Kategorie

Kalendarz

October 2013
M T W T F S S
« Aug   Nov »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Podglądacze

Pachnie nowym skandalem. Polska na pasku Rosji. Pewien nasz znajomy oburzył się nagle, że rosyjska ambasada w Warszawie stoi tam, gdzie stoi.  W efekcie Rosjanie “mają wszystko na talerzu“:

nawet bez specjalnie wybitnego sprzętu mogą słuchać, co polski prezydent robi u siebie w domu, a premier w pracy

Może i mogą, nie wiem. Ale wiem, że geograficzna bliskość ma do tego niewiele. Autor ma rację, że Rosjanie mogą zaglądać w niektóre okna budynków MON. Te jednak oddzielają ambasadę od KPRM, której z ambasady nie może być widać. To samo dotyczy Belwederu: zasłania go skarpa.

Może naiwnie wierzę, że MON, świadome sąsiedztwa, podjęło kroki zaradcze. Autor naturalnie tej wiary nie ma. Przeciwnie, zakłada nie tylko, że Rosjanie łatwo nas podsłuchują, ale także, że

może prezydentowi i premierowi to wcale nie przeszkadza.

Autor oczywiście nie miał podobnych obaw ani podejrzeń w latach 2005-2007, choć geografia była wtedy niemal identyczna poza tym, że prezydent nie mieszkał w Belwederze. Ale nic to. Ja zresztą nie o tym głównie pisać chciałem, lecz o tej konstatacji autora:

Ambasada Rosji jest położona tak, jak chyba żadna placówka dyplomatyczna na świecie – w samym centrum państwowości innego kraju.

Cóż, ambasady z samej definicji od zarania dziejów stawiano “w samych centrach państwowości innych krajów”. W Paryżu w promieniu 500 metrów od ambasady Rosji są trzy ministerstwa, a z ambasady USA do Pałacu Elizejskiego dużo bliżej niż Rosjanie u nas mają do Tuska. Ambasada USA w Londynie niemal sąsiaduje z Buckingham Palace. W Berlinie Amerykanie urzędują okno w okno z Reichstagiem, Rosjanie siedzą o krok dalej. Itp., itd., itp., itd….

Niechże jasnym będzie, że Rosji nie ufam, część obaw autora podzielam, choć wątpię, czy Moskwa może “nawet bez sprzętu” podsłuchiwać czy podglądać polskich dostojników, a także w to, że tym ostatnim “to nie przeszkadza”. Ale, powtórzę, mój tekst jest raczej o czymś innym: o niezachwianym przekonaniu krytyków przeróżnych polskich zjawisk, że to niby tylko u nas, że “nigdzie w cywilizowanych krajach”.

“Jak chyba żadna na świecie”, napisał autor. Czasy mamy takie, że wystarczy w to wierzyć, by to ogłosić publicznie i natychmiast zyskać wielu zwolenników. Nie szkodzi, że trzy minuty guglania wystarczyłyby, aby się przekonać, że to g*.* prawda.

10 comments to Podglądacze

  • Horatio

    Po prezentacji Cieszewskiego, naród gremialnie rzucił się analizować zdjęcia satelitarne. W końcu, jak przekonywał sam prelegent, wystarczy do tego darmowy Microsoft Paint.

  • partyzant

    Przecież guglanie zaprzeczyłoby i obaliło głupią tezę.

    Jeśli fakty przeczą bzdurnym poglądom tym gorzej dla faktów.

    Gdyby na jaw nie wyszedł skandal na linii USA sojusznicy, to pies z kulawą prawacką nogą nie zainteresowałby się lokalizacją ambasady Rosji.

  • Jak Rosjanie (czy ktoś) będzie chciał podsłuchiwać metodą “zbliżeniową” to sobie mieszkanie w bliskiej okolicy wynajmą albo samochód postawią. No chyba, że “sprzęt” jest wielkości cyklotronu…

  • miab

    Czy chodzi o to że Amerykanie podsłuchują nas (co to się ostatnio wypskło) że szczery miłości, a rrruskie z nieposkromiony nienawiści do (wszystkiego co Wolskie) i to dwa razy wiency.
    Czy też o to ze komoruskieputinotuskie zdrajce i zaprzańce chcom być przez enkawude podsłuchiwane, a dokładniej som zdalnie sterowane kablami z kremla przez Władimira.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Jak widać przekonanie o tym, że jesteśmy pępkami świata nadal pokutuje u nas. W złotym wieku Rzeczpospolitej wszystkie przysłowia rzymskie o naturze ludzkiej zostały przerobione na przysłowia o Polakach (na przykład „mądry Polak/człowiek po szkodzie”). Tak już mamy.

    Natomiast zabawne jest to oburzenie świata, że amerykańskie służby pracują. Przecież po to są by podsłuchiwały, a zwykli obywatele mają znacznie mniejsze znaczenie, niż przywódcy… Zatem jak podsłuchiwać, to najlepiej przywódców, a jeszcze lepiej tych, co za nimi stoją.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply