Kategorie

Kalendarz

December 2014
M T W T F S S
« Nov   Jan »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Mętna legenda bez poszlak

Czasy takie, że nie stać mnie na kupno legendy.Romaszewscy. Autobiografia“, spisana przez Piotra Skwiecińskiego rozmowa z Zosią, Zbyszkiem i Agnieszką, to coś, co przeczytałbym w jedną noc. Dziś zdany jestem na tu i ówdzie publikowane w necie fragmenty. Kolejny, znaleziony wczoraj “wSieci”, sprawił mi ból. Krótko mówiąc Tygodnik Mazowsze był jakoby “rozpracowany przez SB“. Poszlaki? Wg słów Agnieszki w II połowie lat 80.

grupa TM zaczęła zachowywać się tak, jakby przestała obawiać się bezpieki (…) jakby byli już pewni, że nic złego ich nie spotka.

I tyle. Wystarczyło, by coś, co powinno być przedmiotem naszej narodowej dumy, zakwalifikować do agentury. Skąd Agnieszka to wie? Sam, będąc w redakcji od niemal początku do końca, znałem tylko zarys struktury TM, kontakt do składopisu (dopóki był używany) i dosłownie dwie-trzy osoby z pionów zbierania informacji z regionów i produkcji matryc. “Służbowo” przez całe lata podziemia nie zetknąłem się z Agnieszką ani razu. Także Zosia i Zbyszek nie mogli znać naszej struktury.

Już w 1985 dowiedziałem się z kilku źródeł, że Zbyszek na spotkaniach MRK”S” (struktury bardzo walecznej i zasłużonej, ale też mocno skłóconej z RKW Mazowsze i TKK) mówi, iż “TM to bezpieka”. Nie zareagowaliśmy, bo cóż mielibyśmy zrobić? Spory, a nawet wojenki są i mijają w każdym środowisku, również podziemnym. W tym sensie nie zaskakuje mnie więc obecne oskarżenie. Fakt jednak, że powtórzone zostało dziś, w Wolnej Polsce, w książce legend opozycji demokratycznej, wprawił mnie w osłupienie.

Bo też co, do k* nędzy, można rzec? Nie słyszałem, by IPN odnalazł jakiekolwiek dokumenty mogące rzucić cień na kogokolwiek z redakcji Tygodnika Mazowsze. Wiem natomiast o dziesiątkach wyroków wydanych przez komunistów na drukarzy i kolporterów TM. To może nie dowód, ale poszlaka, że to, co pisaliśmy, niekoniecznie było po myśli Jaruzela…

Odpowiedziałem na Twitterze: “Owszem, zasady konspiry rozluźniliśmy w TM. Ale nie “w połowie lat 80″, tylko po 31 sierpnia 1988. Jak wszyscy wtedy. Zaiste podejrzane… Skoro już walicie w nas w tej książce jak w bęben, to może podeślesz mi egz. autorski“. Agnieszka zapytała, kto to “my”, choć zdawało się jasne, że mówię o TM. Odpisałem jej szerzej “na priva”. Działo się to wszystko wczoraj wieczorem. O rozterkach wspomniałem ogólnikowo i tutaj. Odtąd czekałem na odpowiedź.

Nie doczekałem się, choć Agnieszka miała czas na 30 tweetów na inne tematy. Dziś m.in. skrytytykowała pewnego durnego platformersa za słowa o Jarosławie Kaczyńskim. W końcu napisałem: “Aha, Grupiński nie ma prawa nikogo o nic oskarzać bez dowodów. Ale są tacy, którzy takie prawo mają“. To oburzyło Agnieszkę:

nie “oskarżać” tylko mętnie insynuować i nie “bez dowodów” ale bez najmniejszych poszlak

Ktoś z jej zwolenników napisał zaś, że moja uwaga o Grupińskim to… “Prolesiakizm, najwyższe stadium antypisizmu“. Nie wspomniałbym o tym – ale ten tweet Agnieszka natychmiast “faworytnęła”. Tym samym ogłosiła publicznie, że bardzo jej się podoba nazwanie mnie fanem Lesiaka. Fanem nielegalnego gromadzenia tajnych kwitów mających kompromitować opozycję.

Dodała jeszcze parę złośliwości, że “nie ma czasu się mną zajmować”, bo jest na “ważnym spotkaniu”. Mijała zresztą równo doba mego czekania na jakąkolwiek choćby próbę merytorycznej odpowiedzi Agnieszki w sprawie TM. Postanowiłem odpowiedzieć szerzej i publicznie. Napisałem, czym był TM. I z przykrością odnotowuję, że tę niewątpliwą legendę inne legendy po dziś dzień próbują zwalczać.

Cóż, Agnieszko. Durny Platformers insynuuje bez żadnych poszlak, że “Kaczyński może coś podpisał”. Słusznie uważasz, że to jest be. Z jakichś przyczyn sama bez żadnych poszlak insynuujesz, że największe pismo podziemia było agenturą, jednym zdaniem przekreślasz osiem lat mojego życia i nie masz wątpliwości, że to jest cacy.

Współczuję.

16 comments to Mętna legenda bez poszlak

  • Flying xmas tree

    W radiowej “Trójce” właśnie trwa rozmowa n/t tej książki.

  • Lestat

    od 7,5 roku jak pisuję w S24 najczesciej powtarzanym przeze mnie zdaniem jest

    To jest nowa interpretacja starych faktów .

    • Nie. To nie jest interpretacja starych faktów. To jest próba zracjonalizowania sobie faktu, że nie jest się na miejscu…a z resztą… mniejsza o nazwiska… Inaczej: że “nie moje zwyciężyło”. I temu ktoś musiał być winny. A kto , to wiadomo…

  • właśnie na TT przeczytałem o “kolegach, pieniądzach i bogactwie”… chciałoby się rzucić mięsem… ale ono gówna nie powstrzyma…

    • Krzysztof Leski

      Publiczne kpiny Agnieszki z mojej sytuacji finansowej to już coś monstrualnego. Podobnie jak udawanie, że to “nie ona zaczęła”, tylko ja “dostałem szału” ;) Oto, dokąd zaszliśmy.

  • dzzn

    Panie Redaktorze
    Wtedy – warunki konspiracyjne, tajność, ograniczone możliwości oglądu rzeczywistości; to wszystko mogło, a nawet musiało sprzyjać podejrzeniom; tym bardziej, że na sytuację nakładały się wewnątrzobozowe konflikty i walka o rząd dusz. Można więc było wiele zrozumieć i usprawiedliwić.
    Dziś – o tyle trudno to zrozumieć, że w końcu jest IPN, naukowe opracowania, archiwum. Rzucanie lekką ręką insynuacji czy oskarżeń bez przedstawienia choćby jednego twardego dowodu jest zwyczajnie paskudne. Wielce skądinąd zasłużeni Państwo Romaszewscy zapewne uwierzyli we własne dawne podejrzenia. W końcu przedstawiona w książce wersja bardzo wygodnie splata się z uproszczoną wizją ostatniego trzydziestolecia: oni – my; zdrajcy – patrioci; zawłaszczyciele – depozytariusze. Kto jest kto – wiadomo, wystarczy spojrzeć na nazwiska wierchuszki GW. Nie trzeba myśleć, gryźć się, sprawdzać, szukać, drążyć. Porażki wyjaśnione. Wszystko jasne.

    Dziś jest tak, że P. A. Romaszewska jest częścią wpływowego, świetnie zorganizowanego i wzajemnie się wspierającego środowiska. Może więc dokonywać swoiście pojmowanego aktu sprawiedliwości dziejowej i nie musi się tłumaczyć outsiderowi. Postawa, jaką Pan zaprezentował tu: http://b.leski.pl/index.php/2014/12/13/2798/ jest od bardzo dawna passe. Podobnie jak prawda, logika i inne podobne bzdury z przeszłości.

    Przykro Panu? Im też było. Bo bardzo często i bardzo długo byli spychani na margines mimo oczywistych, ogromnych zasług. Nie każdy potrafi zachować trzeźwość osądu przy silnych emocjach. Pan ma teraz okazję zdawać podobny jak oni niegdyś egzamin z siły intelektu i charakteru. Życzę wewnętrznego zwycięstwa. Na zewnętrzne nie ma Pan – niestety – żadnych szans.

    Pozdr.

    • Krzysztof Leski

      Można się pospierać,w jakim stopniu “byli spychani”, w jakim zaś sami wybrali radykalny margines, który z czasem urósł do siły zdolnej przejąć władzę. Trochę takiego spychania bezsprzecznie było. Nigdy nie twierdziłem, że jest strona winna i niewinna. Pytanie o wagę oskarżeń, zasadność — istotnie nie może się dziś doczekać odpowiedzi, nie ta atmmosfera.

      • miab

        Tu też widzę jacyś oni.
        O jakich “onych” “spychanych” (jak rozumiem przez reżym okrągłostołowy do katakumb) panowie mówicie?

        • dzzn

          Dyć widać, że chodzi o Sz. P. Romaszewskich. A docenieni na miarę zasług nie byli ani w konspiracji, ani w wolnej Polsce. Inna rzecz, że do niedocenienia nieco się przyczyniali.

          • miab

            No Pan Romaszewski chyba za bardzo nie mógł narzekać. Za Wiki:

            III Rzeczpospolita

            Od 4 lipca 1989 do 7 listopada 2011 nieprzerwanie zasiadał w Senacie RP, był wybierany kolejno z ramienia jako kandydat bezpartyjny z Komitetu Obywatelskiego (1989), jako kandydat niezależny (1991), z NSZZ „Solidarność” (1993), Ruchu Odbudowy Polski (1997), Bloku Senat 2001 (2001) oraz w 2005 i w 2007 z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

            W Senacie I, II, IV i VI kadencji przewodniczył Komisji Praw Człowieka i Praworządności. Był też w różnych kadencjach członkiem następujących komisji: Regulaminowej i Spraw Senatorskich, Obrony Narodowej, Nadzwyczajnej do spraw górnictwa, Nadzwyczajnej do spraw integracji europejskiej, Gospodarki Narodowej, Nadzwyczajnej do spraw inicjatywy ustawodawczej w sprawie zmiany przepisów o obywatelstwie polskim, Spraw Zagranicznych i Integracji Europejskiej, Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich oraz Komisji Ustawodawstwa i Praworządności.

            Od 22 maja 1992 do 5 czerwca 1992 był prezesem Komitetu ds. Radia i Telewizji.

            W 1998 założył Fundację Obrony Praw Człowieka, która w 50. rocznicę uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka zorganizowała w Warszawie III Międzynarodową Konferencję Praw Człowieka.

            W wyborach parlamentarnych w 2001 zdobył mandat senatorski po raz piąty, uzyskując 284 374 głosów (38,98% ogółu głosów ważnych). W 2003 organizował nowe ugrupowanie pod nazwą Suwerenność-Praca-Sprawiedliwość, które nie podjęło jednak szerszej działalności. W wyborach parlamentarnych w 2005 po raz szósty wszedł do Senatu, otrzymując 326 442 głosów (42,92%). W wyborach parlamentarnych w 2007 po raz siódmy uzyskał mandat senatorski, otrzymując 330 396 głosów (28,87%). 28 listopada 2007 został wybrany na wicemarszałka Senatu. 15 lutego 2010 zrezygnował z członkostwa w KP Prawa i Sprawiedliwości, jednak 8 lipca tego samego roku powrócił do klubu[4]. W 2011 wszedł w skład rady Stowarzyszenia Solidarni 2010[5].

            W wyborach parlamentarnych w tym samym roku nie uzyskał reelekcji, przegrywając z Markiem Borowskim. W 2011 Sejm wybrał go na członka Trybunału Stanu.

            W 2014 współzałożyciel i członek Komitetu Obywatelskiego Solidarności z Ukrainą (KOSzU)[6][7].

            Zmarł 13 lutego 2014 w wyniku zawału mózgu[8]. 20 lutego 2014, po nabożeństwie żałobnym w stołecznej bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela, został pochowany z ceremoniałem wojskowym w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach[9][10].

  • dzzn

    Smutne tylko, że w tej wymianie zdań nie ma nawet próby argumentowania. “Ja tak uważam” uniemożliwia dyskusję.
    Atmosfera – ta jest zwyczajnie absurdalna. I obawiam się, że taka już pozostanie. Dziś przy parkomacie usłyszałem, że moneta przeleciała na wylot, wsadziłem więc paluchy do urządzenia i ze zdumieniem wygarnąłem garść dwójek. Co skłoniło mnie do rozważań nad kondycją współczesnej ludzkości. Jeśli ona akurat taka parkomatowa, to skąd nadzieja na normalność w życiu społecznym?

    Pozdr.

  • Atticus

    Interesuej sie biezaca sytuacja polityczna okresowo w stopniu bliskim chorobie. Historia, o tyle o ile. Gorzej nawet, zaczynam zauwazac, ze bardziej interpretacjami historii. To mnie zastanowilo. Zrobilem eksperyment myslowy, przez kilka sekund wlaczylem na luz, czyszczenie matryc. I pytam sie co wiem, o TM? i okazuje sie, ze mimo iz czytam panski blog regularnie – nie wiem prawie nic. Natomiast, co postawilem sobie za rodzaj testu na odwyk, na S24 nie komentujac i zagladajac ledwie, ze minimalnie, mam jednak jasna i klarowna pamiec, kilku mocnych, a nawet wlasciwie gremialnych i ryczaltowych oskarzen TM o agenturalnosc. Odrebna zagadka jest jak godzilem te dwa przekonania w glowie – tj. swiadomosc oskarzen, i sympatie dla tego miejsca. W sumie to nawet fenomenalne.
    Dzisiaj czytam powyzsze z uwaga, pisze pan kiladziesiat wyrokow, pisze pan, ze wlasciwie panskie rozpoznanie tego srodowiska, to zaledwie – wowczas kilka kontaktow.(jesli dobrze rozumiem, zasady konspirowania byly takie, ze kazdy jeden znal 2-3, nie wiem 5, ale nie 20).
    Bywaja sytuacje, gdzie panska ostroznosc w stawianiu zarzutu jest dla mnie nie do zaakceptowania, w tym sensie, ze szeroki rodzaj przestepstwa nazwijmy to, zasluguje na szeroki rodzaj zarzutu – niech za przyklad posluzy tu kilka watkow w szeroko pojetej sprawie smolenskiej (np. kwestia zdjec Tuska z Putinem), czy powiedzmy rodzaj socjologicznej, bo nie pisalem, zeby genetycznej ciaglosci z PRL haslowo nazwanej: resortowosc.
    A jednak, zadne z nich, nie zachodzi dla mnie tutaj. Wowczas, gdy pan to zatweetowal, i napisal krotka zajawke nie, a teraz tak – mam zrozumienie dla tego, co pan poczul i dlaczego.
    Zupelnie, ale to zupelnie nie pojmuje zachowania pani Romaszewskiej na tt w nastepstwie tej wymiany. “Nielubiany” przeze mnie dziennikarz napisal kiedys, jesli mnie pamiec nie myli, ze pani Romaszewska na spotkaniu z prezydentem USA jako jedyna wygladala na dame, w wieczorowej sukni. Przypuszczam, ze wiele dziennikarek-celebrytek holduje toaletom byc moze bardziej wystawnymn, a jednak dama okazala sie pani Romaszewska. Tyle mojego komentarza nt. niefortunnych twittow nastepczych.

    wazniejsze jest to, co napisal testigo – wobec takiej pamieci i starannosci ma pan niepowtarzalna szanse napisac wlasne wspomnienia na temat TM.

    Nie bede mogl dyskutowac do piatku wlasciwie, wiec przepraszam za dlugi wpis, z mala mozliwoscia rekacji.
    Sprawa smutna, delikatnosci malo.

    • Krzysztof Leski

      Znałem, co oczywiste, całą redakcję – wszyscy spotykaliśmy się co poniedziałek w lokalu “zebraniowym” (niższe nieco wymogi konspracyjne), większość zjawiała się w redakcji trwającej od wtorku rano do czwartku rano (lokal o znacznie ostrzejszych kryteriach i drastycznie ostre zasady upewniania się o braku ogona). Oczywiście każdy lokal co tydzień inny. W sumie przez redakcję przewinęło się ca. 15 osób. Poza tym znałem 3-4 osoby. Koniec.

  • Atticus

    Wlasnie to sa te rzeczy, o ktorych wiele osob nie ma pojecia, chocby ja. mam pewne sklonnosci do przesad w ocenach, ale lubie miec grunt pod nogami, gdy juz na taka przesade mam ochote sie powazyc. I takie informacje uwazam za cenne. Pan zerknie z laski swojej na tzw. priva.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Co z tymi wspomnieniami?

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply