Kategorie

Kalendarz

January 2015
M T W T F S S
« Dec   Feb »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Cóż za katastrofa

Czytając pierwsze zdanie newsa TVPInfo przysiadłem z wrażenia: “wiadukt łączący Palermo z Agrigento zawalił się po 10 dniach”. Palermo z Agrigento? Jasny gwint! Nie muszę zerkać na mapę, by uświadomić sobie skalę tragedii. Sycylię zjeździłem wzdłuż i wszerz. Gdy byłem tam po raz pierwszy, pokonanie odcinka z Agrigento do Palermo zabrało nam z kumplem prawie dwa tygodnie…

Ok, przyznaję, podróżowaliśmy stopem, niespiesznie, zdani na ruch składający się głównie z autek o rozmiarach starego Cinquecento czy Pandy, wypełnionych wielodzietnymi rodzinami. Zwiedzaliśmy po drodze, co się dało, a gdy na południe od Castelvetrano, parę kilometrów od Marinelli przypadkiem trafiliśmy na przepiękną i niemal pustą plażę, na którą zaglądała tylko mała gromadka spędzającej tu wakacje włoskiej studenterii ze znaczącą przewagą płci wyjątkowo pięknej — zostaliśmy tam tydzień rozważając nawet osiedlenie się na stałe (nie znałem jeszcze wtedy Hiszpanii). Tak czy inaczej z Agrigento do Palermo jest w linii prostej ze 100 km, a drogą wijącą się przez spore góry w cieniu ponad 3-tysięcznej Etny — jakieś 130 km. Spory kawałek jak na wiadukt.

Gdy jednak zapuszczałem się w głab sycylijskiego interioru, już ponad 30 lat temu widziałem imponujące wiadukty drogowe i budowę kolejnych. Rzym od dawna inwestuje w Sycylię krocie, co wprawdzie nie bardzo wpływa na zasypanie przepaści w poziomie (i stylu) życia między południem i północą, ale skutkuje powalającymi (z wrażenia) dziełami infrastruktury drogowej. I nie tylko: na tej stosunkowo niewielkiej przecież wyspie (wielkości województwa lubelskiego) trwa też budowa dwóch linii szybkiej kolei, z Messyny do Palermo i Syrakuz. Przepiękne wybrzeża południa Sycylii łaskawcy z rządu jeszcze upiększyli stawiając dwie wielkie rafinerie w Augusta k. Syrakuz i w Geli, co zaowocowało nowymi perspektywami i niezwykłym tłem dla wszystkich chcących sfotografować starożytne budowle na syrakuzkim półwyspie. Duża rzecz, zapewniam.

Byłbym więc nawet w stanie uwierzyć, że szaleni Włosi pobudowali wiadukt z Agrigento do Palermo. Musiałaby to być dość złożona konstrukcja o nieco wątpliwym sensie inżynierskim i komunikacyjnym, ale pewnie do wykonania. Mowa przecież o kraju, który jako pierwszy w Europie zaczął budować szybkie koleje. Kraju, w którym istnieje i działa pierwszy na świecie prywatny operator pociągów o prędkości eksploatacyjnej 360 km/h (na testach, bo w ruchu pasażerskim nie będzie to możliwe w tej dekadzie). I tak dalej, i tak dalej. Lecz gdy myśli streszczone w powyższych akapitach przemknęły mi już przez głowę, do świadomości mej dotarła zawarta także w owym pierwszym zdaniu informacja, że wiadukt kosztował… 13 mln euro.

No to klops: gdyby miała to być konstrukcja, jaką właśnie z niejakim trudem zacząłem sobie wyobrażać, kosztowałaby może właśnie 13, ale miliardów euro. Albo coś koło tego, boć przecież nie będziemy się spierać o kwoty drobne z punktu widzenia budżetu unijnego programu rozwoju regionalnego, którego Sycylia jest beneficjentem. Jąłem więc nerwowo czytać PAP-owski artykulik w TVPInfo licząc, że coś się wyjaśni, Dotarłem do końca. Nie wyjaśniło się. Sprawdziłem więc włoskie źródła i po kilkakrotnym zapewnieniu, żem “sono d’accordo” na pieczenie ciasteczek na moim dysku (pieprzona Unia Europejska) przekonałem się, iż istotnie większość tamtejszych portali nie podaje żadnej nazwy miejscowości w pobliżu uszkodzonego wiaduktu.

Używają nazwy Scorciavacche. Niektóre wspominają, że chodzi o “Portella” (wrota, przełęcz) Scorciavacche w pobliżu Corleone, circa w połowie drogi z Agrigento do Palermo. Łatwo wyguglać, że dwa kilkudziesięsciometrowe wiadukty zwane Scorciavacche I i II to jedne zdwóch tuzinów mostów na tej trasie, na modernizowanych drogach SS121 i SS189. PAPowiec był zbyt leniwy, by czegokolwiek szukać. Przetłumaczył pierwszy z brzegu tekścik i wpuścił do serwisu, a dyżurni na portalach wkleili jak leci. Niektórzy trochę skracali, bowiem w pełnym tekście PAP jest jednak mowa o wiadukcie na drodze krajowej łączącej Agrigento z Palermo. To różnica.

Jaki z tego morał? Gdy pojawi się pęknięcie na węźle w Wiskitkach (A2), niektóre polskie media ogłoszą zapewne, że zawalił się wiadukt Warszawa-Łódź. Trasa się zgadza, a i odległość podobna jak ta dzieląca Palermo i Agrigento. Wtedy uaktywnią się także portale “niepokorne”. Ciekawe bowiem, że o katastrofie Scorciavacche nie ma słowa ani na “niezależnej”, ani “wPolityce”. Takie rzeczy tylko u nas?

Na koniec mam jednak coś, zapewniam, bez porównania ciekawszego. Czy pęknięcie wiaduktu to news? Pewnie tak. Znacznie ciekawsza jest jednak sycylijska seria w okolicach uroczego Agrigento. Pół roku temu, 7 lipca 2014 runął wiadukt Petrusa (wg niektórych źródeł Petrulla) na SS626 (spadło kilka samochodów, kilkoro rannych), zaś 2 lutego 2013— most nad Verdurą na SS113 (bez ofiar). Trzy katastrofy na drogach krajowych w dwa lata. Ale to jeszcze nie wszystko: dwa inne wiadukty na Sycylii, także na drogach krajowych, zawaliły się w latach 2008 i 2009. To już nie jest news, to jest medialna story. Kryminał, w którym napięcie rośnie. Historia, z której coś może nawet wynika, która może uzasadnia jakieś ostrożne uogólnienia.

Trudno jednak wymagać od PAPowca (choć Sylwia Wysocka, podpisana pod depeszą, jest  ponoć na miejscum, w Rzymie), by znalazł i dodał taki background, skoro nie zrobiła tego nawet większość mediów włoskich. O tym przeczytacie u mnie, wyszukanie tych informacji zajęło mi godzinę, choć, do licha, włoski rozumiem z niejakim trudem i zdawałoby się, że włoski dziennikarz ma łatwiej. La Stampa wspomina, owszem, o Petrusie, ale już nie o Verdurze. W La Repubblica ani słowa o hiistorii. Takie jednak mamy dziś ciennikarstwo w Polsce i na świecie.

PS. 18.00: żaden z polskich portali nie dodał historycznego tła, choć linki u mnie jak na tacy. TVPInfo nie poprawiła tekstu. Za to wp.pl swoją przeklejkę depeszy PAP uzupełniła o zdjęcie wiaduktu Petrulla z podpisem, że zawalił się pół roku temu. Ciekawe, skąd to wzięli ;)  

13 comments to Cóż za katastrofa

  • dzzn

    Się Pan nie czepia. Przyjmijmy litościwe wyjaśnienie, że na jakość pierwszego zdania notki wpłynęła pora jej tworzenia. Lub nieobecność autora na niektórych lekcjach j. polskiego (być może całkiem niedawnych).

    A tak w ogóle – jak Pan mógł nie zwrócić uwagi, że owa katastrofa budowlana miała miejsce we Włoszech? Przecież wiadomo, co się tam produkuje – wiecznie psujący się i spóźniający złom. Strach pomyśleć, co będzie, kiedy na rozpadającym się włoskim torze na Sycylii pojawi się jeszcze bardziej rozpadające się włoskie truchło z “pendem” w nazwie.

  • dzzn

    Jeśli seria, to można zacząć wietrzyć wspólną przyczynę. Ciekawe, czy cokolwiek łączy wykonawców/podwykonawców wszystkich zawalonych konstrukcji (stawiam na tych drugich). Może mafia na Sycylii postawiła takie warunki, że tylko tnąc po jakości, dało się zarobić? No chyba że Etna bryka po cichu, a sejsmolodzy ciągle upici włoskim winem i rozleniwieni upałem.

    • Krzysztof Leski

      OK, nie jestem robotem, zamierzam zjeść śniadanie. Szczegółowe sprawdzenie, kto i kiedy budował lub też remontował pozostałe mosty i wiadukty, to już zadanie dla włoskiej prokuratury. W sprawie z 2013, zdaje się, zapadły już wyroki.

  • dzzn

    OK, tylko sobie dywaguję. Śniadanie z całą pewnością ważniejsze od sycylijskich problemów drogowych. Smacznego. :)

  • Krzysztof Leski

    Doczekałem się. Ujrzałem ropę (NYMEX WTI dostawa w lutym) poniżej $50 za baryłkę. Dokładnie $49.95. Jakieś 15 minut temu. Wprawdzie to trochę wynik siły dolara (w euro ropa tanieje wolniej), ale poniżej 50 to poniżej 50 i basta. Rosjanie nie obalą Putina, ale cena ropy może tego dokonać.

  • Jeszcze jedno… Nie wiem jalk się tłumaczy na polski ‘Viadotto’ ale to co jest na zdjęciu (tylko jedno jedyne jest ilustracją wszystkich artykułów na ten temat?) to na “wiadukt” mi nie wygląda. Raczej na nasyp i to chyba bez solidnej podbudowy jezdni… Nie wiem, może jest on częścią najazdu na wiadukt, ale jednak IMHO to zasadnicza różnica. Obsunięte skarpy zdarzają się chyba jednak znacznie częściej niż walące się wiadukty…

    Mniej więcej to samo (mi) potwierdza googlowe tłumacznie tego
    http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1248781&page=6

    • Krzysztof Leski

      Technicznie masz zdaje się rację, aczkolwiek zdjęcia są dość oszczędnie kadrowane, a opisy się różnią. Wszyscy jednak zgodnie piszą, że zawalił się (crollato, crollo) wiadukt (viadotto).

      • Ja tam podejrzewam jakiś taki ciąg myślowo-prasowy:
        - zakończono budowę WIADUKTU
        - zatem puszczono ruch po nowej TRASIE
        - obsunęła się skarpa i uszkodziła drogę na nasypie
        - zatem zamknięto ruch na TRASIE
        - czyli zawalił się WIADUKT…

        Ale nie chce mi się szukać i tłumaczyć innych źródeł. ;-)

  • miab

    Chrzczony cement od mafii pewnie użyli.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Argumentacja pan Followa trafia do mnie.

    Przekonanie, że jesteśmy wyjątkowi jest wspólne dla nas wszystkich. Jedn twierdzą, że tylko u nas pociągi się spóźniają, bo to nie ich minister nimi zawiaduje, a drudzy, że tylko my byliśmy wspólnikami nazistów bez narodowości. Jedno i drugie jest głupie. Niemniej obie strony tego konfliktu są lewicą.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply