Miał sześć lat

Zaledwie pięć miesięcy temu odszedł Gizmo. Od dawna byłem na to przygotowany. Zareagowałem raczej refleksyjnie niż dramatycznie. Dziś jest inaczej. Zupełnie inaczej. Nie ma już Canona, czego nie spodziewałem się raczej przed rokiem 2025.

Przywiozłem rudzielce do KaZetów tydzień temu. Myślałem, że tu będzie nam razem lepiej, przynajmniej na razie. Canon zniknął w niedzielę. Szukaliśmy go bez efektu. Znaleźliśmy wczoraj pod wieczór na poboczu szosy niemal trzy kilometry od domu. Zapewne wydostał się na dach, spadł, czegoś przestraszył, zaczął uciekać (lub może szukał drogi na Kabaty), zgubił się w nieznanym terenie. I dotarł do szosy, choć to półtora kilometra…

Zostałem z Nikonem, którego związek uczuciowy z bratem był naprawdę wyjątkowy jak na koty. Spędzały razem większość czasu. Nikon, który troszkę się tu już zadomowił, wyraźnie szuka bliźniaka. Ja przez ostatnich parę godzin szukałem zapomniernia w sprawach kolejowych, ale zapomnieć trudno. I odepchnąć wyrzuty sumienia.

To byli moi najwierniejsi czytelnicy za czasów s24.

Proszę, komentujcie posty “kolejowe” lub “styropianowe”. Pomóżcie choć na chwilę uciec myślami. Ja się położę i przytulę Nikona.

Leave a Reply