Kategorie

Kalendarz

March 2013
M T W T F S S
« Feb   Apr »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Więzień sumienia

“Totalitarne myślenie”, “wolność wyrażania poglądów”, “przywrócić rangę konstytucji”… 200 osób w liście otwartym do władz Poznania wytacza działa najcięższe. Pomyślałbyś, że z demokracją w Polsce jest naprawdę kiepsko. Ktoś odważny powiedział głośno, co myśli — i oto stoi już przed plutonem egzekucyjnym.

Ale nie. Chodzi o jednego “ch…” i jedną ciepłą posadkę finansowaną z kieszeni podatników. Zaiste inflacja słów i pojęć zaszła bardzo daleko, skoro tylu poważnych i mądrych zdałoby się ludzi firmuje nazwiskami tekst, który składa się ze stu nieporozumień i jako całość jest jednym wielkim nieporozumieniem.

Tak, ten list to stek absurdów. Absurdy mają to do siebie, że trudno z nimi polemizować. Wszystko jedno, czy są autorstwa prawactwa napompowanego źle pojętym patriotyzmem, czy lewactwa broniącego fałszywie pojętej wolności. Mogę tylko wypunktować główne fałszerstwa, wypaczenie sensu tego, co zrobiła szefowa Teatru Ósmego Dnia i co może z kolei teraz przydarzyć się jej.

Po pierwsze, pani Ewa Wójciak nie wyraziła żadnych poglądów. Nie broniła ani nie atakowała żadnej idei. Po prostu publicznie zwymiotowała (to najłagodniejsze z przychodzących mi na myśl określeń) w słynnym wpisie na fejsie, nazywając nowo wybranego papieża “ch…”. Kropka, nowy akapit, “ch…” stanowiło esencję, 100% intelektualnej i emocjonalnej treści wpisu. Owszem, gazeta.pl już kilka dni temu w nagłówku na stronie głównej nazwała to “krytyką papieża”, ale od 200 osób o znanych nazwiskach oczekiwałbym czegoś więcej niż bezrefleksyjne łykanie idiotyzmów powstałych w głowie niedouczonego i zapewne młodocianego “dziennikarza” tablodowego portalu.

Po drugie, pani Ewy Wójciak nie dotknęły jak dotąd żadne represje i nic ich nie zapowiada. Nie jest aresztowana. Nie była zatrzymana. Nie miała kipiszu w domu ani w pracy. Nadal może głosić swoją “krytykę” i głosić będzie mogła. Spotkała ją tylko krytyka, publiczna tak jak rzyg pani Ewy W., aczkolwiek wyrażana najczęściej w sposób bez porównania bardziej cywylizowany.

Jedyne, co może (i powinno) się zdarzyć, to wstępnie zapowiedziane przez władze Poznania odwołanie pani Ewy J. z funkcji. Funkcji publicznej, bo taką jest dyrektorowanie w publicznym (miejskim) teatrze. Teatr to placówka kulturalna. Tak, wyobraźcie sobie, drodzy sygnatariusze, że to niesie ze sobą pewne zobowiązania. Takie np., że szef takiej placówki nie może publicznie głosić czegoś, co jest drastycznie sprzeczne z misją owej placówki. A to zrobiła Ewa W.

Nie wiem zaprawdę, co mają do rzeczy dawniejsze zasługi pani dyrektor. Nie wiem, gdzie można tu dojrzeć choćby ślad “totalitarnego myślenia” lub zagrożenia swobody wypowiedzi. Ogarnia mnie pusty śmiech, gdy znów słyszę, że ktoś “nie wiedział”, iż wpis na twiterze czy fejsie jest publiczny, a sygnatariusze listu tę bzdurę łykają bez grymasu. Ale wzdrygam się widząc zdanie, które jest pełne kwantyfikatorów i niesie myśl co najmniej wątpliwą:

Prywatna wypowiedź na temat czegokolwiek i kogokolwiek i w jakiejkolwiek formie nie może być podstawą do kar i sankcji ze strony władz publicznych, tym bardziej do pozbawiania stanowiska.

“Czegokolwiek, kogokolwiek, w jakiejkolwiek formie”? W tłumaczeniu na nasze: “wolno wszystko”. Otóż nie. Nie wszystko. Sygnatariusze niewątpliwie nie pojmą, że skłamali, ale może zrozumieją zarzut hipokryzji. Albowiem wielu podpisanych pod listem oburzało się niepomiernie choćby ostatnio po słynnych słowach Lecha Wałęsy o gejach.

Lech Wałęsa zasług ma w walce o wolność chyba nie mniej niż Ewa Wójciak. Naplótł głupstw, ale wszak nieco mniej w nich było gówna niż we wpisie pani dyrektor. A jednak wolno było jeździć po nim jak po łysym koniu i gdyby wciąż pełnił jakieś funkcje publiczne, idę o zakład, że połowa sygnatariuszy listu w sprawie Ewy W. zawrzasnęłaby zgodnie, że trzeba go tych funkcji pozbawić. Co wyraziliby w liście otwartym. Bardzo podobnym do tego w obronie pani dyrektor. Tyle, że zagrożona byłaby wolność przekonań i obyczajów, a zagrożeniem — Lech Wałęsa.

Albowiem podstawowe wolności mają to do siebie, że bywają ze sobą sprzeczne. I choćby dlatego żadna z nich nie jest i nie może być nieograniczona, nie mają racji bytu ani słowa “czegokolwiek i kogokolwiek”, ani zwłaszcza “w jakiejkolwiek formie”. Wie o tym każdy nastolatek w gimnazjum. Gromadzie lewackich celebrytów udało się zapomnieć.

16 comments to Więzień sumienia

  • testigo

    @ Gromadzie lewackich celebrytów udało się zapomnieć

    - och, to nie żaden “cud niepamięci”, ani fuks – to wypracowane, w pocie czoła i dużym nakładem dużych nakładów

    (“Wybierzmy przyszłość” vel “Wypierzmy przeszłość”)

    Pozdrawiam ciepło
    w mróz

  • to niestety typowy (dla lewactwa i prawactwa) odruch stada w obronie jednego ze swoich, przepraszam za wyrażenie, członków… Biją naszego ? nawet jeśli zasłużył, trzeba go bronić nawet kosztem absurdalnych konstrukcji pojęciowych. Najprawdopodobniej w pojedynkę, po choćby chwili zastanowienia, żadnemu z sygnatariuszy nie przyszłoby do głowy by popisać się takim przemyśleniami. Najgorsze jest jednak to , że jeśli do niedawna takie odruchy łatwiej przychodziły ludziom wiedzących mniej niż “nastolatek w gimnazjum”, tak teraz nawet tytuły profesorskie przed takimi odruchami nie bronią …

  • jes

    Oczywiste absurdy głoszone gromadnie przez głupków, mają być w intencji tychże głupków atrybutem elit. “Nic nowego pod słońcem”, powtórzę za Eklezjastą.
    A jednak – pomiędzy bandami nonsensów wciąż rozciąga się pojemny obszar normalności, w którym jest miejsce na prawdziwe spory, prawdziwe problemy i prawdziwe poglądy. Dla idiotów te obszary normalności to kamień obrazy. Pełen mroku, niedostępny obszar ziemi niczyjej. Budzący zabobonne lęki. Propagowanie nonsensów jako oczywistości pomaga ten traumatycznie mroczny obszar myślenia przesuwać na margines. Może należy nauczyć się nie łapać na ten haczyk. Spojrzałem na dyskusję pod postem o 1:3; nie mogę wyjść z podziwu nad możliwościami dyskusji, niegłupich przecież ludzi, w stylu klasycznego już wykładu Johna Cage’a “O niczym”.

    Pozdrawiam, podobnie jak testigo :)

  • TRad

    Wniosek praktyczny jest prosty. Nikt z sygnatariuszów list otwartego nie powinien się poczuć obrażony, gdy się go nazwie “ch***m” (w przypadku panów) lub “c***” (w przypadku pań).

    Pomysł, aby placówką kulturalną kierowała pani używająca publicznie (bo FB to miejsce publiczne) rynsztokowego słownictwa; pomysł, aby z pieniędzy publicznych (a więc w dużej mierze płaconych przez “katolickie bydło”) utrzymywać tężę panią – jest, używając terminologii przyjętej w kręgach wysokiej kultury, do ch*** niepodobny.

    I nie ma to nic wspólnego z prawactwem, lewactwem ani żadnym innym actwem.

  • eumenes

    Też mnie to zadziwia, jak zwykle wszyscy pomijają clou problemu…

    Pozdr,

  • airborell

    No ale nazywając Barańczaka i Krynickiego “lewackimi celebrytami” pojechałeś.

    Chociaż w tym przypadku nie chodzi o żadne lewactwo, tylko o obronę starej kumpeli. Wbrew racji, bo kogo obchodzi racja.

  • RAZ chyba celuje w proces zbiorowy w tej sprawie.

  • babilas

    Kto to jest Ewa Jóźwiak?

    • testigo

      @ babilas/ Jóźwiak
      Gdybym był bardziej złośliwy niż jestem – napisałbym, że “jeden ch…”

      Jak w starym dowcipie z papugą i milicjantem: “Ty już wiesz <>”

    • Krzysztof Leski

      Istotnie to coś więcej niż literówka. Pisząc ten tekst miałem non stop problem z nazwiskiem. Myślałem “Wójciak”, palce wstukiwały “Jóźwiak”. Za każdym razem. Poprawiałem pracowicie, ale jeden przypadek się ostał. Przyczyny są dla mnie zupełnie niezrozumiałe.

  • miab

    Po pierwsza napisała chyba istotnie więcej i inaczej niż Ty to relacjonujesz. A mianowicie:
    “No i wybrali ch…, który donosił wojskowym na lewicujących księży.”
    Po drugie ja zakładam że można nie wiedzieć że publikacje dla znajomych są przez facebook upubliczniane(ja na przykład tego nie wiem).
    Po trzecie jak na moje oko jednak wyraziła pewien pogląd, a mianowicie skrytykowała wybór osobnika nawiązującego do wielonastowiekowej tradycji KRK fraternizowania się z wadzą z tym prawacką w szczególności, a jeszcze bardziej w szczególności faszyzującą.
    A teraz pytanie: Dlaczego uważasz że jej głoszenie “jest drastycznie sprzeczne z misją owej placówki”?(ze szczególnym uwzględnieniem Teatru Ósmego Dnia).

    • Jerzy Maciejowski

      Pani(e) Miab-y/ie!

      1. Powtarzanie niesprawdzonych oskarżeń nie odbiega od poziomu rzucania mięsem. Zatem to co napisał pan Krzysztof Leski jest zgodne ze stanem faktycznym. Poza tym, nie pisze on o jej wypowiedzi, tylko o liście „lewackich celebrytów”.

      2. Jeśli nadal Pan(i) nie wie tego, że publikacje na twarzoksiążce są publiczne, to proszę zastanowić się, jak to o Pan-i/u świadczy.

      3. Nazywanie głowy państwa osobnikiem nie jest przejawem wysokiej kultury, dlatego nie dziwi mnie, iż staje Pan(i) w obronie pani Ewy W.. Jaki poziom obrońców taka obrona… parafrazując idola pewnych środowisk.

      4. Faszyzm jest ideologią lewicową tak jak nazizm. brak wiedzy w tym zakresie potwierdza diagnozę zasygnalizowaną w punkcie 2..

      5. Jeśli nie rozumie Pan(i) „Dlaczego […] jej głoszenie “jest drastycznie sprzeczne z misją owej placówki”?(ze szczególnym uwzględnieniem Teatru Ósmego Dnia)” odwołuję propozycje przemyśleń zawarte w powyższych punktach. Proponuję poszukać kogoś z lepszym rozumem do zapożyczania się u niego, bo aktualny mentor jest fatalny.

      Łączę wyrazy należnego szacunku

Leave a Reply