Kategorie

Kalendarz

December 2014
M T W T F S S
« Nov   Jan »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Komentarze

Ziemię objechali

“Kto nie z nami, ten przeciwko nam”. Komunistyczna doktryna wróciła i opanowała sieć. Świat ma być czarno-biały i basta. Żadnych wyjątków. Spróbuj zamarudzić, a dowiesz się, że “relatywizujesz”, “zamiatasz pod dywan”, “stajesz tam, gdzie ZOMO”. Hejt wyłącza mózgi.

Tsk było już pod koniec mego pisania w s24. Zdarzyło mi się podważyć tezę, że Jaruzel mógł “nakazać Czechom” zestrzelenie dwupłatowca porwanego z Polski, a także wątpić, by wprost poprosił Sowietów o interwencję w 1981. Dziesiątki anonimowych trolli nazwały mnie “obrońcą komuchów” i gorzej. Moja najzupełniej jasna opinia o Jaruzelu, o PRL, o stanie wojennym, wyrażana wielokrotnie i wcześniej, i później, nie miała żadnego znaczenia. Hejt wyłącza mózgi.

Historia zestrzelenia była klinicznym przypadkiem takiego hejtu. Napisałem i się zaczęło. Odpowiedziałem i hejt jeszcze się nasilił. Gdy zaś napisałem, dokąd prowadzi teza, że Jaruzel sam jeden zła wszelkiego był sprawcą, doczekałem się czegoś na kształt linczu.

Ten sam mechanizm działał niezawodnie w wielu innych sprawach. I dziś zadziała, bo  niektóre “argumenty” w sporach o “aferę madrycką” czy poselsko-ministerialne “kilometrówki” są żenujące. Podważenie którejkolwiek “racji” grozi jednak natychmiastowym hejtem. Dziś nie wolno napisać ani słowa w obronie Hofmana czy Neumanna.

Zaznaczę, choć hejterzy to zignorują: po pierwsze, obie “afery” uważam za rozdmuchane ponad wszelką miarę. Ale, po drugie, nie neguję problemu. Sporo wskazuje na nadużycia i w wykonaniu posłów PiS, i ministrów PO. Mniejsze lub większe, niektóre może podpadające pod kodeks karny, inne pod regulamin Sejmu, inne jeszcze “tylko” pod komisję etyki. Ale zapewne były. Wątpliwości ewidentnie budzi też faktura za domniemane urodziny Sikorskiego.

W sprawie “kilometrówek” dominuje prosty argument: “niemożliwe, żeby tyle wyjeździli”. Chodzi zaś o roczne przebiegi rzędu 60-70 tys. km (rekordziści) lub 30-40 tys. km (zaplecze czołówki). Setki hejterów dowodzą w blogosferze, na portalach i Twitterze, że to “fizycznie niemożliwe”, by poseł czy minister, który” ma przecież pracować” (w rządzie, Sejmie, biurze poselskim) siedział tyle za kierownicą. Hi-Hi.

Moi znajomi mają firmę rodzinną: organizacja imprez. 80% czasu spędzają na przygotowaniach w domu i siedząc na owych imprezach. 20% ich pracy to dojazdy i wożenie towaru. Właściciel firmy osobiście, za kółkiem, robi rocznie 100 tys. km. Kilka innych samochodów firmy ma mniejsze przebiegi, ale też sięgające 50 tys. km. Firma nie zatrudnia oczywiście żadnego kierowcy, ci z prawem jazdy jeżdżą na dodatek do innych obowiązków.

Mam, a raczej miałem, znajomych pracujących naprawdę samochodem. Ich roczne przebiegi grubo przekraczały 200 tys. km, jeden miał kiedyś nawet ponad 300 tys. To już nie jest obwód Ziemi, to prawie odległość dzieląca nas od Księżyca. Niemożliwe? Owszem, możliwe, a nawet wcale nie aż takie rzadkie, zwłaszcza, gdy jeździsz nie tylko po Polsce, lecz po całej Europie.

A ja? Wspominam ciepło przełom stuleci. Pracowałem jako reporter BBC Polska, większość życia spędzałem w Sejmie.  Udzielałem się też regularnie w TVP, PR III itd. Pisywałem jeszcze sporadycznie do The Daily Telegraph. Oraz praktycznie samotnie wychowywałem dwójkę małych wtedy dzieci.

Samochód był marginesem. Ale mieliśmy naszą świeżo kupioną i (zwłaszcza przez Myszactwo) ukochaną Xantię HDI.W tych warunkach w roku 2000 zrobiłem 40 tys. km za kierownicą, w następnym zaś 35 tys. Jeżdząc do roboty radziej autem, częściej metrem. Jeżdżąc służbowo “w teren” dwa-trzy razy w roku na dwa-trzy dni. Jeżdząc wiosną lub latem raz do Hiszpanii. Tyle.

Mój rekordowy przebieg dzienny to 2100 km non-stop, ustanowiony w 2000 r. i powtórzony w 2001. Sam za kierownicą, bez pasażera z prawej, za to z Myszactwem z tyłu. Nie byłem specjalnie zmęczony, a Myszactwo nawet nie próbowało marudzić. Podróże z dzieckiem to dla rodziny 2+1 bywa koszmar, ale w składzie 1+2 może być idealna. Myszactwo rozumiało, że jadąc 160 km/h autostradą nie odwrócę się, by spełniać kaprysy, więc świetnie zajmowało się same sobą. Lub spało.

Można rozważać, czy wyjazdy polityków były uzasadnione, kilometrówka w 100% realna, rozliczenia prawidłowe. Ale odpuśćcie sobie tezy, że “nie da się”. BTW, zapominacie, że czołowi politycy nie mają 40-godzinnego tygodnia pracy. Bywa 60, bywa 80 i więcej. Jest czas. by nabroić. I pojeździć.

13 comments to Ziemię objechali

  • Polacy jednak en masse chyba naprawdę wierzą, że “nie da się” wyjeździć więcej niż 40 tys. km rocznie.

    Poszlaką na tezę wyżej wyrażoną są przebiegi samochodów używanych deklarowane w ogłoszeniach.
    Jeśli podaż jest odpowiedzią na popyt, to znaczy, że takie jest oczekiwanie naszego rynku:
    Czyli wg typowego rodaka kupującego samochód wiek 10 czy 15 lat da się pogodzić z przebiegiem nie przekraczającym 200 tys. km. Ba, oczekiwanie jest takie, że jest to sytuacja typowa i nie budząca podejrzeń.

  • miab

    O co chodzi z tymi domniemanymi urodzinami Sikorskiego?

  • ilością przejechanych kilometrów się nie pasjonuję… Ze wstydem przyznaję się do tego iż pogodziłem się, że bycie w “elicie” władzy musi przynosić mniej lub bardziej bezpośrednie profity.. Czasem tylko łapie się na tym , że z czystej zawiści marzy mi się , żeby owa “elita” była rozliczana czymś na podobieństwo “wzoru Lisaka” (kto nie pamięta co to było niech przyjmie to za synonim paranoicznej podejrzliwości)…

    • miab

      Ja bym powiedział inaczej. Stanowisko Premiera czy Ministra Spraw Zagranicznych musi dawać bardzo duża swobodę działania w tym materialne środki po temu, a nie żadne tam zafajdane “profity”.
      Tak ładnie dzisiaj nawet ten drobny geszefciarz Hofman śpiewał w TV o dyplomacji i swobodzie jaka zwykły osieł potrzebuje dla owej.

      • widzę, że muszę sprecyzować :
        1. nie mam kłopotów z akceptacją wysokich zarobków ludzi, którzy ponoszą odpowiedzialność za funkcjonowanie Państwa.
        2. akceptuje konieczność szeroko rozumianej swobody działania polegającej na niezależności finansowej i prawie do prywatności , na ile oczywiście tę prywatność można mieć będąc np. premierem czy nawet posłem (mówiąc krótko premier ma absolutne prawo poharatać w gałę)
        3. mówiąc o “profitach” mam na myśli dostęp , który daje udział w polityce czy władzy, do specyficznego “know-how” . To k-h przekłada się własnie na “profity” które z niezależnością finansową i swobodą działania nie maja wiele wspólnego. Ale nawet i to mógłbym przeżyć gdyby łatwości z jaką politycy (szeroko pojęta elita władzy) korzystają z tak rozumianych “profitów” i swobody (domniemanie absolutnej uczciwości) w rozliczaniu publicznego grosza (ryczałty na “piękne oczy”) nie towarzyszyły humorystyczne w gruncie rzeczy pomysły jak ów “wzór Lisaka” czy, już mniej humorystyczny, najświeższy pomysł by do 10 lat wydłużyć przedawnienie zaległości podatkowych. Jesli już szukamy gdzieś “bolszewi” to ministerstwo finansów jest jej matecznikiem i od 25 lat niewiele się zmieniło

        PS
        Ciekawe czy nawet PBK polegnie w starciu z ta “bolszewią” w procesie promowania swoich zmian w ordynacji podatkowej…

  • E, ja to mam niewiarygodnie malutkie przebiegi. Tylko po Warszawie i to nie codziennie, plus ze dwa kursy na naszą wieś w wakacje. Temu połykaczowi autostrad przydałoby się pojechać gdzieś dalej.

    Ale jestem jak dotąd zadowolony i moja wataha też.

  • Atticus

    Dac sie da. To troche tak jakby twierdzic, ze nie da sie miec 40 kochanek w ciagu powiedzmy roku. Dla mnie sie nie da i w dekade, i w zycie cale, sa tacy, co operuja w takim systemie zupelnie niezle.
    I tu racja – politycy to material genetyczy takiego ladunku cynizmu, pewnosci siebie, braku skrupulow, autoekspresji i egoizmu, ze wierze, ze potrafia wiecej.
    Klopot zaczyna sie moim zdaniem tu, ze facet ktory jezdzi powiedzmy 50 tys km rocznie swoim samochodem, bo tyle zadeklarowal moze sie pochwalic jego przebiegiem, i dokumentacja kilku podrozy.
    A z tym klopot. – ten komentarz pwoinien byc tu a nie gdzie indziej:) Ale dzis mozna mi wybaczyc:)

  • drunk_inquisitor

    “Świat ma być czarno-biały i basta” – tak jest łatwiej ;)

Leave a Reply