Połączenia posła Małeckiego

Wśród licznych esemesowych zaproszeń z PiS na konferencje prasowe jedna ciekawostka. Zacytuję w całości: 

Serdecznie zapraszamy na pożegnanie pociągu PKP Intercity do Sochaczewa i Łowicza oraz apel do ministra i zarządu PKP Intercity o przywrócenie połączeń z udziałem posła PiS M. Małeckiego. Dziś (7.12) godz. 15.45 Dworzec Centralny w Warszawie (3 peron od strony ul. Emilii Plater).

Ku mej rozpaczy pewnie będę wtedy spał i nie dowiem się, w czym problem. We wchodzącym w życie w weekend nowym rozkładzie, tak jak w dotychczasowym, nie brak pociągów spółki PKP IC zattrzymujących się w Sochaczewie i Łowiczu. Tak jak dotąd, mają rangę TLK, potrzebują odpowiednio 37 i 53 minut z Warszawy Centralnej, w drodze do Poznania stają także w Kutnie,  Kole, Koninie, Słupcy i Wrześni. Tak jak dotąd, tylko w Kutnie i Koninie zatrzymują się ekspresy i EuroCity, dzięki czemu do Poznania docierają w czasie o ok. 40 minut krótszym niż TLK. Pozostaje zgadywać, że w jakiś PiS-owi znany sposób dotąd były w rozkładzie “połączenia z udziałem posła Małeckiego”, zaś w nowym ich nie ma, zatem trzeba je “przywrócić”.

Ufam, że nie chodzi o to, by zwiększyć liczbę przystanków najszybszych pociągów. E20 Warszawa-Poznań-Kunowice to dziś, wobec remontu części CMK, wizytówka PKP i ich zdecydowanie najszybsza linia. Niemal na całej długości można jechać 160 km/h, prędkości podróżne przekraczają 120, a EuroCity do Berlina muszą zwolnić po… wjeździe do Niemiec. Nic dziwnego, że PKP puszczają po E20, nieco wbrew geografii, najszybsze pociągi z Warszawy do Wrocławia, a nawet do Gdańska. Te ostatnie jadą po E20 coraz dalej: dawniej skręcały w Kutnie na Włocławek, od pewnego czasu jadą aż do węzła Barłogi, by zjechać na “magistralę węglową” przez opłotki Inowrocławia. Do Gdańska docierają po niespełna 5 godzinach, o godzinę szybciej niż jadąc wśród placu budowy przez Ciechanów i Malbork.

Poza tym po staremu czyli średnio coraz wolniej. A na trasie do Gdańska żałośnie wolno, choć odrobinę szybciej. Przy okazji PKP znów rypnęły się w internetowym rozkładzie i wśród efektów zapytania o połączenia Warszawa-Gdańsk znów pojawia się TLK Pojezierze z Katowic do Gdyni przez Białystok, Ełk i Olsztyn. Całą trasę pokonuje w 16 godzin, z Warszawy w 11, oczywiście nie do tego jest przeznaczony, bo jak już kiedyś pisałem, jest połączeniem dwoch lub nawet trzech pociągów. Ale tylko czekać, aż jakiś dziennikarz “odkryje”: “11 godzin z Warszawy do Gdyni” 😉

PS. Aż włączyłem TVN24: może coś wiedzą? Nie, o pośle Małeckim cisza. Za to usłyszałem z ust prezenterki: “PiS będzie wnosiło wniosek”. Za chwilę: “Będzie proces Kamińskiego”. Minuta i dwa błędy, jeden językowy, drugi merytoryczny, bo nikt nie wie, czy proces będzie. Za dużo. Wyłączyłem.

Na twitterze też nie wiedzą, ża to ujrzałem i faworytnąłem ćwierknięcie kataryny:

@IgorJanke Mister redaktor, Rzeszów OK?

A teraz zagadka: jaką słynną gadkę parafrazuje kataryna?

