Kategorie

Kalendarz

December 2012
M T W T F S S
« Nov   Jan »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Pełzający Manipulo 2

Tabuny zdurniałych Puchatków zaglądają do tej samej chatki. Jedni widzą Prosiaczka, inni — ani ani. Blogerska brać rozstrząsa, kto był w jakiej redakcji, strukturze, konspirze i kto bardziej; kogo tam nie było trochę, a kogo w ogóle. Tak jakby można to było zmierzyć. Ponieważ sami nie mają pojęcia, o czym mowa, sięgają do “źródeł”. W sporze Piętak vs. Kaczyński “źródłem” okazuje się być “Encyklopedia Solidarności”.

Muszę twardo zastrzec, że to, co napiszę, nie ma podważać sensu jej istnienia ani wysiłku autorów. Przeciwnie, “ES” jest potrzebna i pożyteczna. Zarazem jest, jaka jest: więcej w niej luk niż treści. Niekoniecznie i nie zawsze zresztą z winy autorów. Tyle o intencjach moich i twórców Encyklopedii. A teraz o tym, czy można jej wierzyć. Najłatwiej mi to pokazać biorąc za przykład… mój własny biogram (sorry, ostrzegałem, to cykl kombatancki ;) ) Oto, jak biogram ów wygląda dzisiaj:

Daty urodzenia i studiów się zgadzają — i to koniec pochwał. BI NZS PW robiłem od stycznia 1981, ale to detal. Dalej czytam, że byłem współzałożycielem i redaktorem “PM”… i można odnieść wrażenie, że był to mój główny wkład w prasę “S”. Albowiem o AS-ie jest dalej. Najpierw mrówka i to z tych najchudszych, potem słoń.

“PM” był efemerydą skierowaną wyłącznie do kuluarów zjazdu “S”. Miał objętość jednej kartki A-4 i nakład rzędu stu sztuk. Był satyrą na wszystko, z samym sobą włącznie. Pytanie, czy w ogóle powinien być wymieniany w tej samej kategorii, co “poważna” prasa związkowa. Ma wszakże w “ES” swoją dość pokaźną stronę:

Zawsze czułem w sobie satyryczne powołanie (szkoda, że nie poszedł za tym talent), Józka zaś uwielbiałem nad życie. Cudowny człowiek i jeszcze większy jajcarz, choć dziś trudno to dostrzec w organizatorze spotkań Klubu Ronina tropiącego represje i mordy rządu Tuska. Tak, dokładałem jakieś trzy grosze do “PM” podczas drugiej tury Zjazdu. Czyli zapewne do trzech ostatnich numerów. I chyba grosze więcej niż skromne, skoro żadnego swego tekstu nie pamiętam ani śladu takowego w necie nie znalazłem. Cóż, w Gdańsku nie miałem pod ręką SRJP.

Współzałożycielem być raczej nie mogłem, bo na I turze Zjazdu mnie prawie nie było. Odwiedziłem halę Olivii bodaj dwukrotnie na kilka czy kilkanaście godzin, dojeżdżając stopem z Nidzicy, gdzie na orbisowskich “wczasach z prawem jazdy” w ekspresowym tempie zdobywałem uprawnienia kategorii B. I tyle.

Zaprawdę za karnawału robiłem i pisałem mnóstwo. Dla najróżniejszych pism związkowych (“dla”, a nie “w”, bo np. “TySol” teksty u mnie zamawiał, a potem nie drukował, bo były… prawdziwe ;) ). Trochę też w bibule NZS. Gdybym sam miał to streścić na kilku stronach, miejsca na wzmiankę o “Manipulo” na pewno by zabrakło. Już prędzej wspomniałbym “Kurierek Okrągłego Stołu” (jednoosobowo wydałem kilka prześmiewczych numerów w formacie A7, w tym propozycję Lottokracji czyli wyłonienia Sejmu w specjalnych zakładach totka). Ale wg biogramu w ES to “PM” jest moim głównym dokonaniem owych czasów…

