Kategorie

Kalendarz

October 2013
M T W T F S S
« Aug   Nov »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Miejski chaos

To widać jak na dłoni. Władze stolicy nie radzą sobie z miastem. Czego się nie dotkną, to spieprzą. Rzekomo chcą dobrze, ale w praktyce paraliżują życie miasta. Zabijają je, bez cienia przesady.

Oto rozpoczął się zaplanowany na ponad dwa lata (!) remont jednej z głównych linii tramwajowych – jedynki. Linia została oczywiście wyłączona z ruchu aż do przełomu 2015/2016 r., a transport pasażerów na tej newralgicznej stołecznej trasie przejąć musiały autobusy. Co gorsza, remont rzekomo wymusił drastyczne zwężenie jezdni na całej arterii i na jednym z niewielu w stolicy mostów.

Prace rozpoczęły się w ubiegły weekend i zrazu nie spowodowały komunikacyjnej katastrofy. Ale nadeszły godziny porannego szczytu pierwszego dnia roboczego: w poniedziałek 30 września stolica ugrzęzła w korkach, jakich dawno nie widziała. Po tygodniu wszyscy mają dość. — Ten chaos to dowód, że władze stolicy i Zarząd Transportu Miejskiego nie są w stanie wypełniać swoich zadań — grzmi opozycja.

Wszystko jasne…?

 

 

 

 

 

 

Na wszelki wypadek legenda.

Miejsce akcji: Warszawa Budapeszt

Władze stolicy: PO Tuska Fidesz Orbána

Opozycja: PiS i postkomuniści Jobbik i postkomuniści

ZTM =  BKK (Budapesti Közlekedési Központ)

Przydatne linki:

http://www.xpatloop.com/news/tram_line_1_track_refurbishment_starts_in_budapest

http://www.budapesttimes.hu/2013/10/04/cru%C2%AD%C2%ADsh-hour/

31 comments to Miejski chaos

  • Krzysztof Leski

    Nieco już poważniej dodam, że to tylko początek. Zaniedbania miejskiej infrastruktury w Budapeszcie są przerażające, sieć tramwajowa jest w stanie rozpadu. Na wielu odcinkach prędkość jest ograniczona do 10 (dziesięciu) lub 20 km/h. Budapeszt czekają ciężkie czasy. To oczywiście w najmniejszym stopniu wina Fideszu, zaniechania są dziełem ponad dwóch dekad.

  • embercadero

    Ba, a jaki był rozpiżdziec w całym mieście gdy przez 5 (co najmniej) lat budowali czwartą linię metra przez samiuśkie centrum, zresztą pierwszą nową po 89 roku. I most jeden na te pare lat był wyłączony z ruchu, i jeden z 2 głównych dworców kolejowych tak rozkopany że praktycznie nie do dostania się, pare głównych ulic wyłączonych z ruchu itp. Zupełnie jak u nas. Chociaż nie. U nas aż takiego sajgonu nie było i nie ma, tam był znacznie większy. I po pięciu latach budowy bynajmniej nie wybudowali całej linii tylko połowę – fakt że tą trudniejszą.

    • Krzysztof Leski

      Demszky zasług miał trochę, ale jako burmistrz Budapesztu przez dwie dekady nabruździł mocno.

    • U nas na wszelki wypadek jak ognia unika się krzyżowania metra i pociągów (z małym wyjątkiem Dw. Gdańskiego, który połączyli z metrem po kilku latach od wybudowania stacji i Dw. Stadion – w którym z łączenia zdaje się właśnie zrezygnowano.)

  • Ufka

    No patrz! Mam się cieszyć, że mam gruźlicę, bo inni dostali cholery? A może ja chcę być po prostu zdrowa?

    • Krzysztof Leski

      Ani gruźlica, ani cholera. Konieczność. Tak jest w każdym dużym mieście. To tylko za kadencji PiS w Warszawie obowiązywała zasada, że prace w mieście to choroba. Więc prac nie było.

    • zastanawiam się czy zarchiwizować przynajmniej te najbardziej wojownicze wypowiedzi zwolenników i przeciwników pójścia do referendum … Za lat parę, jak Bóg da, pewnie odbędzie się referendum w sprawie odwołania jakiegoś Pisowskiego prezydenta W-wy… no i będzie wesoło… Spirala demagogii siłą rzeczy będzie się musiała jeszcze bardziej nakręcić… Tylko o ile jeszcze sobie wyobrażam choroby groźniejsze niż gruźlica i cholera (np. gorączka krwotoczna) o tyle nie potrafię sobie wyobrazić do jakiego wydarzenia bardziej heroicznego i tragiczniejszego w swojej wymowie niż PW przyrównają referendum jego przyszli organizatorzy… To , że przyrównają to pewne – taka jest logika wojny… No chyba , że ten przysłowiowy gajowy co to szkopów i partyzantów z lasu wygonił do W-wy zajedzie…

      • PS
        i mam nadzieję, że będzie przystojniejszy od Kalisza…

      • Nie warto. Sensowność/bezsensowność referendów to taki sam oręż wyborczy jak – dajmy na to – fotoradary i bezpieczeństwo na drogach. A zresztą wyborcy u nas przyzwyczajeni i zwrot o 180 nikogo nie już dawno nie dziwi.

        Choć swoją drogą czy nie można by było po prostu powiedzieć “Jeśli mnie popieracie to nie idźcie na referendum, bo w obecnym systemie to skuteczniejszy sposób niż pójście i głosowanie za” I tak przecież wszyscy wiedzą o co chodzi…

        • partyzant

          @follow

          Jak to w takim razie jest, że w Skandynawii roi się od fotoradarów, a statystyki wypadków śmiertelnych na drogach mówią same za siebie?

          • Nie bardzo rozumiem pytania. Myślę, że bezpieczeństwo Skandynawii to coś więcej niż korelacja z liczbą fotoradarów. Ale ja nie chciałem dyskutować o fotoradarach, bezpieczeństwie na drogach, ani też związku między nimi, tylko postawić hipotezę, że przedreferendalne stanowiska partii zachęcające/zniechęcające do udziału w referendach są taką samą maczugą wyborczą jak przedwyborcze zarzuty o pogorszeniu bezpieczeństwa/obietnice likwidacji fotoradarów, itp. W skrócie – stanowisko partii w danej sprawie zależy tylko i wyłącznie od tego która postawa jest korzystna na aktualnie zajmowanej pozycji i dlatego nie ma sensu archiwizować tego co która akurat głosi.

            • Krzysztof Leski

              Wszystko jest zarchiwizowane. Nie jest hipokryzją nawoływanie do udziału, gdy “my” chcemy odwołać, bądź absencji, gdy chcą odwołać “naszego” – skoro ordynacja referendalna zawiera przepis o progu frekwencji, można i wręcz należy z niego korzystać.

              Jest hipokryzją wrzask, że postawa odwrotna jest “antyobywatelska”, “niemoralna”, “niekonstytucyjna” itp. (jak PiS twierdzi teraz w Warszawie) oraz nagłe konstatacje, że trzeba prawnie ograniczyć szanse zwołania i wygrania referendum (jak PiS w Łodzi przy Kropiwnickim i PO teraz w W-wie przy HGW).

              Owszem, hipokryzję archiwizować warto.

              Gwoli ścisłości ja, owszem, jestem za ograniczeniem referendalnej hucpy. Ale głoszę to od dawna, bez związku z Kropą, HGW itd. Dla mnie, czemu ostro i publicznie dawałem wyraz, hucpą było i odwoływanie Kropy, i HGW.

      • toka95

        “zastanawiam się czy zarchiwizować przynajmniej te najbardziej wojownicze wypowiedzi zwolenników i przeciwników pójścia do referendum … Za lat parę, jak Bóg da, pewnie odbędzie się referendum w sprawie odwołania jakiegoś Pisowskiego prezydenta”

        Proszę sobie zobaczyć wypowiedzi PeOwskiej wierchuszki przy referendum w sprawie Kropiwnickiego (niecały rok przed wyborami), np. Halickiego.
        Reklamówki referendalne PO są do odszukania w YT.

        • mi nie chodzi o wezwania do uczestnictwa bądź bojkotu – frekwencja w referendum, w odróżnieniu od wyborów, jest jednym z elementów końcowego wyniku. I tu nie uważam by wzywanie , w zależności kto kogo chce odwołać, do pójścia lub zostania w domu było hipokryzją. Wg mojej oceny bardziej otwarcie i uczciwie (oczywiście bardziej jej dziś to pasuje) mówi to PO niz PiS. Dlaczego tak uważam ? Ot choćby wypowiedź JK , że w czasach referendum łódzkiego nie był premierem więc mógł mówić co mu ślina na język przyniosła.
          Sam zaś jestem , o czym tu pisałem, za szanowaniem kadencyjności wybieralnej władzy. I ciesze się na samą myśli jak to PiS będzie starał się tej kadencyjności bronic gdy prezydent W-wy z jego nadania (jak Bóg da) będzie odwoływany w referendum rok po wyborach…

          • Krzysztof Leski

            “Jak Bóg da”? Jeśli polskiej polityce samorządowej czegoś naprawdę brak, to po pieniądzach – stabilności.

            • Jerzy Maciejowski

              Panie Krzysztofie!

              We Wrocławiu od ładnych paru lat rządzi ten sam układ: najpierw Bogdan Zdrojewski, a teraz Rafał Dutkiewicz. Tam władza jest bardzo stabilna, ale obaj prezydenci są osobowościami. Może tego brakuje w samorządach?

              Pozdrawiam

              Jerzy Maciejowski

  • testigo

    @ Krzysztof Leski/ “Tak jest w każdym dużym mieście”

    Zaczyna mi brakować okazji do ponarzekania na Wasze warszawskie tramwaje/ metra itd.
    Ale powiedz mi, skoro tak prześwietliłeś Budę i Peszt – tam prezydent stolicy Madziarów też tak rozbudował administrację?
    Czy problem z panią HGW dotyczy tylko tego co jeździ/ nie jeździ?

    Do paraliżowania mojego miejsca zamieszkania wystarczą studenci. Przyjazd żaków = korki.

    • partyzant

      @testigo

      Przyjrzymy się nowemu włodarzowi, który oczywiście administrację będzie ciął, racjonalizował. I oczywiście w miejskich spółkach nie znajdzie się ani jeden kolega królika!

      Takie standardy prezentuje zazwyczaj każda opozycja, nim dojdzie do władzy.

      • testigo

        @ partyzant/ “każda opozycja, nim dojdzie do władzy”
        Taka Julija “Lilija” Pitera na przykład?
        Która wytoczyła milijon spraw “faszystom-kaczystom” – ale w żadnej nie dowiodła winy?
        Z wyjątkiem dorsza, rzecz jasna!

    • Krzysztof Leski

      @testigo – “Też” rozbudował? Jak zwykle bierzesz mity za fakty.
      Nie chodzi o to, czego dotyczy problem z HGW, lecz o zarzuty jej stawiane. Akurat w tych dniach JK skoncentrował się na mostach i komunikacji.

      • testigo

        @ Krzysztof Leski/ “Jak zwykle…”
        Jak zwykle sięgnę do poetów:

        “Ktoś powie to senne marzenie. Nie ma nic prawdziwszego od snu(…)”

        Opinia pani Olgi Johann o administracji HGW wcale nie jest taka mitologiczna.

  • ja muszę bo się uduszę – pięć kilometrów do pracy w 65 minut… bez remontów… bez metra… bez zalanych tuneli.. Nie widzę racjonalnej przyczyny.. W skrajnym przypadku do tej pory było 2o min.

  • Ufka

    A nie mogłeś na piechotę?
    Wiem, się naigrawam

  • Niestety w samochodzie wiozłem fotosy z wystawy

  • Atticus

    Moja chata z kraja. Mnie moze nie wypada tego mowic.

    Mam taka intuicje, ze demokracja jest troche jak z moralnoscia. Otoz etycy zastanawiaja sie nad waga odleglosci w naszych decyzjach moralnych. Czy mozesz, np. czlowieku jesc spokojnie sniadanie, jak na twojej klatce umiera z glodu dziecko? Zapewne nie. A czy mozesz spokojnie jesc sniadanie jak dziecko umiera na czyjejs klatce w Kinszasie?

    Wiec jesli ludzie w odpowiedniej dawce, nawet niech podjudzeni zechca ja odwolac, to jakie znaczenie ma, ze w Budapeszcie? Albo w Tokyo?

    Albo w Szwecji? Albo, albo.

Leave a Reply