Kategorie

Kalendarz

January 2015
M T W T F S S
« Dec   Feb »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Cieszą się, bo wzrosło

800 dużych baniek pękło. Zeszłoroczne wpływy ZTM ze sprzedaży biletów sięgnęły 802 mln zł. Wzrost o 38 mln czyli 5% rok do roku. Nie było podwyżek cen, przeciwnie, niektóre bilety taniały. Sukces jest, zwłaszcza na tle porażki roku poprzedniego. Wydatki wzrosły jeszcze bardziej, więc bilans się nie poprawił, ale nie o tym dziś piszę. ZTM i media głoszą, że sprzedaż rośnie, bo kontrole są skuteczniejsze, bo złapano oszustów podrabiających karty miejskie, ale także dlatego, że oferta w sferze biletów “poprawiła się“. To ostatnie zaś jest mocno dyskusyjne.

Oferta to wszak nie tylko ceny. To także zakres wyboru. Doceniam przyjęcie powszechnej na świecie zasady, że podstawowy bilet jednorazowy upoważnia do przesiadek. Za cenne, pomimo licznych niedoróbek, uznaję wprowadzenie Karty Warszawiaka. A także specjalny bilety dla rodzin z trójką i więcej dzieci. To rzekłszy stwierdzam, że ZTM, a tym samym miasto stołeczne Warszawa, wciąż ma w d* przyjezdnych. Nie tych, którzy codziennie dojeżdżają dio pracy, lecz odwiedzających stolicę sporadycznie. Biznes, turystyka, rodzina — wszystko jedno. Biletów dla nich nie ma.

Były jeszcze niedawno. ZTM oferował bilety dobowe, trzydniowe, tygodniowe i dwutygodniowe. Progresja cen była prawidłowo spłaszczona: im dłuższy bilet, tym taniej wychodził jeden dzień nieograniczonego podróżowania. Cztery lata temu ZTM uznał, że się… nie opłaca. Zaczął czystki biletowe. Od dwóch czy nawet trzech lat pomiędzy dobą i miesiącem nie ma już nic poza nowym biletem weekendowym, który oczywiście nie może zastąpić wycofanych.

Nie chcę szermować argumentem “wszędzie na świecie”, bo różnie z tym w ofertach miejskich bywa. Zwykle jednak jest coś dla gości, którzy chcą spędzić w mieście 3-7 dni, Zwłaszcza, gdy chodzi o stolicę. Wypinając się na przyjezdnych Warszawa wypina się też na własnych mieszkańców, których rodziny nawiedzają stolicę. Ich problem z kupnem biletów staje się też problemem gospodarzy. A to są już wyborcy, o czym chciałbym niniejszym przypomnieć miejskim włodarzom.

Argument ekonomiczny jest żałosny. Warszawa dopłaca do komunikacji już prawie 2.5 mld zł rocznie. Wątpię, by koszt dystrybucji biletów “krótkookresowych”, których wszak istotnie nie sprzedaje się wiele w porównaniu z miesięcznymi, mógł iść w setki tysięcy złotych. Raczej dziesiątki. Ułamek promila. Wystarczy zaś przywrócić bilety 3- i 7-dniowe we automatach, rezygnując z ich sprzedaży w punktach obsługiwanych przez człowieka, by koszty te zredukować do zupełnie pomijalnych. Miasto nie zbiednieje, warszawiakom i przyjezdnym będzie łatwiej, a zysk wizerunkowy też się liczy.

6 comments to Cieszą się, bo wzrosło

  • testigo

    @ Krzysztof Leski/ Wypinając się…
    A bo to pierwszy raz “Warszawa wypina się na” resztę Polski?
    To są coraz bardziej odległe światy. Posluchaj sobie ‘nawet’ programów Polskiego Radia… Warszawa, o Warszawie, z Warszawą,… dla Warszawy?
    To tylko ‘półka kulturowa’.
    Jest jeszcze ‘polityczna’. Dostrzegasz takie zjawisko?
    Czy to tylko spojrzenie z prowincji?

  • partyzant

    @testigo

    ad stołecznocentryzmu

    To nie tylko nasz problem. To dyskusje, spory i żale także w innych społeczeństwach, gdzie reszta kraju żyje trochę w cieniu, wyraźnie bardziej ludnego od innych miast centrum decyzyjnego tego kraju. (por. stosunek reszty Szwedów do Sztokholmu i Sztokholmczyków do reszty Szwedów)

    U nas tą dysproporcję wzmacnia dramatycznie marna pozycja publicznych mediów regionalnych, które przez ciągłe zakręcanie abonamentowego kurka, albo się zwijają, albo gonią w piętkę ciągłymi reklamami, tanią rozrywką i coraz uboższą ofertą.
    Zresztą, to jest szerszy problem społeczny na naprawdę długą dyskusję.
    Z jednej strony poziom urbanizacji utrzymuje się u nas od lat na stałym poziomie, a wręcz obserwuje się nieznaczny odpływ ludności miejskiej na podmiejskie, gminne osiedla mieszkaniowe.
    Z drugiej strony, perspektywa znalezienia jakiejkolwiek pracy zmusza ludzi, by opuszczali swoje małe ojczyzny, albo wprost emigrując za granicę, albo magnesem stają się duże ośrodki miejskie z najniższym bezrobociem. A zdecydowanie największym magnesem jest stolica, i to bez względu na to, z jak daleko kto do niej przyjechał.

    Z tym że kij ma dwa końce.
    Wielokrotnie widziałem reakcje ludzi, gdy tylko zobaczyli samochód z literką “W” na początku.
    Już pal licho, że kierowcą tego auta wcale nie musiał być ktoś z Warszawy.
    Zazwyczaj pojawiają się kąśliwe uwagi, często z epitetami. Kompletnie oderwane od jakiejkolwiek socjologicznej analizy, bazujące głównie na regionalnych uprzedzeniach, stereotypach, fobiach.
    Wiem, że to ryzykowne porównanie, ale w jakiejś mierze, do niedawna (bo teraz to powoli się zmienia, ludzie więcej podróżują, sami stają się “warszawiakami”) mieszkaniec stolicy robił w społeczeństwie za “Żyda”, który ma się wstydzić dosłownie wszystkiego, począwszy od rzekomego cwaniactwa, zadzierania nosa, bogactwa, tego że gości w swoim mieście wszystkie najważniejsze instytucje kraju, są tu centralne telewizje i radia, a skończywszy na tym, że gdzie nie pojedzie, nie potrafi się zachować (pewnie wiesz, dlaczego Śląsk i Mazowsze nigdy nie mają ferii w tym samym czasie (nie o wielkość województw tu chodzi))
    Trochę chaotycznie to wszystko ująłem, ale tak to widzę.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Są takie miejsca na świecie, gdzie bilety jednoprzejazdowe nie dają prawa do przesiadki, zaś bilety dzienne, tygodniowe, czterotygodniowe czy miesięczne, ważne są tylko u jednego operatora a na autobus drugiego trzeba kupić osobny bilet. I nie jest to przykład z Bangladeszu czy Zambii ale z Europy i to tej „lepszej”.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Partyzancie!

    Jeśli jest problem z centralizacją życia w stolicy, to trzeba ją wyprowadzić z Warszawy. Problem niechęci do Warszawiaków rozwiąże się sam.

    Nie jestem przekonany, że Mazowsze ma termin ferii w innym czasie niż Śląsk, bo ten ostatni jest podzielony na trzy części (stołeczną, opolską i katowicką), więc proszę nie szermować mało precyzyjnymi argumentami.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Testigo!

    W Polsce nie ma programów ogólnopolskich tylko programy warszawskie transmitowane na cały kraj. Nie jest to wyjątkowe, bo podobnie dzieje się przynajmniej we Włoszech i Wielkiej Brytanii.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply