Kategorie

Kalendarz

December 2012
M T W T F S S
« Nov   Jan »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Kac

Czy Wałęsa w Arłamowie miał kaca? Możliwe, choć szczerze mówiąc wątpię. Ja mam po lekturze zachytów prawactwa nad nową książką o Wałęsie. Głównie w związku z jednym wątkiem.

Autorzy pracy “Kryptonim  333″ wydają się idealnie wpasowywać w obowiązujący od kilkunastu lat schemat pracy “historyka” dziejów najnowszych. Dokumenty SB z archiwów IPN uznają za prawdę objawioną. Nie poddają ich oczywistej dla każdego porządnego historyka krytyce źródła. Nie próbują weryfikować w świetle innych źródeł. Bohaterów esbeckich donosów traktują jak nieżyjących, bo o nic ich nie pytają. Jedynym autorytetem jest major SB.

Prawackiej blogosferze w to graj. Od wczoraj tętni ona radosnym jazgotem, jak to Wałęsa się nachlał podczas internowania w Arłamowie za budżetowe pieniądze. A wszystko w oparciu o ten fragment PAP-owskiej recenzji:

Strażnicy mieli obowiązek notować dla swoich władz wszystko co się dzieje wokół Lecha Wałęsy. I odnotowali. Na przykład to, że podczas pobytu w „internacie” Wałęsa wypił sam lub w towarzystwie osób odwiedzających go: dwie butelki spirytusu, 289 butelek wódki, 158 butelek wina, winiaków i koniaków – 58 butelek, szampana – 238 i piwa – 1115.

Gdy tylko 32 lata temu poznałem Wałęsę bliżej, obdarzyłem go kredytem absolutnego braku zaufania. Tak już mam, gdy spotykam kogoś, kto demonstracyjnie lekceważy wszystkich wokół. Pisałem o tym wielokrotnie już w 1981 r. Jest mnóstwo rzeczy złych, które można o Wałęsie powiedzieć z czystym sumieniem. Ale akurat nie to, że był ochlejusem, O tym nie mówił dotąd nikt z jego najbliższego otoczenia, włącznie z tymi, którzy dziś go nienawidzą.

Czy Arłamów mógł tu stanowić odmianę? Oczywiście mógł. Wałesa był sam. Bez osobistych wrogów, z których bliskości zwykł czerpać energię życiową (Anna Walentynowicz), bez klakierów, których pochwał potrzebował, bo chyba nigdy nie był pewien swego wizerunku w lustrze. Ale podane ilości to sporo nawet zważywszy, że Wałęsa spędził w Arłamowie bity rok, nawet uwzględniwszy wzmiankę: “sam lub w towarzystwie osób odwiedzających”.

Nieistotne jednak, czy wypił. Istotne, że notatki esbeków uznane są, jak zwykle, za wyrocznię. Prawactwo jak zawsze za najwyższy autorytet uznaje tych, którymi rzekomo najbardziej pogardza. Odstawiając jednak na bok ideologię nie sposób nie zauważyć najzupełniej przyziemnego motywu, który mógł sprzyjać esbeckiemu kłamstwu: przypisując ową konsumcpję Wałęsie, jaruzelscy borowcy sami mogli się do woli nachlać za friko. W ministerialnej kantynie wóda kosztowała jednak żywe pieniądze.

Mamy więc oczywisty motyw podważający wiarygodność źródła, każący co najmniej zastanowić się, czy podane liczby nie są np. kilkakrotnie zawyżone. Ale wszak już takie wahanie jest dla prawaka równoznaczne ze zdradą. Walenie w Wałęsę jest na topie. Tak jak wrzaski o “skandalicznych atakach na Martę Kaczyńską”. Ci sami więc wrzeszczą o “pijaku Wałęsie” i “obrażaniu kobiety w żałobie”.

Kobiety w żałobie? Od katastrofy minęło 2,5 roku. Marta Kaczyńska od dawna, z wyboru, poprzez swoje regularne publiczne wypowiedzi, jest politykiem Prawa i Sprawiedliwości. Gdyby nawet żałobna ochrona miała trwać wiecznie, niechby najpierw tę żałobę uszanował sam żałobnik. Dobywając miecza pozbawia się tarczy.

71 comments to Kac

  • pwilkin

    Najśmieszniejsze jest to, że te wezwania dot. “kobiety w żałobie” są też przesycone kalizmem, bo jak w podobnym stylu odezwał się Deresz, to zaraz został odsądzony od czci i wiary, a jego wypowiedzi potraktowane jako “obrzydliwe” i “haniebne”. Ot, standardzik.

    • Atticus

      W podobnym stylu do czego? Gratuluje poczucia stylu.

      • Krzysztof Leski

        Nie widzę różnicy między bredniami Kaczyńskiej i bredniami Deresza. Ani w stylu, ani w typie i zasadności zarzutów.

        • Atticus

          Ja widze nieposlednia.
          Co uwaza pan za bredzenie? Czy samo dopuszczanie mozliwosci zamachu? Czy mowieni o zamachu tak, jakby nie bylo w tym wzgledzie najmniejszych watpliowsci? czy jeszcze cos innego?

          • Krzysztof Leski

            Kaczyńska już wprost mówi, że to był zamach. Tak, to są brednie.

          • Atticus

            Mowienie o zamachu wprost uwaza pan za brednie. Ja nie uwazam ich za brednie. Choc sam nie uwazam, ze doszlo do zamachu. Nie wiem co sie wydarzylo w Smolensku.

            Dwie uwagi. Jakies cztery tygodnie temu za brednie uwazano opinie mowiacych, ze na samolocie byl trotyl. Okazalo sie, ze dzis tak uwaza prokuratura. Czy cos sie zmienilo w kwestii tego kogo uwazamy za osobe bredzaca, a kogo nie w kwestii tego czy byl trotyl na samolocie?

            Po drugie, i to dotyczy glebokiej metodologii nauki. Sa tacy ktorzy uwazaja, ze jesli cos wiesz, to musisz wiedziec dlaczego to wiesz, inaczej nie wiesz. zatem, gdy stwierdzam: na Alfa Centauri jest zycie, i jest zycie (zalozmy) natomiast ja mowie, bo tak – to bredze.
            Sa jednak tacy, ktorzy uwazaja, ze nie trzeba wiedziec skad sie wie, co sie wie, stad wrozka ma wiedze na temat tego o czy mowi.

            Pisze pan, ze sie radykalizuje: czy zatem biorac pod uwage geografie pogladow, uwaza pan, ze opinia: “Kaczynska bredzi”, to ot tak, taka sobie opinia zupelnie neutralna, bynajmniej nie radykalna?
            Bo ja uwazam, ze radykalna do bolu.

            Znam sto sposobow na powiedzenie, ze Kaczynska nie ma racji, mowiac ze byl zamach, a jeszcze mniej, ze miesza do tego Tuska. Nie obejmuja one jednak twierdzenia: Kaczynska bredzi.

            • pwilkin

              Mowienie o zamachu wprost uwaza pan za brednie. Ja nie uwazam ich za brednie. Choc sam nie uwazam, ze doszlo do zamachu. Nie wiem co sie wydarzylo w Smolensku.

              Mówienie o naciskach Kaczyńskiego uważa Pan za brednie. Ja nie uważam ich za brednie. Choć sam nie uważam, że były naciski. Nie wiem, co się wydarzyło w Smoleńsku.

              Jak się Panu podoba taka symetria?

              • Atticus

                Nie mam do tego stosunko w kategoriach podobania sie lub nie.

                Tak jak nie mam takiego stosunku do rozumowania:
                Mowienie o tym, ze Aska przespala sie z Pawlem uwaza pan za brednie. Ja nie uwazam ich za brednie. Choc sam, ni uwazam, ze sie przespala. Nie wiem, co sie wydarzylo na imprezie.

                Do pana organicznie nie dociera to, ze sprawy maja rozna waga. Sprawia pan na mnie osoby, ktora odczuwalaby az biologiczna radosc na mysl, ze poglady, w ktore zainwstowala znajduja potwierdzenie, lub okazuja sie dominowac.

                Ja gdyby sie mialo okazac, ze byl zamach bylbym wstrzasniety i przerazony.

                • Atticus

                  A teraz zapowiedziana przerwa.

                • pwilkin

                  Na wstępie:

                  Sprawia pan na mnie osoby, ktora odczuwalaby az biologiczna radosc na mysl, ze poglady, w ktore zainwstowala znajduja potwierdzenie, lub okazuja sie dominowac.

                  Już to pisałem raz, napiszę znów: byłbym wdzięczny, gdyby powstrzymał się Pan od komentarzy sugerujących mi, co ja myślę, co czuję czy też na myśl o czym odczuwałbym radość. Nie jest Pan mną, nie zna mnie Pan, więc prosiłbym, aby ograniczył Pan swoje uwagi do moich słów, a nie do mojej osoby.

                  A teraz co do meritum:

                  Do pana organicznie nie dociera to, ze sprawy maja rozna waga.

                  Ale na czym niby miałaby polegać tutaj różna waga? Oba zacytowane rozumowania opierają się dokładnie na takiej samej przesłance dodatkowej, a mianowicie, że skoro pewnych rzeczy na temat Smoleńska nie wiemy, to wypowiadanie dowolnych sądów na temat tego, co tam się zdarzyło, jest uprawnione. Pan wprowadza tutaj asymetrię, bo dla Pana z jakiegoś powodu hipoteza zamachu ma większą wagę, niż hipoteza nacisków. Dla osób o poglądach z przeciwnej strony spektrum będzie dokładnie odwrotnie. Sęk w tym, że nie ma żadnych obiektywnych przesłanek uzasadniających wprowadzenie tutaj asymetrii. Nie jest ani tak, że hipoteza zamachu jest mniej płodna w kwestii wyjaśnienia jego przyczyn niż hipoteza nacisków, ani tak, że w świetle dostępnych danych jest bardziej prawdopodobna. Pan nie próbuje nawet uzasadnić, dlaczego niby hipoteza zamachu miałaby być bardziej uzasadniona w przestrzeni publicznej, zasłaniając się protekcjonalnymi uwagami o “niewidzeniu wagi spraw”. Tymczasem z mojej perspektywy owa różna “waga spraw” sprowadza się do “moja racja jest mojsza”.

                  • pwilkin

                    *jest bardziej płodna

                  • Atticus

                    1, ok. zgoda.

                    2. O czym ty czlowieku do jasnej anielki p….?
                    Piszesz cos o ludziach z drugiej strony spektrum politycznego w kontekscie roznych reakcji na np. zamordowanie prezydenta Polski w zamachu????? To jest dowod na to, ze logika sporu zlasowala panski mozg.

                    Jezeli byl zamach to jakie kurwa (wprost zapytam) znaczenie ma, jakies spektrum polityczne?

                    Aaaaa, o przepraszam, ja sie nie poczuwam do konsekwencji zamachu, bo glosuje na Partie Rencistow i Emerytow, to nie moj problem.???? Tak to wyglada w panskiej glowie, do ktorej mi pan zabrania zagladac? No bo to co pan ujawnia, kaze wlasnie tak myslec.

                    Zgodzilem sie, i nawet jestem gotowy przeprosic, ze przyczepiam sie do panskich intencji, nie znajac ich. Ale prosze mi wyjasnic,jak powaznie mozna traktowac czlowieka, ktory spekuluje, nie wiem po co plotac cos o przeslankach, o scenariuszu “atomowym” tylko po to, by tym bardziej wylazl z niego jakis przyciasny doktryner?

                    To po pierwsze. Po drugie o tym, ze naciskow nie bylo mowil raport Millera. Jak pana powaznie traktowac?
                    Mam pana przekonywac, ze nie bylo takze czterech podejsc do ladowania? Na ktorym etapie pan zostal?

                    Dowolne sady sa uprawnione? Ja wypowiem swoj: uwzam, ze uprawial pan seks z sasiadem, a poniewaz nie wiem co sie tam zdarzylo, moge przypuszczac, ze mialo to zwiazek z katastrofa. Podoba sie?

                    Nie proboje uzasadnic dlaczego hipoteza zamachu jest bardziej prawdopodobna, poniewaz nie o tym tu rozmawiamy. Rozmawiamy o tym, ze hipoteza ta majac okreslone prawodpodobienstwo, jest hipoteza, ktora jesli prawdziwa jest inna od wszystkich innych mozliwych wyjasnien i rodzi inne skutk. Tyle.

                  • eumenes

                    Piotrze, muszę się tu zgodzić z Atticusem: nie porównujemy tutaj bowiem z sobą różnych fantastycznych scenariuszy tylko zastanawiamy się, co się faktycznie wydarzyło. A zamach to zupełnie inna kategoria niż “błąd pilota”, “bajzel w wojsku”, “złe decyzje polityków”, “zbieg nieszczęśliwych wypadków”, itd., itp.

                    Zamach implikuje celowość – a więc część większego planu, czyli – ciąg dalszy.

                    To trochę tak jak przy obserwacji jakiejś anomalii w nauce: jest zwykle szereg hipotez wyjaśniających anomalię przy wykorzystaniu naszej wiedzy i jedną, która tę wiedzę podważa. Udowodnienie tej jednej ma zupełnie inny ciężar gatunkowy niż udowodnienie pozostałych, prawda?

                    I odnoszę wrażenie że przynajmniej część ludzi odrzuca hipotezę o zamachu nie ze względu na nią samą tylko konsekwencje, które implikuje…

                    Pozdr,

                    • Gdy gdzieś napisałem , że jeśli będzie dowód na zamach to pójdę kupić mąkę,cukier i wodę dla rodziny a potem stawię się na WKU. Zwolennik zamachu stwierdził ,ze mam nie po kolei… Nie chodzi tu zatem zawsze o konsekwencje potwierdzenia hipotezy tylko o najzwyczajniejsze grillowanie tą hipotezą.
                      Jeśli szef największej partii opozycyjnej kategorycznie twierdzi iż zamordowano 96 pasażerów bez podania dowodów , nie przeciwstawiając się jednocześnie twierdzeniom iż to rząd RP ma krew na rekach, to śmiem wątpić czy chodzi tu o weryfikację jakichkolwiek hipotez.
                      Co więcej , jeśli z raportu Millera wybiera się po uważaniu (czytaj wg politycznych sympatii) ustalenia “prawdziwe” i “nieprawdziwe” to jak mam z powaga podchodzić do deklaracji iż “szuka się prawdy” ?

                      A tak poza tym – czy gdyby potwierdziła się hipoteza o naciskach na lądowanie nie byłby to szokujący dowód na to , że na czele Państwa stał człowiek do tego generalnie nie predestynowany ? No tak, ale to byłaby “przemysł nienawiści”… Sprawdzanie czy aby Tusk z Putinem nie zabili Prezydenta i zapowiadanie iż tak czy siak za to Tusk odpowie jest zaś wyższą formą “polityki miłości” (wszak PiS musi być we wszystkim lepszy od PO).

                    • Atticus

                      @ Zapluty,

                      Jesli szef najwiekszej…..i co? Panie, wez sie pan czep rzadu i zastanow sie co zrobil premier w tej sprawie?
                      Bo moim zdaniem pilnowal swojej dupy i tego, zeby zamet nie powstal w panskiej szacownej glowie. Oraz silnej korelacje miedzy spokojem obu tych cial.

                      Nie wybieram z raportu Millera. Twierdze i prosze mnie nie zmuszac do uzywania ostrych slow, ze ludzie z PO i rzad gowno by spod siebie zjedli gdyby mogli Kaczynskiemu wsadzic w usta slowa, chcoby odlegle sugerujace zamach.
                      Nie zawahano sie oskarzyc sp. gen. Blasika. Nie zawahono sie robic kabaretu, po kilku miesiacach oskarzania Kaczynskiego na nacisk, oskarzono go, ze nie zabral glosu, i ze melodramatycznie piloci do konca sie nie doczeklali komendy.
                      Wiec jesli kwestia naciskow upada w raporcie Millera to pan z nia trwa gdzies w okolicach Ruchu Palikota. Przykre.

                      Gdyby potwierdzial sie w cudowny sposob kwestia naciskow to jej waga bylaby ciagle o kilk kategorii lzejsza od sprawy zamachu.

                      Gdybym pana nie znosil czescia tej niecheci, jaka darzy pan przeciwnikow politycznych zatsosowalbym taki srodek: gdy raz wzial pan taksowke i taksowkarz mial wypadek stwierdzilbym, ze z pewnoscia zapluty jecha sie lajdaczyc, albo wracal z pijanstwa, wzial swinia bogu ducha winnego ciezko pracujacego czlowieka po nocnej zmianie i kazal mu gnac, bo sie jasnie pan zapluty spieszy. I zabil albo okaleczyl dobrego czlowieka, osieracajac dwoje malych dzieci. gdybym mial media zrobilbym z pana cel nr 1.

                      Taksowki w Polsce bierze nieomal kazdy. Sa ludzie, ktorzy maja sluzbowych kierowcow, i kazdemu z nich daloby sie z taka doza zlej woli zarzucic nacisk na tego kierowce stwarzajacy zagrozenie. Jestem zdruzgotany brakiem wyobrazni.

                      Nie mowiac o tym, ze samolot nie ladowal!!!, wiec trudno mowic o naciskach na ladowanie.
                      Ale co to panu pzreszkadza?

                    • Atticus

                      Dziekuje, za uprzejme wylozenie tego co mialem na mysli. Lepiej bym tego nie zrobil.

                      Moge dodac, ze jeszcze ciekawsza kategoria sa ci ludzi, ktorzy wiedzieli w kilka sekund po zdarzeniu, ze to na 100% nie byl zamach. Lapali sie wszystkiego, np. 4 ladowan.
                      Wie pan, 10.04 bylem takze na blogu Polityki, prosze sobie wyobrazic, co czulem widzac jak calkiem pokazna grupa pip z pretensjami do kultury i wyksztalcenia zapluwa sie mowiac o 4 podejsciach do ladowania. Ci ludzie o naciskach wiedzieli zanim jeszcze zdolali policzyc do 3.
                      A sa i tacy, ktorzy nie biora kompletnie mozliwosci zamachu pod uwage, jednoczesnie w spozywczym liczac po kilka razy wydana reszte z podejrzeniem, ze kasjerka na pewno chce ich rabnac.

                      I to tez wielki osiagniecie, w duzej mierze D. Tuska – zrobic z ludzi prywtannie zaradnych i pozbieranych, ludzi ktorzy sfere panstwowa zlewaja totalnie dajac kredyt zaufania bylemu kgbisicie. Inna sprawa, ze w kwestii np. okretu Kursk ci sami czesto byliby o niebo (slusznie) bardziej podejrzliwi.

                    • Od mojej głowy to się Pan odpierd… . Próbowałem ( i chyba nie tylko ja) powiedzieć to już kiedyś w sposób cywilizowany… No ale nie trafia… więc może tak…

                      Gówna nie trzeba jeść by cytować JK gdy pieprzy jak potłuczony (przepraszam Gospodarza ale na potrzeby tego komentarza zaraziłem się poetyką Adwersarza) począwszy od drobiazgów a skończywszy na powodach Katastrofy.
                      Może pieprzyć ? Może. Żyjemy , wbrew temu co pieprzy, w wolnym kraju. Robi to za moje pieniądze ? A niech mu tam będzie – taki czy inny socjal nawet w wersji all inclusive, wsio ryba .
                      I właśnie dzięki temu , że żyję w wolnym kraju a On pieprzy za moje pieniądze mogę go oceniać.
                      A moja ocena jest taka iz oskarżając bez dowodów o zamordowanie 96 pasażerów prezydenckiego samolotu i nie przeciwstawiając się opiniom swoich współpracowników i zwolenników iż sprawcą tego morderstwa jest Putin pospołu z Tuskiem wyrządza Polsce, demokratycznym standardom, życiu społecznemu i zwykłej ludzkiej przyzwoitości szkody większe niż realne i urojone szkody wyrządzone przez Tuska. Bo to jego pieprzenie nie ma to nic wspólnego z weryfikacją takiej czy innej hipotezy. Jako człowiek ponoć nieskażony niechęcią do krytyków JK powinien Pan to zrozumieć – tu w razie nie możności zrozumienia ,podążając za Pana poetyką, powinienem coś nadmienić o Pana głowie ale stosując (przynajmniej się staram) równe standardy raczej się od niej odpie…dolę
                      PS.
                      Wyrażam nadzieje , że może kiedyś, będę w stanie tak jak Pan nie ulegać niechęci … Do Pana doskonałości w tej kwestii jeszcze mi trochę brakuje …
                      PS 2
                      @KL – prosze o łagodny wymiar kary.

                    • Atticus

                      @Zapluty,

                      Pomijajac wszystko, zdecydowanie wole taka rozmowe niz wymienianie uprzejmosci okraszone glupota. Mysle, ze jest ona przykra K. Leskiemu, dlatego – zbyt duzo w ostatnich dniach mojej obecnosci w takich okazjach, postaram sie i mowie to najbardziej serio powsciagnac jezyk. Bo mi przykro. Tak sobie mysle, ze ani mnie, ani pan, ani temu blogowi nie przystoja slowa, ktore padly.

                      Panska glowa ani mi brat, ani swat.

                      A teraz po kolei:

                      Nie pan jeden jest “przyspawany do lidera opozycji”. Gdyby go nie bylo, co by pan tu napisal?

                      Eeee drogi panie, az takim podatkowym platnikiem to pan chyba nie jest? No ale z uprzejmosci zgodze sie, ze lozy pan nieprzerwanie na dzialalnosc J. Kaczynskiego i sola w oku panskim jest jego publiczna obecnosc.
                      Lubie ten argument, w szczegolnosci, ze w Polsce podatkow nie place.

                      Panska ocena jest panskim prawem. Nie ona wywoluje moja gwaltownosc. Czy wyobraza pan sobie, ze odczuwam niechec do kazdego kto nie zgadza sie, ze byl zamach? Albo do kazdego, kto uwaza, ze Kaczynski ma problemu z powsciagnieciem emocji? Albo do kazdego, kto wolalby, zeby nie mowic slow, ktorych nijak sie nie da latwo cofnac?
                      Otoz nie. Wmnie denerwuje co innego.Wezmy chocby ostatnie wypowiedzi, ktorych tlem byla obecnosc trotylu na wraku. I co? I nic. Nawet sie pan nie zajaklnie, gdzie tam.
                      Zyje pan w kraju w ktorym prokuratura robi z ludzi wala. A pan miele, nie ustajac, nawet gdy odbywa sie to w bialy dzien, o tym co mowi Kaczynski w takim kontekscie dzialan prokuratury? No przepraszam.

                      To, co w panskiej argumentacji tepie, i co wywoluje moja agresje to odlot, albo przynajmniej tak to wyglada.

                      Swiat sobie, pan sobie. Tyle, ze w lepszym niz ja humorze -bo w licznej grupie.

                      Nie mowie, ze mam monopol na racje. Nie zlapalby mnie pan na zadnym kategorycznym stwierdzeniu odnosnie tego, co wydarzylo sie w Smolensku. Nie paluje ludzi, ktorzy nie wierza w zamach (co to zreszta za slowo “wierzyc), paluje tych, ktorzy paluja tycho co wierza.
                      No tak mniej wiecej.

                    • na nasze nieszczęście żyjemy w demokracji. Gdybyśmy żyli w monarchii ścięło by się króla , obrało nowego i tak do następnej dekapitacji. Niestety żyjemy w demokracji i rządzących zamieniamy na opozycję. Jeśli chcemy dokonać tej zmiany a opozycja jest do doopy ? Czy chęć zmiany rządu ma idealizować opozycję ? CZy mamy ja brać w ciemno ? Ależ Szanowny Panie obecność JK jest o tyle mi solą w oku o ile pieprzy głupoty. Generalnie każdy polityk , który pieprzy głupoty jest mi solą w oku. Tylko jesli ktoś mi odbiera nadzieję na istnienie racjonalnej opozycji to jest podwójną porcją soli. Tylko tyle. Nie płacąc tu podatków nie czuje Pan, że szczypie to nie podwójnie a poczwórnie. Pan nie może zrozumieć , że ja nie mam radochy z tego powodu iż nie ma opozycji , która jest w stanie zagrozic Platformie. Wprost przeciwnie – to powód do zgryzoty i dowód na to iz nasz system polityczny (nota bene ufundowany przez p. Dorna ,z moich podatków, za czasów jego bytności w PiS ) jest niewydolny.
                      A podwyższenia oceny opozycji (i kogokolwiek innego) nie spowoduje kiepska ocena innej instytucji. Żeby tak się stało opozycja musi zaproponować coś innego , co w mojej ocenie będzie godne uwagi. PiS tego nie robi a wszystko co na ten temat piszę jest wołaniem o to by wreszcie zaczął to robić. Póki co jest to wołanie na pustyni…

                      Wie Pan co .. lubi się Pan posługiwac porównaniami… Osobiście uważam , ze sa od czapy :) ale moja ocena w tym przypadku jest nieistotna. Zatem i ja się porównaniem posłużę . W kwestii stosunku do twierdzeń o zamachu , przypomina mi Pan “judeosceptyka” … Oni co prawda do naszych starszych Braci w wierze nic nie mają, “judeosceptykami” nie są , ale …. “Ja tam nie twierdzę , że był zamach , ale…”

                      PS
                      Płatnikiem jestem , od 89 r.. Raz większym, raz mniejszym… Dziwię się więc czasami , jak ci , którzy takim płatnikiem nie są i w Polsce gośćmi bywają wiedzą ode mnie lepiej jak to jest być TUTAJ tym płatnikiem… Póki co “odlotu” u mnie to jeszcze nie powoduje… Może kiedyś… Jak Gospodarz pozwoli…

                    • Atticus

                      Moje zdanie jest takie, ze w Polityce istnieja przestrzenie, gotowe i czekajace, i czasem ktos kto pragnie wydostac sie z jednej idzie grzecznie (nie wiedzac o tym) do drugiej. Z deszczu pod rynne. Za taka przestrzen uwazam opinie: “opozycja nie spelnia moich oczekwian”. To taki troche mniej namietny sposob kochania wladzy. Nie ma znaczenia, co mysli sobie kazdy jedne, ktory tak uwaza (jedne pewnie mysli, ze jest geniuszem, bo wpadl na takie rozumowanie, inny chodzi w glorii nonkonformisty, trzeci, ze wybredny, bo ani Tusk ani Kaczynski) a prawda jest taka, ze to nic innego jak postawa prorzadowa. Nie krytykuje jej, ale chcialbym, zeby ludzie o takiej postawie poswiecili kilka sekund na te refleksje.

                      Tak to prawda, L. Dorn ma swoj udzial w monopolizacji zycia partyjnego, za co zdaje sie teraz przyszlo mu zaplacic osobiscie.

                      Jestem sceptykiem tak co do zamachu, jak i nie-zamachu.

                      No skoro moze wiedziec Zbigniew Brzezinski, to dlaczego mi pan odmawia z racji na te pare groszy?

                    • Z całym należnym Panu szacunkiem i ze wszystkimi zastrzeżeniami co do osiągnięć p.Brzezińskiego jest między panami coś na kształt petit difference

                    • Atticus

                      @ Zapluty,

                      Ze przystojniejszy jestem?

                    • Jeśli tak jest, a nie mam podstaw Panu w tej kwestii nie wierzyć, szczerzę gratuluję !!! A samemu będąc podłej postury oddaję się zgubnemu uczuciu zazdrości.

                    • Atticus

                      Powiem o sobie nieskromnie moze, ze z tylu i z daleka podobny jestem do Gregory Pecka.
                      A z bliska, do wujka Zdziska.

                    • Atticus

                      @ Evertsen,

                      Zaplutego nie widzialem, wiec nie wiem czy podobny, czy wyglada korzystniej.
                      Natomiast ja taki bardziej w typie Eugeniusza Bodo.
                      Urodzony amant.

                    • Nie będe Was , Panowie trzymał w niepewności… Powiem jedynie , że – jak twierdziła Kobieta Pracująca – na wygląd trzeba sobie zapracować…

                    • pwilkin

                      Eumenesie:

                      Nie zgadzam się. Myślę, że inaczej definiujemy przestrzeń dyskusji. Dla mnie dyskutowanie o zamachu nie leży w sferze “zastanawiania się o tym, co się faktycznie wydarzyło”, bo na razie nie ma najmniejszych przesłanek wskazujących w ogóle na możliwość zamachu, a co dopiero sam zamach.

                      W związku z tym argument o wadze poszczególnych hipotetycznych scenariuszy do mnie średnio trafia. Gdyby prezydenckiego Tupolewa zestrzelili kosmici promieniem laserowym, to miałoby to jeszcze poważniejsze konsekwencje, ale nikt w związku z tym nie postuluje, żeby scenariusz kosmicznej inwazji traktować poważnie.

                      Nie ukrywajmy – hipoteza zamachu nie dlatego jest nośna, że jest prawdopodobna czy poznawczo istotna (anglosasi mają na to eleganckie słówko “salient”), tylko dlatego, że pozwala obciążyć absolutną odpowiedzialnością jedną ze stron aktualnego konfliktu politycznego. Pod tym względem hipoteza nacisków jest jej doskonałym odpowiednikiem.

                      Jeśli dojdziemy kiedyś do etapu, że w śledztwie powstanie jakkolwiek choćby uprawdopodobniona możliwość, że doszło do zamachu, to wtedy zgodzę się na tezę o złamaniu symetrii. Na razie jednak się na to nie zanosi. Dlatego dla mnie ktoś głoszący mocno tezę o zamachu pod względem wartości merytorycznej przekazu nie różni się niczym od kogoś głoszącego tezę o kosmicznej inwazji (poza tym, że być może lepiej rozumiem psychologiczne przesłanki stojące za pierwszym, niż za drugim).

                      Last but not least: oczywiście masz rację, że istnieją ludzie, którzy odrzucają hipotezę zamachu nie dlatego, że poznali jakiekolwiek fakty, tylko dlatego, że jest dla nich niewygodna. Tyle tylko, że nie wiem, w jaki sposób miałoby to wpływać na istotę tej dyskusji. Jeśli istnieją ludzie, którzy są przekonani o tym, że Ziemia jest kulista, bo boją się wizji spadnięcia z ostrej krawędzi płaskiej Ziemi, to przecież nijak się ma do zagadnienia, na ile uzasadnione jest twierdzenie, czy Ziemia jest płaska, czy nie.

        • miab

          Jest kapitalna różnica a mianowicie czas i kontekst:
          Kaczyński: “zamordowanie 96 osób, w tym prezydenta RP, innych wybitnych przedstawicieli życia publicznego, to jest po prostu niesłychana zbrodnia”
          PAP | aktualizacja 2012-10-30 (15:28)
          http://wiadomosci.wp.pl/kat,1034813,title,Jaroslaw-Kaczynski-czarna-skrzynka-tupolewa-mogla-zostac-sfalszowana,wid,15051921,wiadomosc.html
          Deresz:”- Chcę, żeby pan Kaczyński odpowiedział mi na pytanie, kto zamordował moją żonę – mówił w programie “Tak Jest” w TVN24 Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek Deresz”
          TVN24, WP.PL | dodane 2012-12-05 (20:25)
          http://wiadomosci.wp.pl/kat,119674,title,Pawel-Deresz-niech-Jaroslaw-Kaczynski-odpowie-kto-zamordowal-moja-zone,wid,15154582,wiadomosc.html
          Otóż to druga wypowiedź padła zdecydowanie po tej pierwszej i odnosiła się do tej pierwszej.
          Mało tego w normalnym świecie była by(ta druga) jak najbardziej oczywista i uprawniona wraz żądaniem do prokuratury o przesłuchanie osoby ukrywającej szczegóły niesłychanej zbrodni.

  • Atticus

    Po co samemu sobie noge podkladac?

    Pisze pan o Walesie, ktory jest czlowiekiem autokompromitujacym sie lepiej niz by tego chcieli jego najwieksi wrogowie.
    Atakowanie Walesy jest na topie – (niby gidze? na s24), bo Walesa z cala pogarda dla ludzi, ktorzy w oparciu o wytlumaczenie swojej drogi zyciowej i tego, co na wlasne oczy ogladali chcieliby wierzyc, ze jest w Walesie wiecej niz nakrecan prosie, ktore nie cofnie sie przed najnizszym bluzgiem. Bluzg z ust zula jest zrozumialy, bluzg z ust bylego przydenta – nie jest.

    Wiec- jak rozumiem w tekscie, w ktorym pojawia sie normalny zarzut, zeby nie brac opinii SB o Walesie za przesadzajaca, tym bardziej, ze problemu alkoholowego Walesy nigdy nikt nie podnosil, wyskakuje jak diabel z pudelka M. Kaczynska.

    Tak, M. Kaczynska dokonala, i dokonuje wyborow. Mysle, ze inne potraktowanie sprawy przez ekipe Tuska albo by jej do tego nie sklonilo, albo spowodowalo, ze ludzie tacy jak np. ja mogliby z czystym sumieniem powiedziec, ze sie czepia. Tymczasem nie moga.

    Co ciekawe, zarzut pod adresem Kaczynskiej pada z usta faceta o fizjonomii,eee lepiej nic nie powiedziec nic niz dwa, a wlasciwie jedno slowo za duzo.
    O
    dpowiada panu takie harcowanie z ust ludzi, ktorzy demonstarcyjnie przekonuja, jak pies w stadzie, ze przyjma jeszcze bardziej ulegla pozycje, jesli to zadowoli przewodnika? Mnie to szczerze powiedziawszy obrzydza.

    W sumie- slowy Walesa jest politytkiem 1000 razy bardziej niz Kaczynska. I dal tysiac wiecej powodow, zeby mu napluc w twarz. Nienoszenie na rekach M. Kaczynskiej nie ma nic wspolnego z z zachowaniem Halickiego.

    • Krzysztof Leski

      “Diabeł z pudełka”?

      To jest blog. Piszę o tym, co mnie rusza. A rusza mniew tych dniach między innymi to, co prawactwo wypisuje o Wałęsie i o Kaczyńskiej.

      Jakie “potraktowanie sprawy” przez rząd usprawiedliwia zarzut zamachu?

      Co ma do rzeczy fizjonomia Halickiego?

      Pańskie slowa, jakoby “odpowiadało mi takie harcowanie”, to czyste nadużycie. Nigdzie niczego takiego nie napisałem. Owszem, zniesmacza mnie tekst Halickiego. I co? Jak to się ma do wrzasków o “skandalicznym ataku”?

      O co chodzi z “psem w stadzie”? Nie mam pojęcia. Ostre epitety pod adresem faceta, który akurat chodzi własnymi ścieżkami, a dziś został skrytykowany przez jednego z liderów PO za owe słowa.

      Jakie to powody dał Wałęsa, by mu “napluć w twarz”? Bo przy całym moim krytycyźmie wobec niego jestem bardzo daleki od takiej postawy.

      Pan także radykalizuje się gwałŧownie. Jak wielu dzisiaj. Szkoda.

      • testigo

        @ Krzysztof Leski/ picie Wałęsy

        Nie mam siły przebrnąć przez całą tu Waszą dyskusję – ale się zastanawiam czy w Arłamowie internowany Wałęsa byłby w stanie wydydolić takie ilości “booze” przy swojej cukrzycy?

        Po zdjęciach z Magdalenki, tudzież po własnoręcznie fotografowanym toaście “Zdrowie wasze w gardła nasze!” (rocznica?) – już wiem, że nie samą wodą Lechu żyje, ale TYLE to by chyba cukrzyka zabiło.

        Może to spożycie poszło “na konto” internowanego? Coś z tego pewnie wypił, coś z tego pewnie “z nim” wypito, coś z tego pewnie “za niego” wypito…

        To może być po prostu kolejny rachunek, jaki dostał od komuny.
        Nie pierwszy…

    • partyzant

      Atticus

      Stosuje Pan podwójne standardy.

      Napluć choćby tysiąckoroć w twarz Wałęsie – cacy.

      Przyczepić się chamsko do Marty Kaczyńskiej – postawa godna najwyższego oburzenia.

      Przez wzgląd na nazwisko (Kaczyńska) i pozycję zmarłego ojca (prezydent) ona już do końca swoich dni może powiedzieć wszystko, o wszystkich. Napluć na wszystkich. Oskarżyć wszystkich, a zwłaszcza Tuska o wszystko co najgorsze. Przez sam fakt, że nazywa się Kaczyńska – jej, właśnie jej, wolno więcej.

      Natomiast więcej nie wolno panu Dereszowi. On wiadomo, postkomunista, albo sympatyk postkomunistów. A poza tym, jego żona była niższa rangą. No i rzecz najważniejsza. Ten podzbiór żałobników, nie jest podzbiorem tożsamym z partią PiS. A wiadomo, że poza PiS – em nie ma uczciwego życia, sądów i osądów na tym świecie.

      Bardzo wybiórcze to Pana oburzanie się.

      Wszystko co wiąże się z nazwiskiem Kaczyński, winno być objęte jakąś specjalną ochroną, wciśnięte w jakiś specjalny nawias. Niezależnie od skali głupot, łgarstw, niedorzeczności, jakie zdarzy się wypowiedzieć przedstawicielom tejże familii.

      Natomiast druga strona, powinna się mieć już zawsze na baczności.
      Bo “Bolek”, bo czerwoni, bo system i układ okrągłostołowy. Bo salon III RP, i jeszcze te cholerne media im sprzyjają. Czyli odczłowieczamy niejako z definicji.

      Kalizm w czystej postaci.

      • Atticus

        Kto panu powiedzial, bo na pewno nie ja, ze z racji na nazwisko, pozycje ojca do konca swoich dni. To sie nazywa wymyslenie sobie co ktos mowi, a potem polemizowanie z tym. Pan polemizuje zatem z soba samym, a nie ze mna. Powiem to juz teraz, ale prosze sobie co do zasady nie przeszkadzac.

        Za glupia uwazam panska wyliczanke, ze przyczepiono sie do Deresza, to przyczepiono sie i do Kaczynskiej. Pamijajac caly kontekst, ja bym sobie zadawal pytanie: jak to sie ma do mnie?
        Pan pilnuje tu jakiejs wyimaginowanej rownowagi, zreszta bardziej w glowie niz w rzeczywistosci, a gubi z oczu to co sie tam stalo, co dzisiaj na temat tgeo wiemy, i co to dla nas oznacza.
        Posrod wielu, wielu komentow nie zauwazylem u pana nigdy jakiego sladu obawy, zainteresowania sprawa, czy kwestiami wykraczajacymi poza dokuczanie Kaczynskiemu.
        To takim jak pan ta sytuacja wyrzadzila najwiecej szkody. Boscie nie wiedzac o tym zaczeli ogladac jeden i ten sam serial, na ktory wielu zapis zrobilo na cale zycie.

        A tak Deresz to postkomunista, zwiazany z SB. Wiec prosze nie mowic – wiadomo, jakims takim gornolotnym “wiadomo”, tylko po prostu wiadomo.

        Nie staram sie.Natomiast pan stara sie by wszystco co zwiazane z nazwiskiem Kaczynski upodlic, albo przynajmniej kibicowac temu.

        Skoncz pan prosze z wyliczankami typu bo Bolek, bo czerowni, bo okragly stol, bo to jest dyskutowanie pensjonarskie. Mnie nudzi bardziej niz denerwuje, jakbym mial lat 14 to bym sie w tym odnajdywal. Dzis ziewam.

        • partyzant

          Gdzie Pan widzi, że wszystko co związane z nazwiskiem Kaczyński staram się upodlić? Po kilku krytycznych wobec polityka Jarosława i jednym (słownie, jednym) komentarzu dotyczącym celebrytki, córki Lecha Marty Kaczyńskiej?

          Idąc Pana tokiem rozumowania, powinienem odgryźć się, iż Pan wszystko co związane z polskim rządem i Tuskiem, stara się upodlić, a przynajmniej jest Pan zawsze jednostronnie krytyczny i przymyka oczy na wszystkie okoliczności, które są widomym znakiem, że Tusk i ktokolwiek na jego miejscu nie może i nie mógłby być omnipotentnym w sprawie Smoleńska.

          Niech Pan się zastanowi, jak Pańskie argumentowanie można nazwać.

          Nie jest ono bynajmniej konsekwentne.

          Powtarzam. Stosowanie różnych miar, do jednakowo głupich i niemądrych wypowiedzi, nie jest niczym innym, jak stosowaniem taktyki odwracania kota ogonem.

          Marta Kaczyńska może wszystko, bo?
          Deresz jest byłym oficerem SB. Ale, do cholery ciężkiej, także stracił w tej katastrofie najbliższą osobę.
          Więc powinien milczeć, tak?

          • Atticus

            Zatem, czy Marta Kaczynska jest politykiem, czy celebrytka?
            Bo to zdaje sie, jak tu rozmawiamy rodzi inne rezimy traktowania, tego co mowi. A jesli politykiem, to tej wagi, co Walesa?

            A po co mam niby udowadniac, ze wszystko zwiazane z nazwiskiem Kaczynski pan stara sie upodlic? Chyba wystarczy, ze sobie tak powiem, nie?

            Pan laskawie stwierdzil, ze wszystko co zwiazane z nazwiskiem Kaczynski winno miec nawias, nie wyjasniajac czy wzial to z sufitu, kieszeni, czy skad jeszcze (nawiasem mowiac to kabaret, bo tak czolganego w mediach polityka ze swieca szukac). No po co? Pan swoej, ja swoje.

            Wiec jeszcze raz: zebysmy tu nie trollowali. Odpowiem:

            Wyjasnilem swoje powody, dla ktorych naplulbym w twarz Walesie. Kaczynska nie zasluguje na to.

            Deresz to jeszcze inna historia. Wyjawszy J. Kaczynskiego staram sie dosc konsekwentnie nie kometowac tego, co mowia rodziny ofiar.
            Nie zareagowalbym nawet na rzeczy ktore mowi Deresz, choc sa tak skandlaiczne, ze prosza sie o reakcje najostrzejsza. Ale prosze na Boga nie pitolic, ze wiadomo, itd. Otoz wiadomo. Bardzo dobrze wiadomo.

            Ja mozna w ogole mowic, ze wypowiedzi sa jednakowo glupie?
            To, jak Deresz przezywa strate zony jest jego sprawa, nie jest powodem do medialnych ustawek. Wiec ja bym bardziej winil nawet TVN niz Deresza.

  • filipmerynos2

    sorry ale cos sie stalo z oryginalem filipa

    wiem ze nie powinienem ale coz musze

    zabawne ale po prostu lustro, dokladnie wszystko inaczej niz Pan Panie Gospodarzu

    i co bedzie dalej ? beda dwa metra ? dwa lasy kabackie ?

    • Krzysztof Leski

      Wyrzucony drzwiami wraca oknem. Masz, człowieku, tę odrobinę poczucia godności? Bo chyba wystarczająco jasno powiedzialem, że sobie pańskiej obecności tutaj nie życzę. Miejsce dla trolli jest gdzie indziej.

  • Atticus

    Czyjas obsesja, w tym wypadku blogerow s24 w moim przekonaniu nie jest najlepszym doradca wyboru tematow. Przyznaje racje, to jest blog, mozna miec dowolne skojarzenia. I to jest zaleta bloga.To cofam.

    Jakie potraktowanie? Ja uwazam nieudolnosc, pomieszana ze zlewaniem, z robieniem z ludzi (inna sprawa, tych ktorzy na to pozwalaja durniow) a wszystko z jednym najwazniejsyzm celem – utrzymac i ani na jote nie popuscic wladzy, a przy tej miazdzacej przewadze medialnej, byc moze (co na poczatku wydawalo sie mysla bezczelna) bedzie Smolensk nawet atutem PO. Takie potraktowanie.
    I wyjasnijmy: czy rozmawiamy o zamachu jako takim, czy o ludziach, ktorzy sugeruja, ze za zamachem stoi Tusk? Bo to dwie rozne rozmowy.

    Fizjonomia nie ma nic, poza moze dosc kabaretowym wygladem czlowieka skazujacego go na gryzienia po kostkach. Tak mi sie wydaje. Inna sprawa, ze bardzo to niskie z mojej strony, choc wyglad Halickiego to nie kalectwo, ani ulomnosc, to po prostu wypisana mentalnosc czlowiek odwaznego wobec Mart Kaczynskiej, ale nie odwaznego wobec Donalda Tuska.

    To nie naduzycie, pytanie, niezreczne ale pytanie. Odpowiedzial pan, i sprawa jasna.
    Mnie tez zniesmacza.

    Bardzo dobrze, ze zostal – wyjasnilem powyzej. Takie mam wrazenia. Powiadam stokroc niske. Natomiast za nonkonformiste Halickiego uzanc nie moge.

    Naplucie w twarz Walesie?Ja uwazam, ze duzo. Nie dotyczy to historycznej postawy Walesy, kim byl, czy kim nie byl. Dotyczy obsesji zagadanie, ze katastrofaw Smolesnku to telefon Jaroslawa do Lecha.

    Czy ja sie radykalizauje? Moze tak, szkoda. Ale moze sytuacja zmienia sie, albo trwa na tyle dlugo, ze jesli jestem setan osoba, o ktorej pan ma wrazenie, ze traci nad soba kontrole, to robi sie tak jak na weselu, gdy ktos mowi wypiles za duzo.
    Mnie tez nie jest wygodnie z moja radykalizacja. Natomiast, albo ktos mnie wpuszcza w gleboki kanal, albo prawem sil przyrody reaguje na cos co sie dzieje wokol.

    • Krzysztof Leski

      Nie chodzi o skojarzenia, lecz o impuls, by napisać. Najczęściej to czyjaś bezmyślność. Impuls bywa za słaby, zaczynam pisać, ale nie kończę. Albo wcale nie zaczynam, ale trochę mnie swędzi.

      Zaprawdę waga spraw nie musi być porównywalna. Dziś wkurzyła mnie gazeta.pl zestawem zdjęć mających ilustrować tekst pt. “Śnieżyce w Europie. Co najmniej 9 ofiar, paraliż komunikacyjny”. A zwłaszcza tym zdjęciem. Sliczności, owszem. Ale co ma do tematu? Pociąg, jak widać, jedzie. Że parowy? Ma sobie czytelnik pomyśleć, że bardziej nowoczesne trakcje wysiadły? To jest akurat zabytkowa ciuchcia. Impuls był, ale za słaby. I dlatego posta o tym nie będzie. A nie dlatego, że waga sprawy niewielka.

    • Krzysztof Leski

      Co do “potraktowania” przez władze nadal nie widzę związku. Nieudolność? Zgoda, ale nijak się ma do oskarżeń o zamach. Jak, z kogo “robiono durnia”? Nie wiem. Na czym polegało “utrzymać i nie popuścić władzy”? A “przewaga medialna”? BTW, przypomnę, że w dniu katastrofy, i jeszcze przez następny rok, w mediach publicznych rządziło PiS.

      Mówimy o zarzutach zamachu. Już nawet bez względu na to, kto miałby za nim stać.

      O Halickim może Pan oczywiście myśleć, co chce. Znam go dość dobrze, ponad 25 lat. Akurat konformistą nie był i IMHO nadal nie jest. Co nie znaczy, że jego kariera polityczna mnie rajcuje.

      Co do Wałęsy – istotnie parę jego “smoleńskich” wypowiedzi sprawia, iż rozumiem chęć naplucia mu w twarz.

      Czy to ja jestem pijany? Sorry, nie sądzę. Nadal dostrzegam i dobro, i zło tam, gdzie są. Po każdej stronie.

      • Atticus

        Nieudolnosc w jednych sprawach, starannosc w innych. wyraze to tak: z punktu widzeni D. Tuska (a nie np. Polski) to co stalo sie w Smolensku ma wartosc tylko taka, jak sie to miesci w jego planach i jego politycznej przyszlosci, a waga sprawy jest taka, ze moze go to zaprowadzic do pierdla. Polegalo na tym, ze startegie medialna, medialnych przeciekow, czy zgrania z prokuratura (np. kwestia trotylu)sluzyla PO, a nie wyjasnianiu czegokolwiek. Slowa Kopazc, a tam slowa lgarstwa zwyczaje, o wspolpracy Rosjan, o kopaniu ziemi nie byly slowami osoby o cokolwiek zatroskanej, poza dobrostan swojej formacji politycznej, a tak sie sklada, ze slowa tamte z jednej strony neutralizowaly opinie takie jak moje z owycz czasow a plynely jak miod na rany tej czesci elktoratu PO, ktory jakiego wstrzasu doznal, ale juz po chwili mial znowu klapki na oczach. Klamostwo nie ma wymiaru ponadczasowego, dobre klamstwo jest dobre, jesli pada w dobrym momencie.

        No wlasnie kompletnie tego nie rozumiem????? jak to nie ma znaczenia. ma kardynalne znaczenie.W pana mysleniu jest jakies nakladanie tabu na slowo zamach. Tymczasem ma sens o mowieniu ze zamach byl, ma sensu spekulowanie o tym kto go dokonal.
        Przy takiej postawie jak panska zaczne twierdzic, ze zamachu dokonalu sluzby paragwajskie. Latwo panu bedzie mnie wysmiac?

        Ok, przyjmuje swoja gruba pomylke co do osoby Halickiego. Przyjmuje zasade, ze sa ludzi za ktorych pan jakos tam reczy i na tym blogu reaguje gwaltownie gdy np. dzis ja obrazam takich ludzi, w dodatku w spoosob onetowy. Za to przepraszam pana.
        Halicki natomiast znany jest mi z wypowiedzi, takich jak ta, czyli w moim pojeciu knajackich. Mozliwe, ze to czarujacy czlowiek, ktory po zalozeniu plaszcza rano wychodzac do pracy z urzednicza gorliwoscia wypelnia to w czym widzi swoje projekty polityczne. Wiec powtorze tak: Publiczna obecnosc Halickiego jest dla mnie wykwitem tego co uwazam za patologie, czyli tego, ze ludzie ktorzy prywatnie sa jacys tam, dobrowalonie w parciu po awans zachowuja sie nagannie.

        Co do Walesy sie zgadzamy. Aha, i chce naplucia mu widze jako obywatel, nie kaczysta, nie ktokolwiek inny, tylko jako obywatel. Za jeda z glownych wad, glownie elektoratu PO, ale byc moze nie poswiecam uwagi na podobne przemyslenie o elektoracie PIS, jest to, ze jak ktos, np. z zagranicy nasra na “przecietna polska glowe” to wybuch zachwyt, ze nasrano na glowe pisowska, kompletnie nie odczuwajac, ze na kazda jedna.
        Walesa, tak sadze, gdyby papiez mog jutro oglosic, ze za zamach odpwiada J. Kaczynski zabiwszy wszystkich na pokladzie gotowy bylby odstapic pol Polski.

        Nie nie, nie pan jest pijany. Chodzi o to, ze gdybym byl panem i widzial exodus z pozycji, ktore mial pan za inne od swoich, ale nautralne an pozycje radykalne zastanowilbym sie nad przyczynami exodusu natury zewnetrznej, nie poprzestajac na kazdorazowym powiedzeniu pedzacemu: stary radykalizujesz sie. Nawet jesli ma pan racje, ze ludzie sie radyklaizuja(nie zaprzeczam) i ma pan racje, ze nadmiernie i niepotrzebnie (nie wiem) nie dowie sie pan w ten sposob dlaczego tak sie z nimi dzieje.

        • Krzysztof Leski

          Z wizją “strategii medialnej” zgodzić się nie mogę, ale to kwestia wiary, nic nie zdziałam. Zauważę tylko, że były bardzo różne przecieki. Jedne niejako korzystne dla PO, inne wręcz przeciwnie. Prawacka blogosfera, a w mniejszym stopniu PiS, te pierwsze uznawały zawsze za maniupulację, te drugie za “wyszło szydło z worka”. Pan takoż?

          Nie nakładam żadnego tabu na słowo “zamach”, po prostu nie widzę żadnych dowodów nań, za to bardzo wiele przeciw (brak śladow jakiejkolwiek eksplozji, sabotażu). Oraz istotne poszlaki przeciw, jak choćby miejsce i czas katastrofy – nagłupsze, jakie ewentualny zamachowiec mogłby wybrać.

          Co do Halickiego – ależ tak, niejedną jego publiczną wypowiedź też bym tak nazwał. Ale nie zwykłem oceniać ludzi, zwłaszcza w kategoriach takich jak np. “konformista”, po jednej czy nawet kilku wypowiedziach. I dlatego reaguję. Nie dlatego, że Halicki jest mi jakoś bliski – bo nie jest. Nie każdy, kogo znam od wieków, jest mi bliski.

          Jeśli jednak jego obecność w polityce jest patologią, to nie wiem, gdzie umieści pan Błaszczaka, Kurskiego, nie mówiąc o samym Kaczyńskim. Halicki ma bez porównania mniej publicznych bzdur i oskarżeń na sumieniu.

          Nad migracją na pozycje radykalne zastanawiam się, ale nie w kategoriach “czy ja też powinienem”. Nigdy nie płynąłem z prądem, to chyba najważniejsza z cech konstruujących mój charakter. Przyczyny tej migracji, owszem, to akurat coś, co od dawna próbuję analizować na blogu i nieco dziwię się zarzutowi, jakobym nie chciał ich poznać.

          • Atticus

            Startegia medialna, a walsciwie strategia polityczna. Nie wiem, moze to panu umyka, ale mysle sobie, ze gdyby kluczowi zawodnicy Realu zgineli w katastrofie lotniczej, to rozgrywki i mecze z Barca bylyby jakies inne. W Polsce tej refleksji o Pisie zabraklo. W strategii PO, uwazam, miescilo sie tylko to, zeby PIS pokonac (nie mam z kim przegrac….powiedzial Leo Messi w rok po tym, jak na C. Ronaldo zakwitly tulipany). No istotnie.

            Nie, nie podzielam i nigdy nie podzielalem opinii, ze PO kontroluje caly przekaz. Na temat czegokolwiek, a juz na pewno na temat Smolenska.
            Jednym z podstawowych zarzutow moich do D. Tuska jest to, ze wpychal w lapy Putina klucze do wielu polskich spraw. Tak z chlystkowatosci, emocjonalnej labilnosci, tudziez politycznego wyrachowania.
            Nie uwazam zatem, ze PO kontroluje caly przekaz, co nie oznacza, ze nie manipuluje tym, co kontroluje. A to jest wlasnie to, co stwierdzilem.

            A dlaczego najglupsze? Juz raz pytalem: przeciez warunki te stworzyly cala armie wolontariuszy, ktorzy non stop powtarzaja, ze to nie mogl byc zamach?
            To wszystko sa bardzo logiczne i ciekawe wywody, prawdziwe tylko jednak wtedy, gdyby to rzeczywiscie nie byl zamach, a nie same w sobie.

            Pan uwaza, ze to nie byl zamach. Swietnie. Rosja zachowuje sie czesto tak, ze wlasciwie prawie, ze chce zebysmy wierzyli, ze to zamach. PO zachowuje sie tak, ze w niezlym dla nich razie, mozemy powiedziec, ze ich zadanie przeroslo, a do tego dodali mase gwoniarskich swinstw nie odpowiadajacyh powadze sytuacji. W tym pejzazu, nie umiem zrozumiec dlaczego przeciwnikiem otrzymujacym najgwaltowniejsze reakcje sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze zamach mial miejsce.

            Ja dostrzegam poszlaki za zamachem. Dostrzegam tez przeciwko. I to wszystko co na ten moment widze.

            Co do Halickiego – zostawiam go zatem, i na blogu, wiecej na jego temat komentarza nie zrobie. Chyba, ze mnie zaskoczy w sposob pozytywny.

            Nazwalem ja patologiczna biorac za dobra monete panska nienajgorszo opinie o Halickim prywatnym. Sa w polityce ludzie brutalni, ktorzy sa brutalni w zyciu. Przykladowo J. Kurski, byc moze wlasnie Blaszczak, choc prawde powiedziawszy nie wiem, jaki mogby byc prywatnie. W kazdym razie patologia jest to, ze facet jak Halicki, ponoc niezly chlop, gdy otwiera buzie publicznie okazuje sie bardzo nieprzyjemny. To patologiczn mechanizm, bo mogl pan zrozumiec, ze patologia jest osoba Halickiego.

            O to ciekawe. Powiem tak, gdyby jakis czlowiek stwierdzil: glowna moja cecha jest to, ze jestem przekorny. Bylem przeciw Pilsudskiemu. A potem zaczalem byc przeciw Bierutowi. Takie wyznanie da nam niejaki sad o czlowieku, ale nie o tym kim byl Bierut, a kim Pilsudski.
            Nieplyniecie z pradem jest samo w sobie trudne, ale tez uwazam, ze idace z tego pozytki sa inne niz umiejetnosc zrozumienia dlaczego duza grupa ludzi robi nagle cos, lub czegos nie robi.
            Jak najbardziej sadze, ze pana to zajmuje. Natomiast stawiam przypuszczenie, ze nie doszacowuje pan czynnika zewnetrznego, tj. tego, ze presja albo trwanie presji w czasie wywoluje w ludziach takie wlasnie reakcje.

  • Atticus

    Zgoda, rozumiem impuls, i przywilejem osob bywajacych na blogu czesciej jest zrozumienie impulsu.
    Ale jesli impulsow jest sto, to maja one jakas statystyke. I kazdemu, takze panu i sobie radze sie nad statystyka zastanowic.

    Bo jesli ze slowem “Cincinnati” kojarze slowo cynamonowe gumy do zucia REDS. To jest kilka powodow by tak bylo.
    Jesli z kazdym slowem, kojarze slowo baseball, to intersuje sie baseballem za bardzo.

    Co powiedziawszy zastanowilem sie nad moja opinia o Halickim. Kilkakrotnie byl gosciem rubryki redaktorow Mazurka i Zalewskiego jawoac sie tam jako czlowiek niedowazony i odczuwajace bolesnie te niedowage.
    Inna sprawa, ze gdyby ktos zaatakowal po gowniarsku np.Leo Messiego nie zaczalbym pietnowania gowniarstwa od stwierdzenia, ze ma zeza, czy odtsajace uszy.
    Stad o ile mialem wklad do impulsu, sam impuls chawly mi nie przynosi.

  • partyzant

    Proponuję poddać któregoś z wierzących w donos SB testowi w sprawie prawdziwości tejże notatki.

    Niech sam, bądź w towarzystwie (chyba niezbyt licznym, skoro to było miejsce odosobnienia), wypije przez rok wzmiankowaną ilość alkoholu.

    Wyjścia są trzy:

    a) albo tego nie przeżyje
    b) albo dzień w dzień, przez bite 365 dni, zważywszy na ilość alkoholu, będzie każdego dnia nawalony jak stodoła (btw słyszał ktoś o całorocznym cugu?, to byłby rekord Guinessa chyba!)
    c) albo nieidwracalnie uszkodzi sobie wątrobę, trzustkę, woreczek żółciowy, do wyboru, do koloru

    Wałęsa po czymś takim, nie wyszedłby z internatu na własnych dwóch kończynach.

    • Krzysztof Leski

      Ależ gruba przesada, pół litra dziennie – są tacy, którym to wręcz służy. Przecież polska średnia, wliczając oseski, to pół litra wódki na tydzień. Ja np. wyrabiam mniej niż 1% tej średniej, więc ktoś musi ją cokolwiek przekraczać :)

      • No niby tak… Ale Lechu musiałby mieszać wódkę z szampanem i z piwem , popijając tę miksturę co jakiś czas koniakiem…. Hmmm.. Może niektórzy w to wierzą i zazdroszczą ? Przyznaję – mogę być w swojej ocenie (w kwestii zazdrości) niesprawiedliwy … Część z tych tekstów wygląda jakby ewidentnie były pisane “pod wpływem”… Dzień w dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc… I to tak bez zakąszania…

      • Atticus

        Na troche robie przerwe w dyskusji. Powiem tyle: warto znac kontekst lat 80, kiedy faceci lezeli pokotem po osiedlach.
        Co dzisiaj oszalamia, wtedy jaby nie.

        Zarzut, tak go odbieram nie ma robic z Walesy pijaka, tylko z jego pobytu osrodku turnus.

        Mysle, ze dyskusja bedzie bardziej do rzeczy jesli potraktowac ilosci, wymieniony alkohol i to, co wiemy o Walesie nie w kontekscie tego, czy notka SBka jest dowodem na jego opilstwo, tylko przeslanka do potraktowania internowania jako czegos innego niz odsiadka.

      • partyzant

        Czyżby?:)

        OK. Na jeden dzień, wychodzi coś trochę ponad ćwiartka wódki. Jednak z tego co wzmiankowane, musimy dodać kilka raczej sporych łyków jakiegoś sikacza, bądź wina lekko lepszego (co nie znaczy, że nie sponiewierającego) niż to patykiem pisane. Poza tym – Panie Krzysztofie! – Co drugi dzień szampan i (uwaga!) ponad litr piwa dziennie.

        Nie wiem, czym różniła się wątroba mężczyzny w latach 80 – tych od tej współczesnej. Wiem, że po takiej mieszance, nawet zaprawiony zawodnik – pawiowałby dalej niż widział :)

        • Atticus

          Watroba byla taka sama, ale fantazja dzisiejszych “kapci” przy fantazji owczesnych facetow to dwie rozne bajki.

          W naszej kulturze, tak to oceniam i w pelni ten poglad podzielam, nie potepia sie czlowieka z picie tylko za upijanie sie. Jesli czlowiek potrafi duzo wypic nie upijajac sie zasluguje nawet na szczegolny podziw.

          Mysle, ze Walesa pil i ze potrafil wypic duzo. Moze sie myle, ale jesli mialbym racje uznalbym to za jego atut.

          Powtorze, na moj gust alkoholowe sklonnosci Walesy nie sa tu istotne, istotne jest ustalenie tego jak wygladalo internowanie.

  • partyzant

    Jesli czlowiek potrafi duzo wypic nie upijajac sie zasluguje nawet na szczegolny podziw.

    Pod warunkiem, że widzi się Pan z takim człowiekiem okazjonalnie i jego picie, nie ma wpływu na Pańskie życie.
    Aczkolwiek, jest dziwną postawą, aby kulturalny, inteligentny, wyształcony człowiek, wyrażał podziw dla faktu spożywania alkoholu – szczególnie w dużych ilościach.

    Jakby Pan miał w rodzinie alkoholika (np. ojca), to z pewnością ten “atut”, stałby się Pana przekleństwem. Czego Panu nie życzę.

    Ogólnie śmieszą mnie przechwałki, kto ile może wypić i jak się zachowuje po tym jego głowa.

    Jeśli ktoś pije dużo i często, znacząco zwiększa szanse na to, iż uzależni się od alkoholu. Cóż to za życiowy, osobisty atut? Pojęcia nie mam.
    To we wszystkich życiowych płaszczyznach bolesna porażka.
    Wiem o czym piszę.

    • Atticus

      Nie mowie o sprawach prywatnych, a o publicznym wymiarze picia alkoholu.
      Zreszta moj podziw budzi chec zycia i specyficzna dolce vita. Podziwam kobieciarzy, podziwiam bon vivantow. Podziwiam facetow, po ktorych placza barmani i portierzy nocnych lokali.

      Z pewnoscia tacy ludzie nie sa najlepszymi towarzyszami zycia. Ale jesli chodzi o kulture i inteligencje zawdzieczamy im calkiem sporo.

      Pominawszy sytuacje, gdy sklonnosc staje se choroba majac do wybru faceta, ktory upija sie szybko i takiego, na ktorym alkohol nie robi wrazenia zazdroszcze raczej temu drugiemu.
      Nie wiem czy to anegdota, apokryf czy historia prawdziwa ale negocjacje Walesa-Jelcyn odbywaly sie w atmosferze alkoholem przesiaknietej.
      Zaluje ludzi ktorych alkohol przywiodl do zguby. Zaluje ich rodzin. Ale nie o tym tu rozmawiamy.

      • partyzant

        To budzi Pana podziw, bo być może nie zdaje/bądź nie chce sobie Pan zdawać sprawy, co za tym “piciem” z mocną głową się kryje.

        A już kompletnym nieporozumieniem, jest mówienie, że stało się coś lepszego, niż mogłoby się stać, bo ktoś lubił nadużywać.

        Jelcyn nie zgodziłby się na Polskę w NATO, gdyby cały czas był trzeźwy. (tego nie wiemy)

        Z kolei Breżniew przez swój alkoholizm, omal nie wprowadził nowych dywizji radzieckich do Polski w 1980. Co by było, gdyby dysponował pięcioma zdrowymi klepkami? Tego też nie wiemy.

        W ogóle takie podejście do sprawy, trąca o spory absurd.

        Nigdzie nikt nie udowodnił, że mamy czegoś więcej/lepiej na świecie, bo ktoś coś wypił.

        To jest bzdura do potęgi.

  • Ajgor

    Atticus,

    Pisze Pan “To po pierwsze. Po drugie o tym, ze naciskow nie bylo mowil raport Millera. Jak pana powaznie traktowac?”

    Raport Millera mówił też, że nie było zamachu, wybiera Pan z niego to co Panu wygodne.

    • Atticus

      Raport Millera mowil, ze nie bylo zamachu? Przeciez tego watku nawet nie badal.
      Sprawe naciskow, owszem.

      Tak jak tu dyskutujecie kochani, bardzo boli Was niszczenie demokratycznego dyskursu insynujacjami o zamachu. Ja panu, i kolegom przypomne, ze na konto fruwajacych w przestrzeni oskarzen o naciski odbyly sie wybory prezydenckie, samorzadowe, wreszcie, – chco mniej parlamentarne.

      W czasie gdy dokonywal sie wybor miedzy Kaczynskim i Komorowskim nie istniala w przestrzeni publicznej zorganizowana promocja teorii zamachowej, istniala zas zorganizowana promocja teorii naciskowej.

      Nie po raz pierwszy zauwazam, ze panstwo absolutyzujecie, prowadzac rozwazania zanurzeni w eterze.

      Na panskie pytanie zas odpowiadam tak: Raport Millera mowil o tym, ze nie bylo naciskow choc zostal sporzadzony raczej przez ludzi politycznie zainteresowanych tym, zeby naciski potwierdzic a zamach wykluczyc. Dlatego mam prawo powolac sie na ustalenia.

      Nie powoluje sie symetrytcznie np. na ustalenia zespolu Macierewicza. Innymi slowy nie prosze pana o wiare w nieswoich prorokow, ale w wiare w swoj wlasny kanon.
      {to przy zalozeniu, ze ma pan takie stanowisko, ale rozumowanie zachowuje moc takze, gdy pyta pan z czystej ciekawosci}

  • Qoorna… p.Hołdys zbanował mnie na TT za twierdzenie iż banalizowanie stanu wojennego tylko dlatego by dowieźć jakie to JK głosi bzdury jest groteskowe… Hmmm… Może miał kaca ?

    Dochodzę do wniosku iż hasła “pisarze do piór” , “muzycy do muzyki” a pasta do butów (nie ma to nic wspólnego TNT) mogą mieć czasami głęboki sens… Mogą uratować reputację ….

    Mimo tego znamiennego dla dzisiejszych czasów incydentu nigdy nie przestane słuchać :
    http://www.youtube.com/watch?v=AJQ4OVcEiDQ

  • evertsen

    @Leski

    Tak jak wrzaski o “skandalicznych atakach na Martę Kaczyńską”.

    Czytał Pan może wrzaski Agnieszki Romaszewskiej?

  • evertsen

    Pah, ale nawet Pan nie zaprzeczył, że to wrzaski. Czy ton nie jest raczej wyważony? Przecież mogłem nie być sarkastyczny…
    Niesamowite, że możemy mieć tak różną optykę. Jakoś nie mogę przyjąć, że nawet jeśli Marta Kaczyńska po śmierci rodziców snuje publiczne teorie o zamachu (nie czytałem) jako polityk PiS, to dopuszczalny jest wobec niej taki poziom chamstwa. Serio, zasłużenie?

    • Krzysztof Leski

      To Pan raczył napisać “wrzaski” o tym tekście.

      Ale przede wszystkim nie lubię, gdy ktoś mi wciska coś, czemu wręcz zaprzeczyłem. Nigdzie nie powiedziałem, że akceptuję wypowiedź Halickiego. Powiedziałem coś przeciwnego.

      Niemniej 95% oburzonych to czystej wody hipokryci.

      • evertsen

        Tak jak wrzaski o “skandalicznych atakach na Martę Kaczyńską”. (…) Dobywając miecza pozbawia się tarczy.

        Ha, przepraszam, istotnie, ale zrozumiałem to jako: knajackie, owszem, zniesmacza, ale tu l’as voulu, Grzegorzu Dyndało, dobrze ci tak…
        Musi źle zinterpretowałem cudzysłów.

        Hm, 95% oburzonych w s24 to nie 95% wszystkich ;)

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Piotrze Wilkinie!

    We wtorek był Pan łaskawy napisać:
    „Eumenesie:
    Nie zgadzam się. Myślę, że inaczej definiujemy przestrzeń dyskusji. Dla mnie dyskutowanie o zamachu nie leży w sferze “zastanawiania się o tym, co się faktycznie wydarzyło”, bo na razie nie ma najmniejszych przesłanek wskazujących w ogóle na możliwość zamachu, a co dopiero sam zamach.” Na jakiej podstawie stwierdził Pan, że nie ma najmniejszych przesłanek wskazujących na możliwość zamachu? Bo Pan ich nie widzi? To słaby argument! Ja już 17. kwietnia 2010. roku wiedziałem, że miał miejsce zamach, bo widziałem przesłanki ku takiemu stanowisku. W ciągu tego całego czasu, nie wydarzyło się nic, co sugerowaloby, że nie było zamachu. Pan oczywiście, może utrzymywać, że „zamachu nie mogło być”, tylko że jest to wyznanie wiary „sekty pancernej brzozy”, a nie racjonalna analiza przesłanek. :(
    „W związku z tym argument o wadze poszczególnych hipotetycznych scenariuszy do mnie średnio trafia. Gdyby prezydenckiego Tupolewa zestrzelili kosmici promieniem laserowym, to miałoby to jeszcze poważniejsze konsekwencje, ale nikt w związku z tym nie postuluje, żeby scenariusz kosmicznej inwazji traktować poważnie.” Gdyby się Pan zastanowił nad tym co Pan pisze, to zobaczył by Pan jak mało sensu zawarł Pan w tym akapicie. Zestrzelenie przez kosmitów ma takie same konsekwencje, jak zamach przygotowany przez polskie lub sowieckie służby specjalne. „Zamach implikuje celowość – a więc część większego planu, czyli – ciąg dalszy.” Jeżeli ma Pan jakieś przesłanki, wskazujące na kosmiczne pochodzenie władców tuskolandu lub sowietów, to zapewniam Pana, że teza o strąceniu samolotu przez kosmitów zostanie rozpatrzona. Tylko po co tak głupi argument?
    „Nie ukrywajmy – hipoteza zamachu nie dlatego jest nośna, że jest prawdopodobna czy poznawczo istotna (anglosasi mają na to eleganckie słówko “salient”), tylko dlatego, że pozwala obciążyć absolutną odpowiedzialnością jedną ze stron aktualnego konfliktu politycznego. Pod tym względem hipoteza nacisków jest jej doskonałym odpowiednikiem.” Jeśli Panu wydaje się, że wnioskowanie oparte na przesłankach wskazujące na rolę władzy w tuskolandzie w zabiciu Prezydenta Rzeczypospolitej, można zrównoważyć niczym niepopartymi oskarżeniami, to gratuluję poziomu rozumowania. To trudno poważnie komentować.
    „Jeśli dojdziemy kiedyś do etapu, że w śledztwie powstanie jakkolwiek choćby uprawdopodobniona możliwość, że doszło do zamachu, to wtedy zgodzę się na tezę o złamaniu symetrii. Na razie jednak się na to nie zanosi. Dlatego dla mnie ktoś głoszący mocno tezę o zamachu pod względem wartości merytorycznej przekazu nie różni się niczym od kogoś głoszącego tezę o kosmicznej inwazji (poza tym, że być może lepiej rozumiem psychologiczne przesłanki stojące za pierwszym, niż za drugim).” Jeśli kiedyś dotrze do Pana, że władza w Warszawie jest, co najmniej, współodpowiedzialna, to będzie Pan miał moralnego kaca. Tu nie ma żadnej symetrii. Jedna strona kłamie od momentu katastrofy, zaś druga domaga się prawdy. Pan chce wierzyć w brednie ogłaszane przez pierwszą, Pana prawo. Niemniej Pan nie rozumie, dlaczego ludzie chcą dotrzeć do prawdy. Jeśli chce Pan trochę zrozumieć mechanizm blokujący u Pana poznanie prawdy, to może Pan zajrzeć do
    „Last but not least: oczywiście masz rację, że istnieją ludzie, którzy odrzucają hipotezę zamachu nie dlatego, że poznali jakiekolwiek fakty, tylko dlatego, że jest dla nich niewygodna. Tyle tylko, że nie wiem, w jaki sposób miałoby to wpływać na istotę tej dyskusji. Jeśli istnieją ludzie, którzy są przekonani o tym, że Ziemia jest kulista, bo boją się wizji spadnięcia z ostrej krawędzi płaskiej Ziemi, to przecież nijak się ma do zagadnienia, na ile uzasadnione jest twierdzenie, czy Ziemia jest płaska, czy nie.” Rozważanie kulistości, czy płaskości Ziemi, jest oczywistym nonsensem, bo jak wiadomo jest wklęsła. But ściera się na pięcie i czubku, a nie równo (dla Ziemi płaskiej) czy w środku (dla kulistej). Bawienie się absurdalnymi argumentami nie powoduje, że ma Pan rację. Pokazuje, że nie ma Pan merytorycznych argumentów na poparcie swoich wierzeń. Proszę sobie to przemyśleć. Nie jest niczym złym wiara w „pancerną brzozę podskakującą by strącić samolot”. Złe jest traktowanie tego jako jedynej podstawy dyskusji o tym, co wydarzyło się 10. kwietnia 2010. roku.
    Jeśli Pan powie, nie wierzę „sekcie smoleńskiej”, to Pana prawo. Natomiast gdy odmawia Pan ludziom prawa uzyskiwania w wyniku analizy danych innych efektów niż Pańska wiara, to przekracza Pan granice.
    Łączę wyrazy należnego szacunku i odsyłacz (nadal nie wiem jak tu działa odsyłanie do innych stron)
    Jerzy Maciejowski
    http://txt-atrium.pl/gadajacygrzyb/62172.html#comment-661454

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!
    Odpowiadając panu Atticusowi na mało czytelny dla mnie komentarz napisał Pan:
    „“Diabeł z pudełka”?
    To jest blog. Piszę o tym, co mnie rusza. A rusza mniew tych dniach między innymi to, co prawactwo wypisuje o Wałęsie i o Kaczyńskiej.”
    Mnie nic do tego, co Pana rusza, a co nie, a to, że „wolnoć Tomku w swoim domku” to nie powinno wymagać tłumaczenia.
    „Jakie “potraktowanie sprawy” przez rząd usprawiedliwia zarzut zamachu?” Otóż praktycznie wszystko, co robi władzuchna „usprawiedliwia zarzut zamachu”! Jeśli zanalizuje Pan wszystkie kłamstwa, jakimi karmieni są członkowie „sekty pancernej brzozy”, to wyjdzie Panu, że tylko winny brnie w kłamstwa. Stara złodziejska zasada mówi, że „jak cię złapią za rękę, to powiedz, że nie twoja”. Właśnie tak się zachowuje władza.

    Parę prostych pytań:

    1. Były 4 podejścia do lądowania? Może choć jedno?
    2. Był jakiś generał w kabinie pilotów?
    3. Są jakiekolwiek przesłanki do przypuszczania, że mogły być naciski?
    4. Przekopano ziemię w rejonie katastrofy na metr głęboko? Może na 10 cm głęboko? Przekopano cokolwiek?
    5. Polscy patolodzy byli udział w sekcjach zwłok ofiar? Byli przy sekcji zwłok którejkolwiek z ofiar?
    6. Najwyższy przedstawiciel władzy był tam prywatnie? Czy to Pan nazywa zdaniem egzaminu przez państwo?
    7. Przyjęto adekwatną podstawę prawną prowadzenia śledztwa?
    8. Wystąpiono do sojuszników o natychmiastową pomoc w sprawie tego drobiazgu jakim była śmierć głowy państwa?

    Wolne żarty. Nie ma niczego w działaniach ekipy państwowych domów towarowych (PDT), by przypuszczać, że zamachu nie było.
    Natomiast co do treści wpisu (rzekome tankowanie Lecha Wałęsy w Arłamowie i reakcja PiS-owców) to jestem równie zniesmaczony jak Pan. Niemniej nie zmienia to oceny dyktatury matołów. To, że zwolennicy PiS nie mają klasy, nie podnosi poziomu władzuchny.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

    • Krzysztof Leski

      Część tych wątków nie ma nawet związku z rządem. Z “zamachem” – żaden. I EOT, bo tak absurdalnych dyskusji prowadzić nie będę. A o “dyktaturze matołów” proszę pisać gdzie indziej.

Leave a Reply