Kategorie

Kalendarz

January 2015
M T W T F S S
« Dec   Feb »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Hiena zażenowana

Dziś media nie są od tego, by informować. Są od tego, by dowalić. Albo postawić pomnik. Czerń, biel, nic pomiędzy. SDP nagrodziło “Hieną Roku” Wojciecha Czuchnowskiego z “Wyborczej” za rzekome “lekceważące i pozbawione empatii oraz zawodowej solidarności wypowiedzi na temat zatrzymania i aresztowania dziennikarzy” w PKW w listopadzie.  Czuchnowski akurat odwrotnie, zatrzymanych bronił. Trzykrotnie, w trzech kolejnych tekstach. Ale to kłopot mniejszy. Większy jest ten, że za chwilę miną 24 godziny od publikacji tej bzdury, a SDP nie zdobyło się wciąż na żadne sprostowanie!

Na szczycie strony głównej s24 Igor Janke opisuje bohaterskie wyczyny działaczki “Solidarności Walczącej” w krzewieniu kultury druku we Wrocławiu w stanie wojennym. Igor napisał niedawno monografię “SW” i odtąd zdaje się sądzić, że była to jedyna podziemna struktura uczciwie walcząca z czerwonym. Ze zdumieniem czytam więc o kłopotach z ciężkim żelaznym wałkiem i zastąpieniem go lżejszym, na łożyskach.

W latach 80. sitodruk nie był w podziemiu żadną nowością. Przeciwnie, był techniką najprostszą i najlepiej opanowaną. Już w 1977 warszawska grupa pod wodzą Witka Łuczywo wymyśliła system składający się z drewnianej ramy podwieszonej na gumce od majtek, zwykłej deseczki bez problemów zastępującej wałek, oraz mieszaniny składającej się z minimalnej ilości deficytowej farby offsetowej rozcieńczonej pastą bhp czyli przemysłowym mydłem, dostępnym wszędzie za grosze. Działało bezbłędnie, jakośc była lepsza od “białka” i czasem zbliżała się do offsetu, koszty znikome, wysiłek fizyczny niewielki. Bez problemu można było drukować samodzielnie, ale dwuosobowe ekipy (druga para rąk do odbierania zadrukowanej już kartki) osiągały wydajność przekraczającą jeden egzemplarz na sekundę!

KOR w latach 70. rozpropagował tę technikę we wszystkich miastach, w których były znaczące środowiska opozycyjne. Wrocław u progu stanu wojennego nie miał z tym żadnych problemów, o czym mogę zaświadczyć osobiście na podstawie własnych obserwacji, gdy przez całe lato 1982, na prośbę Władka Frasyniuka, szkoliłem tam redakcję regionalnego biuletynu “Z dnia na dzień”. Wszystko było też opisane w wydanym bodaj w 1978 i wielokrotnie potem wznawianym poradniku podziemnego drukarza.

Igor sugeruje wszakże, że poczynania pani z “SW” były nowatorskie i przełomowe. Może nie wie, o czym pisze. Może wierzy, że środowisko RKW objęło embargiem dostawy technologii do “Walczącej”. Efektem jest kolejny tekst o epoce PRL, który niby ma coś przybliżać, a de facto zamazuje rzeczywistość.

5 comments to Hiena zażenowana

  • dzzn

    1. Niczego się Pan nie nauczył. Wszak życzliwi Panu ludzie tłumaczyli, że “szczególanctwo” czy “ginięcie w szczegółach to wada dyskwalifikująca dziennikarza, któren inne ma zadania i cele. Ma trzymać się dwóch zasad:

    a) skoro obiektywizm nie jest możliwy, próba dążenia do jego zachowania to głupota, z której ma prawo czuć się zwolniony
    b) ma być wyrazisty – czytaj: mówić targetowi to, co target chciałby usłyszeć, w możliwie najostrzejszej, najbrutalniejszej formie, co z targetu uczyni stado uzależnionych od silnych bodźców kiboli i zbawiennie wpłynie na wyniki firmy

    2. A mnie zachwyca odwaga i bezkompromisowość SDP. Należy docenić ich uczciwość. Pokazali siebie. Przecież właśnie tacy są. Nie oszukują. Pierdoły typu fakty czy prawda mają znaczenie drugorzędne. Ważne, że kierunek jest słuszny. Miał hienę dostać Wojciech z Wyborczej i dostał, więc o co to całe halo? Boję się tylko, że oni tam teraz przekopują archiwa, żeby znaleźć na Czuchnowskiego cokolwiek, co pasuje do uzasadnienia “nagrody”. A szkoda. Nie powinni iść w wykręty, powinni być dumni, że wykonują swoją pracę tak, jak ją pojmują.

    3. Cała sytuacja z SDP ma charakter symboliczny. W doskonały sposób podsumowuje naszą rzeczywistość “dziennikarską”. To jest pointa. Zapytałbym, czy stać ich na odrobinę autorefleksji i krztynę autoironii w postaci przyznania hieny sobie, ale odpowiedź znamy chyba z góry.

    4. Co do red. Jankego – domyślam się, że prowadzi akcję promocyjną książki. I tyle. Na technikach drukarskich podziemia lat 80. się nie zna, bo za młody. Niespecjalnie go też pewnie interesują. Ważne, że tekst efektowny i dobrze reklamuje to, co ma reklamować.

    Pozdr.

    • dzzn

      Tak to jest, jak się najpierw pisze, potem czyta. Wszedłem na S24 i rzuciłem okiem na tekst I. Jankego. Moje założenie, że to tylko reklama książki może być niezupełnie trafne/całkiem nietrafne, a przez to krzywdzące dla twórcy S24. Ze skruchą przyznaję, że zbłądziłem. Wolałbym wyedytować punkt 4, ale skoro nie mogę, zostawiam niniejsze wyjaśnienie.

  • miab

    Nawiązując do wspomnianego artykułu Czuchnowskiego:
    http://wyborcza.pl/1,75478,17005715,Odpowiadam_na_apel_TV_Republika__Solidarnosc_z_niesolidarnymi.html
    a przy okazji tego:
    http://wyborcza.pl/1,75968,17227533,Owsiakowi_puscily_nerwy__Mozna_go_zrozumiec__ale_nie.html
    To nadal uważam że w obu przypadkach Czuchnowski nie miał racji bo nie wystarczy ze kibol przypnie sobie mikrofonik do gajerka żeby móc bezkarnie dymić, i żądać bycia traktowanym jak święta krowa.
    Natomiast więcej racji miał Stasiński chyba aktualny wstępniakowiec Adasia(za którym zdecydowania nie przepadam jak za każdym dyżurnym Gazecianym wstępniakowcem, chyba onegdaj był nim Skalski. Oni wszyscy jakoś na tej fusze przepoczwarzają się w coś na kształt byłego niedorzecznika czyli człowieka z największym pisiorem Hofmana czy obecnego Mastalerka).
    Czuchnowski odruchowo broni sławetnej swobody i wolności dziennikarskiej (do żywego dotknięty tym że ośmielono się go podsłuchiwać) ale zaczyna chyba dostrzegać że przekracza granice rozsądku:
    “…
    Czuchnowski zastrzegł, że nie będzie nikogo pozywał do sądu. “Nie są tego warci” – stwierdził. I zaznaczył, że nie odetnie się od redakcyjnego kolegi Piotra Stasińskiego, który w istocie powątpiewał w intencje zatrzymanych dziennikarzy. “Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć – spuentował.
    …”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,17339555,Czuchnowski_dostal__Hiene_roku__za_tekst__ktorego.html#Czolka3Img

  • hmm.. ja tam w spory środowiskowe nie chcę wchodzić… Zastanawiam się tylko jak wielkie muszą być emocje skoro z wieloma dziennikarzami porobiło się to co sie porobiło… I nie sądzą , że chodzi tylko o “politykę” …
    Ale muszę przyznać, że kategoria “hiena zawieszona” trochę mnie rozbawiła… Następny krok to pewnie coś w stylu “hiena antycypowana” …

Leave a Reply