W słusznej sprawie

Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy jest oburzone. W tle Krzysztof Czabański, który koleżanki i kolegów po fachu wyzwał od “kurew”. Ale nie słowa Czabańskiego są powodem oburzenia. Przeciwnie, KSD staje w obronie niepokornego dziennikarza. Oburza się, że skrytykować go śmiała Rada Etyki Mediów.

Zdaniem KSD Czabański etyce nie uchybił, bo nie można tego uczynić cytatem. Kropka. REM zaś jest sługusem władzy, bo nie dostrzega innych nadużyć i uchybień. To ostatnie jest oczyywiście prawdą, aczkolwiek każda instytucja typu REM jest z definicji skazana na wybiórczość i nigdy nie zadowoli wszystkich. Lecz po Katolickim Stowarzyszeniu Dziennikarzy spodziewałbym się czegoś więcej niż ping-ponga z cyklu “A u was biją Murzynów”.

Relatywizm święci triumfy. Pal diabli zasady, gdy “biją naszych”. Wprawdzie Czabański wprost nazwał “kurwami” kilkoro wymienionych z imienia i nazwiska dziennikarzy, ale przecież uczynił to przy pomocy cytatu, no i w słuszej sprawie. W odróżnieniu od tych, którzy nie cytując używali o ileż cięższych epitetów, jak “cham”, no i w sprawie ewidentnie niesłusznej. Tam była “mowa nienawiści”. Tu jest tylko kapitulacja REM.

Także działając w słusznej sprawie szef  “Solidarności” Piotr Duda ogłosił z okazji przyznania pośmiertnie medalu “Zasłużony dla Solidarności” Lechowi Kaczyńskiemu:

To jest jedyny człowiek, na którym Solidarność się nie zawiodła

Tym jednym krótkim zdaniem Duda napluł w twarz tysiącom, a może milionom ludzi, którzy “Solidarność” tworzyli, o nią i za nią walczyli, oddali jej kawałek swego czasu, zdrowia, a czasem i życie. Napluł też samemu Lechowi Kaczyńskiemu, który (w odróżnieniu od brata) nigdy by czegoś takiego nie powiedział, a słysząc — najpewniej zaprotestował. Ale czegóż oczekiwać od człowieka, który działalność antykomunistyczną rozpoczął w latach 90. i czuje się większy od Wałęsy…?

21 Replies to “W słusznej sprawie”

  1. Bede kloł …..znaczy o byłych PZProwcach nie będę pisał

    Ale do Dudy się odniosę – to dla mnie łatwizna . Po prostu skopiuję swoje notki sprzed lat:)

    tak Wernyhora ze mnie

    “chłopaki ja wiem , że ten sierpień 1980 zmienił nas i zmienił nasze życie , ale …………………..

    Byliśmy w tym czasie uczniami ,studentami , krzyczeliśmy najważniejsze słowo tamtego czasu Solidarność .

    Dzis (2010) czytam , że to banał , nic , ci którzy stali na czele – nie dochowali , ci którzy dekowali się cały ten czas , dziś robią za niezłomnych a my byliśmy po prostu sterowani .

    Czytam , że rocznica to puste słowo , Solidarność to puste słowo , tamten czas (stan wojenny ) to niemal piknik .

    I wiecie co chłopaki ? Wali mnie to co piszą inni .

    Przecież my będąc uczniami i studentami NIGDY DO SOLIDARNOŚCI NIE NALEŻELISMY ”

    tyle jestem winien chłopakom co za kilkaset ulotek przesiedzieli w pierdlu …….

    a Duda nie przesiedział stanu wojennego w pierdlu . W wojsku wtedy był .

  2. a tak się przez chwile wredne zastanowiłem ………….. powołali tego Dudę w 1981 do wojska ( ja mam w ksiązeczce odroczony na czas pobierania studiów z data 12 grudnia 1981 ) i ląduje tenże Duda w takiej jednostce . Czy tę w której był Duda wysłano do walki z elelmantami antysocjalisttycznymi ? Nie wiem
    Ma farta bo inni jego koledzy w czołg i na ulice w stanie wojennym .
    Ciekawe czy odmówiłby wykoniania rozkazu ?

      1. zyciorys?nie.jedynie taki fragment gdzie będąc ” we wojsku ” niczego się nie wybierało . Dwa lata poza.Luksus jak na stan wojenny.
        Co wygaduje?Ot chce cos wyartukułować “górnolotnie” i wali takie.Nie ogarnął,że chcąc wywyższać jednego , dowalił tysiącom …… staram się usprawiedliwić…

  3. Oooo ! Czyżby metoda “na cytat” zastąpiła metodę “na pytanie” ? Trudno byłoby zadać pytanie “czy Iksiński to kurwa ?” ale opisać Iksińskiego cytatem może nawet świadczyć o oczytaniu i głębokiej erudycji… No ale jeśli nie ma się wyczucia chwili to nawet cytat z wielkiego dzieła zabrzmi jak cytat spod budki z piwem..

    A co do cytatu z p.Dudy… Mam przyjaciela, był malutkim trybikiem w walce z komuną… Zawsze powtarzał ,że jak go na przesłuchaniu uderzą to wyśpiewa wszystko a nawet więcej… Wszyscy wiedzieli , że nie żartuje ale wiedzieli również , że każdą sprawę załatwi tak jakby miało zależeć od tego czyjeś życie… I załatwiał w przeciwieństwie do tych , którym już się nie chciało lub mówili , że jeszcze nie pora… Może dobrze , że dla takich ludzi jak mój kumpel nie ma medali… No bo co Duda mógłby im powiedzieć ?

  4. Kilka rzeczy w notce prosi sie o zlosliwa polemike.

    1. Jakiej natury jest zarzut do Dudy? Czy takiej, ze powiedzial nieprawde (a uwazam, ze powiedzial, zreszta w poetyce mieszczacej sie w takich uwznioslonych okazjach), czy takiej, ze zabral glos w imieniu wielu ludzi, nie bedac umocowany? Bo jesli to drugie, to chwile pozniej zrobil pan to samo, twierdzac, ze Duda obrazil tysiace, a moze miliony. A co jesli te tysiace czy miliony nie poczuly sie wcale obrazone? Jesli poczul sie pan, czy lestat, to tak nalezy napisac: poczulem sie obrazony.Kropka. O, a widze, ze poczulismy sie z lestatem obrazeni. Kropka.
    Ale miliony traca poetyka podobna do tej Dudy. Jedna heksametrem druga dytyrambem.

    2. Istnieja sprawy sluszne oraz niesluszne. Pan tak bardzo naciera na relatywizm, ze myslalby kto, ze traci z oczu te wlasnie fundamentalna rzecz: ze sa sluszne, i ze sa niesluszne sprawy. Wysmiewanie “no i w słuszej sprawie. W odróżnieniu od tych, którzy nie cytując używali o ileż cięższych epitetów, jak “cham”, no i w sprawie ewidentnie niesłusznej”… Zatem ja postawiony przed taka sytuacja, za pierwszorzedne zagadnienie, wcale niewymagajace Bog wie jakich kwalifikacji uwazam konstatacje: tak te pierwsze byly sluszne, te drugie nie byly. Proste jak drut. Prosciej sie nie da.

    Czasem mam ochote poprosic pana o napisanie obiektywnego artykuly, bo ja wiem o atakau wermachtu na Polske, o biciu zon przez mezow. Sa pewne sprawy, ktore nie podlegaja spekulacji wlasnie dlatego, ze jestesmy tacy jacy jestesmy, i mamy w sobie umiejetnosc rozpoznawania takich spraw.
    Umiejetnosc ta ginie zarowno od razow tych, ktorzy na stale chca ja przytwierdzic do wszystkiego co im drogie, jak i tych, ktorzy lataja z nia po pokoju, pokazujac, ze nie wskazuje na nic stalego.

    3. I trzecia rzecz. Pytanie o metode. Schemat, ze Lech by czegos nie zrobil… ale ten Jarek – jest niestety metoda. 100 razy moze i produkujaca zdanie prawdziwe. Lech nie wypilby herbaty, tylko kawe, a Jarek herbate.
    Na pewno jest wiele zdan dotyczacych polityki, ktore tez bylyby prawdziwe. A jednak metoda ta jest na tyle skompromitowana, ze ja bym po prostu po nia nie siegal, nawet gdybym mial intuicje graniczaca z pewnoscia, ze nie produkuje krzywdzacego rezultatu. Tak uwazam.

    1. Wali mnie to co piszą inni ( czy mówią ) – tak dokładnie napisałem . Ale można to podciągnąć pod obrażanie się na.
      Nie takie wygibasy już były.Co prawda koleś napisał,że mu to lata ale się wmówi czy zasugeruje że napisał że jest dotkniety słowami.

      dobranoc:)

    2. Atticusie, co tu jest do rozumienia? Notka jest jasna: skoro “jedyny, na którym sie nie zawiodła” – zatem inni zawiedli. Durne i podłe słowa. Co do zaś różnicy między Lechem i Jarosławem – jest taka, iż Lech nigdy sam się na lidera “S” nie kreował. To fakt, nie domysł. Uprawnia do tezy, że sprzeciwiłby się zapewne słowom Dudy. Jarosław nie, bo sam robi to samo. Zatem Pańska złośliwa krytyka jakoś kulą w płot.

      1. Do rozumienia bylo w punkcie 2. Czyli, ze sa sprawy sluszne i sa sprawy niesluszne. Po prostu sa.

        O slowach Dudy napisalem, ze sa nieprawda. Gdybym byl panem i koniecznie chcial udowodnic to, ze Duda nie mial racji napislabym, ze pominal pania Walentynowicz. W dzisiejszej konfiguracji politycznej, nad ktora mozna ubolewac, to wlasnie byla niezrecznosc Dudy. Natomiast napisalem, ze da sie jej bronic poetyka okazji. Jakiej?
        Ano takiej, ze Duda nie mial na mysli tysiecy, czy milionow czlonkow Solidarnosci tylko mial na mysli tych sposrod jej znamienitych postaci, ktore pozniej osiagnely wplywy na tyle duze, zeby albo zawiesc albo nie zawiesc ogolu ruchu.
        To troche jakby napisac, ze papiez byl jedynym, ktory nie zawidol gorali. Czy to znaczy, ze kazdy goral to swinia? Skadze. To znaczy, ze Stasiek z Laki, i Czesiek z Dunajca od kiedy poszli w ministry zdjeli kierpce.
        Nie zestawia Duda Kaczynskiego z kazdym, a z kilkorgiem. I nie jest tajemnica o kogo chodzi. A byc moze nawet, w intencjach Dudy zestawia z Walesa.

        I po drugie. No ale wlasnie nie moze sie sprzeciwic. W tym rzecz. Jest w tradycji takie myslenie, ze zmarly by czegos chcial. Nie wiem, gdyby dokonczyc zaczeta budowe po smierci glownego konstruktora moza powiedziec, ze chcial tego.
        W Polsce z kolei napedza sie cos, co nie ma z ta tradycja nic wspolnego, a co nazywa sie: dokoptujmy do przeciwnikow Jaroslawa rowniez Lecha.

        Otoz gdyby, gdyby i gdyby. Gdyby Lech zyl Jaroslaw nie robilby z niego lidera S, a ze nie zyje nie moze protestowac. Za duzo dla mnie warunkow. Dlatego rezygnuje.

    1. Nie mieszam sie do rozmow kumpli. Mowiac o misji mialem na mysli, w zalewie interpretacji, utrzymanie pamieci o wydarzeniach lat 80 w takiej postaci, w jakiej je zapamietano.

  5. Kontekst słów Dudy, jest chyba z jego punktu widzenia czytelny.

    Na uczciwą postawę wobec pamięci, kolegów, związku jako takiego, stać chyba tylko osoby nieuwikłane w bieżączkę. Bardzo uwikłane.

    Przepraszam, pana Panie Krzysztofie coś tu jeszcze dziwi?

    Gdzie jest poprzednik Dudy?

    Piotr Duda, miał w odróżnieniu od Janusza Śniadka, odkleić związek od partii politycznej.

    Tymczasem, to jest od początku zasada malutkiego kijaszka (nie idziemy razem 13 grudnia, na wiecu 29 września mówi, że “S” nie będzie szła na pasku żadnej – he, he -partii) i dużej, słodkiej marchewki (choćby cytowane słowa).

    Duda o tyle odrobił lekcję z Śniadka, że jego przyszłościowe jakiekolwiek zaangażowanie w czystą politykę, bez umocowania w PiS, spali na panewce.
    Można łudzić się, że w Polsce A.D. 2012, padają takie stwierdzenia, jak to Dudy.

    Ale przecież, idąc tą “logiką”, za kilka lat młodzież w szkole może uczyć się o Komorowskim, który stał tam gdzie ZOMO i dzielnym, czołowym opozycjoniście Jarosławie Kaczyńskim.

    Ale współwinnym takiego stanu rzeczy, jest ten, kto mając ku temu narzędzia nie protestuje, a jeszcze milcząco aprobuje pewne bardzo niemądre działania MEN.

    Władza pościeliła i umościła sobie miejsce na naszej scenie politycznej z grubsza pod hasłem: Jesteśmy tamą przed PiS – em.

    Stare porzekadło mówi: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.

  6. Słowa pana Dudy osadziłbym w pewnym horyzoncie czasowym. W takim mianowicie, jakim jest czas działalności pana Dudy w związku. Być może Solidarność wcześniejsza dla pana przewodniczącego po prostu nie istnieje. A w każdym razie się z nią nie utożsamia. Dla niego to inna bajka. I coś mi się zdaje, że jest w tym dużo racji. Solidarność Dudy to zupełnie co innego niż Solidarność, z którą identyfikuje się pan red. Leski, czy moja skromna osoba. Nie to, żeby wartościować. Ot, zwykła zbieżność nazw. Nieporozumienie. Może więc nie ma się czym oburzać.

    Ad. KSD (Mt 7,21?).
    Wydawałoby się, że szlachectwo zobowiązuje. Widać w kraju rozjechanym swego czasy bolszewickim walcem, słowo szlachectwo przestało mieć jakikolwiek sens. Trawestując klasyka: kiedy katoliccy dziennikarze bronią prawa do publicznego rzucania mięsem, to chyba pora umierać.

Leave a Reply