45 Replies to “Połączenia posła Małeckiego”

    1. Ale to bzdura, zamiast 16.00 jest o 16.12. To takie dramatyczne, że InterRegio (KM), a nie TLK (PKP IC)? Tańszy, czas jazdy ten sam. Nowy bilet? Owszem, ale przecież raz na zawsze.

    2. Nota bene największą bzdurą w tym artykule jest teza o ” godzinach szczytu komunikacyjnego od 15.05 do 16.50″. Warszawa jest miastem white collars, fajrant najczęściej o 17.00, szczyt to circsa 16.30-18.30.

    1. Nie, za mało danych. Ale tu nie chodzi o podmiejskie – te jeżdżą do Sochaczewa co circa 15-20 minut, czas jazdy 55 minut, nic się nie zmienia. Będzie też ów IR o 16.12 do Torunia “zamiast” TLK o 16.00 do Zielonej Góry, zaś nowy TLK będzie o 16.50, do Piły. I o to cały krzyk.

            1. No właśnie, tam jest groch z kapustą, nawet jeśli odsiać autobusy – pociągi podmiejskie, pośpieszne, połączenia ze starego i nowego rozkładu. Podmiejskie na trasie Waw – Soch jeżdżą co 30-60 min. Circa ;>

                1. Wystarczająco, jeśli się jeździ od czasu do czasu. A jak jest z dojazdami do pracy czy szkoły, to nie wiem. Co 15-20 minut to byłby na pewno luksus ;>

                  1. jasne. rozumiem też te protesty, bo tu kilka minut tam kilka i … jesteśmy poza domem coraz dłużnej, czyli coraz więcej czasu tracimy na dojazdy, a to już wkurza; szczególnie, że przywykliśmy a dni mieliśmy rozplanowane.

  1. a o co chodzi z tym misterem? znalazłem tylko cześć artykułu o tym jak to Polscy dziennikarze przy pomocy niemieckiego wydawcy nauczają, jak zostać dziennikarzem amerykańskim.🙂

          1. @ Krzysztof Leski/ Nomejko
            – ha! ładnie się bawicie, cudzym kosztem 😉
            A drugi tom chwały za spopularyzowanie tego powiedzonka trzeba oddać Marcinowi Dańcowi.
            Szmirus krakowski, ale talent ma – a przez długi czas wkładał to do swoich skeczy.

            Bo, co tu gadać, pyszne!

            Trochę byłem poza orbitą i nie wiem – co Jankes robił w Mojrzeszowie?

            1. co robił? z pewnością nie stał bezczynnie, czyli swoją książkę promował i przy okazji zawoływał chodźcie z nami, choć może i było odwrotnie.

  2. wobec remontu części CMK

    Jechałem ostatnio w ten poniedziałek CMK i nie było już żadnych zwężeń, czy przymusowych postojów. Pociąg nie wjeżdżał na nie swój tor, czyli nie jechał na sygnale zastępczym.
    Co ciekawe jeszcze aktualny rozkład, uwzględniał w czasie przejazdu z Krakowa do Warszawy, np. 10 minutowy postój na posterunku Szeligi, albo Biała Rawska.

    Ale wiem, dlaczego wspomina Pan w ogóle o CMK. Jeszcze 6-7 lat temu, najszybsze EIC, pokonywały trasę do Krakowa w 2:30, 2:33 h.

    Obecnie najszybszy EIC, potrzebuje na to 2:47 h.

    Ale, to paradoksalnie nie “częściowy remont CMK”, jest temu winien, a przynajmniej nie w takim stopniu, jaki się jemu przypisuje.

    To prawda, że ok. 40 km za Grodziskiem kilka miesięcy temu trwała wymiana części trakcji, a w sumie do lata tego roku, z tego co pamiętam trwała rewitalizacja/modernizacja przepustów pod torowiskami, najwięcej pomiędzy Opocznem a Włoszczową. Jak tak czasami jeżdżę i widzę stan wiaduktów nad torami, które to wiadukty pamiętają Gierka, to myślę, że to będzie następny etap “unowocześniania” CMK, w przyszłym, bądź 2014 roku.
    Z tego co wiem, trwają prace związane z wdrażaniem systemu ETCS, tak by za rok “Husarze”, mogły się rozpędzić do 200 km/h, a docelowo po 2014 składy Pendolino do 220 km/h.

    Natomiast największe “opóźnienie” na trasie do Krakowa, łapią wszelkie składy na trasie nr 64 pomiędzy Psarami, a Kozłowem.

    Cały odcinek pomiędzy Krakowem a Starzynami, miał zostać zrewitalizowany i dostosowany do prędkości 120 km/h do końca…ubiegłego roku.

    Pamiętam, jak po katastrofie pod Szczekocinami, minister Nowak dziwił się, że w ogóle skład z Warszawy mógł jechać po niewłaściwym torze, na dopiero co odremontowanej trasie, co było oczywistą bzdurą, bo remont wówczas trwał w najlepsze, tyle, że jego najbardziej widoczna część (wymiana trakcji, wzmacnianie nasypów pod torem nr 2) odbywała się wówczas bliżej Kozłowa.
    Oczywiście żadna z relacjonujących wówczas to co się stało stacji, nie zadała sobie trudu, aby sprawdzić, jak faktycznie wygląda proces rewitalizacji szlaku kolejowego nr 64.

    Jedynie w “GW”, pojawił się schemat, który zwracał uwagę na jednotorowy, kolizyjny zjazd z CMK w Psarach, właśnie na szlak 64. Co jednak dla samej katastrofy, nie miało żadnego znaczenia, gdyż na wysokości Psar, sygnalizacja działała bez zarzutu.

    Nota bene, pociągi remontujące trakcję do dziś pracują ledwie kilka kilometrów od zjazdu z CMK, więc niektóre składy w zależności od tego, gdzie aktualnie wymieniana jest trakcja, jeżdżą na tym odcinku duuużo wolniej, niż mogłyby, wciąż na sygnale zastępczym.

    I to jest jedna z głównych przyczyn, dlaczego EX, EIC, nie osiągają czasu przejazdu do i z Krakowa, z początku XXI w.

    Za rok będzie z pewnością lepiej, a na pewno…normalniej.

    Gdyby tak jeszcze “przyspieszyć” i przebudować Tunel, zyskalibyśmy kilka minut.

    Wedle parametrów technicznych całej trasy, za dwa lata, najszybsze pociągi powinny pokonać całą trasę w czasie nie dłuższym, niż 2:00, 2:05 h.

    Zobaczymy.

    1. Żeby pomknąć z prędkością powyżej 200 km/h, składy potrzebują specjalnego zasilania.

      I to zdanie jest kluczowe.

      Niech Gwaiazdowski i reszta towarzystwa powie. A który to obecnie skład ekspresowy w Polsce, w oparciu o obecny tabor, rozwija na CMK prędkość powiedzmy 199km/h?

      Prędkość rozkładowa ulepszonych EP9, czy nawet “Husarzy”, nie przekracza na tej trasie 160km/h.

      Testy “Husarza” na CMK, przeprowadzone jakiś czas temu, pozwoliły rozpędzić się tej lokomotywie do prędkości 235km/h w ramach istniejącej trakcji.

      Pendolino (ze względu na swoje parametry techniczne) potrzebuje większego napięcia dla wykorzystania w pełni swoich możliwości (przyspieszanie/krótsza droga hamowania)

      Ale niech nikt nie wciska nam bzdur, że oto pociągi w Polsce już teraz mogą pędzić 200km/h (nie mogą, bo 90% wagonów PKP IC, jest przystosowanych do prędkości “zaledwie” do 160 km/h)

      Więc Pendolino zwiększą możliwości (ze 160 teraz EX, EIC do 200, gdy wjedzie na istniejącą infrastrukturę), co nie znaczy że parametry tego pociągu będą w pełni wykorzystywane (nie w pierwszych dwóch latach obsługi).

  3. Warto, pod warunkiem, że PKP nie działałaby od d… strony, tzn. najpierw troszczą się o tabor, który w ramach istniejącej infrastruktury, może wykorzystywać tylko połowicznie swoje możliwości.

    Najpierw powinny być rozpisane przetargi na zmianę parametrów zasilania linii, modernizację torowisk, trakcji, system ETCS, a dopiero później przetarg na nowoczesny tabor.

    1. Pięknie by to było, ale każda z tych rzeczy leży w gestii innej spółki. Trochę więc idealistyczne to podejście. A i bez nowej sygnalizacji pociągi się jednak przydadzą.

      Szczęście, że się nie szarpnęli na wychylne pudła. Nie jesteśmy Czechami.

  4. “E20 Warszawa-Poznań-Kunowice to dziś, wobec remontu części CMK, wizytówka PKP i ich zdecydowanie najszybsza linia.”

    Równie szybka, choć krótsza jest całkowicie odbudowana linia Opole-Wrocław, w tej chwili chyba już nawet trochę dalej, być może do Legnicy. Linia nie była rewitalizowana, lecz zbudowana właściwie od nowa. Jest całkowicie zautomatyzowana.

  5. Prezes, któremu PO powierzyło tłustą synekurę w regionalnym transporcie, okazał się mieć tzw. “żółte papiery”. Jest prawem każdej ludzkiej jednostki zwariować, zwłaszcza w takim państwie, ale prezes Worach zwariował w szczególnej chwili, a mianowicie na okoliczność procesu karnego, w którym oskarżany był o malwersacje. W ramach “Polski w budowie” funkcję jego zastępcy powierzono również osobie, której rekomendacją był wyrok sądowy. W zarządzanej przez tak fachowe kadry spółce głównym konstruktorem rozkładu jazdy, za sprawą którego po raz kolejny “państwo zdało egzamin” został człowiek… nie, akurat nie karany, ale za to podobnie jak prezes z “żółtymi papierami”.

    kurde, że co??!

  6. Panowie!

    Gdyby nie wszechogarniający socjalizm, to byłoby Panom zupełnie obojętne ile i jak wydają spółki kolejowe. 🙂

    Ukłony

    Jerzy Maciejowski

      1. Panie Krzysztofie!

        Gdyby zwrócono ludziom to, co im lub ich przodkom zabrała komuna, a resztę majątku, do którego trzeba dopłacać sprzedano na licytacji, to właściciel takiej spółki przewozowej, towarowej czy zajmującej się infrastrukturą, zadbałby o sensowne wydawanie swoich pieniędzy. Pieniądze podatnika zawsze wydaje się znacznie łatwiej.

        Zapewne pamięta Pan, że Karol Marks przepowiadał, iż socjalizm zostanie wprowadzony najpierw w krajach wysoko rozwiniętych. To się stało. Na zachodzie Europy jest śliczny socjalizm, a w Polsce jest budowany, choć niektórym marzy się jeszcze wolność. 🙂

        Pozdrawiam

        Jerzy Maciejowski

        1. Panie Jerzy
          Rozumiem, że idzie Panu o to, że koleje są państwowe (lub samorządowe), a nie prywatne. I to Pan zwie socjalizmem. Ale skąd Panu przyszło do głowy, że gdyby były prywatne, to rozmówcom z tego wątku byłoby zupełnie obojętne ile i jak wydają spółki kolejowe?

          Można podać wiele przykładów, świadczących, że mnóstwo ludzi interesuje się tym, ile i jak wydają prywatne przedsiębiorstwa.

Leave a Reply