Ilustracja

Portale rozpisują się o domniemanej prowokacji. Amerykańskie służby jakoby podłożyły atrapę bomby z zapalnikiem czasowym w samolocie Air Berlin. Może tak, może nie — mało mnie to rusza, co najwyżej potwierdza smutną prawdę, że wzmożone kontrole uderzają głównie w szarych pasażerów, bo terroryści jakoś sobie zwykle poradzą, jeśli bardzo chcą. Co (jeszcze bardziej niestety) nie znaczy, że należy kontrole złagodzić.

Wkurza mnie zdjęcie w tekście gazety.pl. Ma ilustrować wątek z tekstu, w istocie zaś ilustruje powszechny problem współczesnych mediów, ich brak szacunku dla odbiorców i braki podstawowej wiedzy fotoedytorów. Na obrazku widzimy startujący samolot w barwach Air Berlin. Fajnie, jakiś związek z tekstem jest…

Gorzej, że ów samolot to B 737-700. Dokładniej 737-763. Rejestracja D-ABLA, w służbie od października 2007, 144 fotele klasy Y. W tej chwili jest w połowie drogi z Kopenhagi do Düsseldorfu. Atrapę bomby znaleźć miano natomiast w samolocie wracającym do Niemiec z Windhoek. Na takich trasach Air Berlin z przyziemnych przyczyn technicznych nie lata Boeingami 737, ani Boeingami w ogóle (bo nie ma dużych Boeingów we flocie, czasem tylko dzierżawi 757) — lecz Airbusami A 330-200. Ma ich kilkanaście. Można to wyguglać w czasie poniżej minuty, a potem poświęcić drugie tyle na znalezienie zdjęcia A 330 w barwach Air Berlin. Fotoedytor tego nie robi, bo nikt mu nigdy nie powiedział, że to ma jakiekolwiek znaczenie.

To niewątpliwie duperela. Owszem, mam większe problemy. Będę jednak piętnował upadek mediów, póki sam żyję. Zwłaszcza, gdy mowa o brakach, które można usunąć w chwilę i niemal za darmo. Airbusa A 330-200 wyguglujecie sobie sami. Np. D-ABXA, bo to tylko jedna literka różnice ze sportretowanym przez gazetę. Tylko nie pomylcie z A 330-300, bo Air Berlin ma tylko jeden i lata nim raczej na Karaiby lub na Daleki Wschód (w chwili, gdy piszę ten tekst, D-AERK ląduje na Filipinach).

Możecie natomiast zapytać, co robi w moim tekście ten sielankowy obrazek plaży w kiczowato pięknej zatoczce… Ech, głąby, głąby. To wszak ilustracja problemu. Ta plaża jest na Kanarach. A w tekście jest mowa o kontrolach. Wszystko jasne?

15 Replies to “Ilustracja”

  1. Klikam w linkę, a obok tytuł o jakimś tajemniczym pociągu z bardzo groźnym ładunkiem, który PKP cichaczem przepuściła przez nasze piękne piastowskie ziemie.

    A nad tytułem zdjęcie. Pociągu. Nawet się zawahałem, czy przypadkiem to nie ten pociąg. Jak w skeczu AMM “chiński chwyt, ale działa”. Ale w tekście zapisali:

    “Cytowane przez serwis osoby twierdzą, że udało im się wykonać zdjęcia przejeżdżającego składu, ale policja kazała im oddać karty pamięci z aparatów.”

    1. Ale to jest stara praktyka.
      Praktycznie każdy tekst, jest uzupełniony obrazkiem.

      Czytasz o odblokowaniu pieniędzy na drogi przez komisję europejską – masz wiadukt nad S7, lub wylot A2 z Pruszkowa. Jako żywo, nie o te odcinki był dym w sprawie cofnięcia refundacji.

      Masz info, że wierni archidiecezji gdańskiej chcą zawiązać coś na kształt frontu przeciw szkalowaniu abp Głódzia – masz portret hierarchy w szatach mszalnych, a nie tych wiernych.

      Tego bym się akurat nie czepiał.
      Jeśli obrazek ma być dopełnieniem tekstu, to zazwyczaj nie posiada waloru informacji, tylko dobierany jest na zasadzie – cokolwiek będzie dobre.

      Skoro o kolei – to wagony na torach.
      O drogach – fragment asfaltu, wiaduktu, czegokolwiek, co się z drogą kojarzy.

      Głupota portali objawia się zgoła gdzie indziej.
      Krzykliwy tytuł ma spowodować wzrost klikalności – w środku często zionie pustka.

      1. Jest taka scena w Emigrantach Mrożka, gdy inteligent zwraca uwagę robolowi, że jego konserwa to karma dla psów. Tamten broni się, że dobre, wysoka zawartość mięsa. (Swoją drogą faktycznie, nastała u nas cywilizacja, bo karma dla psów zawiera więcej mięsa w mięsie niż “wędliny”). Inteligent kpi z nieznajomości języka tubylców, obcego dal robola, ale dodaje że przecież jest obrazek: szczęśliwy pies.
        Robol ze spokojem odpowiada, że obrazek jest po to, aby było ładnie.

        Zdaje się, że tak właśnie traktuje się dziś ilustrację prasową.

        I tytuł i zdjęcie ma wywołać klik.

  2. Gazeta… zrobiła z Pani…Pana, albowiem PAP ją …. zainspirował. Miernota tlumaczyla , inna nie sprawdzila, trzecia – skopiowała. I poszło… Poczekamy aż wróci ?

Leave a Reply