Kategorie

Kalendarz

October 2013
M T W T F S S
« Aug   Nov »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Szkoła nie pomoże

Nowy sondaż zaskakuje. Nie bardzo mu wierzę. Tak, nieco mniej nawet niż wynosi moja średnia, skądinąd dramatycznie niska wiara w sondaże. Przyczynom dawałem wyraz wielokrotnie, dziś się powtarzać nie będę. Intuicyjnie czuję, że nie zdarzyło się nic, co mogłoby odwrócić tegoroczny trend. Możliwe, że PiS już nie rośnie, ale wątpię, żeby znacząco tracił.

Wątpię, ale nie wiem. Nie mogę wykluczyć, że chwilowy rozkład nastrojów TNS zbadał dla “Wiadomości” poprawnie. To nieistotne. Zabawna, ale i żenująca jest reakcja prawactwa. Na blogach tuziny postów o “skandalicznej manipulacji”, z ręki tych samych autorów, którzy wiosną, latem, wczesną jesienią chwalili sondażownie za dobrą pracę. Trudno o lepszy dowód, że dla prawactwa prawdziwy może być tylko taki sondaż, który daje PiSowi wysokie zwycięstwo. Najlepiej bezwzględną większością głosów.

Bracia Karnowscy tę wiarę ubrali dziś w “naukowe” ciuszki. Na szczycie swego portalu powiesili tekst, który wprost zarzuca szefom “W” lizanie d* Donalda Tuska i przedstawia “dowód”:

„Wiadomości” postanowiły „wyciągnąć” z sondażu głosy 36 proc. badanych (tylko tych, którzy pójdą na wybory i wiedzą, na kogą chcą głosować). Matematyka jest nieubłagana, 36 procent z 1000 to jest 360, i właśnie na takiej próbie praktycznie przeprowadzono ten „sensacyjny” sondaż!

Po pierwsze, wielkość próby to liczba badanych. Po drugie, sondażownie różnie opracowują wyniki, często nie podają szczegółów lub media ich nie rozumieją, co sprawia, że porównania mają nikły sens. Na dodatek TNS świeżo zmienił sposób podawania wyników: teraz, poniekąd słusznie, uwzględnia w wynikach tylko zdecydowanych, bo nieobecni nie głosują, zaś kratki “nie wiem” na kartce wyborczej nie ma.

Ale metoda bawadcza ani wielkość próby się nie zmieniły i w tym roku w TNS pkazywały przewagę PiS nad PO. Dwa tygodnie temu było 30:25, a “zdecydowanych” było 44% z próby 963 osób. Także 30:25 przy zaledwie 35% “zdecydowanych” wśród 960 — we wrześniu. W lipcu zaś było 40:34 przy 47% “zdecydowanych” w identycznej próbie.

We wrześniu zatem wynik sondażu oparty był de facto na zeznaniach 336 osób, bo istotnie tylko “zdecydowani” dają podstawy do szacowania wyniku. Wówczas jednak matematyka nie była dla braci “nieubłagana”. Nie podważali wiarygodności badań, pisywali za to o “Platformie na równi pochyłej” i “przebudzeniu Polaków”. I napiszą znowu, gdy tylko, zapewne już na dniach, pokaże się sondaż dający prowadzenie PiSowi. Tu żadna szkoła nie pomoże Bo matematyka (arytmetyka, mówiąc ścislej) ma też służyć sprawie.

PS. Merytoryczny komentarz sondażu nie ma sensu także w świetle wczorajszych wyborów w Czechach. Ponad 30% mandatów zdobyły ufopartie, które jeszcze niedawno nie istniały i których program polityczny jest wciąż nieznany. ODS niemal przestała się liczyć, socjaldemokraci wygrali, ale stracili. Nas w 2015 może czekać coś podobnego: niższe od oczekiwań zwycięstwo PiSu, klęska PO, pojawienie się nowych bytów i potężny chaos na scenie.

18 comments to Szkoła nie pomoże

  • Henryk Nowak

    Panie Krzysztofie, problem w tym, że przy takim opisie wyników błąd standardowy trzeba w zasadzie liczyć dla 360, a nie tysiąca. Prawdą jest też, że takim samym błędem obciążone jest badanie wrześniowe. Taka prezentacja wyników jest już ich interpretacją, prezentacją byłoby: tyle i tyle % z 1000 osób deklaruje głosowanie na partię x, y, z, a tyle % niegłosowanie. Tyle, że wtedy procenty byłyby inne, niż podane w gazetach, choć nie zmieniłaby się “kolejność na mecie”. Spłaszczyłyby się tylko proporcje. Jako socjolog zajmuję się głównie jakościówką, ale z interpretacją wyników ilościowych też muszę mieć nieraz do czynienia i w zasadzie mogę powiedzieć jedno: w badaniach, w których podobny odsetek odpowiada “nie wiem/trudno powiedzieć”, zwraca się uwagę klientowi przede wszystkim uwagę na ten właśnie odsetek. Który sugeruje, że nadzieje lub obawy, jakie mógłby żywić na podstawie rozkładu pozostałych odpowiedzi fundowane są na mocno niepewnym fundamencie. Stąd też biorą się niespodzianki najpierw w exit polls, a potem w rzeczywistych wynikach wyborów. Znaczy, przepraszam, w przypadku tych ostatnich nie ma żadnej niespodzianki. Po prostu ruskie serwery robią swoje.
    Tak na marginesie: rachunek prawdopodobieństwa i badania społeczne to dziedziny, na których Polacy znają się nie gorzej niż na medycynie, ekonomii czy badaniu katastrof lotniczych.

    • Krzysztof Leski

      Tak, sam napisałem, że faktyczną podstawą prognozy jest 360. Ale próba to 960. Gwoli ścisłości, te dane SĄ w opisie badania. I ja przecież nie o tym, lecz o tym, że tak samo było poprzednio i jakoś nie była to “nieubłagana arytmetyka” ani “manipulacja”. Cała reszta Pana uwag jak wyjęta z moich ust – pisałem o tym tuziny razy, odkąd prowadzę bloga, a więc od 2006, tu napisałem, że powtarzać się nie będę.

      • Henryk Nowak

        Cóż, znaczna część tych, którzy czy to zawodowo, czy z bezinteresownej pasji wypowiadają się na tematy polityczne, cierpi na coś, co ja u mojego psa zdiagnozowałem jako selektywny zanik słuchu. Komunikat “micha” lub ” na spacer” zostanie dosłyszany z kilometra (oczywiście trochę metaforyzuję…), choćby wypowiedziany szeptem, a głośno wykrzyczane “do domu” powoduje sumienniejsze niż przed chwilą wetknięcie nosa w trawę i oddalanie się niny-nic-nie-mówiącymi zakosami.

        • Krzysztof Leski

          U kotów to zjawisko jest znacznie wyraźniejsze.

          • Henryk Nowak

            Wiem, w czasach licealno-studenckich hodowałem. Później nabyte uczulenie na kocią sierść ograniczyło nieco moje pole obserwacji. Ale psy dzielnie trwają na posterunku i wspierają mnie w mojej aktywności zawodowej. Całkiem zgrabnie potrafią inspirować teoretyczny namysł nad naturą ludzką oraz specyfiką ludzkich zachowań społecznych.

            • Krzysztof Leski

              “Hodowałem”? A fe. To one raczyły mieszkać z Panem. Jestem zupełnie zwariowanym kociarzem i na tym blogu trzeba uważać na słownictwo kotów dotyczące. Nie wolno ich obrażać, tak, jak ludzi :)

              Psy chyba trochę można ;)

    • Sorbifer

      > Tak na marginesie: rachunek prawdopodobieństwa i badania społeczne
      > to dziedziny, na których Polacy znają się nie gorzej niż na medycynie,
      > ekonomii czy badaniu katastrof lotniczych.

      E tam. Ja na ten przykład nie znam się wcale. Statystyka, prawdopodobieństwo i inne tam jakieś procesy stochastyczne są mi obce. I to stwierdzając, oznajmiam zarazem, że moje pięć lat pepetu poszło w pi…

  • partyzant

    “Możliwe, że PiS już nie rośnie, ale wątpię, żeby znacząco tracił.”

    A gdzie empirycznie sprawdzono do jakiego pułapu urosła/z jakiego spadła, jakakolwiek partia od 2011?

    Referendum w Warszawie, jest kompletnie niereprezentatywne dla reszty Polski. Jeszcze bardziej wszystkie regionalne (szczególnie Podkarpackie) potyczki.

    • Krzysztof Leski

      Nigdzie. Napisałem, że to tylko moja intuicja, podparta oczywiście ograniczoną wiarą w sondaże.

      • partyzant

        btw

        Pamiętam Pana notkę na początku kariery Kubicy w rajdach samochodowych. W pierwszych startach, gdy nawet osiągał bezpieczną przewagę nad rywalami w swojej klasie, trwonił ją nie kończąc rajdów, gdy jechał zbyt ryzykownie, choć wystarczyło pilnować pozycji.

        Czytam dzisiejszą relację z rajdu Hiszpanii. Okazuje się, że Kubica szybko uczy się specyfiki rajdów.

        Jak Pan myśli, ma szanse w najwyższej klasie WRC?

        • Krzysztof Leski

          Wróżenie z fusów, bo to zależy od stajni. W dzisiejszej, kadlubowej WRC więcej zależy od niezawodności wozu niż umiejętności kierowcy. Citroen znacznie ogranczył wydatki na rajdy, więc nie sądzę, by ktokolwiek w C3 WRC mógł dziś sprostać Volkswagenom. Których przed chwilą w ogóle nie było. Nagle zrobili budżet, z dnia na dzień zbudowali zespół i wygrywają.

  • niestety gdy chodzi “o sprawę” mało rzeczy pomaga… Może zimny prysznic w dowolnej postaci…

Leave a Reply