIORCA26.04 12:11

    >> “Skutecznie, po wojnie, wygaszał pamięć o Kazimierzu Leskim.”
    - Jako że ta informacja jest mocnym oskarżeniem, chciałbym zapytać o to Ciebie, może coś Ci wpadło do ucha, może coś wiesz o co może Przedsiębiorcy chodzić.

    Bardzo będę wdzięczny za wyjaśnienia.
    Pozdrawiam.
    Witek z Gdańska

  • miab

    To jak z tym tłumaczeniem się Sikorskiego Panie Krzysztofie:
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Prokuratura-umorzy-sledztwo-ws-kilometrowki-poslow,wid,17495973,wiadomosc.html?ticaid=114c65&_ticrsn=5
    Komu miał by się tłumaczyć gdzie i jak i wszystkim razem czy każdemu z osobna?

    • Krzysztof Leski

      Czegóż to ma dowodzić? Tak jak z Durczokiem: molestowanie w sensie kodeksu pracy i w rozumieniu kodeksu karnego to dwie różne rzeczy. W sprawie kilometrówek przestępstwa nie ma, wątpliwości pozostają i rzecz nadal czeka na komisję etyki poselskiej. Pewnie się nie doczeka, bo posłowie też nie rozumieją…

  • Witek

    “Kazimierz Leski “Bradl” w czasie Powstania Warszawskiego stworzył własny oddział ze służbą techniczną i utrzymał pozycje do końca walk.
    Dlaczego nie jest wymieniony w pracy Normana Daviesa o Powstaniu?
    Kto był gównym konsultantem Normana Daviesa przy tworzeniu tego dzieła?
    Ile razy jest wymieniony?Dlaczego? Chętnie podzielę się wiedzą. Nie teraz.
    PRZEDSIĘBIORCA27.04 00:11
    http://beret-w-akcji2.salon24.pl/643675,odszedl-prof-wladyslaw-bartoszewski#comment_10226087

    • Krzysztof Leski

      Udział Ojca w Powstaniu to był margines. Nie oddział, lecz oddzialik, początkowo uzbrojony w jeden pistolet. Wszystko nielegalnie z punktu widzenia KG AK, bo jako oficer wywiadu i kontrwywiadu miał zakaz udziału w walkach. Ogromne zasługi ma gdzie indziej, w książce o Powstaniu niekoniecznie musi mieć miejsce. Gardez les proportions :) “Przedsiębiorca” najwyraźniej snuje swój mały hejcik.

  • Witek

    Pozwolę nie zgodzić się z tym “margines” (nawet jeśli chodzi Ci o margines działalności zaczętej w “Muszkieterach” (od ppanca UR-35 używanego przeciw Niemcom i Sowietom pod Kockiem i okolicach))
    napisałem u Beretki:
    “na temat “zamilczania” por. Bradla w pracy Daviesa:

    1. Niestety Norman Davies słabiutkim historykiem jest (imho), jego “Powstanie’44″ jest raczej pracą dla obcokrajowców niż Polaków, jej mocną stroną są relacje świadków, słabą – sama historia Powstania.
    Niestety pominął on w niej większość dowódców baonów (podstawowej jednostki wojskowej Bitwy o Warszawę ’44), a co dopiero mówić o d-cy kompanii, która dzielnie walczyła, ale nie odegrała żadnej przełomowej /znaczącej / SYMBOLICZNEJ roli w Powstaniu.

    2. Por. Bradl, znakomity agent wywiadu (przebierał się w rolę niemieckiego generała kilkakrotnie i jeździł tak do Francji!) i d-ca siatki wywiadowczej MIAŁ ZAKAZ UDZIAŁU W WALCE ZBROJNEJ i złamał rozkaz dowództwa.
    Oczywiście słusznie zrobił i nigdy tego nie żałował, ale rozgłaszanie tego nie było w narracji Daviesa, który przedstawiał AK jako armię doskonale zorganizowaną i zdyscyplinowaną. Dodajmy – wyidealizowany to obraz.

    3. W znacznie szczegółowszej niż Daviesa pracy gen. Kirchmayera “Powstanie Warszawskie” nazwisko Leski pojawia się 1 raz (wtedy Bartoszewski jeszcze siedział we Wronkach, więc nie mógł “wygaszał pamięć o Kazimierzu Leskim”.

    4. W najlepszej, najbardziej szczegółowej pracy o Powstaniu – płk Borkiewicza “Powstanie Warszawskie. Zarys działań natury wojskowej”
    nazwisko Leski nie występuje w skorowidzu nazwisk w ogóle, a
    Bradl (Natanson-Leski) tylko cztery razy: str.: 125, 138, 366, 391 – wszystko po 1 jednozdaniowej wzmiance.

    Podsumowując – Kazimierz Leski był niesamowitym człowiekiem, poliglotą doskonałym (w 3 językach rozmawiał biegle jak Polak, Niemiec i Francuz), odwagi i rozumu,
    ale niestety nie odegrał w Powstaniu znaczącej roli – a szkoda – taki mózg na pewno lepiej pokierowałby działaniami niż … wiadomo.
    Dowodził oddziałem zlepiających różnych przypadkowych ochotników, bez broni początkowo (zaczynali z 1 pistoletem Bradla i 1 karabinem jego podwładnego),
    więc cudem organizacji i mądrości por. jest doprowadzenie tego zlepka do przyzwoitej kompanii, która nie zawiodła.
    Ale takich kompanii było w Warszawie setka, albo dwie.
    Nie sposób wszystkie wymienić.

    Choć nie wspomnieć o wyczynach Kazimierza Leskiego (“jako generał wojsk technicznych, von Hallman, zdobył plany fortyfikacyjne jednego z odcinków Wału Atlantyckiego. Występował także pod fałszywym nazwiskiem gen. Karla Leopolda Jansena”)
    w dziele o polskim ruchu oporu w II wojnie – Daviesa,
    to jest duże uchybienie. Autora, nie konsultanta.

    Powinien nick Przesiębiorca donieść o tym Daviesowi, że niedoczytany w polskiej historii profesor historyk jest. Errare humanum est…”

    “Przedsiębiorca” miał pecha – w rozwijaniu swojego bzdetnego hejciku trafił na mnie.
    Ale będzie miał większego – mam ochotę to opisać jako wzorcowy (beispielweise) przykład pomówień obrzydliwego debilka.
    Będzie musiał, chyba, zmienić nick…

Leave a Reply