Absolutnie najważniejszy w Karnawale, pochłaniajacy gros mego czasu (do 120 godzin tygodniowo), był AS. Czy wszakże ES mogła to “docenić”? Nie, albowiem jak widać, nie ma ona zielonego pojęcia, czym AS był. Coś jej świta w dwóch miejscach. Tutaj:

i tutaj:

AS wychodził w Warszawie przez cały 1981. Był rodzajem związkowej agencji prasowej, informował bardzo szeroko o tym, co robią władze związku, komisje zakładowe, co dzieje się w relacjach z czerwonym itp. Każde posiedzenie KKP i nawet jej prezydium zrelacjonowane było w objętości od kilku do kilkudziesięciu stron, gdy przeliczyć na znormalizowany maszynopis. Dodatkiem były przedruki z innych pism związkowych. W sumie 50-80 stron A4 offsetowym maczkiem. Koloportowany był w całym kraju, a drukowany w wielu miejscach. Między innymi w Poznaniu, a niektóre regiony dokładały swoje wkładki lokalne. Wersja ES ma taki sens, jak moja propozycja notki w encyklopedii motoryzacji: “VW Golf — samochód klasy compact produkowany od 2012 w Puebla (Meksyk)“.

AS to niestety jedna z kompromitacji Encyklopedii. Zwłaszcza, że miał solidną stopkę redakcyjną, zachowały się całe komplety, przynajmniej skład redakcji ES mogłaby podać prawdziwie… Wrócę jednak do zastrzeżeń poczynionych na wstępie: większość związkowej bibuły zachowała się w strzępach, stopki były albo ich nie było, niektóre pisma nie były nawet łaskawe umieścić… daty. Bibliografia prasy “S” to zaiste trudne zadanie. A co dopiero powiedzieć o uporządkowaniu organów i struktur, jawnych i podziemnych, czasem tak tajnych, że same o sobie nie wiedziały?

Pozostaje kwerenda źrodeł osobowych. Obarczona ryzykiem błędów, niewdzięczna i niełatwa. Nie kryję, że dostałem kiedyś prośbę o wypełnienie ankiety. A może nawet dwóch: z Ośrodka “Karta” i z ES. Niczego nie odesłałem, trochę z lenistwa, trochę zaś chcąc uniknąć autokreacji. Zapewne nie ja jeden. Powtarzam zatem, że en masse nie śmiem mieć pretensji do twórców i autorów Encyklopedii. Podziwiam ich trud i wierzę w sens przedsięwzięcia.

Piszę zaś o tym po to, by dowieść, jak próżny i absurdalny jest trud Puchatków wklejających dziś masowo w całym necie biogramy jednych jako dowody wielkiej działalności patriotycznej, oraz informacje, że inni znów biogramu nie mają, co dowodzić ma, że nic nie robili. Zaglądajcie, Puchatkowie, do tej chatki, tego i owego się dowiecie z pożytkiem dla waszych rozpalonych łepetyn, ale wiedzcie, że Prosiaczka, którego szukacie, nigdy tam nie było, nie ma i raczej już nie będzie.

13 comments to Pełzający Manipulo 2

  • nocnik

    hasło takie – krytyczne podejście do źródeł – no i wszystko, co z niego wynika.
    no i powyzłośliwiałbym się trochę, ale to i nie miejsce (tu mam pewne wątpliwości) a i nie czas (tu nie mam żadnych).
    [post comment]

  • tomasz de chartres

    @Krzysztof Bonifacy Eklezjastes Leski “Niczego nie odesłałem…”

    Oczywiście, a potem miaukolament o kompromitacji taki, że w Górze Kalwarii słychać. Wiesz, ja napiszę do Redakcji Encykolpedii Solidarności, żeby przy Twoim biogramie umieścilil adnotację: “Biogram Krzysztofa Leskiego może zawierać nieścisłości, ponieważ K.Leski nie raczył odesłać nam ankiety”.
    A sławne pismo “AS. Agencja Solidarności” możecie sobie poczytać tu, (nr.6 z 02.03.1981) i obejrzeć “solidną stopkę redakcyjną” z nr. 16.

    • r306

      Co fakt to fakt – Pan Krzysztof sam nadmienia, ze “pozostaje kwerenda źrodeł osobowych”, ale tlumaczac sie troszke dziecinnie, sie jako zrodlo osobowe wypial :) ))))

      Panie Krzystofie – Pan nas wnerwiasz – sam ze swoja encyklopedyczna praca jestes w powijakach kompletnych, a jednoczesnie innym swojej wiedzy (blog nie jest tu najlepszy :P ) – usystematyzowanej, szczegolowej – skapisz jak sknera straszliwa.

      A zarty na bok – moglbys Pan troche jednak kogos zasilic swoja wiedza… Moze w ES maja jakiegos starzyste, ktory chcialby troche encyklopedycznej pracy z fiszkami zasmakowac – zwrocenie sie o taka osobe do ES nie bedzie z Pana strony wyrazem megalomanii. Co najwyzej ocipinke bedzie siwiadczyc o Pana lenistwie, ale tylko ociupinke :)

    • lchlip

      No jezeli ES tworzy sie na podstawie wypelnionych kwestionariuszy to ja juz mam gotową ocenę tej encyklopedii :)

  • tomasz de chartres

    Szlag, link do “solidnej stopki redakcyjnej AS” raz jeszcze.

  • r306

    Panie Krzysztofie, czy nie ma Pan wrazenia, ze opozycja “solidarnosciowa” tak egocentrycznie skupila sie na sobie, wydzieraniu sobie zaslug, pilnowaniu przywodztwa, rozwalaniu a’la Walesa struktur itd. ze niezaleznie od tego jak dzis zasadne sa glosy rozliczenia czerwonego i podkreslaniu zla, ktore wyplynelo z nierozliczenia czerwonego – do takiego rozliczenia NIE MIALO SZANS DOJSC?!

    Tle sie dzis mowi o bledach okraglostolowych, niektorzy posuwaja sie do stwierdzenia o zdradzie w Magdalence… Ale jak patrze jak sobie jednoczesnie ci ludzie wzajemnie skacza do gardel, to mam wrazenie, ze niezaleznie od opcji politycznej przy wladzy – czerwone szmaty mogly i moga spac spokojnie….

    Niestety ostatni 13.12 byl tego dobitnym przykladem :( Nad Jaruzelem w szpitalu uzala sie Palikot, a PiS i PO w zwalczajacym sie absurdalnym klinczu.
    To juz nie jest hihot historii… To skowyt….

    • Krzysztof Leski

      Mam wrażenie. A gdy Palikot opowiada, że streścił Jaruzelskiemu wywiad Kaczyńskiego i Jaruzelski się śmiał – czuję, że chetnie splunąłbym Palikotowi pod nogi.

  • Wychodzi na to , że jak będzie jeszcze raz, nie daj Bóg, dane naszej nacji obalać jakiś system , konieczne będzie wcześniejsze powołanie Wysokiej Komisji Zaświadczającej o Zaangażowaniu w Obalanie Systemu (WKZoZwOS) . Tylko jak przeprowadzić nabór do tej Komisji ? Czy jest jeszcze ktoś poza jakimikolwiek podejrzeniami ?

    • r306

      Czytales Pan o paranoi z komitetami budowy i pieczy nad pomnikiem stoczniowcow? To jest cos, co juz przekroczylo moje zdolnosci pojmowania, empatii, wyrozumialosci….
      Patrze na to jak baran kompletny, oczy mam jak zlotowy, gebe rozdziawiona i tepy wyraz oblicza…
      WKZoZwOS byloby tak lekko zakladajac – dwadziesia, a kazdy bardziej prawy i umocowany…

      • No to się powoła Komisje Weryfikacyjną ds. Legitymizacji WKZoZwOS… Albo zrobi się sondaż internetowy … A może lajki na fejsie wystarczą…

        Nie jesteś Pan sam z przypadłościami rozdziawionej gęby i oczu jak złotówki… mam przeczucie graniczące z pewnością , iż doczekamy się takich tekstów, zachowań i słów , które spotęgują nasze objawy… czy doprowadzi nas to do torsji ? niewykluczone.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Piękny tekst. Równocześnie okazja do odnotowania, że nie wszyscy komentatorzy opanowali trudną sztukę czytania ze zrozumieniem.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply