Kategorie

Kalendarz

December 2012
M T W T F S S
« Nov   Jan »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Pełzający Manipulo 1

Na portalach zalew kombatanctwa, niech więc i ja doszlusuję. Opowiem o mojej roli w “Robotniku“. A co, niech ludziska wiedzą!  Może się załapię do legendy wydawniczego podziemia.

Załapię, bo oczywiście z “Robotnikiem” nie miałem nic wspólnego poza tym, że po Sierpniu miałem szczęście poznać ludzi, którzy to legendarne pismo tworzyli. Z niektórymi przez następne lata pracowałem w AS-ie i TM. Znajomości to zaś, jak wiadomo, podstawa sukcesu. Dzięki nim dziś, na upartego, mógłbym wam wmawiać, że “współredagowałem” “Robotnika”. Albowiem bezsprzecznie mam wkład przynajmniej w jedno wydanie.

Nieco, owszem, szczególne. Primaaprilisowe, z 1981 r. Powstało w moim (hm, Matki mojej) mieszkaniu, zawiera “mój” tekst. Tekst absolutnie najważniejszy, bo bez niego ten numer “Robotnika” w ogóle by się nie ukazał. Czas opowiedzieć, jak do tego doszło. Pamięć zawodzi mnie fatalnie, ale może jakoś uda się wszystko odtworzyć…

Byliśmy w diabelnie podłym nastroju. Sądzę, że wróciliśmy z obrad KKP w Gdańsku (31 marca – 1 kwietnia), obrad dramatycznych, będących nie w pełni udaną próbą rozliczenia się Związku z podpisanym przy użyciu podstępu porozumieniem mającym zakończyć konflikt bydgoski.

Słabo pamiętam nasz skład. Na pewno była Ania Dodziuk, z “Robotnikiem” związana, choć formalnie chyba poza redakcją. Może też Joasia Szczęsna, która też bardziej niż w “Robotnika” zaangażowana była w BI KSS KOR. No i chłopaki z “SzG:, pisma “Solidarność z Gdańskiem” czyli regionalnej, łódzkiej, KOR-owskiej konkurencji wobec oficjalnego organu MKZ opanowanego przez ROPCiO. Na pewno był Tomek Filipczak, Witek Sułkowski i Wojtek Słodkowski. Poprzez Józka Śreniowskiego byli współpracownikami “Robotnika”. I to chyba tyle.

Ktoś mógłby tedy zakwestionować prawo tej grupki do posłużenia się tytułem “Robotnik”, ale uprzedzę fakty: nie wybuchła żadna afera, nikt nie miał pretensji. Czyj był pomysł? Chyba chłopaków z Łodzi. Ktoś z nas miał przy sobie dwie matryce hektograficzne (jedna z najprymitywniejszych metod druku, z użyciem powielacza zwanego spirytusowym, głównym surowcem był denaturat). Nie mieliśmy alkoholu, ale było mleko. Siedzieliśmy więc w mojej kuchni o powierzchni 4 m.kw, chlaliśmy mleko ze srebrnym kapslem i tworzyliśmy. Używam II osoby liczby mnogiej, bo pamiętam, że byłem wielce zaangażowany, choć uczciwie muszę przyznać, że wice wychodziły raczej z ust Anki i łodzian. Ja siedziałem przy maszynie do pisania.

Osią numeru była stylizowana na AS-a relacja z posiedzenia KKP. Zamiast nazwisk ksywki, treść także zrozumiała raczej tylko dla wtajemniczonych. Pamiętam takie fragmenty:

Trzy delegacje związków chłopskich kolejno odśpiewują “Rotę”.

Przedstawiciel Wilna pojawia się i znika.

Przewodniczący Wielkiego Regionu: Na Związku ciąży historyczna odpowiedzialność!

Na salę wchodzi Anna Walentynowicz.

Przewodniczący Związku: Nie ma problemu ciąży, jest problem alkoholizmu.

Jakoś nad ranem pomysły się skończyły, a druga z matryc zapełniona była dopiero w połowie. Trzeba było być wtedy w drugim obiegu, by rozumieć, że druk w połowie czystej kartki był absolutnie nie do pomyślenia. I gdy nikt niczego wymyśleć już nie mógł, sięgnąłem po obowiązkowo leżący na półce Sieciowy Rozkład Jazdy Pociągów PKP. Przekartkowałem, znalazłem jakąś prowincjonalną relację i zacząłem głośno czytać nazwy stacji. Wszyscy ryknęli śmiechem. Tabela z SRJP zapełniła resztę drugiej strony. Primaaprilisowy “Robotnik” był gotów do druku.

Tę historyjkę dedykuję wszystjkim stronom dzisiejszych sporów, kto “był” w jakiejś redakcji, a kogo w niej “nie było”; kto “zakładał”, “pisał”, “współtworzył”. Nie było etatów (poza “TySolem”), nie było kontraktów ani klazul o zakazie konkurencji. Była wspólna sprawa i kto mógł, wkładał w nią to, co miał i mógł.

