Kategorie

Kalendarz

January 2015
M T W T F S S
« Dec   Feb »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Zeman i getto dziecięce

Nie lubię twardo stawiać spraw, na których się znam słabo. Dziś zrobię wyjątek. Pokusa jest naprawdę silna, byłem bowiem i pozostaję pod wrażeniem niezwykłej osobowości Václava Havla, ktorego miałem zaszczyt poznać osobiście. Znacznie niżej ceniłem Václava Klausa, zaś Miloša Zemana mam za idiotę. Chłonę więc każdą wieść o kolejnych kontrowersjach, które wywołał. Dziś mam czelność obsobaczyć go za słowa o wychowaniu dzieci. Rzecz z pogranicza socjologii, psychologii dziecięcej i medycyny. Przyznaję bez bicia, że w żadnej z tych dziedzin się nie specjalizuję,

Czeski prezydent, wizytując wczoraj ośrodek rehabilitacji w Brandýs nad Orlicí, oświadczył mianowicie, że klasy mieszane czyli wspólna edukacja dzieci “zdrowych” i niepełnosprawnych to “katastrofa dla jednych i drugich”. “Dzieci są znacznie szczęśliwsze w jednolitej grupie”, wyjaśnił Zeman.

Wolę nie zgadywać, w jakiej grupie wychował się pan prezydent. Poprzestanę na konstatacji, że to już trochę nie te czasy, panie Zeman. Dobrze wiecie, że jestem raczej konserwatystą i odrzucam niejedną co bardziej radykalną nowinkę obyczajową. Ale nie mam wątpliwości, że dziecięce getto, bez względu na kryteria selekcji i możliwe uzasadnienia, to nie jest pomysł na środek Europy XXI wieku. I mam nadzieję, że życie to panu prezydentowi wytłumaczy.

Dziękuję, Jakubie, za Twój retweet pięknej i wyważonej odpowiedzi, jaką zamieściła w necie matka autystycznego dziecka. Polecam ten list, da się zrozumieć :) Będę wdzięczny za wypowiedzi, czy podzielacie moją opinię. Niekoniecznie tę o Zemanie w ogólności, lecz tę o dziecięcym getcie.

20 comments to Zeman i getto dziecięce

  • yayco

    Czasami kibicuję niektórym gatunkom, żeby szybciej wyginęły. Do jednego z tych skłony jestem dziś zaliczyć tego Zeman, który dotychczas z niczym mi się nie kojarzył, jeśli pominąć pouczający serial z życia czechosłowackiej esbecji, zatytułowany „30 případů majora Zemana”.

    Karel Kryl napisał kiedyś piosenkę o ptaku dodo, z której chciałbym zadedykować panu Zemanowi następujący fragment:

    „připadá vám asi snadné čekat, až vám na hřbet spadne
    místo štěstí podkova nebo kostka žulová.”

    Pozdrawiam

    Korzystając z okazji chciałbym pogratulować ostatnio opublikowanych w tym miejscu tekstów i podziękować za nie.

  • Trochę osobistego doświadczenia :

    Moja Córka przez dwa lata chodziła do przedszkola integracyjnego. Opóźnienie w rozwoju było już u niej bardzo widoczne. Jej rówieśnicy doskonale to dostrzegali. W opinii wychowawców budziło to w zdrowych dzieciach nie litość a odruch pomocy i sympatii ale nie wręczania w przedszkolnych obowiązkach. Dostrzegaliśmy to również my rodzice, gdy nasza Córa witała się i żegnała ze swoimi zdrowymi rówieśnikami. Wyciszyła się też w stosunku do innych dzieci agresja , która jest wynikiem zmian neurologicznych będących konsekwencją choroby – oczywiście musi się ta agresja wyładować inaczej ale przynajmniej kontakt Córki z innymi dziećmi jest jeszcze możliwy.
    Od tego roku Córka chodzi już do szkoły specjalnej. Każda opinia specjalisty (psycholog dziecięcy, logopeda) bądź rodzica, którego dziecko zaczęło chodzić do szkoły specjalnej a wcześniej było w stanie funkcjonować w placówce integracyjnej jest taka , że dziecko zacznie zatracać swoje umiejętności .. własnie przez brak kontaktu ze zdrowymi dziećmi…
    I jest cos jeszcze – naprawdę nigdy nie spotkaliśmy się w przedszkolu z agresją zdrowych dzieci wobec Córki. Oczywiście były sprzeczki na tle kto może czym się bawić ale nigdy nie były one powodowane opóźnieniem rozwojowym naszego dziecka. Również rodzice zdrowych dzieci okazywali niewymuszoną sympatie i pomoc. Powiecie, że to normalne… Niestety integracyjne przedszkole to nie jedyne miejsce gdzie przyszło nam spotykać równolatki Córki i ich rodziców. Na placu zabaw Córka jest przez równolatków odrzucana – dzieci te nie maja chyba świadomości , że ich rówieśnik może być inny i ta inność nie jest przez niego zawiniona. A i w oczach rodziców pilnujących swoje pociechy widzimy również niezrozumienie a czasami i obawę… Nie strach, ale właśnie obawę jak się zachować wobec nas i naszego dziecka. Taka obawa w strach też oczywiście czasami się przeradza…
    Tak to wygląda oczyma rodzica dziecka niepełnosprawnego… Czy obecność Córki wśród dzieci zdrowych miała dla nich jakieś negatywne psychiczne czy intelektualne skutki ? Niektórzy jak widać uważają, że może mieć…

    • Krzysztof Leski

      Bardziej chodzi zapewne o strach, że “zdrowe” dzieci czymś się “zarażą”, o wizję, że nie powinny nawet oglądać tych niepełnosprawnych. Zeman ma się dobrze, jada suto (menu na końcu tekstu)

      • pewnie część (chcę wierzyć, że znikoma) ma tę obawę z powodu o którym Pan pisze… Ale sądzę , że wynika to głównie z niewiedzy jak się zachować – by nie urazić rodzica, by nie dać do zrozumienia, że jest jakaś obawa nie przed “zarażeniem” ale przed sytuacją gdy nadpobudliwość czy fizyczna niepełnosprawność może być powodem jakiegoś przykrego dla obu stron incydentu… Takiej obawy wśród rodziców dzieci zdrowych w przedszkolu integracyjnym nie widziałem.
        I jeszcze jedno – też będzie osobiste : sama fakt posiadania dziecka niepełnosprawnego , świadomość że nie ma możliwości pomocy bo medycyna jest bezradna, świadomość iż z dnia na dzień będzie gorzej a samemu jest się bezradnym, długofalowo jest dla rodzica zabójcze (wiele mógłbym napisać ale o znanych mi historiach ale nie mogę). Dodatkowo próba zamknięcia de facto całej rodziny a nie tylko dziecka, tak jak to pan napisał, w getcie jest dodatkową torturą.Jest zabraniem resztek nadziei na chociażby najkrótszą chwilę normalności dla niepełnosprawnych dzieci. To trzeba przeżyć samemu. Wspominam jak reagowałem kiedyś a jak reaguje dzisiaj. Kiedyś wydawało mi się, że rozumiem cierpienie rodziców i ich chorych dzieci… Jakiż ja byłem zadufany i głupi…
        Musze kończyć… nie potrafię więcej…

        • Sorbifer

          Aż strasznie czytać. Dawno tu nie pisałem, choć jestem tu bardzo często. Czasam i Pana komentarze mnie nerwiły, bardzo za to przepraszam! Niech się Pan i Pana rodzina trzyma – będzie dobrze! Musi być…

  • testigo

    @ Krzysztof Leski / opinie
    Też nie jestem specjalistą psychologii dziecięcej, ale pamiętam, że M miała zarówno w przedszkolu, jak i w podstawówce niepełnosprawne dzieci w grupie/klasie.
    Przez pewien czas nawet siedziała w ławce z kolegą, który wymagał trochę pomocy w czytaniu/rozumieniu/pisaniu. Wszystko szło jak najbardziej naturalnie.
    Był jeden incydent z klasowym łobuzem, który paskudnie dokuczał owemu koledze – ale inni chłopcy wyjaśnili łobuzowi “po męsku”, że źle robi. Czwartoklasiści!
    Łobuz się zasmarkał z płaczu – i już nie dokuczał słabszemu.
    :)

  • testigo

    PS
    To chyba naturalna reakcja chłopaków, tak myślę.
    Matka łobuza usiłowała rezonować, ale wychowawczyni sprawę załatwiła pokojowo, tak że mali pedagodzy szwanku nie ponieśli a matka swoke usłyszała.
    Za tego typu łobuzami często stoi kasiora rodziców (buduje poczucie bezkarności)

  • Zazwyczaj staram się rozumieć ludzi, z którymi się nie zgadzam. Jakoś ich motywacje, jeśli nie usprawiedliwić, to uzasadnić. Dotyczy to często nawet zbrodniarzy.

    Z takimi poglądami, jak przytoczone Zemanowskie, mam problem. Nie znajduję uzasadnienia, poza takimi, które wzbudzają we mnie obrzydzenie.

  • eumenes

    Kompletnie się na tym nie znam więc nie mam własnego zdania. Mogę tylko zauważyć że moja znajoma, która jako osoba zdrowa ukończyła szkołę integracyjną nienawidziła samej szkoły jak i ogólnie osób niepełnosprawnych nienawiścią szczerą i pełną ognia. Nie wiem czy wynikało to z cech osobniczych, błędów nauczycieli i samej szkoły czy też jeszcze z innych powodów – przytaczam tylko jako anegdotę.

    • Anegdota (a nawet nie jedna) za anegdotę: Siostrzeńcy żony przeszli przez integracyjne przedszkole i bardzo to sobie chwalą.

      Znam także rodziny z dziećmi niepełnosprawnymi. Ostatnia rzecz, jakiej im trzeba to separacja. Patrząc zaś na pełnosprawne rodzeństwo tych dzieci, prędzej bym wyliczał korzyści niż potrafił wskazać jakąś stratę.

      Choć ja także nie jestem fachowcem.

      PS. Ukończyłem liceum katolickie. Słyszałem o takich, którzy po takiej szkole nienawidzą jej, nauczycieli, oraz Kościoła ze szczególnym uwzględnieniem kleru. Ale ja bardzo doceniam moją szkołę i cieszę się, że właśnie tę przeszedłem. Relacji z Kościołem też na pewno mi ta szkoła nie zepsuła.

      • eumenes

        Zawsze sądziłem że nie ma nic lepszego niż edukacja integracyjna – aż do momentu kiedy spotkałem ową znajomą. Teraz stwierdzam że brak mi wiedzy aby się opowiedzieć po którejś ze stron.

        • Krzysztof Leski

          Ale kto z nas może powiedzieć, że “ma wiedzę”, opartą na więcej niż paru jednostkowych przykładach? To kwestia wiary. Ja wierzę, że integracja ma głęboki sens.

          • eumenes

            Może źle to sformułowałem – ja wierzyłem dopóki nie spotkałem owej znajomej. Natężenie nienawiści wypłukało ze mnie tę wiarę, teraz boję się opowiedzieć po którejś ze stron. Może gdybym zobaczył taką szkołę, jak to wszystko funkcjonuje…

            • Myślę że to jak z każdą inną instytucją. Każdy spotkał kogoś kto ma bardzo złe bądź wręcz traumatyczne doświadczenie ze szpitalami (zwłaszcza powiatowymi), z Kościołem, z zakonnikami, ze szkołą po prostu….

              A jednak mimo to lepszy szpital niż brak szpitala, Kościół i zakony odwalają kawał dobrej roboty, szkoła bardziej uczy niż oducza …. itd…

              • eumenes

                No ale wie Pan – ja mam dwoje dzieci, nie interesują mnie statystyki. Mnie interesuje żeby ONE miały dobrą szkołę, dobry szpital, dobry kościół…

                • A więc jesteś w tej dobrej sytuacji, że możesz sprawdzić te kilka szkółw w okolicy, a nie (statystycznoe) wszystkie. :)

                • No ale z racji tego  że twój znajomy został fatalnie potraktowany w szpitalu, nie poślesz tego dwojga dzieci do znachora, prawda?

                  A panowie to przed wojną byli.

                  • Jerzy Maciejowski

                    Panie Mahonie!

                    Używanie zwrotów grzecznościowych typu „pan”, chroni ich adresatów przed grubiaństwem. Powiedzieć „ty h…ju” jest banalnie łatwo, zaś „panie h…ju” nie brzmi…

                    Przed wojną to ci lepsi byli obywatelami, a zwykłymi panami zostali jak ich rozparcelowano.

                    Łączę wyrazy należnego szacunku

                    Jerzy Maciejowski

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    O prezydencie Republiki Czeskiej mam zdanie podobne do Pańskiego. Nie wiem również, w jakich klasach dzieci będą szczęśliwsze, a w jakich mniej szczęśliwe. Natomiast argument o „getcie dziecięcym” uważam za demagogiczny i szkodliwy. Istnieją szkoły dla dzieci głuchych, inne dla dzieci ślepych, a jeszcze inne dla dzieci głupich (osobne szkoły specjalne i szkoły życia).

    Celem szkoły nie powinno być dbanie o szczęśce dzieci, tylko skuteczne nauczanie tychże. Klasy ujednolicone pod kątem uzdolnień czy uniejętności są niewątpliwie skuteczniejsze, niż klasy łączące dzieci losowo. Zatem, jeśli na kształcenie dzieci mają iść pieniądze z podatków, jakie ja płacę, to jestem za możliwie jednorodnymi klasami.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply