Kategorie

Kalendarz

January 2015
M T W T F S S
« Dec   Feb »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Dylemat szklanki

Pendolino w połowie puste. W połowie zaś pełne. PKP Intercity ogłosiły dane za pierwszy miesiąc. Średnia “zajętość” miejsc, ok. 50%, słusznie nie wywołała euforii mediów. Jedni piszą o tym w miarę spokojnie, inni z radością widzą “kolejną wpadkę“, ale niemal wszyscy wspominają o problemie cen biletów. Ten problem istnieje. I może narastać, bo już za dwa miesiące kursów EICP, czyli Intercity “Premium”, może być dwukrotnie więcej niż dziś.

Owe 50% na tle Europy źle nie wygląda. To mniej więcej średnia, jeśli wierzyć nieoficjalnym najczęściej danym. Koleje bowiem najczęściej nie ujawniają statystyk konkretnych pociągów ani linii. Czynią to dopiero wtedy, gdy mają w tym interes. Po pierwsze wtedy, gdy chcą zlikwidować pociąg, którym jeździ pięciu pasażerów na krzyż. Po drugie wtedy, gdy chcą się pochwalić wyjątkowo wysokim “obłożeniem”.

Francuzi twierdzą, że średnie obciążenie TGV to 60% i więcej. Na nowej linii z Paryża do Strasburga wynosić miało zrazu ponad 80%: w klasie pierwszej 77, w drugiej aż 88%. To całkiem możliwe. Taryfy TGV są szalenie skomplikowane, ale przez to naprawdę atrakcyjne. Gdy nie jesteś związany ścisłym terminem odjazdu i przyjazdu, gdy masz choć kilka godzin marginesu swobody, znajdziesz pociąg znacznie tańszy niż cena podstawowa. Do tego dochodzą liczne promocje ogłaszane z byle okazji i bez okazji, byle zachęcić ludzi do zarezerwowania podróży przynajmniej miesiąc wcześniej. W ten sposób bodaj dwa lata temu przejechałem Thalysem, wraz z Młodym, ponad 500 km z Kolonii do Paryża za 19 euro od łebka. Gdybym dziś chciał kupić bilet na jutro, muszę wysupłać 121 euro za osobę.

Obłożeniem pociągów AVE “średnio 70%” chwalili się w ubiegłej dekadzie Hiszpanie. Potem UE zakazała im dotowania biletów. Wg różnych ocen w latach 2011-2012 zajętość miejsc wahała się od 25 do 40%. W 2013 ceny znów mocno spadły, jak dotąd bez reakcji UE. Początkowo efekt był rozczarowujący, ale w 2014 liczba pasażerów AVE wzrosła wg oficjalnych danych o 1/5. Ile wyniosła? RENFE milczą. Wolą podawać łączne dane dla wszystkich pociągów dalekobieżnych. Niektórzy zewnętrzni obserwatorzy szacują, że obciążenie znów sięga 50%.

TGV i AVE nie dają szans samochodom. Niemieckie ICE nie mają tej przewagi. To i parę innych czynników sprawia, że średnia zajętość miejsc w superpociągach DB wynosi oficjalnie 50%, a nieoficjalnie bliżej 40%. A to akurat tyle, ile wynosi… marzenie Brytyjczyków. Dziś Intercity jadące z Londynu do Edynburga startują ze średnim obłożeniem 40%, ale do celu dowożą dwukrotnie mniej pasażerów. Zdaniem tamtejszych ekspertów średnia 40% dla całej trasy możliwa będzie, gdy prędkość maksymalna wzrośnie z 200 do 320 km/h, a podróżna ze 140 do 200. Co ma nastąpić w następnej dekadzie, jeśli znajdzie się kasa.

Jako się więc rzekło, 50% w Pendolino to nie jest źle. Ale zważywszy, że to w Polsce nowość, to też żaden sukces. Zwłaszcza, że niewiele trzeba, by było lepiej: wystarczy prawdziwie dynamiczny system sprzedaży biletów i małe grzebnięcie w taryfach. Bez tego, zważywszy, że ciekawscy, którzy przejechać się chcieli dla samej przejaźdżki, raczej już to zrobili — obłożenie może się ustabilizować na poziomie 40% lub nawet niższym,. Są sfery, w których dorównanie europejskiej średniej cieszy. Są takie, w których na Europę nie warto się oglądać. Lepiej przewieźć 300 pasażerów płacących średnio 60 zł niż stu po 150 zł od łebka.

6 comments to Dylemat szklanki

  • testigo

    @ Krzysztof Leski / “Dziś Intercity jadące z Londynu do Edynburga startują ze średnim obłożeniem 40%, ale do celu dowożą dwukrotnie mniej pasażerów.”

    Przerażające! Czy jakość usług jest tak fatalna, że pasażerowie wyskakują w biegu, czy też – zgroza! – coś ich tam zeżera?
    Zaraz wracają na pamięć wszystkie wierszyki typu “Dziesięciu małych Murzynków” lub historyjki w stylu “Mordrstwo w Orient Expressie” ;)
    brrr…

    Zgaduję, że pewnie po drodze jest coś atrakcyjniejszego niż Edynburg (ale Myszy tego nie mów!).

    - “Lepiej przewieźć 300 pasażerów płacących średnio 60 zł niż stu po 150 zł od łebka.”
    Mam nadzieję, że ktoś na kolei ma po kolei w głowie i czyta Twojego bloga! Oby!!!!

    • Krzysztof Leski

      Wysiadają w Peterborough, Darkington, Newcastle. Jeszcze gorzej w tych jadących przez Crewe-Carlisle, oraz w jadących tą trasą Londyn-Glasgow: 3/4 pasażerów jedzie z Londynu do północnej Anglii. Rugby i Birmingham – i już połowa wysiada. Crewe – połowa pozostałych. Jeszcze trochę w Carlisle, do Szkocji pociągi wjeżdżają niemal puste.

  • testigo

    @ Krzysztof Leski/ “do Szkocji pociągi wjeżdżają niemal puste”

    Ponieważ w Anglii jechałem koleją tylko w kierunku Portsmouth – a i to blisko ćwierć wieku temu – to napisz proszę, za co tej Szkocji tak tam nie lubią?
    Szkotów jest za mało?

    Patrz, o tej miłej porze dotarliśmy do połowy szklanki szkockiej!
    To całkiem miła ilość :)

  • partyzant

    Pan Celejewski prędzej czy później będzie się musiał wycofać z takiego grafiku cen.
    Daleki jestem od taniego hejtu i sycenia się porażkami, niemniej ludzie sobie nie wymyślają tych zdjęć wnętrza wagonów 2 klasy EIP, które bywa, że teraz świecą pustkami.
    Jeśli PKP Intercity musiało walczyć o zwrot części kosztów za ten projekt, to tym bardziej nie powinno ich być teraz stać, by wozić niektórymi składami po niektórych trasach powietrze.

  • Zgroza

    @partyzant:
    jest dokładnie odwrotnie, niż mówisz.
    Aby projekt Pendo się powiódł, niektórymi składami po niektórych trasach trzeba wozić powietrze. Bo żeby w niektórych Pendo osiągnąć 100% zajętości, trzeba przyciągnąć dużo pasażerów. A dużo pasażerów przyciągnie się tylko wtedy, jeżeli będzie on mógł pojechać do Krakowa/Trójmiasta/Stolicy/na Śląsk bladym świtem, w ciągu dnia i późnym wieczorem. Nawet jeżeli niektóre godziny kursowania są mało obłożone, to napędzają one pasażerów na kursy szczytowe.

Leave a Reply