Kategorie

Kalendarz

January 2015
M T W T F S S
« Dec   Feb »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Piękno legendy

Lubię obalać mity. Lubię je wykpiwać. Lubię siłę rzeczowego argumentu podważającego legendę. Choćby ostatnio nie miałem wiele litości dla wierzących, że Napoleon III zbudował TGV. Nie oznacza to jednak, że nie rozumiem bólu towarzyszącego upadkowi legendy pięknej i z jakichś przyczyn — od politycznych po osobiste — dla danego osobnika ważnej. Rozumiem i znam z autopsji.

Niemal 40 lat temu nasz fizyk w liceum opowiadał zasłuchanej klasie piękną historię. O fizyce i futbolu. O tym, jak Niels Bohr ogłosił swe główne odkrycia w sferze budowy atomu, jak później poproszony został o wyjaśnienie tego w specjalnym wykładzie dla czołówki światowych fizyków, jak sam Einstein zaraz po wykładzie przyznał, że nic nie zrozumiał, ale będzie próbował.

A także o tym, jak na początku stulecia rozgrywano w Kopenhadze mecz Dania-Niemcy, jak Duńczycy stracili piłkę pod niemiecką bramką, jak Niemcy ruszyli z kontratakiem wyprzedzając duńską obronę, a publiczność okrzykami próbowała obudzić bramkarza miejscowych, gdyż ten stał zamyślony przy słupku i zapewne zagłębiony w wizje elektronów na orbitach nie był świadom meczowej rzeczywistości. Ocknął się jednak w porę, obronił.

Wątku z wykładem i Einsteinem nigdy nie udało mi się potwierdzić, choć trochę szperałem. Może niezbyt pracowicie. Głowę jednak dałbym, że już sporo lat temu znalazłem w Internecie (a może nawet w epoce przednetowej, w źródłach drukowanych) potwierdzenie historii piłkarskiej. Wszak parokrotnie o niej wspominałem, choć nie publicznie, lecz na spotkaniach towarzyskich. W każdym razie uważałem ją za najzupełniej prawdziwą.

Coś sprawiło, że dziś znów poszperałem. I znalazłem tekst Guardiana, który wprawdzie do źródeł się nie odwołuje, jako pochodzący z lewackiej ręki czyni mnie czujnym, ale niestety robi wrażenie kompetentnego. Po pierwsze głosi, podobnie jak wiki, że w przeciwieństwie do swego brata Haralda Niels nigdy nie zagrał w reprezentacji Danii. Po drugie, mecz, w którym w bramce akademickiej drużyny z Kopenhagi dopadło go twórcze zamyślenie, miał nieco inny przebieg: publiczność geniusza nie ocuciła, a niegroźny, daleki strzał piłkarza jakiejś niemieckiej jedenastki wpadł do bramki. Na dodatek Bohr tłumaczyć miał potem kolegom, że zadumał się nad jakimś matematycznym, a nie fizycznym zagadnieniem.

Wyszło więc jak z tymi mercedesami rozdawanymi na placu Czerwonym. No i smutno. Bo piękna to legenda była. Nie pierwsza i zapewne nie  ostatnia, z którą się żegnam. Z bólem i bez nadziei. Na zmartwychwstanie mitu.

11 comments to Piękno legendy

  • Krzysztof Leski

    Nikt, nic? Jak nie o polityce, to brak reakcji? ;)

  • miab

    No dobra, ja też nie do końca zrozumiałem wykład z budowy atomu wg Bohra. Z tym ze zdaje się ze współcześni atomisci czy tam atomolodzy dość daleko odeszli od onego bo im się trochu nie zgadzało.

    • Krzysztof Leski

      A czy ja gdzieś napisałem, że rozumiem?

      • miab

        Ty nie ale Einstein już tak , tak że jesteśmy w dobrym towarzystwie.

        • miab

          Mało tego też lubił słówko hołota i motłoch:

          23 listopada 1911
          Szanowna pani Curie,
          Proszę się nie śmiać, że piszę do pani, choć nie mam nic sensownego do powiedzenia. Ale tak rozwścieczył mnie sposób, w jaki publika waży się panią atakować, że bezwzględnie musiałem dać upust swemu oburzeniu. Jestem jednak przekonany, że pani konsekwentnie pogardza tym motłochem, bez względu na to, czy otacza panią fałszywą czcią, czy zaspokaja pani kosztem swą żądzę sensacji! Muszę pani powiedzieć, że bardzo podziwiam pani intelekt, energię i uczciwość. Uważam, że miałem szczęście, że poznałem panią osobiście w Brukseli. Każdy, kto nie należy do tych gadzin, z pewnością odczuwa radość, że wśród nas znajdują się tacy ludzie jak Pani, jak Langevin, prawdziwe istoty ludzkie, których poznanie to zaszczyt. Jeśli ta hołota nadal się będzie panią zajmować, niech pani po prostu nie czyta tych bzdur, proszę raczej zostawić je padalcom, dla których to zostało sfabrykowane.

          Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75400,17095986,Zapiski_Einsteina_juz_w_internecie__Takze_list_do.html#ixzz3O2wiJnYl

      • testigo

        @ Krzysztof Leski / rozumienie
        Niecałe 30 lat temu nasz wspaniały doktor od nowożytnej tłumaczył nam na studiach włoski barok.
        Podkreślał estetyczne znaczenie “konceptu” i poszukiwanie owej “sprezzatura”, która nadawała dziełu smak swoją “sztuczką”:
        - grą światła, złudzeniem optycznym etc.

        Jedno zdanie jego komentarza utkwiło mi szczególnie w pamięci. Lekko ironicznie, ale z uznaniem, podkreślał, że w tamtej epoce obowiązywała w architekturze Italii zasada: “Głupi ten, co się nie da oszukać!”
        ;)

        Może stąd mają tam do dziś powiedzenie przy dobrych historyjkach:
        “Se non è vero, è molto ben trovato”
        (Nawet jeśli to nie prawda, to dobrze wymyślone!)
        - to chyba Giordano Bruno wykombinował…

  • Gdyby nie skutki fizyczno-intelektualno-uczuciowego rollercoastera (praca-wolne-praca-wolne itp.) przedstawiłbym dwie listy . Pierwsza lista zawierałaby mity, które należałoby obalić – o niej pisać nie będę bo nie warto. Na drugiej liście byłyby mity, których obalenie pewnie bym Panu wybaczył ale zadra w sercu by pozostała. To mity , które dają pozytywnego kopa. I nawet jak po wszystkim coś nie wyjdzie to zostaje satysfakcja, że się próbowało… I nie wykluczone, że spróbuje się znowu…
    PS
    cholera.. wykorzystałem już drugi limit… limit filozofowania :(

  • Krzysztof Leski

    Nauka dewaluuje się pięknie… Nowy kierunek w City Lit College ;)

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Kto i kiedy założył nie polski Gdańsk?

    Pozrawiam

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply