Kategorie

Kalendarz

December 2014
M T W T F S S
« Nov   Jan »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Świeczka bohaterom

Dziś o 19:30 zapalę świeczkę w oknie. Przede wszystkim ku pamięci NIEinternowanych. Zapalę ją wszystkim bohaterom stanu wojennego. Tym, którzy odeszli, i żyjącym. Bez względu na to, co robili później i robią dzisiaj.

Zapalę świeczkę tysiącom ludzi skazanych w po 13 grudnia 1981 na więzienie za organizację protestów. Przypomnę, że na początku, zimą 1982, zapadały na postrach wyroki iście drakońskie. Zaprawdę nie było wiadomo, czy trzeba je będzie odsiedzieć w całości, czy nie będą zamienione na Syberię lub pluton egzekucyjny. Symbolicznie zadedykuję tę świeczkę Ewie Kubasiewicz, skazanej na 10 lat za strajk w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni. A nie był to wcale koniec jej osobistego dramatu.

Zapalę świeczkę setce zamordowanych przez milicję, ZOMO, bezpiekę. Górnikom z “Wujka”, demonstrantom z Lubina, Bogdanowi Włosikowi, Grzesiowi Przemykowi, ks. Jerzemu Popiełuszce. Oraz tym wszystkim, których nikt nie policzył, którzy zmarli nie doczekawszy pomocy, bo nie było jak zadzwonić po karetkę lub pojechać po lekarstwa z powodu godziny milicyjnej.

Zapalę świeczkę wszystkim, którzy 13 grudnia rano ujrzeli mordę Jaruzela na ekranach telewizorów, czołgi na ulicy, milczący telefon i radio. Do których zaczęły wkrótce docierać plotki o tysiącach aresztowanych, o tym, że syn sąsiadów zaginął, że mąż przyjaciółki tkwi w fabryce otoczonej przez ZOMO. Którzy zastanawiali się, czy i kiedy ktoś wyważy łomem także ch drzwi. Zadedykuję tę świeczkę mojej Matce, która przez ponad tydzień nie mogła zdobyć żadnej informacji, czy żyję i gdzie jestem.

Zapalę świeczkę wszystkim działaczom i doradcom “Solidarności”, których nie zatrzymano lub zdołali tego uniknąć. Powtórzę: czerwoni zamykając mnie od razu podjęli decyzję za mnie. Postawili mnie w sytuacji komfortowej: nie musialem wybierać. Inni nerwowo próbowali się dowiedzieć, kto siedzi, a kto się ukrył, które zakłady strajkują, jak nawiązać kontakty. Którzy z rozpaczą zastanawiali się, jakimi metodami bezpieka zmusiła niektórych, jakże zresztą nielicznych działaczy “Solidarności” do złożenia w telewizji samookrytyki i deklaracji wierności Jaruzelowi. Nie mogli nie stawiać sobie pytania, czy walczyć i jak. Czy to ma sens, cień szansy powodzenia. Czy warto złożyć być może ofiarę życia.

Zadedykuję tę świeczkę  Zbyszkowi Bujakowi i Władkowi Frasyniukowi, którzy z ukrycia próbowali potem kierować ruchem oporu; Zbyszkowi Romaszewskiemu, który odpalił Radio “Solidarność”; Helence Łuczywo, która 12 grudnia o 23:30 wyszła z siedziby regionu Mazowsze nie mówiąc mi nic o swoich przeczuciach — do dziś nie wiem, czy mam jej to za złe, czy jestem wdzięczny — i wkrótce uruchomiła podziemny Tygodnik Mazowsze; Teosiowi Klincewiczowi, którego Grupy Oporu dokonały wielu cudów, także głupich, ale przecież też pokrzepiających; oraz także Jarosławowi Kaczyńskiemu,  za którego komuniści nie podjęli decyzji, który nie mógł nie truchleć o los brata, ale wiedział, że należy do szerokiej solidarnościowej elity i musi działać, organizować pomoc dla ofiar i ich rodzin.

Zapalę świeczkę tym, którzy wkrótce zostali złapani i skazani na wieloletnie więzienie; oraz tym z czołówki internowanych, których nie zwolniono w Boże Narodzenie 1982 r., lecz zmieniono ich status na aresztantów oczekujących na proces za “próbę obalenia rządu”. Którym bezpieka wmawiała na przesłuchaniach, że siedzieć będą tak długo, jak długo na zewnątrz trwać będą najmniejsze przejawy oporu. Którym dziś tak wielu zarzuca, że siedząc — “kolaborowali”.

Zapalę świeczkę hierarchom kościelnym, którzy w zdecydowanej większości wybrali nawoływanie do spokoju i umiaru. Wkurzali mnie wtedy strasznie, gdy w reżimowej szczekaczce słyszałem zmanipulowane fragmenty ich słów, bo zdawali się stawiać znak równości między agresorem i ofiarą. Ale rozumiałem, że za wartość nadrzędną uważają ludzkie życie i to życie chcą chronić nawet za cenę ograniczenia aspiracji do wolności. Bo rychło okazało się, że czerwoni nie zawahali się, by użyć broni. Biskupi znaleźli się wtedy w sytuacji dramatycznie trudnej. Zachowali godność i bronili naszej.

Zapalę świeczkę Lechowi Wałęsie, skazanemu na dramatyczną samotność we względnym luksusie. Lechowi, bez którego intucji nie byłoby pewnie triumfu Sierpnia ’80; bez którego milczącej gehenny w Arłamowie nie byłoby moralnej klęski twórców stanu wojennego; bez którego przywództwa nie byłoby symbolu jednoczącego drastycznie różne światopoglądy pod jednym sztandarem walki z komuną. Aż do zwycięstwa w 1989 r.

Zapalę świeczkę wszystkim tym, którzy nie zapomnieli. Którzy chcą pamiętać. Którzy nie pragną zemsty, ale pragnęli sprawiedliwości i cierpią, że wolna Polska po 1989 r. nie potrafła owej sprawiedliwości wymierzyć i już tego najpewniej nigdy uczynić nie zdoła. W jakimś stopniu pewnie prawie wszyscy jesteśmy za to współodpowiedzialni. Źle, bardzo źle się stało. Wierzę głęboko, że i tak było warto, ale po części rozumiem tych, którym owa gorycz przesłania zdobycze.

Ten post dedykuję zaś swoim dzieciom, które wiedzą, i ich rówieśnikom, którzy o stanie wojennym wiedzą niewiele i często nic wiedzieć nie chcą. To dla nich linki w tekście nawet do biogramów postaci, o których, zdałoby się, każdy powinien był słyszeć. Bez pamięci, bez skali porówawczej nie ma świadomości, kim jestem i gdzie żyję.

4 comments to Świeczka bohaterom

  • testigo

    @ Krzysztof Leski / świeczka

    światełko pamięci wobec świata bez pamięci
    będzie nas – z tymi światełkami – więcej

    pan prezydent powiedział dziś, że “fajnie jest, że możemy wspominać w anegdocie”

    parafrazując filmową klasykę: klawo jak cholera!

  • anser

    Świeczka w oknie to symbol należny bohaterom. Dobrze że Pan przypomina że były ich tysiące, w większości nie znanych do dzisiaj. Pamiętajmy o bohaterach i pamiętajmy o ofiarach stanu wojennego jakimi były miliony naszych rodaków. Zamordowanych i prześladowanych, a także tych zwykłych ludziach upokorzonych i odartych z nadziei . Nawet nie z nadziei na wolność i demokrację, ale po prostu na lepsze życie, na przyzwoitość władzy i uszanowanie godności prostego człowieka. I nagle rano 13 grudnia to wszystko runęło. Choć w mojej rodzinie nikt nie zginął, nikogo nie aresztowali, to pojawiło się uczucie klęski i rozpaczy, bo nie ma nic gorszego niż zabrać człowiekowi nadzieję.
    Wyemigrował jeden milion Polaków, ale to była inna emigracja niż ta dzisiejsza nad która tak ubolewamy. Pozbawieni nadziei zostawiali tu wszystko czego się dorobili, z biletem w jedną stronę wybierali obozy przejściowe w Austrii, w Grecji i paru innych krajach. Zakwaterowani często we wieloosobowych salach czekali na dorywczą pracę, decyzję o azylu – może nas przyjmie Kanada, a może Australia ? Pamiętam jak niektórzy w Niemczech desperacko szukali w rodzinie przodka który być może podpisał volkslistę. Dzisiaj byłoby wstydliwe, wtedy zrozumiałe.
    Dramat jednostek pokrył się z dramatem państwa. Gospodarka, już wtedy marna, ostatecznie rozpadła się zupełnie do końca lat osiemdziesiątych . Zapóźnienie cywilizacyjne Polski dalej się pogłębiło.
    I co ? Relatywizm zwyciężył, nikt nie został ukarany, a 53% elektoratu PO i 37% PIS uważa że decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego była słuszna.

  • Atticus

    Wywiad w SE pana Frasyniuka… jak delikatne chuchanie na ten maly ogieniek.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Dziękuję.

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply