13

Nie mam za grosz nastroju na wspominki. Co roku jest coraz gorzej. Każdą kolejną rocznice 13 grudnia 1981 w Polsce “czcimy” schodząc coraz głębiej w szambo. Lwia część zaslug przypada prawactwu, któremu stan wojenny kojarzy się nie z jaruzelem, lecz z Tuskiem i Platformą. Zalew “rocznicowych” tekstów na prawackich portalach, tekstów dowodzących, że dopiero dziś mamy pradziwy zamordyzm… Pewien “historyk”, który w “niezależnej” głosi twardo, iż kwity SB nie kłamią, a Wałęsa w Arłamowie chlał na umór… Rzygać się chce.

Swoją cegiełkę dołożył Jarosław Kaczyński w rocznicowym wywiadzie dla “Gazety Polskiej”. W jego słowach o “bardzo niemiłym zaskoczeniu” i postawieniu go w “dużo gorszej sytuacji niż internowani” (tym, iż po prezesłuchaniu 14 grudnia został wypuszczony) — razi mnie jednak nie to, co wytyka mu większość. Nie sama teza, skądinąd ogólnie rzecz biorąc zrozumiała, lecz to, iż człowiek pretendujący do roli lidera opozycji, ba, “jedynego sprawiedliwego”, wykazuje zero koma zero jakiejkolwiek empatii. Ba, nie dostrzega nie tylko cierpień czy uczuć innych ludzi: on nie dostrzega ich istnienia. Jest tak skoncentrowany na sobie i na własnej “krzywdzie”, że w imię rozliczenia się ze światem palnie każde głupstwo.

Rozumiem zatem kpiny z ust ludzi “Solidarności”, ale nie kryję, że nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy czytam kpiarskie uwagi Leszka Millera. Stało się: wysoki aparatczyk komunistycznej władzy już w 1981 r., człowiek, którego śmiało można więc obarczyć co najmniej polityczną współodpowiedzialnością za stan wojenny — skorzystał z braku rozliczenia z PRL, dziś może bycć szefem sporej partii, zasiadać w Sejmie. Mógłby wykazać minimum pokory i akurat w tej sprawie milczeć. Nie umiał, splunął publicznie. Pokazał, że jest pętakiem.

Wrócę do słów prezesa PiS. Strzelił sobie w obie stopy naraz i dlugo będzie za to płacił, bo nie jest szarym obywatelem, lecz pretendentem do najwyższych funkcji. Ale oczywiście ma sporo racji. Byłem po drugiej stronie i nie mam żadnych wątpliwości, że był to prezent, na dodatek niezasłużony. Czerwony mnie zamknął parę minut przed północą, a tym samym uwolnił mnie od dylematu “co teraz”, który pewnie miałbym pozostając na “wolności”. Ponadto wykreował mnie na bohatera. Nie w moich własnych oczach, bo za grosz do bohaterstwa się nie poczuwałem i żadnej mojej zasługi w tym rozwoju wydarzeń nie było — lecz w oczach mego środowiska, na uczelni, na wydziale, co wkrótce po moim powrocie znalazło efekt wyborczy. Wygrałem miażdżąco wybory na senatora studenckiego tylko dlatego, że siedziałem.

Zarazem teza Kaczyńskiego jest ahistoryczna, bo twierdzi on, że ów żal poczuł 14 grudnia. Za wcześnie. Wtedy nikt nie wiedział, ilu jest internowanych, jaki będzie ich los, co zamierza władza. Kilka tygodni później — owszem, ale na pewno nie w niedzielę 13 grudnia, nie w poniedziałek 14, nie w owym tygodniu. Znów posłużę się własnym przykładem: moja Matka dopiero po tygodniu dowiedziała się, gdzie jestem. Wcześniej komenda stołeczna na Mostowie stanowczo twierdziła, że nic o moim losie nie wie. Byłem w nocy w siedzibie mazowieckiej “S” i się rozpłynąłem. Postawcie się w sytuacji mojej Matki w owych dniach, zgadnijcie, co chodziło jej po głowie i powiedzcie jej, że miała lepiej niż, dajmy na to, matka Jarosława Kaczyńskiego.

Po raz pierwszy od lat nie idę nawet na Ikara. Mam dość. Mdli mnie.

PS. Testigo podesłał mi linkę. Na tyle się zdobyłem.

17 Replies to “13”

  1. Rzygać się chce ? Mdli ?

    Mnie podobne naszły to i notkę o 14.47 powiesiłem . O puszczaniu pawia .

    Rok minał , Rok temu powiesiłe oczy miał suche . Dziś się zastanawiam czy replay ma sens ……….

    1. Ależ idź. A wcześniej koniecznie przeczytaj szczura biurowego. Wisi na górze sg s24. W tekście o tym, jak to Polska dziś jest taka sama, jak w stanie wojennym. I w komentarzach, jak ludzi wyzywa (“ormowcy”). I demonstruj z takim palantem. Miłej zabawy.

      1. Panie Krzysztofie,

        Niepotrzebnie wyzłośliwia się Pan nad Ufką…

        Czy ona ustala, kto wiesza jakie teksty i kto będzie na Ikara?

        Zna Pan przecież Ufkę.
        Ja, na tyle, ile zdołałem ją poznać wiem, że idzie tam we własnym imieniu.
        I bynajmniej, nawet jeśli się z nią fundamentalnie nie zgadzam, to wiem, że kto jak kto, ale akurat ona, stąpa twardo po ziemi.

      2. “wcześniej koniecznie przeczytaj szczura biurowego. Wisi na górze sg s24.”

        Zawsze zastanawiam się, jak ludzie z tak silnym poczuciem funkcjonowania w polityczno-ekonomiczno-społecznym Matrixie mogą w ogóle pracować i żyć? Przecież to musi być jedna, wielka męczarnia. Ustawiczna walka z tymi Układami, z prowokacjami, z agenturą czająca się na każdym kroku, z cenzurą, w dodatku cała ta administracja kondominialna, nie bardzo wiadomo czy bardziej ruska, czy niemiecka – to wszystko musi uniemożliwiać taką np. działalność gospodarczą. Człowiek, zamiast się skupić na przygotowaniu jak najlepszej oferty biznesowej, wychodzi z założenia, że to i tak nic nie da, bo – wiadomo. To stan psychologicznie jeszcze trudniejszy niż u nieinternowanego.

  2. To prawda. To nie jest przesuniecie akcentow w obchodach, ale kompletnie nowa jakosc.

    Przesilenie stalo sie Bozym Narodzeniem.

    Akurat J. Kaczynski ma dobre wyczucie historii, i wie co to myslenie ahistoryczne. Mysle, ze zdaje sobie sprawe z tego udzielajac takiego wywiadu.

    1. Ale jeśli nikt nie będzie świętował przesilenia, ludzie przestaną w końcu patrzeć na słońce.
      Wciąż wraca nowe. W puste miejsca łatwiej.

  3. Panie Krzysztofie… to , że p.Miller nie musi okazywać pokory zawdzięcza czemuś więcej niż brakowi oficjalnego(prawnego) rozliczenia z PRL-em. Zawdzięcza nieumiejętności oceny przez połowę naszych rodaków genezy i skutków stanu wojennego. To nasi rodacy spowodowali , że jest tam gdzie jest i na brak pokory może sobie pozwolić.
    Czy jest ktoś lub coś winny tej nieumiejętności osądu stanu wojennego ? Nie chcę o nazwiskach i nickach … Bardziej o mechanizmach – z jednej strony wykorzystywanie pamięci o 13 grudnia w bieżącej nawalance , z drugiej próba zminimalizowania w pamięci jego skutków w atmosferze powszechnego “kochajmy się”… Obie te postawy się nakręcają.
    PS
    Kurde, nigdy nie zapomnę jak w Wigilie ’81 zastukał do nas sąsiad, którego co dopiero wypuścili a rodziny w mieszkaniu nie zastał… Jak słyszę …. eeee… ugryzę się w jęzor…

Leave a Reply