Kategorie

Kalendarz

October 2013
M T W T F S S
« Aug   Nov »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

PESA VI: plagi Ansaldo

Jest ktoś, kto na rynku KDP był. Dość mocno. I wypadł. Ale nie umie się z tym pogodzić. Ansaldo Breda to firma, której dzieje powinni poznać wszyscy, którzy wierzą, że PESA zrobi Pendolino. To dowód, jak diabelnie trudny i elitarny jest ten rynek.

Ansaldo robił “w kolei” od połowy XIX w., Breda zaczęła pod koniec owegoż. Kolejnych sto lat później obie firmy były częścią większego konsorcjum produkującego w miarę udane Pendolino ETR-500. “W miarę”, bo jeździ z powodzeniem we Włoszech, ale mimo wielu starań nie zdołało dostać francuskiej homologacji, więc wbrew planom nie obsługuje ruchu transgranicznego. To była pierwsza duża plama na honorze obu firm, które właśnie połączyły siły.

Powstały w fuzji AnsaldoBreda jest też współproducentem jednej z serii Bombardiera, Zefiro 300. Kontrakt na te pociągi trzyma firmę przy życiu. Inne jej posunięcie życiu temu zagraża. Zachciało im się bowiem całkiem własnego pociągu KDP. Tak powstał V250. Całkiem podobny do naszego ETR-610: ta sama prędkość, podobne wymiary. W 2004 r. udało się sprzedać 20 takich składów Belgom i Holendrom. Od 2007 r. miały obsługiwać nowiutką trasę KDP Bruksela-Amsterdam.

Dzieje tego kontraktu to materiał na kryminał lub horror. Po 5-letniej obsuwie udało się Włochom zrealizować circa połowę zamówienia i zdobyć w końcu homolacje obu krajów. Pociągi jeździły… pięć tygodni. Seria awarii, a zwłaszcza wypadek, gdy V250 na trasie zgubił sporo swoich części, sprawiły, że homologacje cofnięto. Ostatnio, wiosną i latem tego roku, Belgia i Holandia postanowiły swoje kontrakty z AnsaldoBreda unieważnić. Szukają nowego oferenta. Straty liczą w miliardach euro. Po gotowej od 2007 r. linii KDP długo nie jeździło nic, teraz tabor zastępczy gna 160 km/h.

Podobną katastrofą, choć z nieco innym finałem, zakończyła się przygoda Dunczyków z AnsaldoBreda. To raczej kryminał z elementami farsy, a winę dzielą obie strony: ciała dał nie tylko włoski koncern, ale także duńskie służby państwowe odpowiedzialne za aktualizację prawa pod kątem nowych pociągów i homologacje, oraz duńskie koleje. Kontrowersyjna była już zresztą sama idea, by spalinowe ekspresy IC3, jeżdżące 180 km/h, zastąpić nową generacją także spalinowych składów jeżdzących 200 km/h i zapłacić za to grube miliardy euro. Zamiast tkwić na tym niszowym rynku należało raczej zelektryfikować resztę linii Kopenhaga-Aalborg i kupić sprawdzony produkt wybierając z bogatej oferty.

AnsaldoBreda w to wskoczył. Był rok 2000. Pociągi miały jeździć od 2003 r. Cztery lata później w Danii pojawił  się pierwszy skład, który jakoś jeździł. Problemy z homologacją trwały latami, parę pociągów weszło do służby, pod naporem awarii wszystkie zostały wycofane. Wyprodukowanie zamówienia zajęło Włochom 10 lat zamiast trzech. Do dziś (2013!!) udało się uruchomić jedną czwartą zamówionych składów. Podobno maczał w tym też palce Berlusconi, bo jakoby miał zażądać od AnsaldoBreda, by jeden z pociągów zrobionych dla Danii przerobić na salonkę. Premier potrzebował prezentu: luksusowy skład IC4, ponoć własność Kadafiego, odnaleziono niedawno w Libii.

Duńczycy łyknęli żabę, bo trzymając się spalinowej niszy nie mieli dokąd uciec. Właściwy minister od lat składa co miesiąc raport Folketingowi. Ale Dania to przetrwa. A AnsaldoBreda? Z ambicji KDP nie rezygnuje, ale śmiem twierdzić, że z obecną reputacją niczego już na tym rynku nie zdziała.

Ktokolwiek woła, by PESA dziś zrobiła skład homologowany na 250 km/h, życzy firmie z Bydgoszczy podobnego losu. Ja nie.

17 comments to PESA VI: plagi Ansaldo

  • Dzięki za (i) ten cykl. Szkoda, że mało kto go przeczyta. A Ci co napędzają spiralę – to choćby i przeczytali – i tak nie przyjmą do wiadomości. Tak jak mosty, tak Pendolino potrzebne jest im w charakterze atrakcyjnej medialnie maczugi. Fakty tylko przeszkadzają.

    • the_point

      Jest różnica między “przyjęciem do wiadomości”, a uznaniem czegoś za “prawdę”.
      Ja na przykład przyjmuję do wiadomości, a weryfikować nie zamierzam, bo sprawa nie interesuje mnie na tyle. Przyjęcie do wiadomości nie oznacza akceptacji, ani nie oznacza braku akceptacji. To wiedza o czymś, co ktoś uznaje za wiedzę.

      Inna sprawa, gdy ktoś wypowiada się publicznie… powinien wiedzieć, o czym mówi.

    • testigo

      @ Krzysztof Leski/ Ansaldo
      Mi się “Ansaldo” kojarzy wyłącznie z Ansaldo Balilla – samolotami/ trumnami z początków II RP.
      Ale tak kiepska jakość była już głównie made in Poland
      :(

      Skądinąd – chłopcy Cedrica Faunt-le-Roy na tym latali…!

  • partyzant

    @follow

    Oczywiście, że fakty przeszkadzają.
    Zobacz co się dziś stało (medialnie) po zacięciu się drzwi w Inspiro na Kabatach.

    To chyba wynika ze skali.

    Gdybyśmy w Polsce od 20,30 lat mieli tak z 6-7 tys. km linii kolejowych, po których dałoby się pojechać ponad 250km/h. Warszawa miałaby tak z 5 linii metra i ze 120 stacji, takie incydenty, jak ten dzisiejszy na Kabatach, to byłoby jak ukąszenie komara nad jeziorem w lato.

    Polska jest pod tym względem nadal mocno na dorobku, co daje pole do popisu wszelkiej maści demagogom, ignorantom i medialnym papugom.

    Pozdrowienia

    • Atticus

      Jak ktoś otwiera na chybcika cos na dni kilka przed sprawdzianem wyborczym, to bierze odpowiedzialność także za niedziałające drzwi. Zwalniam człowieka odpowiedzialnego za dźwięk – powiedział Lew Rywin.
      -
      Pan, panie partyzancie używa ciekawych konstrukcji myślowych. Pomijając tryb – na tzw. zatroskanego usprawiedliwiacza – mówi pan cos o 5 liniach metra, by następnie fraza – jednak pod tym względem mocno na dorobku, która jak zgaduje, oddaje to, ze jest jedna. Gdybyśmy mieli 5, ale mamy jedna! I od gdybyśmy do jest przechodzi pan mocno nadalem. Hmmmm.

    • Nie wierzę w to. Gdybyśmy mieli 5 linii a w nowo sprowadzonych wagonach wypuszczonych na tory coś się pierwszego dnia zacięło to tez krzyk by był. Zresztą jak się w nowych tramwajach (PESY bodaj, grzeszę – w szczególności na tym blogu – nie pamiętam w szczegółach i nie sprawdziłem) drzwi zacinały (i w ogóle tramwaje te w Warszawie przechodziły swoje “dziecięce” problemy) to krzyk też był, a trwająca akurat kampania referendalna tylko dolewa oliwy do ognia.

      • partyzant

        @follow

        Zgodzę się, pod warunkiem, że nie zmieniłyby się media.
        W społeczeństwach sytych, takie incydenty(!) to jest jak splunąć.

        Zresztą, co ja się będę produkował. Krzysztof Leski napisał o autentycznym skandalu na kolei w Danii. Ciekawe co o tym sądzi przeciętny Duńczyk? Czym tam żyją media. Co kwalifikują jako informację wartą uwagi, ważką społecznie, jaka jest obróbka medialna jakiegokolwiek wydarzenia związanego z polityką.
        Bo co sądziłby w Polsce chór wujów, tego nie trzeba nawet pisać :-)

    • eumenes

      “Oczywiście, że fakty przeszkadzają.
      Zobacz co się dziś stało (medialnie) po zacięciu się drzwi w Inspiro na Kabatach.

      To chyba wynika ze skali.”

      Nie, to wynika z głupoty. Gdyby się nie robiło piarowej ustawki, wstęg i fleszy to i nic by się “medialnie” nie stało gdyby drzwi się zacięły. Jakie to proste, prawda?

      Tak samo było z tunelem – gdyby HGW nie robiła “uroczystego otwarcia” to i z “uroczystym zalaniem” byłoby mniej śmiechu.

      • Krzysztof Leski

        Mit, wiara ponad fakty. “Pokazówka”? Wszsyscy robią uroczyste otwarcia, często z zadęciem dużo większym. Ba, trzymają się tego nawet po klęsce inwestycji. Dumna wystawa maglevu w Monachium wciąż stoi.

  • partyzant

    No i właśnie dlatego że jest jedna, wciąż gdy coś się wydarzy, rozpoczyna się medialna ruchawka.
    Gdyby było 5, 7, 10, oraz 8000km dróg szybkiego ruchu, niepokorni, pokorni, idioci i zjadacze medialnej papki, zajęliby się pewnie czymś bardziej pożytecznym.

    Tezę, że puszcza się nowy skład na chybcika, oczywiście ma Pan udokumentowaną faktami, czy tylko ssie z palca swoich podejrzeń? Coś takiego jak przegląd, odbiór techniczny, dopuszczenie do ruchu pasażerskiego, przeszkolenie maszynistów, sprawdzenie przez odpowiednie służby, straż pożarną, oczywiście nie miało wcześniej miejsca. Szczwana Hanna Gronkiewicz – Waltz uparła się, że pojedzie nowym składem i sama chwyciła za wajchę?
    Cóż to za konstrukcja?

      • Krzysztof Leski

        Przetarg został rozstrzygnięty w grudniu 2010, podpisany w lutym 2011. Zgodnie z nim pociągi miały być dostarczone do końca 2013, ale pierwsze odpowiednio wcześniej, w celach szkoleniowych i homologacyjnych oczywiście.

        Pierwszy skład Inspiro dotarł do Warszawy w styczniu tego roku. Wtedy też metro zapowiedziało, że próby homologacyjne będą latem, homologacja pewnie u schyłku lata, więc we wrześniu lub październiku pierwsze Inspiro powiozą pasażerów.

        Dla ułatwienia dodam, że w styczniu chyba nawet Guział nie wiedział jeszcze, że zrobi referendum. O tym, że do niego chce doprowadzić, ogłosił w połowie maja.

        Daje to Panu do myślenia? Czy może należało zmienić harmonogram z powodu referendum? A może to wszystko jeden wielki spisek?

        • Atticus

          Ostatnik akapit -to napasc. Ale odpowiem.

          Czy mi daje do myslenia? Nie.

          Oczywistym jest, ze miasto Warszawa nie sprowadzilo skladu jak slonia z cyrku na jeden objazd, ale ze terminy mogly byc (czy byly) z grubsza takie, jak pan podaje. Natomiast, az mnie zatyka, gdy kaze mi pan wierzyc, ze ot po prostu, terminy panie, sila wyzsza, co zrobic!? Dzisaj wstege trzea bylo przecinac, ani minuty pozniej, bo przeciez ta wladza z niczym sie nie spoznia. Smiech pusty.

          Czy nalezalo zmienic harmonogram z powodu referendum? A to juz jest stawianie sprawy na glowie, bo to wlasnie termin referendum byl w pewnym zkresie elastyczny, i postwilbym pieniadze, ze przy braniu pod uwage kiedy zrobiono cos w rodzaju kwerendy tematow – jakie mozna zalatwic, a jakie wrzucic. Agnieszka Kublik jest tu niezlym przykladem.

          A moze to wszystko jeden wielki spisek? A moze, zeby pan wiedzial. Tyle, ze nie spisek, a bez zenady jawny marsz reka w reke. I nie wielki, bo na poczucie obywatelskosci decydujacego segmentu platformerskiego elektoratu rozmach jest niepotrzebnym brakiem oszczednosci. Maly, malutki. Spiseczek.

          Jak na ironie wlasnie w kilka godzin przed tym, jak pan pytal o wielkie spiski RZ donosila o opoznieniach w publikacji danych GUS, stawiajac zarzuty ze opoznienia bierze sie wlasnie z kwestii referendalnej. Mozna wierzyc, lub nie. Ale dziwic sie nie ma czemu.

          Wiec ja stawiam z grubsza taka teze, ze instrumentem wladzy jest (a maja na podoredziu zawsze medialna oprawe) jest zeszycik, na stronie pierwszje sa trwajace postepowania, na drugiej wlekace sie inwestycje, na trzeciej, obietnice, it ,itd. I jazda chlopcy. Ze to wysilek? Ale za to, wlasnie za ten wysilek, sa na rekach zegarki, i na kolanach dziewczyny niedostepne poza tak dzialajacym obiegiem.

          I jesli przykladowo jakies postepowanie trwa rok,albo piec lat – to dlatego z powodzenim moze zostac umorzone albo 15, albo 5 nastepnego miesiaca.
          I jesli tylko komus sie chce to koordynowac – to nie stanowi to ogromnego wysilku. W szcegolnosci w administracji o charakterze rodznnno partyjnego biznesu.

          Wiec pytania jakie pan stawia maja charakter wybitenie toretyczny i plosza co najwyzej osoby sparalizowane obawa zaatykietowania.

          Reasumujac, jesli na kilka dni przed referendum HGW idzie gdzies otwierac czy przecinac wstege, gdzie beda flesze i duzy lans, i gdzie jest do ugrania duza stawka, to fakt ze drzwi nie dzialaja istotnie jest duza wpadka. Nie w sensie lokomocji, nie w sensie fizyki, ani przyszlosci warszawskiej urbanistyki, ale lansu wlasnie.

          • testigo

            @ Atticus/ Lans
            Jeśli wierzyć ministrowi Zdrojewskiemu – to najbliższą okazję do lansu da… uroczystość (aż nie wierzyłem słuchając rano na Trójce) Oglądania Terenu Pod Muzeum Katyńskie.

            Co prawda sam – merytoryczny! – Minister nie umiał potwierdzić swojego udziału w tym wydarzeniu (bo musiałby “poprzesuwać elementy kalendarza”), ale okazało się, że będzie tam służyła swoim “oglądem” pani …HGW. Przypadek taki.

            Tak, bo władza ma Ogląd i czuwa nad nami.
            Śpijmy więc spokojnie, nie przerywajmy snu na referendum.

            Jak widać prowadzona przez warszawski ratusz obrona Pomnika Czterech Śpiących nie przeszkadza pani HGW w “Oglądzie Terenu pod Muzeum Katyńskie”
            W końcu to jedna wojna była, nie?

        • nocnik

          dukumenty w odróżnieniu od inspiro okazały się być niepalne [poetika]

  • Atticus

    Komentarz odkładam do jutra.

  • Atticus

    @testigo,

    Byc moze tak jest, byc moze – w co akurat rowniez latwo wierze – chodzi o odmiane przez wszelkie przypadki nazwiska HGW z czasownikami byla, zrobila, widziala, dogladnela, zadbala, zrobi, otworzy dogladnie, itd. Nawet jesli ostatcznie, cos tak bzdurnego jak ogladanie sie nie odbedzie, warto bylo o tym na antenie wspomniec, bez obaw dziennikarskiej kontry.

    W tym rzecz wlasnie, ze odjawszy takie kurioza jak ogladanie miejsc -to, to ktorym kierunku beda szly wysilki HGW odnosnie Pomnika Czterech Spiacych, a w ktorym odnosnie, no …..powiedzmy innych pomnikow – wiadomo.

Leave a Reply