Kategorie

Kalendarz

October 2013
M T W T F S S
« Aug   Nov »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Pani ekspert

Żal, rozpacz — rozumiem. Ale jak daleko ma prowadzić? Jak długo można folgować emocjom? Ile kretynizmów wprowadzić do “dyskusji publicznej”? Czy naprawdę media mają wszystko to raportować bez komentarza?

Pani Małgorzata Wassermann raczyła oznajmić, że uderzając w wieże WTC samolot “przeciął metalową konstrukcję”, trudno więc wierzyć, że w Smoleńsku brzoza przecięła skrzydło. Jest oto kolejny motywowany traumą po stracie najbliższych ekspert od lotnictwa i katastrof.

Pominę dyskusję o konstrukcji WTC, o tym, czy dźwigary miały akurat zapewnić wysoką wytrzymałość na udar boczny. Zauważę tylko, że uderzające w wieże boeingi leciały, według różnych ocen, trzy- lub nawet czterokrotnie szybciej niż przydencki Tupolew. Energia ruchu rośnie zaś z kwadratem prędkości, zatem boeingi były pociskami 10-15-krotnie potężniejszymi niż Tu154M. Już tylko to sprawia, że o porównaniach nie ma nawet mowy.

Od wielu miesięcy smoleńskie sensacje spływały po mnie gładko. Ostatni wzrost natężenia publikacji kretynizmów (słowa pani Wassermann to jeden z tuzinów) sprawia, że znów mam serdecznie dość. Zaprawdę Smoleńsk na dekady zatruł życie publiczne, o politycznym nie mówiąc.

104 comments to Pani ekspert

  • lchlip

    Pani Wasserman powiedziała: “gdzie samolot wleciał do budynku i w jakimś sensie z niego wyleciał”. To przypomina w jakomś sensie i brzozę której nie było.

    Zgadzam się z Panem iż to co się dzieje obecnie w tej sprawie przechodzi wszelkie granice. Wydawało mi się jeszcze rok temu iż kulminacja wtedy nastąpiła. Myliłem się, będzie jeszcze gorzej. Jest to “pocisk niekontrolowany” idący swoim nieobliczalnym torem i niszczący dogłebnie jakiekolwiek standardy logicznego myślenia. Trucizna rozlewa się i nie ma mądrych do wynalezienia odtrutki. Jeżeli nawet prof. Kleiberowi ręce opadają to pozostaje pusta arena dla szarlatanów, cyników, oszukujących w dobrej wierze i demagogów. I dziwię się że nawet Kaczyński, jak się wydaje, stracił kontrolę nad rozwijającum się pod kierunkiem Macierewicza smoleńskim szaleństwem.

  • Atticus

    O – to jedna z tych notek, z ktora nie zgadzam sie drastycznie. Ze slownictwem, z wektorami emocji, z wrazliwoscia aktywowana kompletnie inaczej niz moja.

    Z kalkami. Z kliszami.

    Zgodze sie z tym, ze zatrul. A czy na dekady – nie wiem.

    • Krzysztof Leski

      Słownictwo? Wektory emocji?

      Co budzi Pański główny sprzeciw? Wzór energii kinetycznej?

      Gdzie tu są kalki i klisze?

      • testigo

        @ Krzysztof / Małgorzata Wassermann
        Obaj wiemy, że trudno się rozmawia z osobą zapłakaną.
        Myślę, że tak jak w sądzie: tam akt oskarżenia, tu – ból, usprawiedliwiają wszystko.

        Akt oskarżenia – to kategoria prawa.

        Ból – to kategoria moralna. Nie psychologia.

  • Atticus

    Slownictwo: kretynizmy, trauma, emocje, sensacje.

    Wektory emocji; mnie – co innego w sprawie Smolenska przeraza, wnosze, ze co innego, bo nie zauwazylem tych rzeczy wyartykulowanych u pana.
    Byc moze pana tez przerazaja. Z jakichs wzgledow pietnuje wszakze co innego.

    Wzor energii kinetycznej nie budzi moich najmniejszych emocji. W obszarze energii kinetycznej – powiedzialbym, ze Tupolew mial ciagle wystarczajca, zeby przeciac drzewo. Przyblizenie, jakiego dosc bezwiednie uzywa Wassermann, jest uwazam lepsze niz drobiazgowosc, jakiej pan sie domaga. Tak – boeingi mialy wieksza energie kinetyczna, niz TU – ale i boeingi i Tu mialy chyba na tyle wystarczajaca, zeby uciac drzewo i nie urwac przy tym skrzydla. Prosze zatem nie udowadniac tezy, ze boingi mialy wieksza niz TU, ale moze raczej skupic sie na tym, czy TU mial – a czy moze nie mial – wystarczajacej.

    Kali – klisze:
    prezydencki Tupolew, motywowany trauma (ja bym sie nie podjal oceniac, kto z rodzin ofiar jest straumatyzowany, a kto nie),

    To wlasciwie nawet inna kategoria – i nie potrafie jej nazwac:

    “Czy naprawdę media mają wszystko to raportować bez komentarza?”

    Jakie media? Co raportowac? Kto to jest media? Z jakim komentarzem?
    Komentarzem Turowskiego? Sikorskiego? Laska? Olejnik? Slapka? Skadninad niezlego dziennikarz muzycznego Bartka Chacinskiego? Durczoka?

    Otoz, cos panu umknelo, oni jak najbardziej komentuja.

    • Krzysztof Leski

      Pan wybaczy, tracimy wspólny język. Mocne słowa? Tylko kretynizm to dość mocne słowe. Trauma, emocje, sensacje – to zwykłe rzeczowniki. Nie zawierają oceny, to nie “zdrada” czy “zaprzaństwo”.

      “Drobiazgi”? Rząd wielkości różnicy energii to nie jest drobiazg, to oznacza właśnie kretynizm w porównaniu.

      Pan “powiedziałby”, że Tupolew mógł przeciąć brzozę. Ja nie wiem. Nie oceniam tu katastrofy. Oceniam argumenty.

      “Prezydencki tupolew” – co tu jest kliszą???

      Trauma – naprawdę niewłaściwe słowo w kontekście rodzin ofiar?

      “Komentują”? Ani w tvn24, ani na gazecie.pl nie ma śladu polemiki ze słowami Wassermann.

      Sorry,.powtarzam, tracimy wspólny język. Zupełnie przestajemy sie rozumieć.

      • Atticus

        Kretynizm bezspornie mocny. Reszta to psychoilogizowanie. Czy nie czuje pan, ze zaatakowal wypowiedz Wassermann na gruncie fizyki, ale nie odmowil pan sobie – gorzej – uwazam, ze wlasciwie zdyskontowal sens tego wpisu – w psychologizowaniu? Jak silny jest w spoleczenstwie resentyment zabicia tezy, sugestia – ze to emocje, trauma, sensacje?

        Co jest mianowicie sensacja? Dla mnie sensacja jest to, ze np. ktos byl bez majtek, albo sie upil i rozbil komus glowe.

        Alez ja nie mowie, ze nie drobiazg – takowoz za niedrobiazgowa chcialbym uwazac nadwyzke energii kinetycznej pomiedzy tym, co jest potrzebne do przeciecia brzozy, a tym, co juz by nie starczylo. Zatem – ja nie powiedzialem, ze moglby. Ale pan zdaje sie nie powiedzial, ze nie moglby.

        Nie znajdzie pan nigdize wyrazonego przeze mnie stanowiska, co uwazam za przyczyne katastrofy. Bo nie wiem. Uwazam wszakze, ze polajanie pani Wassermann wzbogacaloby mnie srednio o wiedze.

        Zwrot prezydencki tupolew stal sie klisza. Tupolew nie byl wystarczajaco prezydencki podczas wylotow na szcyty, stal sie w kontekscie naciskow i zdejmowania odpowiedzialnosci z kancelarii PDT.

        Trauma – nie wiem, czy wlasciwe. Przyjalem zasade nie komentowania wypowiedzi rodzin ofiar (wyjawszy J. Kaczynskiego), czy dotyczy to pani Kurtyki, czy np. pana Deresza. Po prostu nie. I nie wiem tez, czy Wassermann mowi pod wplywem traumy z 10 kwietnia, czy innej jakiejs zwiazanej z tym, ze jeden, drugi czy 50 gnojek pusci grepsa. Tu akurat, i z ta wypowiedzia stawialbym na drugie.

        Nie ma sladu polemiki – byc moze sie pojawi, a byc moze nie. Tam w ogole malo kto ze soba polemizuje.

        Nie uwazam, ze tracimy wspolny jezyk, natomiast rozchodza sie nasze wrazliwosci. Napisalem, ze nie wiem co sie stalo w Smolensku. Natomiast dosc dobrze widze co stalo sie w Polsce.

        • Krzysztof Leski

          Sensacje to zdarzenia/informacje, które mocno zaskakują. Tak, były ich tuziny w ostatnich tygodniach i to właściwie fakt, a nie ocena. Jak choćby rzekome złamanie brzozy 5 dni przed katastrofą. Itp. itd.

          Wciąż nie rozumiem, dlaczego oparty na prawach fizyki sprzeciw wobec tezy p. Wassermann nazywa Pan “psychologizowaniem”.

          “Prezydencki tupolew” to oczywiste potoczne określenie samolotu, którym leci prezydent. Nigdy nikogo to nie raziło, nikt przeciw temu nie protestował, bez względu na to, że formalnie samolot był w gestii KPRM, a raz go prezydentowi odmówiono.

          Aż do Smoleńska, kiedy to nagle prawactwo postanowiło dowieść, że Lech Kaczyński nie miał na nic wpływu, zatem nazywanie samolotu “prezydenckim” uznało za obraźliwe. To czysta paranoja.

          Owszem, komentowanie wypowiedzi rodzin ofiar nie jest dobrym pomysłem. Niemal nigdy tego nie robiłem. Dziś moja prywatna miarka się przebrała.

          A o tym, co się stało w Polsce, istotnie moglibyśmy długo. I bez skutku, niestety.

          • Atticus

            Czy mocno zaskakuja? Pewnie tak. Czy sa prawdziwe – nie wiem. Ale wiem, ze nie stawiam im kryterium tego “zeby mocno nie zaskakiwaly”.
            Tu zgoda – rzekome.

            Nie. Sprzeciw wyrazilby sie zadowalajaco twierdzeniem, ze p. Wassermann sie myli, bo EK TU jest mniejsza, czy wielokrotnie mniejsza od EK Boeinga.

            Nie trzeba miec traumy, byc sensatem rozemocjonowanym – zeby nie miec pojecia o fizyce.

            eee, ja myslie – ze razilo.

            “Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale na język trzeba uważać. Siła medialnego chóru, jeśli rządowy pijarowiec pouczy jego uczestników esemesem, jaką frazę mają wbijać ludziom w podświadomość, jest potężna. Wystarczy chwila nieuwagi i zmanipulowane słowo wczepia się nam w mózg jak kleszcz. Sam parę razy powtórzyłem określenie „prezydencki tupolew”, a przecież nigdy takich w Polsce nie było, tupolew był rządowy i to rząd ponosi odpowiedzialność, którą taka drobna manipulacja z niego zdejmuje. Bardzo przepraszam.
            Autor:
            Rafał A. Ziemkiewicz, GP

            To co? kubanskie wiezienia w Guantanamo?
            Skwitowanie okreslania mianem prawackiej paranoi przenosi nas do pkt. 1 patrz sensat, wariat, paranoik.

            Dzis sie przebrala panska miarka? Dedykuje odysowi. AD. 2013, 22.10 po tym jak M. Wassermann wykazala sie ignorancja w zakresie przyblizen energii kinetycznej w modelu Newtona miarka K. Leskieo w sprawie pomylek, przeinaczen, polprawd i klamstw nt. katastrofy smolenskiej sie przebrala. Czy to oddaje istote sprawy?

            Mysle, ze az tak daleko w ocenie skutkow sie nie roznimy.

    • @Atticus
      “Prosze zatem nie udowadniac tezy, ze boingi mialy wieksza niz TU, ale moze raczej skupic sie na tym, czy TU mial – a czy moze nie mial – wystarczajacej.”

      Sęk w tym, że porównanie, który z samolotów ma większą energię kinetyczną — ten lecący z prędkością 250 km/h, czy ten lecący kilka razy szybciej — jest łatwe dla każdego. Nie wymaga żadnych eksperymentów ani badań. Analogia między Tu pod Smoleńskiem i uderzeniem Bo w WTC jest fałszywa i widać to gołym okiem.

      Odpowiedź na pytanie, jakie parametry musi mieć zderzenie płatu Tu-154 z drzewem, aby w po tej kolizji skrzydło nadal było całe — wykracza poza możliwości Pańskie, Krzysztofa Leskiego i niejednego dobrze wyposażonego naukowca.

      Intuicja (wsparta obrazkami z mediów) podpowiada, że płat skrzydła przy odpowiedniej prędkości i kącie natarcia może ściąć jakieś drzewo. Jednocześnie ta sama intuicja wsparta obrazkami z kronik wypadków, podpowiada, że nawet całkiem solidna maszyna, w rozmiarze samochodu, po uderzeniu w drzewo z prędkością ponad 200 km/h, może się dosłownie rozedrzeć. Nawet jeśli drzewo przy tym zostanie ścięte, to maszyna dalej nie przemieszcza się w jednym kawałku.

      Leski napisał, że energia uderzenia Bo w WTC była wielokroć większa niż skrzydła Tu w zderzeniu z drzewem i to wykazał, odwołując się do znanych faktów (prędkość, masa), oraz prostego wzoru fizycznego.

      Pan twierdzi, że nie o tym trzeba pisać, ale o tym, czy energia skrzydła Tu była wystarczająca do ścięcia drzewa. Łatwe do wykazania? Proszę więc wykazać. Jaką mamy wiedzę, jakich należy dokonać wyliczeń. Do dzieła!

      Potrafi Pan policzyć te wszystkie siły, które tam działały? Proszę bardzo. Ale samą intuicją i wrażeniami daleko nie zajedziemy. Można tu dodać, że choć obecnie modelowanie komputerowe jest bardzo zaawansowane, to jednak nadal zachowanie samochodów podczas zderzeń jest weryfikowane w bardzo licznych testach zderzeniowych. Choć przecież ruch pojazdu w takiej kolizji jest znacznie prostszy: np. zawsze przebiega w płaszczyźnie poziomej i przeciążenia, jakim podlega maszyna są do momentu samego uderzenia pomijalne. A w lotnictwie — przeciwnie.

      Poza meritum — mam wrażenie (a nie mam czasu klikać w historii bloga, aby je zweryfikować), że kolejny raz zjawia się Pan z pouczeniem, że Autor nie powinien zajmować się tym, czym się zajmuje, lecz rozstrzygać problemy zupełnie inne. I chyba nie jest to pierwszy raz, gdy Pan ma już wyrobione zdanie na taki zupełnie inny temat i — bez cienia dowodów — szafuje Pan własnymi tezami, jakby były one łatwo sprawdzalnymi i potwierdzonymi faktami.

      • Atticus

        Ale o czym rozmawiamy, jesli wrak jest w Rosji?

        Wiec jesli wrak jest w Rosji, to zdaje sie, ze zostaja nam materialoznawcy.

        Nie, nie pouczam nikogo, a nawet jesli – to pan poucza mnie, ze ja pouczam K. Leskiego.

        O cieniach dowodow, i moim wyrobionym zdaniu zmilcze.

      • eumenes

        Panie Odyssie,
        rzecz chyba w tym, że słowa wdowy są tylko słowami wdowy – prawdziwym skandalem jest natomiast to, że czynniki oficjalne które mają do dyspozycji nieograniczone zasoby, władzę i możliwości działania – wypowiadają się w podobny sposób i w podobnym tonie. O brzozie słyszeliśmy od początku – a teraz nagle wszyscy się zastanawiają czy ona tam w ogóle była? Przecież to jest żenujące z każdej strony… nikomu na niczym nie zależy, nikt nic nie wie i nikomu się nie chce sprawdzić.

  • Horatio

    @Atticus A przepraszam, czy w Pańską teorię, że TU miał wystarczającą energię, żeby ściąć drzewo, to mam uwierzyć na podstawie eksperymentu z puszką RedBulla, czy może jakiś wzór Pan przytoczy – bo mając do wyboru wzór Leskiego i puszkę Macierewicza, mój rozum wybiera wzór.

    Poza tym, jakim prawem Pani Wasserman, a za nią Pan, twierdzicie, że tam była brzoza – przecież udowodniono bezspornie, że 5 dni wcześniej ktoś na nią wlazł i ją ściął. A ja nawet wiem kto i po co – ścięli ja terroryści, mając wiedzę, że dokładnie tamtędy przeleci TU, tuż przed ekspolozją ładunków, umieszczonych w skrzydłach, więc ścięta brzoza posłuży do stworzenia kłamliwego tłumaczenia, że to kolizja z nią stała się przyczyną upadku samolotu.

    • Atticus

      W moja teorie, ze mial wystarczjaca, zeby sciac drzewo wierzyc pan nie musi. Rozumujac podobnie jak Leski, zeby uwidocznic, nie to – czy moze, czy nie moze – ale to, ze cos innego to na pewno cos innego – sugeruje panu uderzyc w brzoze glowa. Nie zetnie jej pan, to zareczam. Ale moze sie przejasni.

      Po kolei:
      To nie wzor Leskiego, ale rownanie, jakie w moich czasach poznawalo sie w klasie 6 szkoly podstawowej, a moze i w 5.
      Jesli panski wybor – to wybor pomiedzy “rownaniem Leskiego”, a puszka Macierewicza – to ma pan dosc ubogi zestaw mozliwosc.
      Po drugie, dlaczego akurat przeciwstawia pan sobie te dwie sprawy, a nie powiedzmy ciagniki rolnicze i cerkiewne ikony?

      Reszta to gadulstwo.

  • Jeśli o mnie chodzi, to rodziny ofiar jestem w stanie jakoś po ludzku zrozumieć choć z coraz większym trudem…

    Ale jak np. słyszę dziennikarza , który ze srogą miną stawia tezę , że nie wszystkim rodzinom ofiar zależy na “poznaniu prawdy” to krew mnie zalewa… Jeśli np. na potrzeby udowadniania iż był to zamach przyrównuje się samolot do parówki to albo twórca tego porównania odleciał na maksa albo wie , że mówi do tych którym “dziwić się nie kazano” ….

    A politycy ? Jedni, jak wszystko wskazuje na to uważają, że sprawdzenie tego czy zrobiono coś żeby taka katastrofa nie mogła się już wydarzyć jest za mało pasjonujące , a drudzy na których ten obowiązek ciąży są zachwyceni , że jest ktoś taki jak Macierewicz bo zwalnia ich od odpowiedzi na trudne pytania…

  • Horatio

    @ Atticus – W Pańskiej propozycji, abym uderzył głową w drzewo dostrzegam zarówno wyraźny wektor emocji, jak i obecność kalki, a nawet śladowe ilości klisz. Z drugie strony nie mogę się oprzeć i nie zapytać, czy wiedzę o zbawiennym wpływie kontaktu głowy z drzewem zdobył Pan empirycznie, czy też był Pan uprzejmy przeprowadzić eksperyment myślowy?

    • Atticus

      Swietnie pan dostrzega. Jest pan kpiarzem, i to nawet urocze. Gubi pana kpienie z rzeczy, ktore panska umyslowosc na dzis dzien przewyzszaja.

      Powiem zatem tak – rozumiem, ze estetyczne przeslanki decyduja o tym, ze nic co powie Macierewicz do pana nie dotrze. I to silny czynnik w polskiej polityce – eksploatowany prez PO, PIS, ale i samego Macierewicza.

      • Horatio

        “Urocze” to jest Pańskie twierdzenie, że coś przewyższa moją umysłowość. Uwielbiam podobne sytuacje, gdy najpierw pucza Pan Leskiego w kwestii drastycznego słownictwa i wektora emocji, by chwilę później, z gracją baletnicy, samemu przejść do kwitowania cudzego wpisu słowami o uderzaniu głową w drzewo, bądź o niskich kwalifikacjach umysłowych rozmówcy. A wszystko to w przeświadczeniu o własnym, wysokim poziomie estetyki.

        I zero merytorycznego argumentu. Zero faktów. Sam słowotok.

        • Atticus

          Ale ja pouczam K.Leskiego w kwestii drastycznosci slownictwa o katastrofie. A panski wpis kwituje w kontekscie panskich kpin. Zrozumiale?

          Nie mam zadnych przeswiadczen, co do wlasnego poziomu estetyki.
          Powiedzialem panu raz o rzeczach, ktore albo pan przewyzaszaja, albo pan przed nimi umyslnie kuca – ocena merytorycznosci, oraz roznica pomiedzy faktami i interpretacjami tez do tego zbioru naleza.

          • Horatio

            Teraz rozumiem, czemu Pana argumenty przewyższają moją umysłowość. Ja po prostu kucam. Na szczęście są w tym kraju ludzie, jak Pan, którzy mają odwagę stać wyprostowani.

            • Atticus

              Nie ma mnie w tym kraju.

              Skoliozy nie mam.

              Chwile wyzej zarzucil mi pan zero argumentu merytorycznego. Potem zauwazyl, dlaczego owo zero pana przewyzsza. Pan juz jest naprawde blisko zrozumienie istoty, tego co tu nagadal.

  • Ufka

    Nie lubię pisać notek na ten sam temat, ale mnie zmuszacie. Nie będzie o energii kinetyczne, nie będzie o zamachu. Ne lubię powoływać się na sondaże, ale(TNS OBOP w kwietniu 2013)”52 procent respondentów uważa, że wciąż nie znamy przyczyn katastrofy smoleńskiej. Natomiast 34 proc. jest zdania, że tragedia w Smoleńsku została już wyjaśniona, 14 proc. nie ma zdania w tej sprawie” No cóż – ja też po prostu nie wiem

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Jeśli uznamy, że osoba wypowiadająca się jest pod wpływem traumatycznych przeżyć, to nazywanie jej wypowiedzi, braku argumentacji itp kretynizmem, jest co najmniej nieeleganckie.

    Nie trzeba być ekspertem lotniczym, by dostrzec, że władza w sprawie wypadku na kartoflisku pod Smoleńskiem kręci. Zatem to, że rodziny ofiar tej tragedii próbują znależć jakieś sensowne wyjście z sytuacji i wyjaśnienie tego co się stało i co nadal się dzieje, jest zupełnie naturalne. Ponieważ rodziny ofiar nie są ekspertami, nie ma większego sensu oczekiwać od nich racjonalnych wyjaśnień. Wyjasnić sprawę powinni eksperci rządowi. Niestety oni zajmują się produkcją bajek i dyskredytowaniem ekspertów konkurencyjnych.

    Nie wiem, z jaką prędkością leciały samoloty, gdy dochodziło do katastrof. Nie interesuje mnie to. Natomiast stawanie po stronie ludzi winnych co najmniej zaniedbań, a być może doprowadzenia do katastrofy jest dla mnie moralnie wątpliwe. Ja wolę stać po stronie ofiar, nawet jeśli są nielogiczne i nieprzekonujące w swoich teoriach.

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    Jerzy Maciejowski

    • Krzysztof Leski

      Kłopot w tym, że ja nie widzę “kręcenia”. Widzę błędy. To różnica, która sprawia, że nie zdołamy się dogadać, bo Pan widzi usprawiedliwienie ataków drugiej strony, ja nie.

      Zaniedbań przed lotem było mnóstwo. Jak przed każdym. Źle, ale Pan widzi tu przyczynę katastrofy, ja niekoniecznie. Znów różnica, która sprawia, że nie ma dalszej dyskusji.

      ALe prędkości są znane. Oba boeingi leciały grubo powyżej dopuszczalnej na takich wysokościach, nawet ponad 500 węzłów wg NASA. Tupolew – 140 węzłów. Nie, nie jest moralnie wątpliwe powołanie się na te liczby, gdy ktoś pomijając je próbuje dowieść, że nie mogło być tak, jak było. Nawet, gdy jest to rodzina ofiary.

      • Ufka

        Dziwne, że ulało ci się właśnie teraz. Czyli wg ciebie rodziny mogą mniej niż eksperci? Bo wg MAK i komisji Millera brzoza została złamana na wysokości ok 5 metrów. Wg NPW na wysokości 6,66m Różnica podobno z powodu “zmiany ukształtowania terenu” To znaczy co? Wykopano ziemię spod brzozy i korzenie wiszą w powietrzu?
        O kłamstwie Osieckiego już nie wspominam (on też mierzył brzozę). Kiedy go na tym przyłapano w Salonie tłumaczył się “eksperymentem na blogerach”
        Ty go wtedy broniłeś – pamiętasz?

        • Krzysztof Leski

          Nie, te niewielkie różnice wysokości mnie nie ruszają. Rusza mnie coś innego – Twoja rzekoma pamięć. Otóż ja nie pamiętam, bo go wtedy nie broniłem. Zanim napiszesz kolejną tego typu bzdurę, sprawdź.

          • Ufka

            Wtedy -tak. Ale wcześniej jak najbardziej.
            http://krzysztofleski.salon24.pl/268363,osiecki-bierze-na-klate
            I naprawdę nie ruszają cię te “minimalne różnice” czyli 1,5m?
            A zawsze uważałam cię za szczególarza

            • Krzysztof Leski

              O nie, moja droga. Tak nie będziemy rozmawiać. Ja poważnie – odszczekasz albo nasze relacje będą musiały się zmienić.

              1. Napisałaś: “O kłamstwie Osieckiego… broniłeś go”. Oczywista teza, że broniłem kłamstwa, usprawiedliwiałem je. Ale w 100% fałszywa, bo nie broniłem ani nie usprawiedliwiałem, ani słowem. Działo się to we wrześniu 2010.

              2. Teraz wklejasz tekst ze stycznia 2011, o czymś zupełnie innym, bez odniesienia do tamtej afery. Na dodatek tekst, w którym krytykuję Osieckiego – tyle, że ostrzej krytykuję tekst “Wyborczej”.

              3. Jak widzisz, pozostaję szczególarzem. I nie życzę sobie insynuacji takich, jak w Twoich dwóch komentach.

              • Ufka

                Nie dochodziłam szczegółów, wiem, że broniłeś Osieckiego. Ale tak – odszczekiwanie to chyba jednak o krok za daleko.Nie będę już ci zawracać głowy

                • nocnik

                  na piśmie, żadnej obrony “esperymentu” nie znalazłem. a tak w ogóle, to chyba jakoweś nieporozumienie jest, bo ufko … co to miało znaczyć, czyli co miałaś na myśli pisząc zdanie – “Wtedy -tak. Ale wcześniej jak najbardziej.“?

                  krzysiek, czy aby z tym odszczekiwaniem nie pośpieszyłeś się trochę? rozumiem emocje, ale … nie są one jak sam czesto wykazujesz (statno również) najlepszym doradcą ani usprawiedliwieniem.

  • Atticus

    @ zapluty

    Wpada pan nawet w tak zdawaloby sie dziecinne pulapki.
    Czekam?

  • partyzant

    Odwróćmy Smoleńsk.

    TU 154 spada 7 kwietnia. Ginie Tusk z małżonką, kilku generałów, biskup i ze dwa tuziny posłów i senatorów PO, oraz po kilkoro z innych partii.

    W Polsce wybucha piekło.
    Platforma z miesiąca na miesiąc coraz bardziej radykalizuje się, zarzucając w końcu braciom Kaczyńskim celowe współdziałanie z bliżej nieokreślonymi siłami w celu wyeliminowania głównego konkurenta politycznego. Padają epitety o takiej sile zarzutu i rażenia, że w zasadzie wyklucza to jakikolwiek dyskurs publiczny. Ze zdrajcą i współsprawcą zbrodni się nie dyskutuje, można co najwyżej postawić przed sądem, udowodnić winę i skazać.

    3 i pół roku po katastrofie córka zmarłego Andrzeja Halickiego mówi to, co dziś Małgorzata Wassermann.

    Krzysztof Leski popełnia podobną do tej notkę.

    Przychodzi Atticus i pisze mniej więcej to samo co napisał.

    Oh wait…

    • Atticus

      Andrzej Halicki ma corke?

    • Sytuacja jest przecież nieodwracalna.

      Z jednej strony: 7 kwietnia nic nie mogłoby spowodować upadku samolotu rządowego, nawet atak UFO ani meteoryt, bo wszystkie zastępy czekistów (na rozkaz Putina) i cały polski BOR (na rozkaz Tuska, albo też Putina) dopilnował wszystkiego jak należy. A na przylot Putina i Tuska, znani z wysokich standardów bezpieczeństwa Sowieci, tam w ogóle zamontowali polowy kosmodrom. Pewnie wtedy przycięli drzewa, żeby nie przeszkadzały.

