Kategorie

Kalendarz

March 2013
M T W T F S S
« Feb   Apr »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Tusk-Ukraina 1:3

Moja wrodzona podejrzliwość objawiła się, ale zawiodła. Zaufałem mediom… Zasygnalizowałem wprawdzie, że chciałem zweryfikować doniesienie gazety.pl, ale poddałem się na wstępnym etapie guglania z powodu nieznajomości szwedzkiego i napisałem: “Podejrzewam, że tłumaczenie jest poprawne”.

Jakże niesłusznie. Żyjemy w czasach, gdy i media mainstreamu, i blogosfera straciły szacunek dla faktów. Rzeczywistość musi przegrać z autorską wizją lub urojeniem. Wszystko wskazuje na to, że urojenie powstało w głowie dziennikarza PAP, bo na depeszę PAP powołuje się gazeta.pl cytując rzekomą opinię “Expressen” o “kompromitacji Szwecji”.

Konfrontacja całego “przetłumaczonnego” fragmentu z tekstem znalezionym przez blarakę (dzięki) dowodzi, że istotnie chodzić musi o komentarz Tomasa Petterssona. Jest fraza o masowej krytyce i groźbie bojkotu. Ale “kompromitacji” tam nie ma. Ani “całej Szwecji”, ani Falun i organizatorów finału PŚ. Jest tylko słowo o wstydzie.

Sprostowania niewątpliwie nie będzie. Jako się rzekło, realia nikogo już nie obchodzą. Gdybym nawet miał okazję, by ten błąd wytknąć osobiście autorowi depeszy, usłyszałbym pewnie w odpowiedzi coś w stylu “A co za różnica” (kompromitacja Szwecji czy wstyd dla Falun? Ależ żadna…) lub “A kogo to…”. Otóż to, prawie nikogo. Grunt, że depesza miała przedruki.

Evertsen tymczasem zdaje się dziwić, że napisałem o biegach, a nie o piłce. Owszem. Przed meczem Polska-Ukraina nie miałem na ów temat nic ciekawego do powiedzenia. Po meczu też nie mam. Jedyne, co należy odnotować, to reakcja na tę porażkę blogerskiego prawactwa.

Pomeczowa noc przyniosła już w s24 kilkanaście postów. Jak dotąd zaledwie dwaj autorzy nie wiążą wyniku meczu z polityką. Kilku wprost obarcza winą Tuska (“Kolejny sukces Platformy”, “Jakie państwo, taka reprezentacja” — co oczywiście nie miało zastosowania do MŚ 2006). Pewna debiutantka pisze: “Chociaż ma się świetnych zawodników. Polaków. Właśnie. Polaków. Ale przecież trzeba też mieć Rząd. Nie.. rząd. Prawdziwie POLSKI. Który nie pozwala faulować. Przede wszystkim na arenie politycznej. Rząd, któremu na Polsce zależy. (…) Dla Polski starać się, walczyć, trzeba chcieć. Ale też czuć, że nie jest się samemu w tych staraniach. A „elity” tego poczucia nie dają. Wręcz przeciwnie. Tupolew może spaść, śledztwo można przespać, a Polskę… rozkraść. Mecz można pooglądać, Polaków skopać, a z rządu się pośmiać!“. Inni złość po porażce wyładowują kpiąc z obecności na trybunach prezydenta i premiera.

To nie pojedyńcze przypadki, to 80% postów o meczu. To też przykład urojeń, które odbierają wzrok i słuch.

47 comments to Tusk-Ukraina 1:3

  • jes

    W bardzo zamierzchłych czasach Jacek Kuroń, który skądinąd nie był moim idolem, wypowiedział pewne słynne zdanie o paleniu i budowaniu komitetów. Myślę, że sentencja ta daleko wykracza poza historyczne ramy realnego socjalizmu ze Związkiem Radzieckim na czele. Ale być może najważniejsze, że nie ma w niej miejsca na bezradność.

    Szamblon24 to zmarnowana szansa – projekt w typie Ucznia Czarnoksiężnika. Szkoda czasu na czytanie byle czego. Dla własnych potrzeb nauczyłem się wyłuskiwać zeń, bez wkładania dodatkowej pracy, rzadkie wartościowe treści. Każdemu polecam – że posłużę się, mocno na wyrost, cytatem z ojca Badeniego ;) .
    Pozdrawiam

    Przy okazji eumenesowi dziękuję za Czapskiego. Rzeczywiście nie bardzo się chce komentować bieżączki :) .

  • partyzant

    To, że Tusk:Ukraina 1:3 jest tam jakoś obecne w przestrzeni blogowej, jest po części winą samych mediów. To w trakcie relacji z meczu jakaś paranoiczna i wietrząca wszędzie spiski głowa blogera, może dostrzec tak z 15 przebitek kamer na trybuny, gdzie widać Janukowycza z Komorowskim, oraz Tuska z Koseckim.
    Twarzą porażki nie będzie już nawet prezes Boniek, czy oczywisty gracz…cała polska reprezentacja.

    To się zaczyna samo cisnąć na usta, po tych przebitkach.
    Winny Tusk i Komorowski!

  • evertsen

    Ha! Wcale się nie dziwię!
    Nie martwię się, że nie napisał Pan o piłce, cieszę się, że napisał Pan o biegach :)

    Pozdro

    P.S. Nadal uważam, że czyta Pan za dużo s24, który posiada wyraźne skrzywienie, więc nie nadaje się do statystyk…

  • Atticus

    Na biednego nie trafilo.

    Donald Tusk stworzyl religie panstwowa, w ktorej liturgii jest i to za co on i jego swita odpowiada, a za co nie. Jest to sprawa demolujaca panstwo, poczucie odpowiedzialnosci a wreszcie i pojecie obywateli o nim. Demolujaca dlatego, ze wzieta z czapy.

    Na blogach istnieje tej religii przedrzeznienie.

    Donald Tusk, za pieniadze podatnikow ratuje ceremonial swojej religii drogimi garniturami. Blogowe przedrzeznienie jest dosc pastewne.

    I to chyba tyle.

    • religia ? Hmmm… póki co zbawiciel u nas jeden …

      Wg p.Błaszczaka przegrana to wina … p. Muchy i wysokich premii dla szefów spółki od organizacji Euro. Nie wiem jak tam u p.Błaszczaka z religią ale przenikliwość rozumowania, szerokość horyzontów , umiejętność kojarzenia faktów , ponadprzeciętny talent tworzenia wielowymiarowych konstrukcji myślowych powaliły mnie na kolana . Nie wim czy powinienem go dalej słuchać bo przy moich problemach z kręgosłupem może się dla mnie źle skończyć.

      • Atticus

        Blaszczak uzyskal jeszcze jeden powod do wyartykułowania w przestrzeni publicznej faktu przyznania premii. Pan z całej historii zapomnial o premiach, o Musze która pasuje do sportu jak kij do dupy, o przegranym meczy – słowem o wszystkim, co się realnie wydarzyło. Nie pominal pan za to Blaszczaka oraz jego konstrukcji myślowych.

        I tak od lat, i tak we wszystkim. Niesamowite.

        • Jesli by pan Błaszczak zadowolił się stwierdzeniem , że p.Mucha nie nadaje się na ministra sportu to być może byłbym pod jego mniejszym wrażeniem i w naszej rozmowie bym go nie przywołał.

          Jeśli znajdzie Pan choć jedną przesłankę na związek premii(jej wysokości ? samego faktu przyznania ? ) z przegranym meczem będę pod absolutnym wrażeniem i en block przyznam , że wszystko można połączyć ze wszystkim , a za tym wszystkim stoi Tusk …

          Nawiasem mówiąc jak ktos tak beznadziejny, w krótkich spodenkach, śpioch i leniuch, wychowany na podwórku, ciągle w pozycji na kolanach i klepany po plecach mógł stworzyć “religie państwową”, stać za wszystkim za czym można tylko stanąć, a na dodatek jeszcze od tylu lat bezkarnie “sika do mleka” największego z najwiekszych polskich polityków uniemożliwiając mu wygranie wyborów i zbawienie Polski… Kurde… nie pojmuję …

          • Atticus

            No wlasnie pan jest permanentnie “pod wrazeniem”. To proszę chodzic na wernisaże, do opery, czy teatru. Tam się po to chodzi.

            Natomiast polityka jest, jakby to powiedzieć, innym dyskursem.

            Nie do jego mleka, ale do panskiego sika. I tego owszem – nie pojmuje pan. A nawet cmoka pan z zachwytem.

            • gratuluje iż Pan dorósł do tego dyskursu… Tradycyjnie jestem po wrażeniem…

              • Atticus

                Do tego się nie dorasta. Wystarczy tylko pozbyć się romantycznej czy to pozy, czy potrzeby serca pogoni za wrażeniami.

              • partyzant

                Może i Mucha pasuje do sportu jak kij do tyłka, ale akurat przedstawiciel partii, która miała ministra sportu, który zdaje się przegrał proces sądowy o branie łapówek, mógłby w tej sytuacji być mniej…hmmm obłudny?

                Jak świat światem opozycji nic się nie podoba, władza jest z siebie praktycznie zawsze zadowolona.

                Ale póki co za drużynę piłkarską odpowiada głównie jej selekcjoner. Minister i premier, mają w tej materii tyle do powiedzenia, co Pan Atticus.

                • Atticus

                  Hmm, no biorac pod uwagę, ze jego nastepca został Drzewiecki, ksywa Miro o znanym resume oraz jego polowica ze zdjęciem na tle miarki wzrostu. Oraz biorac pod uwagę, ze Drzewieckiego dupe jego wlasna partia ochronila, a nie było tak z Lipcem.
                  Wreszcie, może przy panow stosunku do swiata – to detal, biorac pod uwagę, ze wszystko poza może tymi podpierdolonymi futrami odbylo się panow (i moim) kosztem, to istotnie przydaloby się mniej obłudy.

                  • partyzant

                    Niech Pan weźmie coś na pamięć.

                    Smród po Lipcu ujrzał światło dzienne, gdzieś w listopadzie 2007 (interwencja CBA).

                    Zabawny przypadek, prawda.
                    To tak przy okazji krycia dupy…

                    • Atticus

                      Alez Partyznacie, Lipiec poszedł koniec koncow siedzieć.

                      To nie jest tak, ze Lipiec jest powodoem do chwaly czy to na stanowisku, czy ze względu na tryb rozliczania go.

                      Niepokoi mnie co innego – idzie pan jak w dym w temat ministra sportu, podczas gdy miał pan Drzewieckiego, a teraz po prostu twarzowke. A do tego akurat prasa rozpisuje się o ordynarnym złodziejstwie zony ministra.
                      Pojmuje pan to, facet ma kasy więcej niż pan wazy, a jego baba wynosi ciuchy???????

                      Proszę sobie wyobrazić, jakby się TVN trzasal gdyby była to zoana ktoregos z pisowcow – no wstyd na galaktyke by był.
                      A nie jest dziś, i pan bez zażenowania siega po przykład bez ułamka refleksji.

                    • partyzant

                      Ależ mam refleksję.

                      Drzewiecki, to jeden z kamyczków do tego sporej wielkości ogródka, które uzbierały się PO i będą takim balastem w 2014/15, że będą modlić się, aby im się choć w Namiestnikowskim Komorowski ostał. To nie jest mój fetysz, aby w czymkolwiek pomagać PO, niech mi Pan wierzy. Wybrali pijaka i cwaniaka na ministra sportu, to niech się teraz wstydzą. Choć jako żywo, podobnie jak Lipca, w obecnym życiu polityczno – publicznym go nie widzę.

                      Mam tylko jeden, cholernie zasadniczy problem z takimi smutnymi panami w rodzaju pana Błaszczaka, którzy mając usta pełne frazesów, sami, gdy przychodzi im brać za cokolwiek odpowiedzialność, wcale nie powodują, że te standardy są jednak wyższe.
                      Przyzna Pan, że punktem odniesienia dla tych lepszych, bardziej kompetentnych, mądrzejszych, sprawiedliwszych, prawych i uczciwych, nie powinna być jednak PO.

                      Jeśli przyjąć za pewnik wszystkie Pana argumenty, to po co mi znów u władzy PO, tyle że pod zmienionym szyldem.

