Zburzcie Trasę

Sewek dodał mi odwagi. Gniotłem to w sobie latami, a teraz wykrzyknę. By jednak nie dawać prymatu emocjom, najpierw uzasadnię. Seweryn Blumsztajn w “Wyborczej” apeluje, by “Czterej  Śpiący” znów stanęli na Targowej. Przypomnę, że pomnik zdemontowano z powodu budowy metra, a nie w odruchu antysowietyzmu (może szkoda) i po sporych kłótniach zapadła decyzja, że zostanie w magazynie. W apelu Sewka, by to odkręcić, urzeka argumentacja:

Ratusz, który nie lubi ideowych awantur, zapytał warszawiaków. W sondażu wyszło, że większość chce “Śpiących” zostawić (…) Przez 60 lat “Śpiący” wrośli w lokalny pejzaż, mieszkańcom Pragi kojarzą się nie politycznie, ale lirycznie – potężny zastęp obrońców pomnika umawiał się pod nim na randki (…) A przecież coś ze “Śpiącymi” trzeba zrobić. Najgorzej jest ze sporami, w których obie strony mają rację (…) Możemy uratować “Czterech śpiących” dla tych, którzy się pod nimi całowali.

KaZet twierdzi, że Sewek tego nie wymyślił, że HGW użyła “randkowego” argumentu już w zeszłym roku. Sewek zresztą starannie unika w swym tekście wyjaśnienia, czy sam się kiedyś z kimś pod “Śpiącymi” umówił. Tym łatwiej mi zebrać się na odwagę, by publicznie zaapelować do pani prezydent mego miasta, a także do Sewka o wsparcie bardzo ważnego dla mnie przesięwzięcia:

Zburzyć Trasę Łazienkowską!

Od biedy wystarczy zburzyć estakadę, po której Trasa schodzi ze Skarpy ku Wiśle. Poprowadzić nową bardziej na północ lub południe, lub też schować w tunelu, bo wszak lubimy je w Warszawie budować. To mój pierwszy argument. Najważniejszy jest jednak natury osobistej. Dokładnie tam, gdzie Trasa przecina Skarpę, do 1971 r. istniał jedyny naówczas w Polsce środkowej i północnej stok slalomowy. O charakterze podobnym do Nosala, choć nieco krótszy. Warszawski Klub Narciarski dzięki temu stokowi mógł czasem stawić czoła zakopiańczykom i bielszczanom.

To na tym stoku jako dziesięciolatek poznałem Dziewczynę. Na imię miała chyba Krysia. Jawiła mi się jako bogini, choć nie rozumiałem, co się właściwie ze mną dzieje, Ani tam, na Agrykoli, ani później na obozach nie odważyłem się nawet odezwać do niej słowem. Rychło zresztą została dziewczyną starszego o trzy lata członka tzw. zaplecza kadry narodowej juniorów. Odtąd wszakże Agrykola kojarzy mi się nie sportowo, lecz przede wszystkim lirycznie. I tak już pozostanie. Domagam się, by w imię tej racji, z którą żadne inne równać się przecież nie mogą, Cartagi… tfu, Trasa “Ł” delendam esse. Zresztą zbudowana przez komucha Gierka ma już 40 lat i wystarczy.

6 Replies to “Zburzcie Trasę”

  1. Myśli Pan, że to jest zabawne?
    Pewnie, jak to często bywa, ma Pan rację. Ale ja nie mam siły się śmiać; płuca uciska ta pozycja z rękami, co to opadły do ziemi.
    A swoją drogę, to na Szczęśliwice nie łaska się pofatygować?

    1. Najmocniej przepraszam, ale nie przepadam za “stokami”, na których kierunek spadku jest umowny. Można odwrócić kierunek wyciągu i “zjazdu” i będzie równie dobrze.

      1. “Można odwrócić kierunek wyciągu i “zjazdu” i będzie równie dobrze.”
        No właśnie. A czy nie o to chodzi w kwesti “śpiących”- żeby było wszystko jedno, czy wyciąg, czy zjazd?

  2. Z duszą na ramieniu wybrałem się na wspomnieniową podróż w czasie… No bo gdyby się okazało, że w związku z jej efektami trzeba by zburzyć “Adasia” na Rynku albo przywrócić Lenina na Centralnym…
    Wiecie jakie to uczucie, jaka ulga , że to chodzi o Wisłę i jej bulwary ? To chyba najbardziej neutralne(konformistyczne ???!!!) miejsce jakie można by sobie wymarzyć… W rozmowach uświadamiających z Młodym muszę najwyraźniej położyć nacisk na kwestie “gdzie”…

  3. @ Krzysztof Leski / “Można odwrócić kierunek wyciągu i “zjazdu” i będzie równie dobrze.”

    – wymarzony stok dla Sewka!
    Żaaaaaaal…

    Aż strach pomyśleć, że jakiś red mógł się umówić na całowanie pod Dzierżyńskim!
    Fuj!

Leave a Reply