      Z drugiej strony: Partia Miłości (i Rozsądku!) nigdy-przenigdy nie mogłaby wpaść w histeryczne tony. Choćby im wszyscy politycy zginęli w katastrofie, wszyscy jak jeden mąż platformersi natychmiast wykazali by klasę, wysoki poziom i zimną krew, z właściwym sobie zdrowym rozsądkiem przyznając, że wypadki chodzą po ludziach. I że najpewniej sam premier oszalał i kazał rozbić swój samolot, bo przecież znamy teorie psychologiczne, efekt tunelowania itepe.

    • Krzysztof Leski

      @partyzant: sorry, IMHO niesmaczne.

  • widzę , że coraz więcej chętnych do gry w berka…

    • Atticus

      Po co panu to blaznowanie?

      • Wie Pan co ? Proszę, jeśli ma Pan chęć przeczytać odpowiedź, zajrzeć na mój salonowy blog… Proszę wybaczyć szczerość – ale to też o Panu.. to moja czysto subiektywna opinia (nie informacja). Coraz częściej dochodzę do wniosku, że – jak to Pan określił “błaznowanie” – to jedyny sposób na swego rodzaju współistnienie. I pomyśleć , że to ja namawiałem kiedyś, i to nie raz, KL do “uprawiania ugoru” wierząc , że ma to jakiś sens… Wszystko na to wskazuje iz KL w to dalej wierzy a już niestety nie…

        • Atticus

          Dziekuje. Zajrze. I tak bywa, ze zagladam – choc na s24 ostatnio prawie, ze wcale.

          Wydaje mi sie, ze o powaznych sprawach lepiej rozmawia sie na powaznie. Ale nie upieram sie przy tym.

          • słusznie … ale “dziecięce pułapki” też poważnej rozmowie nie służą…
            Gdy pytam czy nie odróżnia Pan “informację” od “opinii” to nie dlatego by wykazać swoją “wyższość” ale by łatwiej było nam ocenić stosowność wypowiedzi dziennikarskiej. Bo tak jak robi to KL w tej notce przywołując wzór na energie kinetyczną , musimy znaleźć jakiś wspólny, niemalże niepodważalny, punkt odniesienia dla naszych ocen. A w przypadku oceny np. jakości mediów takim punktem odniesienia jest m.in. rozróżnienie informacji od opinii… Pomijam już komentarz KL o niedopuszczalności oceny intencji przez dziennikarza…
            I tylko tyle…

            • Atticus

              To troche jeszcze co innego. Widzi pan – te gadki, ze informacja, to dokladnie spirala odejscia od tego co istotne. KL szuka na gruncie fizyki czegos co falsyfikuje sady nt. Smolenska. To zupelnie niezly sposob. Ale ma wady. Jakie?
              Moim zdanie takie, ze wierszem mozna mowic do zony, ale nie w pracy. Slowa takie jak mlotek, kielnia, excel sa z kolei dobre w pracy, ale nie w lozku. Czlowiek mowiacy o objawieniu w kosciele jest na miejscu. Na wykladzie mniej. Choc to moze byc ten sam czlowiek.

              Dlatego, choc pewnie jest to niemile widziane, walcze na tym blogu z atrofia uszu na to czym jest i jakim jezykiem mowi polityka.
              Slowa Wassermann to nic w porownaniu do slow np. p.Kopacz – nad niewystyglymi jeszcze cialami ofiar – o przekopaniu ziemi na 1 metr w glab. Mowiac brutalnie – tamto byl to wjaz najgorszej propagandy w obawie o rodzaca sie refleksje – p. Kopacz przywracala dawny rzeczy bieg.Nie ona jedna.

              KL pisze w odpowiedzi J. Maciejowskiemu – “ja nie widzę “kręcenia”. Widzę błędy.” Powiem tak – nie widziec krecenia wladzy po katastrofie jest jednak przejawem pojeciowej ekstrawagnacji. Jesli ktos uczciwie mowi, ze nie widzi, to nie widzi.
              Wiec gdybym powiedzial nie widze zadncyh ulomnosci po stronie powiedzmy zespolu Macierewicza? No i co? No nie widze.

              Ale prawda jest taka, ze widze – chocby wspomniany Ronda. Tyle, ze nie przyjezdza nigdy Anders na bialym koniu morlanosci, lub bialym koniu fizyki – a polityki. A ten nigdy bialy nie jest.

              • widzi Pan co innego jest dochodzenie do ustaleń w oparciu o akceptowalne przez obie strony definicje a co innego licytacja na “wrażenia artystyczne” . Nie ma obiektywnych kryteriów oceny czy gorszym jest sugerowanie iz premier RP zdradził i z Putinem przygotował zamach czy wypowiedź tego czy innego polityka koloryzującego (in plus czy in minus) sposób reakcji Państwa na Katastrofę. Wg mnie, wg mojej subiektywnej skali świństwa, to pierwsze jest bardziej wredne i destrukcyjne. Pan ocenia to inaczej. I tu możemy zagadać się na śmierć …

                • Atticus

                  Janse, tylko – ze strona rzadowa z tych definicji kpi. Przekonuje pana szef MSZ smsujacy albo orzekajacy, ze wrak to nie dowod? Tylko w Polsce. Albo prezydent, arcybolesnie prosty?

                  Po pierwsze – mysle, ze kryteria by sie znalazly. Nie mam pretensji do tych, ktorzy uwazaja, ze J. Kaczynski uruchamiajacy takie sugestie przekracza dopuszcalna dla nich granice. Mam pretensje do tych, ktorzy slowo zdrada i zaprzaniec wyegzorcyzmowali.

                  Po drugie, slowa, slowa, slowa. Jarosla powiedzial. Jaroslaw wykrzyczal, Jaroslaw wymilczal. W tym czasie druga strona nieprzerwanie konsumowala wladze, tym zachlanniej.

                  Ja po prostu faktom nadaje wieksza wage niz slowom.

                  • no niestety potwierdza Pan moja konstatację -sformułowanie “konsumowanie władzy” to mniej więcej taki sam komiczny zarzut jak onegdaj “nienawistne milczenie”.
                    No i wychodzi na to , że to co mówi JK ja biorę na poważnie a Pan uważa, że prezes robi sobie z gęby cholewę…

                    • Atticus

                      Boze – w jakim jezyku mam mowic, zeby pan rozumial, o co mi chodzi?

                      1. Rozumie to pan, ze ciec k….. nie stracil pracy po Smolensku? To nazywam konsumowaniem wladzy.
                      Jak inaczej mam nazwac kraj zerowej odpowiedzialnosci za cokolwiek, zeby do pana trafilo? Nikt. Za nic.

                      Wiec do dzis dnia nie mamy wyjansienia glownie dlatego, ze PDT wiedzial, ze wyjasnianie go wymiecie. Natomiast jak go nie bedzie – to wszelki mozliwy podzial w elektoracie bedzie mimo wsyztsko dla niego korzystny, bo popkulturowo to on ma spoleczenstwo rozkminione na cztery fajerki. I sie jak dotad nie pomylil.

                      2. Nie, nie wychodzi na to. Usiluje tylko dotrzec do pana z komunikatem, ze w panskim widzeniu polityki w ogole, czy sprawy Smolenska w szczegolnosci – slowom – wszelkim, a Kaczynskiego w szczegolnosci – przypisuje wgae istotniejsza, od czynow i zaniechan politycznych oponentow Kaczynskiego.

                    • jeszcze wczoraj Pan pisał ,że nie wie “jak” a dziś powyżej Pan pisze , że wie “kto”… Pewnie znów coś nie zrozumiałem…
                      A co do JK – uważam go za jedynego polityka, który będzie miał odwagę wcielić w życie to co mówi ze wszystkimi tego konsekwencjami… Więc jeśli dzis mówi o “niebywałej zbrodni” , nie oponuje twierdzeniom że doszło do zdrady to ta odwaga każe mu w przyszłości ukarać “zbrodniarza” i “zdrajcę”… No chyba, że to tak z cynizmu i wyrachowania… Jeśli tak to w mojej subiektywnej skali draństwa byłoby to wyżej od faktu iz Tusk nie odzyskał wraku… Więc jak Pan widzi to dalej wrażenia artystyczne a te mamy zupełnie inne więc proponuję dalej o nie się nie spierać…

                  • Krzysztof Leski

                    W zasadzie się już tu nie odzywam, bo widać jasno, że jakakolwiek dyskusja o Smoleńsku nie ma dziś szansy ani sensu. Ale proszę, by nie szerzył Pan tuzinów mitów opatrzonych kwantyfikatorami, w rodzaju “kraj zerowej odpowiedzialności”. Zechce Pan zapoznać się z wynikami śledztwa po katastrofie w Dubrovniku w 1996, gdzie stwierdzono kilkadziesiąt niedociągnięć i zaniechań różnego rodzaju, a ukarano kilku wyższych oficerów i urzędników średniego szczebla. To też “zerowa odpowiedzialność”?

                    • Atticus

                      W zasadzie się pan nie odzywa – ale gdy się przeleje czar goryczy, to powodowany emocjami gromi wyrażane opinie….jako przejaw emocji właśnie, subtelnie nazywając je kretyńskimi.

                      Proszę pana o nazwanie tuzinów mitów, najlepiej w punktach (1,2,3…..24…) – które szerzę.

                      Wymienił pan jeden – to jest nazwanie Polski krajem zerowej odpowiedzialności. Pomijając generalski awans, opatrzone podziękowaniami, grubo spóźnione odejście ministra Klicha – jestem zmuszony pozostać przy swojej ocenie.

                      Nie wiem jak miałby się mieć do tego raport po katastrofie w Dubrowniku. Być może po lekturze się dowiem.

                      Nie wiem również skąd się to podejście w panu bierze i tego nie rozumiem, a nie rozumiejąc mogę pana obrazić.

                      Gdy wiec już raczy pan wymienić reszte mitow, prosilbym także o objaśnienie jak rozumieć mam określenie: mit. Nie czuje się najlepiej z określeniem mnie mianem mitomana.

                    • Tadeusz Zawadzki

                      “jakakolwiek dyskusja o Smoleńsku nie ma dziś szansy ani sensu”
                      Dyskusja – nie. Trudno dyskutować z głeboko wierzącymi.
                      Ale trzeba robić swoje i – przynajmniej co większe – kretynizmy prostować. No i tłumaczyć, i tłumaczyć. Może się kiedyś przedrze.

  • Horatio

    Atticus (jak przystało na człowieka honoru) gdy napisał o 14:34 “Dobra koniec. Dziekuje.” – blefował.

  • Sorbifer

    Moje subiektywne zdanie: gospodarz sporą wiedzę i eksperckie podejście do wszystkiego, co się rusza (szczególnie pociągi, ale też i samoloty), przykrywa sporą hałdą braku empatii.

    Inna sprawa, że postawione wcześniej pytanie dlaczego właśnie słowa p. Wasserman przelały czarę goryczy, pozostaje bez odpowiedzi. Czemuż nie żadna z prezentacji z dzisiejszej/wczorajszej konferencji? Albo cokolwiek innego? Zupa za słona, czy co…

    PS: Ja też mam wspomnienie, pewnie w 100% błędne, że bronił Pan Osieckiego przed gniewem tłumu. Człowiekiem jestem omylnym. Chyba jedyny tutaj ;)

    • Krzysztof Leski

      Brak empatii? Zabawne, wg mojego otoczenia mam jej za dużo.

      Broniłem Osieckiego? Owszem. Przed wyrażoną wprost insynuacją, że jest ruskim agentem. Co to ma do rzeczy?

    • Krzysztof Leski

      PS. Co do zaś czary – a skąd i ja mam wiedzieć? Przelała się i tyle. Tak, właśnie po tej bzdurze, a nie jednej z tuzina innych. To sama definicja czary goryczy – kiedyś się przelewa, ale wkład jest zbiorowy.

      Inna sprawa, że po powyższej dyskusji raczej znów dam sobie na długo spokój z tematem. Szkoda słów.

  • Sorbifer

    Niepotrzebna samocenzura. Pan tu gospodarzem. Pana miejsce, myśmy tu gośćmi. No chyba, że “szkoda słów” w sensie “perły przed wieprze”. To by była szkoda.

    PS: Empatia niejedno ma imię. Zdolność odczuwania uczuć innych osób – innych, nie wszystkich ;)

  • miab

    Z ciekawszych,
    Ładnie śfiatowa gwiazda śmieciologii zbiniendowała i zrońdowała II konferencyje z zespołem m:
    http://ford.salon24.pl/542391,chris-cieszewski-czy-brzoza-byla-zlamana-5-kwietnia-2010

  • Sorbifer

    Tekst za tekst. I kto mądrzejszy? Pan wie gdzie jest prawda? Pogratulować…

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Zarzuca mi Pan, że ja interpretuję stronniczo informacje. Natomiast ja nie mgę zrozumieć, jak inteligentny i zazwyczaj dociekliwy człowiek może przechodzić do porządku dziennego nad „nieścisłościami” „specjalistów” rządowych. Odnośnie tego, kiedy dotarło do mnie, że sprawa śmierdzi, to nie teraz, ale około 17.4.2010. Porównanie tego, co robiła nasza władza w przypadku katastrofy pod smoleńskiem i tego co było pół roku wcześnie w związku z katastrofą białoruskiego Su-22 w Polsce. To co się działo potem, tylko potwierdza moje podejrzenia. Zatem pretensje, że nie dostrzegam dobrej woli po rządowej stronie, to lekki żart. Nie ma czego dostrzegać. Jest ciąg kłamstw, kręcenia i wyciągania katastrofi za każdym razem kiedy trzeba odwrócić uwagę baranów. (Przepraszam wyborców.)

    Ja wierzę, że Pan może wrócić do swojej klasy i ostrości widzenia… Dlatego nadal będę się odzywał. :)

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    Jerzy Maciejowski

  • Atticus

    @ Zapluty,

    Czesc z odpowiedzi znajdzie pan w odpowiedzi dla K. Leskiego.
    Dodam – ze mijamy się w dyskusji.

    Do jasnej ciasnej – pisałem, ze nie wiem CO się w Smolensku stało, a dzisiaj napisałem, ze PDT jest/był odpowiedzialny za sposób w jaki to COS wyjaśniano/nie wyjaśniano.

    Nastepnie – po raz wtory w naszej rozmowie, postanawia pan samodzielnie zilustrować tresc moich slow.

    Pisze pan, ze uważa JK za jedynego, który zrobi to co zapowiada, dodając ze może jest cyniczny i tylko tak mowi, ze ukarze Tuska, ale ze pewnie go nie ukarze, i tym samym będzie cyniczny bardziej niż Tusk, który nie odzyskuje wraku.

    Nie spotkałem lepszej konstrukcji myślowej pokazującej, ze JK mowi, ze zrobi, ale może nie mowi na serio, wiec trzeba nie wierzyc, ale można wierzyc , bo jakby-toby, a gdyby???………..i to jest groźniejsze od TUSK jest.
    Wybaczy pan. Jeśli autentycznie tak pan rozumuje, to ja się przez to nie przedre.

    • Henryk Nowak

      Pozwolę sobie samozwańczo wystąpić w charakterze interpretatora Pana Zaplutego, bo sens jego wypowiedzi, zdaje mi się dość czytelny, choć wyrażony nieco naokoło. Otóż z tego, co mówi Pan Zapluty wynika taka w mojej ocenie alternatywa:
      1. Albo JK jest politykiem, który wierzy w to co mówi i gotów jest po zdobyciu władzy zgodnie z tą wiarą konsekwentnie postępować (czyli, toutes proportions gardees, rizaty i wiszaty)
      2. Albo też nie wierzy, ale z tego co mówi uczynić chce wehikuł do władzy wiodący oraz władzy narzędzie, co, notabene, po zdobyciu owej może oznaczać na poziomie operacyjnym to samo co w przypadku prawdziwości p.1, czyli mniej lub bardziej uzasadnioną dintojrę.
      Konkluzją tej alternatywy jest przekonanie, że w przypadku JK mamy do czynienia z sytuacją, w której niezależnie od naszej wyborczej decyzji sempiterna pozostaje z tyłu:
      1. Albo w miejsce polityka o nikłych tak moralnych jak i intelektualnych kwalifikacjach do sprawowania władzy do naszego politycznego równania z wieloma niewiadomymi wstawiamy małpę z brzytwą tout court;
      2.Albo też w miejsce tegoż wstawiamy małpę, która w swoim kung-fu posługuje się stylem pijanego mistrza, czyli z szaleństwa czyni metodę.
      Najgorszym jest jednak, że dla żadnego z alternatywnych rozwiązań brzytwa nie będzie brzytwą Ockhama, tylko wręcz przeciwnie, zważywszy na mnogość wzajemnie sprzecznych, często przez te same usta w tym samym czasie wypowiadanych scenariuszy smoleńskich. Nie wątpię, że PDT powinien (i zapewne mógłby) zrobić więcej i co więcej całkiem coś innego,ale z uwagi na to, co powyżej:
      a) obecna sytuacja jest dla niego korzystna politycznie, więc po co?
      b) jedynym rozwiązaniem satysfakcjonującym obóz patriotyczny byłaby bezwarunkowa kapitulacja obozu hańby i zdrady, czyli zapewne samoegzekucja PDT i BK poprzez powieszenie na sąsiednich latarniach na Krakowskim Przedmieściu. Wieszcz Rymkiewicz mógłby dzięki temu wydać appendix do swojej sławnej książki eseistycznej. Z punku widzenia PDT znów może pojawić sie wobec takiej propozycji gospodarskie, tutejsze pytanie: tylko po co?

Leave a Reply