                      To w 38 – milionowym kraju, nie da się znaleźć kilkudziesięciu nieumoczonych, kompetentnych ludzi na najbardziej eksponowane stanowiska?

                      btw O tym, że pan Błaszczak nie byłby jednak lepszym ministrem sportu niż Mucha, świadczy chociażby jego dzisiejsze stwierdzenie o podobnej jak Polska pozycji San Marino w rankingu FIFA. Co nie przeszkadza oczywiście oceniać kompetencji Muchy z pozycji Katona…Kalego chciałoby się rzec.
                      No, tak nisko jednak jeszcze nie upadliśmy.

    • Nie no, nie kumam. “Tusk stworzył religię państwową”? A w czymże jego medialny wizerunek jest bardziej “religijny” niż poprzedników?

      Na blogach jest “przedrzeźnianie”. Aha. Pamiętam przedrzeźnianie na blogach i forach za poprzedniej ekipy. “Borubar” i takie tam. I szalik z napisem Polska do góry nogami wzniesiony. I że do szatni się pcha i rozprasza naszych orłów. Tylko to się wtedy nazywało “przemysł nienawiści”.

      I przyznam, że ja tego kalizmu po prostu nie mogę przełknąć.

      • Atticus

        Otoz jest.

        Trudno to pojac bez uwzględnienia zjawiska w sumie unikalnego w skali swiata dotyczącego polskich politykow.
        10 letni np. Tony Blair, czy Sarkozy jeśli nie nosil to przynajmniej widział ludzi noszących garnitury francuskich krawcow. Pozniej zmienial rozmiary na większe, ale co do zasady te same. Tymczasem taki np. Tusk majac lat trzydzieści kilka 9moze 40) zamiatal po sejmie garniakiem kupionym pod palacem, podle owczesnego Cricolandu. A teraz Tusk nosi szyte na miare garnitury w których zdarza mu się kopac pilke po gabinetach. To zamyka ludziom usta. I zniewala. A samego Tuska, jak mysle, oszałamia. I to jest rys liturgii.

        Natomiast cecha religii jest to, ze cos co nie jest ważne z punktu widzenia rządu, w ogole nie jest ważne, a można tym wręcz pomiatać. Z kolei jakies głupoty, podnoszone sa do rangi wydarzen, jak np. mecze , itd.

        Co zas do kalizmu, chyba jednak widzi pan roznice pomiędzy tym, ze jakas, często dos tepawa, czesc blogosfery mieli nazwisko Tusk na dziesiata strone, od sytuacji gdy zbitkami, przekłamaniami i zwyczajnym skurwy…. zyly 24/7 telewizje całodobowe z zoltymi paskami powodującymi stan permanentnego podniecenia.

        • i własnie to jest dowód na twierdzenie iż Tusk mniej lub bardziej bezpośrednio jest winny porażki z Ukrainą.. przepraszam bardzo ale nie nadążam… może dlatego , że też za młodu francuskich garniturów nie oglądałem ale pochlebiam sobie , ze jestem z tego powodu w doborowym towarzystwie.

          • Atticus

            Ale ja tak wcale nie twierdze, ze jest odpowiedzialny za porazke z Ukraina. Meczu nie widziałem, i nawiasem mowiac, ani mnie wynik zaskoczyl, ani obszedł.

        • Co do garniturów, to sory, nadal nie kumam.

          Owszem, Blair od dziecka był w elicie. Ale mały Gerry Schröder, kopiący w bramę urzędu kanclerskiego, był synkiem sprzątaczki. Thatcher była córką drobnego przedsiębiorcy. A Reagan też ekskluzywne garnitury zaczął nosić bynajmniej nie wtedy, gdy jako młodzieniec był ratownikiem na kąpielisku, ani pewnie nie jako aktor westernowy. Takie kariery w demokracji się zdarzają. Zresztą — rozumiem zarzut “oszołomienia wałdzą”. Myślę, że prawdziwy wobec każdego, kto dostaje władzę (potwierdzają to tacy jak prof. Zimbardo). Co ma jednak ten piernik do wiatraka liturgii czy religii — nadal nie pojmuję.

          Liturgia to zespół określonych rytuałów sakralnych, służących celom religijnym, czyli budowaniu relacji między ludźmi a bóstwem, między profanum a sacrum. Gdzie to niby?

          Owszem, mamy w historii przykłady quasi-religii politycznej, czy też bezpośrednio religijnego kultu zbudowanego wokół politycznej ideologii i przywódcy w roli bóstwa. Jednak nie każdy oszołomiony władzą satrapa taki sobie stworzył. I przy największym wysiłku myślowym nie sposób doszukać mi się takich symptomów u nas.

          Tusk bóstwem? Idolem? Gruba przesada.
          Czy do pomyślenia jest w ogóle ktoś, kto wiesza sobie nad łóżkiem plakat Tuska, wzoruje się na nim, ubiera i zachowuje jak on? Głośno wyznaje: chcę żyć i pracować jak on, dla niego? Wolne żarty. To nie Lenin i nie Che. To nawet nie Dave Gahan. Właśnie: PDT nie dochrapał się chyba nawet popkulturowej popularności, celebrity. Ot, jajogłowy wycięty z gazety. Ma gadane i dość sympatyczny. Ale nikt za niego umierać nie będzie.

          Religia państwowa czy polityczna? A gdzież jej doktryna? Dogmaty? Gdzież świętości? Gdzie jest owo rzekome sacrum, przed którym kłoni się głowę i o którym zsakralizowanym językiem się mówi?
          PO nie stać nie tylko na ideologię, ale nawet na ideowość — a co dopiero na religię. To właśnie bezideowość jest ich sztandarem.

          Zaznaczone przez Pana własna hierarchia wartości i pogarda dla spraw uważanych za ważne przez innych, a przez nas za nieważne bynajmniej nie jest unikalną własnością religii. To standardowa cecha ludzi i ludzkich wspólnot, mam wrażenie. Trudno się zdobyć na szacunek dla tych innych, obok.

          Podsumowując: nie widzę tej “religii”. Proszę mnie przekonać.

          ***

          Tej dysproporcji, o której Pan pisze — nie widzę. Ale to może dlatego, że nie mam telewizora. Może i z tego właśnie powodu nie podzielam ekscytacji TVN24 (permanentne podniecenie, o jakim Pan wspomniał, znam tylko przez pryzmat… blogów).
          I nie dowierzam we wszechmoc telewizji w ogólności.

          A nawet, jeśli. Jeśli “Oni” mają tę straszliwie potężną tv, a “My” tylko blogi i tygodniki, że gazecie codziennie nie wspomnę — to czy z tego wynika usprawiedliwienie, że “my” szczekamy tak samo, lub jeszcze gorzej jak “oni”, na których tak się oburzaliśmy? Że ich szczekanie głośniej słychać, bo mają większą tubę, więc nasze ujadanie jest już wporzo?
          To właśnie jest kalizm.

          • PO nie stać nie tylko na ideologię, ale nawet na ideowość

            Choć to nie główny temat notki , celna uwaga … Uważam, że powściągliwość (potwierdzona dziś przez PDT na jakimś partyjnej imprezie) w uleganiu ideologiom to w gruncie rzeczy cecha pozytywna , to strach przed zarysowaniem idei (celów i sensu rządzenia) jaka przyświeca rządowi w jego decyzjach jest niepokojąca. Właściwa temperatura wody w kranach, aczkolwiek istotna , może być co najwyżej celem zarządzania a nie celem rządzenia

  • Ufka

    Ja pierwszy w całości (i chyba ostatni) mecz obejrzałam w czasie Euro2012, więc się specjalnie nie podniecam. Ale przyznasz – jest coś śmiesznego w tym jak Wielki Piłkarz zamiast pryskać do Sopotu siedzi i ogląda dawanie d… Ukraińcom. Zwłaszcza, że podobno d… pokazała się dosłownie na ekranach :)

    • A gdyby Wielki Piłkarz nie pojawił się na trybunach kiedy gra “Polska” (sory za cudzysłów, ale ja nie kapuję ciągle czemu kilkunastu pracowników kontraktowych firmy PZPN to “my”)?

      To nie byłby temat do kpin? Że niby piłkarz i kibic, a ma w d. ważny mecz, woli ligę mistrzów, haratnąć w gałę w Sopocie, albo pewnie kibiców się boi?

      No po prostu nie wiem, co w tym jest zabawnego?
      Czy jeśli Orban kibicuje reprezentacji Węgier to jest zabawne?
      Czy może jest zabawne to, jeśli reprezentacja przegrywa, a jak wygrywa to już nie?

      • Ufka

        Chyba nie zrozumiałeś. Wyobraź sobie Tuska jako kibica na skokach narciarskich, meczu tenisowym itp – oczywiście by się cieszył z wygranej. Ale jak się ma w głowie tylko piłkę, co tydzień gra samemu, zaczyna rok od meczu, buduje Orliki – to jednak taka gra boli podwójnie, prawda? Skoro nic nie może zrobić, aby reprezentacja posunęła się o oczko do góry to jak mam wierzyć, że uda mu się coś, na czym mu nie zależy?

        • Załóżmy , że Tusk jest grzybiarzem … no nie śmiej się i nie zycz mu sromotnika – hipotetycznie … Czy z racji tego iż nie może absolutnie nic zrobić by zwiększyć wysyp grzybów wynika iż nie uda mu się zrobić nic w sprawach na których mu również zależy i JEDNOCZEŚNIE MA NA NIE WPŁYW ?

          • partyzant

            Ależ zapluty antyeuropejczyku!
            My po zmianie tej beznadziejnej władzy, nie tylko że wywalczymy awans. My zostaniemy w końcu mistrzami świata :)

            • testigo

              @ partyzant/ “My po zmianie tej beznadziejnej władzy, nie tylko że wywalczymy awans. My zostaniemy w końcu mistrzami świata”

              Awansu życzę Ci już dzisiaj.

              Ale dlaczego owi gałganiarze z Morskiego Oka to mamy być My?

              - żeby wkładali w swoją pracę 1/10 tego wysiłku, który wkłada ojciec rodziny wstający o 5:30, żeby zdążyć do roboty, albo ten siedzący po nocy nad kolejnym zleceniem… to może zasługiwaliby na miano My

              Ale to szmondaki są, a robi się wokół nich sztuczną mgłę euforii haratanej gały – bo to jest język władzy.

              Niechby z państwowej kasy te pieniądze, które poszły na Morskie Oko – poszły na granty dla młodych naukowców: na ich pracę i zatrzymanie w kraju…
              Tysiąckroć bardziej by się to opłacało.

              Król jest nagi jak sempiterna Koseckiego.
              I naprawdę nie ci kopacze są problemem Polski.

              • partyzant

                @testigo

                Przekaz dnia brzmiał – reprezentacja jest zła, bo premier jest zły. Gra reprezentacji, jest pochodną sytuacji Polski.
                Idąc tym tropem należy stwierdzić, że skoro reprezentacja w piłce nożnej grała tak dobrze za Gierka i Jaruzela, to…widzisz już pułapkę wpierdalania we wszystko polityki?

                Pojmujesz analogię?
                Czym jest mój komentarz, chyba nie muszę tłumaczyć.

        • “Skoro nic nie może zrobić, aby reprezentacja posunęła się o oczko do góry to jak mam wierzyć, że uda mu się coś, na czym mu nie zależy?”

          No, toś Ufko szanowna przywaliła. A niby (uwaga, czytajmy powoli i ze zrozumieniem): co może zrobić premier, aby drużyna PZPN wygrała mecz z drużyną podobnej organizacji z innego państwa?!

          Czy jeśli reprezentacja Węgier nie zakwalifikuje się (znowu) do mundialu, to będzie znak, że Orban nic nie jest w stanie osiągnąć w polityce? Bo wszak nie wątpimy, że temu zagorzałemu piłkarzowi i kibicowi na tym zależy, nie?

          No to są jaja po prostu.

          ***

          Tak sobie zresztą uświadomiłem, że gdyby ten mecz był rok temu, to winnym przegranej byłby Lato.

          • eumenes

            Premier powinien rozgonić PZPN. Może się zresztą jeszcze za to weźmie jak nie odpadniemy z mundialu… akurat tutaj NIKT INNY nie ma nic do gadania. Boniek miał pogonić leśne dziadki i co? Już z nimi siedzi.

            Pozdr,

            • Nigdy nie interesowała mnie piłka, ale emocjonowałem się kiedyś (za sprawą mediów) PZPN. Któż to się za nich nie zabierał i nie odgrażał. Pogromcami byli Dębski, Lipiec, Drzewiecki. Jak na nieskazitelnych szeryfów gromiących mafię i zło wcielone w osobach Dziurowicza i następców, to ciekawa kolekcja okazów, swoją drogą.

              A i tak to krajowe przedsiębiorstwo “działaczy” jest kryte przez globalną korporację o równie wspaniałych tradycjach i metodach funkcjonowania.

              Byłaby jakaś szansa być może na zmiany, gdyby piłka kopana nie miała tak irracjonalnego statusu społecznego, jaki ma. Jeśli gdzieś szukać jakichś śladów świeckiej “religii” to chyba tu. Sprawa z emblematem (godło narodowe czy logo PZPN) na koszulkach piłkarzy doskonale ilustruje ten absurd. Tutejsza dyskusyjka (z wątkiem wpływu Tuska na wynik meczu i wzajemnie) takoż.

              PZPN? A — spytam — co rząd zrobił (powinien zrobić) w czterdziestu innych związkach sportowych, uwzględniając Aeroklub?

              Pozdrowienia wzajemne.

              • eumenes

                No ale premier nie pozuje na lotniarza, prawda? :)

                Putin zdaje się pogonił swój związek, w innych miejscach też się zdarzało. Teraz mamy Bońka, który jest zaprzyjaźniony z Platinim… coś by się pewnie dało zrobić. Ale pewnie nie ma komu…

                i pozdrowienia dla Penelopy i Telemachów ;)

                • Lotniarzem to właśnie Putin jest :) tudzież obrońcą zwierząt.

                  Takoż serdeczności dla rodziny

                • partyzant

                  Nie pojmuję tej logiki Eumenesie.

                  Skoro premier lubi sobie haratnąć w gałę i jeszcze się tym publicznie chwali, to powinien jako polityk(!?) być jakimś panaceum na bolączki polskiej kopanej.
                  Przecież to jest schizofrenia w czystej postaci.

                  To już bardziej pasuje, że jak premier jest historykiem z wykształcenia, to ta historia powinna być w szkołach solidniej traktowana. Takie dawanie przykładu z góry.

                  A piłką nożną, interesuje się mniej lub bardziej, pewnie z kilka milionów Polek i Polaków.
                  Gra w nią zawodowo i nie, pewnie z kilkaset tysięcy osób.
                  I co z tego?

                  Czy czarny pas Putina w dżudo sprawia, że Rosja jest z automatu potęgą w tej dyscyplinie?

                  Uwielbiam takie magiczne myślenie…
                  Premier wszystko może, wszystkiemu zaradzi, wszystkim pomoże…bla, bla, bla…

                  Pozdr,

                  • eumenes

                    “Skoro premier lubi sobie haratnąć w gałę i jeszcze się tym publicznie chwali, to powinien jako polityk(!?) być jakimś panaceum na bolączki polskiej kopanej.”

                    Premier nie tylko lubi sobie “haratnąć” (co to w ogóle za słowo) ale także postawił na piłkę jako nasz “sport narodowy”. Ogłosił akcję budowy orlików, mobilizował cały kraj do organizacji Euro2012, promuje piłkę grając samemu i chodząc na mecze. Piłka jest wpleciona w jego kadencję co najmniej tak jak “deubekizacja” w kadencję poprzedniego premiera i nie wydaje się niczym nadzwyczajnym domaganie się od premiera uporządkowania akurat tego bagienka.

                    Znowu wracamy do starej rozmowy – oto kolejna rzecz, której pod żadnym pozorem (schizofrenia, magiczne myślenie) nie można się od wielkiego premiera domagać. Niczego nie można.

                    Pozdr,

  • evertsen

    Hm, ja o s24, a tu, proszę, prof. Rybiński takoż do jednego wora ze stadionem:
    http://www.rybinski.eu/2013/03/podziekujmy-decydentom-za-mozliwosc-godnej-porazki/

  • Ufka

    Nie znajdziesz żadnego mojego komentarza ani tym bardziej notki wiążącej Tuska z meczem. Napisałam, ze mnie smieszyło, tyle. Tak jak cały ten sport w wykonaniu wszystkich – nie tylko Polaków. Ale gdybym miała coś radzić – Orliki (o ile działają) są krokiem w dobrym kierunku. Niestety, w poblizu mojej wioski żadnego. Jedyne boisko zamieniło się teraz w staw (Koteusz kiedys wrzucił zdjęcie). Powinno się stworzyć prawdziwą drużynę, a nie powoływac do kadry ludzi z różnych (często zagranicznych) klubów. Oni przeciez przez cały mecz tylko drżą, aby im się paznokiec nie złamał, bo jeszcze stracą jakieś frukta zagraniczne

    • partyzant

      Ale co do tego mają politycy?

      Przecież wiesz, że PZPN to święta, autonomiczna krowa.

      Niech się jednak politycy trzymają z daleka od podpowiadania, co, kto, kiedy i za ile.

      Pozostaną po nich (rządzących) Herry i Kaplery….brrr…

  • Ufka

    No właśnie. To jednak także z moich pieniędzy został zbudowany staion ITI, stadion narodowy. No i te premie. Gdybym ja podpisała niekorzystny kontrakt zostałabym postawiona przed sądem. Pan Drzewiecki bryluje w mediach…no może teraz przeczekuje sprawe zony.

    • partyzant

      Stadion ITI…zaraz, zaraz, to ten sam stadion na który w sporej grupie przychodzą (i od czasu do czasu coś tam powyrywają, czy podpalą) delikatnie rzec ujmując przeciwnicy obecnej władzy, która to władza im ten stadion wybudowała?

      No chyba, że chcesz powiedzieć, że mecze Legii ogląda tylko Walter, Walterowa i ich świta.

      Generalnie z naszych pieniędzy sporo się buduje lub nie buduje. Są z tego zasiłki, wcześniejsze emerytury dla styranych życiem 40 – letnich funkcjonariuszy, dopłaty od hektara dla łże – rolników i tym podobne kwiatki.

      Zastanów się jednak, czy jest w sens, sprowadzać wszystko, do jednak populistycznego “za moje pieniądze”?

      Przecież to wszystko zależy od tego, kto rządzi.
      Równie dobrze jakiś przeciwnik poprzedników mógłby krzyczeć, że za jego pieniądze Rydzykowi i jego wątpliwym inwestycjom, miało dziać się dobrze za pomocą państwowych dotacji.

  • Ufka

    To jednak sa moje pieniądze. Bo to Hanka dała 500 milionów z budżetu Warszawy. Oczywiście nie mam nic przeciw wybudowaniu stadionu, ale oddać w dzierżawę za milion (kiedy za samą nazwę zgarnęli od Pepsi dwa razy tyle)? A cieszę się też z świątecznego oświetlenia W-wy ale dopłacanie 600 tysięcy w formie reklam w TVN to chyba przegięcie?

  • Jerzy Maciejowski

    Szanowni zwolennicy socjalistów europejskich (PO) i narodowych (PiS)!

    Czy nie macie wrażenia, że kłócicie się o to, jaka wersja socjalizmu jest lepsza, zamiast zastanowić się, co zamiast socjalizmu?

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    Jerzy Maciejowski

    • TRad

      Amen. Główni aktorzy polskiej sceny politycznej dzielą się na socjalistów pobożnych i socjalistów bezbożnych. Niestety.

      • eumenes

        To nie są socjaliści, socjaliści są chociaż ideowi. To są zwykli etatyści.

        Pozdr,

        • jes

          Czy słowo etatysta pochodzi od etatu, czy od l’État? Gdybyś to pierwsze miał na myśli, to bym się zgodził, gdyby to drugie – to jednak zdecydowanie – nie. :)

        • pwilkin

          Czy to miara mojej frustracji naszą sceną polityczną, że zaczynam upatrywać nadziei w Dudzie i jego akcjach? Nie to, żebym kiedykolwiek miał na nich głosować, ale może chociaż coś ruszą z miejsca…

Leave a Reply