Kategorie

Kalendarz

December 2014
M T W T F S S
« Nov   Jan »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Ofiara hejtu

Wygląda na to, że mój “dialog” z Agnieszką Romaszewską znalazł swój finał. Smutniejszy nawet niż insynuacja, od której to się zaczęło. Jak wspomniałem, Agnieszka już przedwczoraj pozwoliła sobie na publiczne pokpiwanie z mego bezrobocia i kiepskiej, mówiąc oględnie, sytuacji finansowej. Odpowiedziałem wtedy stanowczo, że to poniżej poziomu.

W ciągu następnej doby ów tweet Agnieszki był często powielany i komentowany na polskim Twitterze. Jedni przyklaskiwali, inni krytykowali, wrócił też temat samej insynuacji. Nie reagowałem, bo nie przepadam za biciem piany. Agnieszka upierała się, że niczego nikomu nie zarzucała, jednak niespodziewanie po raz pierwszy odniosła się merytorycznie do sprawy:

to co i o kim bylo wiadomo wladzom pod koniec l.80 to jest rzecz do powaznych badań. Ja uwazam ze duzo

Na takiej oto podstawie oskarżyła cały Tygodnik Mazowsze. Znów pojawiło się sporo (nie moich) krytycznych uwag. Wówczas Agnieszka ogłosiła, że “padła ofiarą masowego hejtu”, a winą obarczyła mnie:

wywołałes lawinę ludzi ktorzy rzucili sie na mnie (…) Rzucanie sie na kogoś nie pomaga ani na depresje ani na schizofrenię ani na bol d…

Przyznaję: publiczne dywagacje o mej domniemanej depresji, schizofrenii i bólu dupy sprawiły, że coś we mnie pękło. Odpisałem, że to “zejście niżej poziomu szamba” i od tych spraw WON. Agnieszka w odpowiedzi powołała się na źródło:

Ktos mi napisal ze siedzisz w jamie i sie zlościsz

Znów uznałem, że to zignoruję, ale wiele osób było innego zdania i na polskim Twitterze mimo późnej pory zrobiło się gorąco. Tak gorąco, że poczułem potrzebę napisania takich oto słów: “Proszę: (1) nie obrażać @ARomasze bo obraziła mnie; (2) nie wiązać z odszkodowaniem dla Zbyszka (miał pełne prawo, Agnieszki to nie dotyczy)“.

Po czym zabrałem się do pisania niniejszego posta planując, że ostatnim akapitem będzie taka oto deklaracja: Niezmiennie uważam, że Zosia i Zbigniew Romaszewscy to legendy polskiej opozycji. Wkład Agnieszki i jej męża, Jarka Guzego jest również olbrzymi. Ich oboje także znam od 35 lat. Szanowałem i szanować będę. Ale właściwie chyba “znałem”, bowiem obawiam się, że odtąd nie ma już “Agnieszki”, jest “Pani Romaszewska” i że to raczej koniec naszej znajomości.

I właśnie teraz spostrzegłem odpowiedź na mego ostatniego tweeta w sprawie:

Dzięki Krzysiu. Jeśli poczules sie obrażony- to przepraszam, zrobiłam to niechcący

Zaprawdę nie wiem teraz, co mam myśleć. Albowiem oczywiście doceniam te słowa, lecz pozostaje problem insynuacji zawartej w książce “Romaszewscy. Autobiografia”. Książce niewątpliwie bardzo ważnej, którą przeczytają tysiące ludzi. Bo niewątpliwie warto. Książce, którą pewien serdeczny człowiek już mi obiecał pod choinkę.

Nie chcę absurdalnej kłótni, która nie jest potrzebna nikomu, może poza pewnym słynnym blogerem z bloxa, który znów z satysfakcją napisze, że “ci z psychiatryka się żrą”. Nie umiem też jednak udawać, że nic się nie stało. Czy to mnie sytuacja przerosła?

14 comments to Ofiara hejtu

  • testigo

    @ Krzystof Leski / “Czy to mnie sytuacja przerosła?”
    Krzysztofie, w świecie, który nadal jest mi bliższy, tego typu spory z p.Agnieszką wyjaśnialibyście sobie przy podwójnej czarnej/ macchiato w kawiarni.