Napiszę też wkrótce o tym (i wtedy stanie się jasne, skąd tytuł posta), co warte są biogramy w wiki czy Encyklopedii Solidarności, czy są dziś dowodem, że ten “był w opozycji”, a tamtego nie było. Na razie wspomnę tylko, że ES w ogóle nie zna takiego nazwiska jak Józef  Śreniowski. O kimś to źle świadczy, ale na pewno nie o Józku.

30 comments to Pełzający Manipulo 1

  • testigo

    @ Krzysztof Leski/ Matryca

    żeby odświeżyć wspomnienia…

    Kolega organizujący 13/12 na Pl. Litewskim, w sercu miasta (wiesz), rekonstrukcję starć ZOMO z manifestacją “S” – przyniósł z garażu ramki i matryce…
    plus nitro…
    i poszły ulotki okolicznościowe, brać wybierać
    Tak to się robi proszę Państwa.
    równiutko
    płynnie
    ;)

    nota bene:
    w styczniu robimy pokazy kucia kos
    też rocznicowe
    rzecz jasna

  • testigo

    Ta ja nie mówię, że to hekto…

    - a co, ramka Ci niemiła?
    Pasta BHP i “te rzeczy”.

    Nie wmówisz mi, że nie pamiętasz :)

    • Krzysztof Leski

      Zdecydowanie wolę ramkę oczywiście. To jednak znacznie bardziej zaawansowana technologia. Trudno, bym zapomniał, skoro nawet byłem jej “instruktorem” na łódzkim strajku…

  • testigo

    Ramka – parafrazując – Full Color, co?
    Kolega robił na Placu dwukolorowe – z czerwonym logo “S”
    szło jak ciepłe bułki
    sic!

    dla młodych to pełna egzotyka

  • testigo

    @ Łódzki strajk

    mam nadzieję, że piszesz jakieś pamiętnki

    Cóżeś Ty robaczku robił na łódzkim strajku? Gdzie MEL/UW, gdzie Uć?

    Może to nie miejsce na takie pytania – ale znajdź sobie jakąś przestrzeń na dysku…
    Zapisz
    pewnie warto

    • Krzysztof Leski

      Skomplikowana historia. Jak może wiesz, strajk uchodził za prowokację. Wybuchł bez uzgodnienia z krajówką NZS, w słabym ośrodku, i u progu sesji (!!!). Ale wybuchł i nie było jak tego zatrzymać. Zarazem nie było mowy o objęciu strajkiem innych uczelni.

      NZS wymyśliło więc wsparcie Łodzi. PW i chyba UW też wysłały delegacje. Tyle.

      • testigo

        @ “wsparcie Łodzi”

        znaczy – komandos…
        no taak

        łódzkiej sprawy nie pamiętałem (wszak – ogólniak)

        za to pamiętam Kraków z listopada
        i umieszczane przed AGH plansze ze “skrótami” przemówienia min. Górskiego (po chińsku!)

        oraz ówczesny “szczyt obrzydliwości”:
        ‘Siwak hebda Falską`
        fuj!

        • Krzysztof Leski

          Komandos? Owszem. W ramach tej misji były podmisje. Np. wysłanie bojówki z PW na jedną z filolofii, gdy ta przegłosowała zakończenie strajku. Nazajutrz wynik głosowania był odwrotny.

  • Kaczyńskiego wcześniej znali wszyscy, a czy słyszał ktoś o Pętaku, czy Pietaku?

    To oczywiście cytat z S24… Autor twarzą salonu nie jest… Więc można by było jedynie ze smutkiem pokiwać głową…

    Ja też mam wrażenie, że to chory człowiek. I współczuję jego rodzinie. A to już opinia Ufki na temat p.Piętaka… Pan zna Ufkę lepiej – ma papiery psychiatry ? Sądy feruje jednoznaczne : Pan Piętak jakby tu delikatnie powiedzieć – mocno rozchwiany psychicznie

    A jeszcze nie tak dawno żeśmy się oburzali gdy JK chciano wysłać na badania psychiatryczne…

    To już nie jest spór kto działał, kto nie działał. To nie spór kto kombatant a kto spał do trzynastego do południa. To spór kto jest zdrowy na umyśle.

    Mam to w dupie.

  • Ufka

    Ja tam nie będę melin zdradzać, nawet dzisiaj :)
    A w ogóle jestem najstarsza stażem – w 68 korzystalismy z tzw fexowritera – z maszyny do pisania wychodziła dziurkowana tasma i można było drukować bez końca. Niestety nie miała polskich znaków i każdy sbek wiedział skąd ulotka

  • testigo

    @ Ufka/ fexowriter
    To rozumiem, że umiałabyś obsłużyć telex?

    Szacun!
    :)

  • Ufka

    Oczywiście flekso

Leave a Reply