Kategorie

Kalendarz

November 2014
M T W T F S S
« Sep   Dec »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Hi-Hi

To nie chichot, choć trochę śmiesznie jest, ale i trochę strasznie. Hi-Hi to znakomita definicja polskiej polityki w epoce platformersko-pisowskiej. Histeria i Hipokryzja. I tak niewiele więcej. Gdy Kali chcieć OBWE, to dobry uczynek, ale na pohybel misji, która chciałaby obserwować Kalego.

Zdecydowanie nie przepadam ostatnimi laty za programami Janka Pospieszalskiego, ale za ostatnie “Bliżej” – chapeau bas. Nie, nie za cały nieco stronniczy program, lecz za wyciągnięcie z archiwów przemówienia Bronisława Komorowskiego. Na konwencji wyborczej PO w Łodzi 20 września 2007 ów grzmiał, że “skandalem niesłychanie poważnym i polityczną głupotą” jest odrzucenie przez rząd wniosku OBWE o umożliwienie obserwacji nadchodzących, przedterminowych wyborów parlamentarnych. — Czego pan się boi, panie premierze? Czego ma się wstydzić Polska rządzona przez braci Kaczyńskich, co ma do ukrycia? — pytał retorycznie PBK (naówczas jedynie BK).

Tak, to ta mowa, której fragmenty wiszą od dwóch dni na wszystkich prawackich portalach. Sądzę jednak, że to researcherzy Janka ją znaleźli i jeszcze przed emisją “Bliżej” udostępnili sieciowym przyjaciołom. Dowodu nie mam, lecz widzę poszlaki: wszystkie te portale zamieściły te same fragmenty, żaden nie podał źródła, daty ani miejsca wystąpienia BK. Żaden nota bene nie zamieścił też tych słów BK, z których wynikało, że są reakcją na wieści o decyzji rządu Jarosława Kaczyńskiego. Ale nie o hipokryzji portali dziś piszę.

Mowa BK była płomienna. Czyli po  prostu histeryczna, do złudzenia przypominająca to, co dziś o potrzebie zewnętrznej obserwacji wyborów w Polsce mówi PiS. Dziś zaś PO mówi o takiej ewentualności mniej więcej tym samym językiem, jakim PiS mówiło o niej w 2007. Histeria i hipokryzja. Coś jeszcze? Logiki brak. Sensu niewiele. Ach, jeszcze Amnezja. Ale to wszak część składowa hipokryzji, więc ją w skrócie Hi-Hi pomijam, bo na dodatek nie pasuje.

Zaprawdę rozkoszna jest lektura newsów z września 2007. Burzę wywołał… Vaclav Havel, bawiący prywatnie w Polsce. Jak donosił “Dziennik”, czeski prezydent po spędzeniu incognito paru dni w Krynicy zjadł w Krakowie obiad z Adamem Michnikiem i wysłuchał mowy tegoż na UJ. Nazajutrz na Wawelu dał publicznie wyraz “wrażeniu, że polska demokracja jest zagrożona” i potrzebie przyjazdu misji OBWE. I się porobiło.

Jarosław Kaczyński odparł, że demokracja w Polsce jest “absolutnie oczywista”, a władza w Polsce “nie kontroluje przebiegu wyborów”: — To jest sprawa sądów, Państwowej Komisji Wyborczej i samorządów. — Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro uznał słowa Havla za “dowcip”. Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz dostrzegł w nich “szkodę dla wizerunku Polski”. Lech Wałęsa ogłosił, że Havel “nie ma rozeznania”, bo “będzie gra na haki”, ale urn nikt nie ukradnie. “Dziennik” zacytował Zbigniewa Romaszewskiego, iż Havel “uległ histerii Michnika”: — Takiego pomysłu na skompromitowanie Polski jeszcze nie było. Ale łobuzeria się rozpleniła i wszystko jest możliwe.

PO zaczęła się nakręcać, a OBWE wystosowała pismo do rządu RP. Gdy z Wiednia nadeszły nieoficjalne jeszcze wieści o negatywnej reakcji Warszawy, BK na konwencji w Łodzi uderzył w najwyższe tony. Nazajutrz rzecznik MSZ Robert Szaniawski potwierdził odrzucenie wniosku, gdyż OBWE “nie postawiła żadnych zarzutów co do możliwych nieprawidłowości“. Min. Anna Fotyga dodała potem, że pismo OBWE było “niestosowne”, a media i wszyscy Polacy powinni “zjednoczyć się w obronie przed szkalowaniem inspirowanym przez opozycję“. Z Wiednia nadeszła odpowiedź, że pismo było “standardowe”, a OBWE “nie ma powodów do obaw” o polską demokrację.

W studio radiowej Trójki Mariusz Ziomecki dowodził, że “przesłuchiwanie wolontariuszy PO może zagrozić demokracji, która jest krucha”. Bronisław Wildstein replikował, że pomysł misji to efekt “kampanii diabolizacji”. Michał Kamiński w imieniu Kancelarii Prezydenta oświadczył, że obecność misji byłaby “uwłaczająca dla Polski”. I tak rozmawiali jak Polak z Polakiem jeszcze dwa tygodnie, choć już bodaj 25 września Fotyga, a potem i premier zapowiedzieli, że ponownie rozważą wniosek OBWE. Na początku października misja dostała zaproszenie i wszyscy o niej zapomnieli.

5 comments to Hi-Hi

  • jes

    Zarówno HI jak i HI to codzienne narzędzia polityki. Trudno, tak właśnie jest. I choć walałbym, by było inaczej, to to moje wolenie nic nie zmieni. Groźne jest gdy narzędziami polityki posługują się media. Groźne, przynajmniej dla tych, co kojarzą to z modelem totalitarnym funkcjonowania mediów.
    Polityczna propaganda powyborcza ma swoje rytuały i swoją logikę. W Polsce logika ta to podważanie wiarygodności wyników kolejnych wyborów. Przegrywającemu jednak raczej nie chodzi o kontrolę poprawności procesu głosowania, tylko o wskazanie ex post rzekomych nieprawidłowości. Wezwanie zewnętrznych obserwatorów temu celowi służy, a wzywający ma nadzieję, że obserwatorzy tacy się jednak nie pojawią. Zwłaszcza, jeśli wybory przegra.
    Istnieją przecież wewnętrzne narzędzia kontroli procesu wyborczego; wymagają one pracy i mobilizacji “dołów partyjnych”, ale mogą być bardziej skuteczne od jakiejkolwiek misji zagranicznej. A przede wszystkim ich zastosowanie nie wymaga żadnej decyzji z zewnątrz. Narzekające na stan demokracji środowiska polityczne do takich narzędzi jednak się nie uciekają. Powodem mogą być intencje albo dramatyczna słabość organizacyjna. Stawiałbym, że obie przyczyny mają tu swój udział, co jest niejako pierwszą chorobą naszej demokracji. Udział mediów we wzmacnianiu tej choroby jest oczywisty. Przyczyny w zasadzie też. Pytanie o środki zaradcze, przypomina mi zaś poszukiwanie kamienia filozoficznego.
    Jak nie spojrzysz – z tyłu… tył. A chciałoby się, by skądś powiało optymizmem.

  • Atticus

    Roznic by sie kilka znalazlo, choc i podobienstw tez zostalo pare pominietych, np. ze Michal Kamisnki oswiadczyl cos w imieniu Kancelarii Prezydenta, dzis tak smao prawdziwe jak onegdaj. Zlewka z zagranicy tez ta sama.
    Powiadam jednak, ze hipokryzja i histeria reaktywna to jednak cos innego niz prewencyjna.

    • Atticus

      Tak potrze co napisalem, i jesli sie z panem zgodzic to wychodzi, ze Michal Kaminski (ale i B. Borusewicz) w odroznieniu od np A. Fotygi to jedyni ludzie zachowujacy stalosc pogladow, rigid designators naszej sceny politycznej, swiat sie zmienia, wokol jedni i drudzy zaprzeczaja rzucanym wczoraj slowom – a Ci, dwaj z wymienionych, ale o jutrzenko otuchy – nie jedyni przeciez – wiec Ci dwaj trwaja na raz przyjetych stanowiskach moralnych i innych. Czy to nie piekne? Dwie lilie w odzieniach piekniejszych niz salomonowe, dwa ptaki, ktore nie zbieraja do spichrzy – a Pan karmi je!
      Przepraszam, wzruszylem sie.

  • lundd

    “Na konwencji wyborczej PO w Łodzi 20 września 2007 ów grzmiał, że “skandalem niesłychanie poważnym i polityczną głupotą” jest odrzucenie przez rząd wniosku OBWE o umożliwienie obserwacji nadchodzących, przedterminowych wyborów parlamentarnych.”

    ja tu widzę zasadniczą róznicę: w 2007 chodzilo o zaproszenie misji OBWE PRZED wyborami, a teraz o zaproszenie jej PO wyborach. To co miałaby obserwować, skoro wybory się odbyły? Miałaby ponownie liczyć głosy?

  • testigo

    @ Atticus/ “trwaja na raz przyjetych stanowiskach moralnych”
    No, pojechałeś Waszmość szeeroko…

Leave a Reply