    Jeśli to “Dzięki Krzysiu. Jeśli poczules sie obrażony- to przepraszam, zrobiłam to niechcący” jest od @ARomasze
    - to macie nadal szansę na tę kawę

    Trzymam kciuki!

    PS
    Twitter to zaraza.
    Jakiś ekshibicjonizm: jadę na lotnisko/ mam spotkanie/ nie mam czasu dla ciebie – psiakość
    doczekamy się postu typu: zamawiam sushi maki, porcja jest niedoważona – ???
    WHO CARES?

  • Ajgor

    Racja jest po pańskiej stronie, całkowita.

    Gdyby pani Romaszewska chciała polemizować merytorycznie o oskarżeniach TM, problem chyba w ogóle by nie powstał. Niestety pani Romaszewska, uciekła się do osobistych wycieczek i to w obrzydliwym stylu. Jeśli zrozumiała, że zachowała się niewłaściwie to dobrze, Pan zna ją lepiej, więc to Pan potrafi ocenić czy te przeprosiny są szczere.

  • 2 sprawy: po pierwsze, proszę o linki. Bo jako nieużytkowni twittera, ciężko się połapać jak wygląda spór o którym mowa. Tj – połapałem się już z grubsza ale tak na przyszłość albo dla innych proszę.

    Po drugie – czy stwierdzenie że TM był rozpracowany, jest rzeczywiście takim wielkim oskarżeniem ludzi pracujących w TM w tym Ciebie? Pytam szczerze jako człek dopiero wychodzący wtedy z pieluch, a więc znający realia i klimaty tylko z drugiej ręki.

    Bo to że SB miała, wg słów A.R., wtyki w TM nie rzuca oskarżenia na całe środowisko. Tak mi się przynajmniej wydaje.

    • miab

      Jak dla mnie rozpracowany (a nie rozpracowywany) znaczy(-ło) że pod pełna kontrolą rozpracowującego.

    • Krzysztof Leski

      1. “Rozpracowany”, oraz 2. “cała grupa zaczęła się zachowywać tak, jakby niczego się nie bała”. To jest absolutnie jednoznaczne: insynuuje, że cała redakcja miała świadomość istnienia jakiegoś glejtu bezpieczeństwa. Czyli byłą agenturą. Sorry, tu nie ma śladu marginesu na wątpliwości.

      • jes

        Margines wątpliwości jakoś bym tu znalazł, choć co nieco na siłę. Ale czasem (czy to na pewno ten przypadek?) warto się tak wysilić, co niejako powtarzam za testigo.
        Literalnie rzecz ujmując, pani Romaszewska stwierdziła, że w drugiej połowie lat osiemdziesiątych zaczęła dostrzegać zjawisko zmniejszonej ostrożności grupy TM. Pan z kolei pisze, że coś takiego nastąpiło rzeczywiście w roku 1988, czyli… w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Jest wspólne pole faktograficzne.
        Najprawdopodobniej (ale tego udowodnić nie umiem) pamięć pani Romaszewskiej osadza ten proces nieco wcześniej niż pan; wiązałbym to z typowym błędem projekcji wstecznej kogoś, kto ówcześnie obserwował środowisko TM z zewnątrz i bez nadmiernej życzliwości. Typowe.
        Jedyne, co tak naprawdę wynika jednoznacznie z omawianej wypowiedzi, to to, że środowisko Romaszewskich połapało się w skali i charakterze nadchodzącej odwilży nieco później niż grupa TM.
        Dalej pani Romaszewska wspomina o jeszcze o swoich wrażeniach (sic!) oraz niezbyt fortunnie używa słowa ‘sztafaż’ w znaczeniu bliskoznacznym do ‘zasłony dymnej’. Albo odwrotnie, co skądinąd, istotnie zmieniałoby sens całej wypowiedzi.

        Twitter. Mawiano kiedyś w Polsce, że słowo wylatuje ptakiem a powraca wołem. Takich narzędzi jak Twitter to chyba chyba dotyczy w stopniu, jakiego twórcy tego przysłowia nawet sobie nie wyobrażali. Strach się bać. Na szczęście jeszcze nie przyszło mi do głowy, by Twitter mógłby mi być do czegokolwiek potrzebny.
        Serdecznie pozdrawiam.

        • Krzysztof Leski

          Nieporozumienie. Zasady konspiry jednocześnie rozluźnili wszyscy, może poza “S” Walczącą. W tym TM i inne pisma. Po 31 sierpnia 1988 r.- czyli po ogłoszeniu, że będzie spotkanie Wałęsa-Kiszczak jako wstęp do rozmów o relegalizacjii “Solidarności”. Istotnie w październiku 1988 mieliśmy w TM wkrocz bezpieki na zebranie redakcyjne (lokal zebraniowy, nie redakcyjny, więc niemal zero bibuły czy listów z regionów, praktycznie żadnych konsekwencji).

          • jes

            Jasne, że mocno naciągam (może już pęka) tę swoją egzegezę. Jednak jakiś margines wątpliwości to otwiera. Przecież “równocześnie” nie musi tu oznaczać, że dokładnie tego samego dnia. Zwłaszcza, że to w końcu musiał być jakiś proces, przynajmniej kilka tygodni. I zapewne nie u wszystkich doprowadzony do identycznego stanu końcowego. Może więc państwo Romaszewscy byli ostrożni nieco dłużej i ktoś z nich to nawet zdążył skomentować. Może to świadczyć o bardzo różnych rzeczach, stosunkowo najmniej o tym, jaki był stopień “rozpracowania” poszczególnych grup.
            Ja bym zresztą bez specjalnego wietrzenia działalności “służb” umiał (tym razem już poważniej) wyjaśnić, dlaczego środowisko TM miało szansę wcześniej zorientować się, skąd mniej więcej wieje wiatr historii, niż taki n.p. KPN. No, ale to już zupełnie inna historia.
            A tak poważnie, to oczywiście racja jest po pańskiej stronie, tyle, że zacytowanego przez portal cytatu nie można do końca brać poważnie.

            • dzzn

              Trudno nie brać poważnie słowa “rozpracowane”, bo miało i ma ono dość konkretne znaczenie. Pani A. Romaszewska nie wycofała się z niego i nie słychać, by nosiła się z takim zamiarem. Emocje Gospodarza są więc w pełni zrozumiałe. Ale drogę wyjaśnień wybrał najgorszą z możliwych. Coś jak pyskówka w gimnazjum z audytorium tworzącym krąg niczym w “Zewie krwi”. Takie sprawy wyjaśnia się, patrząc komuś w oczy. Ech, ci gadżeciarze…

          • JTalacha

            Dzień dobry,
            tu wydawca książki Romaszewscy. Panie Krzysztofie, proszę o kontakt: jaroslaw.talacha@trzeciastrona.pl – wyślę Panu egzemplarz.

            Pozdrawiam serdecznie,
            Jarosław Talacha / Trzecia Strona

      • No jak dla mnie jest tutaj duży margines. Nie znając ani p. Romaszewskiej, ani redakcji TM, ani w ogóle nie znając tamtych czasów, śmiem twierdzić że A.R. nie to miała na myśli, a nawet że nie do końca można jej zarzucić że nieświadomie to powiedziała.

  • trzykroki

    obrazić przypadkiem to może ktoś z Aspergerem. Kobieta dokładnie wie co robi i jak to zaboli, bo właśnie po to to robi.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    A może Pan po prostu normalnie reaguje jak człowiek, a nie jak jakiś gruboskórny zwierz. Pan też może poczuć się dotknięty i też może wziąć wolne od znajomych. Nie wiem, czy pani Agnieszka Romaszewska naprawi to, co mimowolmie spieprzyła. Nie wiem, czy Pan będzie chciał, by było naprawione. Niemniej, jeśli ktoś Panu obiecywał, że w życiu zawsze będzie łatwo, to kłamał. Nie zawsze inni dokonują za nas wyborów. Czasem musimy wybrać sami a może to być moment i sprawa, które chcielibyśmy obejść jak największym łukiem.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply