Kategorie

Kalendarz

December 2012
M T W T F S S
« Nov   Jan »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

RAZ wykpiony

Na najsamsiejszym szczycie s24 znamienny tekścik. RAZ odpala Urbanowi. Paranoja ogarniająca blogosferę jak na dłoni, w jakże wielu swoich aspektach.

Zacznę od tego, że lewactwo sugeruje tu i ówdzie, w komentarzach i w postach mających być odpowiedzią RAZowi, iż Urban dobrze napisał. Powiedzieć tymczasem o języku byłego rzecznika “kloaczny” — to nie powiedzieć nic. Nie umywa się Émile  Zola ani słynna domniemana podróba Mickiewicza. Nic, co znam, się nie umywa, bo i najgorsze kibolstwo mogłoby się od Urbana uczyć bluzgania. Owszem, Urban jedynie nie nawołuje, by RAZa zabić, ale to chyba troszeczkę za mało, by go chwalić. Relatywizm obrzydliwy i groźny, bo także w wykonaniu wieloletnich komentatorów i blogerow. Wszelkie hamulce puściły.

Sam RAZ postanowił dowieść, że słusznie zarzucają mu obsesję. Pisze o tekście Urbana, ale w tytule daje Michnika, w treści też Michnika atakuje. Gdzie spoiwo, autor nie wyjaśnia, bo to wszak “oczywista oczywistość”. Odpowiedzialność zbiorowa zadekretowana. Jak to się kończy, wiemy.

Niby poważny publicysta sięga też po modny argument, iż “odnaleziono w trzewiach Internetu pochodzącą sprzed paru miesięcy wypowiedź reżysera Grzegorza Brauna”. To bezosobowe “odnaleziono”, sugerujące jakieś ciemne siły. Cóż, było sobie spotkanie paru głów, które za elitę intelektualną raczej nie uchodzą, ktoś inny po tygodniu powiesił gdzieś w sieci nagranie. Trwa 50 minut, inkryminowany fragment pada w 28. minucie. Ktoś w końcu odsłuchał i zauważył. Gdyby rzecz wyszła szybciej, prawactwo jęczałoby o “totalnej inwigilacji”. Wyszła po dwóch miesiącach, więc… też spisek.

Nieliczni zachowują równowagę. Zaimponował mi pasażer: wkrótce po eseju RAZa opublikował post pt. “Michnik“. Subtelna, niewypowiedziana kpina z RAZa. Polecam :)

PS. Skromną karierę robi w sieci — na bloxie i w s24 — plota o mej “komitywie” i “wspólnym grillowaniu” z Nicponiem. Autorzy, którzy zwykle każde swoje słowo dokumentują linką, tu jakoś linki nie mają. Zwykłe kłamstwo, ale wszak żyjemy w czasach, które kłamstwem się karmią, byle dowalić nielubianemu. W tym wypadku — uczynić ze mnie jednego z “duchowych rodziców” Nicponia. Sorry, nie nazywam się Janke.

31 comments to RAZ wykpiony

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Wiem, że nie jest Pan fanem Artura Nicponia, niemniej zaliczenie do grona mistrzów czy mecenasów tegoż, przez czerwone i różowe towarzystwo nie jest czymś złym. Znajduje się Pan wśród ludzi przyzwoitych. :)

    Rafał A. Ziemkiewicz nie jest jedynym facetem z obsesją w redakcji „Uważam Rze”. Jeśli Igor Zalewski w swoim felietonie nie wymierzył kopniaka Zbigniewowi Hołdysowi, to dziwnie się czułem, bo czegoś w tekście brakowało (zdarzało się to raczej rzadko).

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

  • Tadeusz Zawadzki

    Powiedzieć tymczasem o języku byłego rzecznika “kloaczny” — to nie powiedzieć nic.

    A przeczytałeś całość? (Przytacza na swoim blogu Palikot: http://palikot.blog.onet.pl/2012/12/03/jezyk-milosci/)
    Bardzo ostro i ad absurdum.

  • pasazer

    Panie Krzysztofie, znów mnie Pan poleca, dzięki ;> Nie wiem tylko, czy pochwała nie trafiła mi się “na krzywy ryj” – w mojej intencji, pole rażenia notki było szersze, niż w Pańskiej interpretacji ;>

    Co do “wypowiedzi Brauna” zaś, to w takie cuda, jak jej przypadkowe odkrycie właśnie wtedy, gdy minister Boni coś tam zaczyna kombinować z “mową nienawiści”, to ja akurat nie wierzę. Pozdrawiam.

  • Dajcie spokój… Jutro na Salonie p.Lisicki zdradzi ponoć swoje plany… Tak więc Grasia czeka bezsenna noc. Trza unieszkodliwić salonowe serwery… Wirus, awaria prądu, blokada internetu jak w Chinach… W skrajnym przypadku internowanie… Skoro ma być juz ten stan wojenny to chyba najwyższa pora…

  • Atticus

    Obsesji nie widze. Widze konsekwencje. Konsekwencje, ktora w n-tym powtorzeniu traci polot i odkrywczosc pierwszych mysli, za to ma te sile, ktora ma 100 uderzenie wymierzone w to samo miejsce. Widze metode, nuzaca jak kazda metoda. I kalkulacje.

    Logika wpisu tez moim zdaniem daje sie obronic w schemacie – masz Adamie Michniku tyle brudu za nomen omen uszami, ze siedz lepiej cicho. Co jest prawda tym bardziej, ze Michnik akurat w tym wypadku siedzial cicho, w szczegole, bo w ogole cicho nie siedzial.

    R. Ziemkiewicz ma ambicje, i uwazam, ze potrafi jej sprostac spierac sie z A. Michnikiem w oparciu o duzy stopien ogolnosci i syntezy ze szkoda dla szczegolu, dokladnosci, bywa, ze i prawdy po prostu, ale w dekonstrukcji GW ma niezaprzeczalne zaslugi.

    Natomiast to, ze R. Ziemkiewicz zamieszcza w S24 wpis i tyle go widzieli, tak jak nagle pojawia sie P. Gociek, ktory popelnil byl z 6 notek jednego dnia po czym zamilkl na miesiace jest slabe. Nie jest dowodem na nic, jest zwyczajnie slabe.
    To zasluguje na wykpienie.

    Natomiast kto wytrzasnal gadke Brauna? Moze ten sam ktos, kto w 10 na 10 przypadkach zamieszczal w mediach zdjecie np. L Kaczynskiego w mozliwie najbardziej antypatycznym ujeciu. Ten sam.

    • Krzysztof Leski

      Tylko spiski? Nie ma normalnego życia? Naprawdę znalezienie kilku zdań durnia w 50-minutowym nagraniu musi być efektem zaplanowanej operacji?

      Naprawdę wierzy Pan, że ktoś sterował doborem zdjęć?

      A zdjęcia Tuska Pan ogląda?

      • Atticus

        W tlumaczeniu rzeczywistosci slowo spisek zajmuje znacznie mniej przestrzeni niz zarzut, “ze co, ze spisek?”. Nie wiem jak to wyrazic, ale fanatyzm ludzi szukajacych najbardziej specsluzbowych objasnien jest ledwo letni wobec fanatyzmu objasniania swiata wlasciwie Bog wie czym, ot tak z glowy.

        Jest normalne zycie. I w nim duren powie cos glupiego. Ktos, po czasie jaki to zajmuje odnajdzie to i potepi. Nie w 500 lat po, i nie w 16 milisekund po, tylko po kliku tygodniach. Zgola normalne.
        Natomiast normalne rzeczy bywaja wykorzystywane do nienormalnych zamierzen, planow politycznych, konfliktow, i nakrecania sie.

        Czy naprawde wierze ze ktos sterowal doborem zdjec? Tak, wierze.
        W przypadku Tuska nie jest to tak nagminne, natomiast tez bywa skandalicznie.
        Zarowno na portalach, jak i np. na niezaleznej.
        Z subtelna roznica.
        Tusk bywa przedstawiany, w moim odczuciu, kuriozalnie groznie – np. zmarszczywszy brwi, czy z zacisnietymi ustami. Z Kaczynskiego zas szydzono.

        • partyzant

          ad szydzenia z Kaczyńskiego

          Ma niestety na tym polu i sam “zasługi”.
          Gdyby jakiś szanujący się zachodnioeuropejski polityk, naopowiadał tyle nigdzie nie zweryfikowanych i nie potwierdzonych głupot o funkcjonowaniu mediów/dziennikarzy/koncernów, to zostałby przez tamtejsze kręgi opiniotwórcze po prostu wdeptany w ziemię.

          O zmarłym bracie nie chcę się wypowiadać. Napiszę tylko, że to Jarosław paradoksalnie bardziej potrafił, i mimo wszystko wciąż bardziej potrafi panować nad nerwami.

          Perfidia mediów, polega mniej więcej na tym, iż wiedząc kim jest Kaczyński i jak przewidywalnie (bojkot/Trybuna Ludu/łże – elity/niemieckie media, itp.) zazwyczaj reaguje na te podszczypywania, one robią to co robią, właśnie dla takiej jego reakcji.

          Ale w sumie, jakbym wsadził sobie raz rękę do kotła z wrzątkiem, to drugi raz nie próbowałbym podobnych manewrów.
          Z Kaczyńskim jest na odwrót. Im bardziej dostaje (słusznie bądź nie) po głowie od mediów, tym wytrwalej postanawia, że nie wyciągnie z tego wniosków.

          Przepraszam. Jedynym wnioskiem, jest jeszcze ściślejsza współpraca z tzw. mediami drugoobiegowymi, gdzie trwa przekonywanie przekonanych. No, ale nie od dziś wiadomo, że w szklarniowych warunkach w zasadzie każdy polityk, czuje się dobrze.

          W świecie roślin, to się jeszcze przekłada na wzrost.
          W świecie polityki, może co najwyżej konserwować, a w dłuższej perspektywie prowadzi do intelektualego i politycznego uwiądu i śmiesznośći.

          • Atticus

            Hmm. Swietnie. Zna pan Kaczynskiego zgola nie gorzej niz on sam. To cenna wiedza.

            Ta wytrwalosc zaprowadzila go dalej niz pana i mnie nasza umiejatnosc uczenia sie na bledach. Zgadza sie?

            O uwiadzie slyszalem tyle razy, ze mi uszy zwiedly. Smiac mi sie nie chce.

            I rzecz najwazniejsza: daje pan duza wage formie, ale co z trescia?
            Cos panu powiem, zaden polityk np. we Francji nie powie, ze media sa niemieckie …..bo nie sa. To taki drobny detal, zwany przez metafizykow rzeczywistoscia.

        • Krzysztof Leski

          Każdy widzi to, co chce zobaczyć. Odpaliłem gazetę.pl, kliknąłem pierwszy z brzegu news dający nadzieję na zdjęcie Tuska. No i jest. Wygląda, jakby miał Downa. Wypisz, wymaluj.

          To dopiero skandal.

          • Atticus

            Nie wiem, czy tak wyglada, ale wyglada zle.

            To zla praktyka. Po prostu.
            Bez wzgledu na to kogo dotyka/dotykala.

          • partyzant

            Eeee…
            Przecież tu premier wygląda tak, jak zazwyczaj. Czyli nijak :)

            To jest zupełnie normalne zdjęcie Tuska. Jest Pan przewrażliwiony :)

            btw Najlepsze zdjęcia Tuska z sieci, wyławiają tzw. tuskolodzy.

            Oczywiście, szydery nie ma, albo z miejsca pojawia się argument – a u was Kaczyńskiego biją.

            To się nie zmieni, póki obaj pozostaną w czynnej polityce.

            Zważywszy na to, iż Kaczyński chce pójść drogą Adenauera, a jak wiadomo Tusk musi “karmić” się Kaczyńskim. Czeka nas jeszcze co najmniej dekada z tymi panami.

            Wspomnicie moje słowa :)

            Dobranoc

          • Jerzy Maciejowski

            Panie Krzysztofie!

            Zajrzałem tam, gdzie ma być to zdjęcie z Donaldem z zespołem Downa i albo zmienili zdjęcie, albo Pan potrzebuje nowe okulary, albo nie wie Pan jak wygląda człowiek z wyżej wzmiankowaną przypadłością.

            Pozdrawiam

            Jerzy Maciejowski

        • Krzysztof Leski

          Jeszcze jedno: zdaniem prawactwa absolutnie wszystko, co robi rząd, oraz wszystko, co robią mainstreamowe media, dzieje się w nieprzypadkowym momencie, gdyż ma odwrócić uwagę od czegoś bardziej istotnego. Albowiem absolutnie zawsze jest coś do “przykrycia”. Kiedykolwiek zatem ktoś by “wyciągnął” Brauna, prawactwo pytałoby, “dlaczego właśnie teraz”.

          Załóżmy, że ktoś by “wyciągnął” natychmiast po publikacji nagrania przez “niezależną” (17-18 września). Otóż wtedy cała prawacka blogosfera kipiała po “wykryciu przez URze układu gdańskiego”. Oraz twierdziła zgodnie, że ci, którzy ważą się wypominać karygodne zachowanie części uczestników pogrzebu Józefa Szaniawskiego, to uczestnicy spisku mającego odwrócić uwagę, “przykryć”, “zamieść pod dywan”. Proszę sprawdzić.

          Proszę podać mi dowolną datę “wyciągnięcia” Brauna, a powiem, co miałoby to wtedy “przykryć”.

          • Atticus

            Rzecz sprowadzona do absurdu wedlug filzofii nokoutu, u jednych jak i drugich.
            Kibicom obu partii marzy sie, zeby tak wygral Donald zdobywajac 86% glosow, albo zeby wygral Jaroslaw zdobywajac 90&.
            A tymczasem D. Tusk zadowala sie tym, zeby skasowac swoje 232 glosy. I ciosy mediow nie sa nokautujace, ale sa bardzo przydatne w drobnym punktowaniu i lotnych premiach.
            Znow zamiast dyskusji o tym, ze w Polsce rzad przykrywa grubo bezczelnie jest wyzywanie sie na tezie: Nieprawda, ze rzad przykrywa wszystko i zawsze.

          • Jerzy Maciejowski

            panie Krzysztofie!

            Co do tego, że zawsze znajdzie się złe okoliczności do wytknięcia nam błędu (niewłaściwa data, przykrycie waszych win, itp), to jest oczywista oczywistość. Nie wynika to z cech prawicowych czy lewicowych, tylko cech ludzkich. jesteśmy ułomni. A brukselscy socjaliści nie muszą stosować takich metod, bo mają media, więc oni decydują co jest „tematem dnia”. Jak tylko znajdą się w opozycji i bez mediów, będą mówić dokładnie to samo. Tacy jesteśmy wszyscy, bez względu na kolor socjalistycznej koszulki.

            Pozdrawiam

            Jerzy Maciejowski

    • partyzant

      Natomiast kto wytrzasnal gadke Brauna?

      Czyli jak zwykle jesteśmy w domu.
      Nie jest ważne, co Braun chciał swoim bełkotem przekazać zgromadzonym w klubie ronina. Ważne, kto wyjął trąbkę i zasygnalizował “problem”. To jest ważniejsze.
      Czyli jak Braun w końcu pójdzie na tą strzelnicę, nauczy się strzelać i dalej będzie groził/tumanił/przestraszał, nie on będzie problemem, lecz ten, kto ten problem nagłaśnia.
      W wiadomym celu, oczywista oczywistość.

      Nie od dziś bowiem wiadomo, że rolą mediów, jest li tylko informowanie o tym, co już się wydarzyło (najczęściej tragicznego/złego/katastroficznego. W żadnej natomiast mierze, media – jak się wydaje stosując logikę tego pytania o Brauna – nie powinny spełniać roli prewencyjnej, przestrzegającej przed nawet potencjalnym, ale złem.

      Ten argument ze zdjęciami, można bardzo łatwo zbić.

      Oto nie dalej niż miesiąc temu, gdy PiS mocno zwyżkował w sondażach, a PO zanotowała największy zjazd poparcia od 5 lat, ilustracją dla tychże, stały się twarze Kaczyńskiego i Tuska(portal gazeta.pl, myślę że rzecz jak najbardziej do odgrzebania).

      Zgadnij, która została przedstawiona lepiej, a która gorzej.

      Ja nie wiem, dlaczego, szczególnie po prawej stronie cały czas pokutuje pogląd, że media są od tego, aby politykom robić dobrze.
      Albo lepiej, skoro te “liberalno – lewicowe”, robią dobrze “ich” politykom, to “naszym”, powinny robić tym bardziej.
      Prawicowcy, uwielbiają powoływać się na swobodę wypowiedzi/wolność słowa w USA.
      Szkoda, że tak niewiele wspominają, jak w tamtejszych realiach funkcjonuje układ władza/politycy – media.

      Nie do pomyślenia jest, aby polityk obrażał się na dziennikarza, a tym bardziej poważnego, mającego wpływowy program dziennikarza.
      Kto nie potrafi zmierzyć się z takimi “problemami”, jak krytyka dziennikarska, nawet posunięta do granic dobrego smaku, ten po prostu znika, nie ma prawa funkcjonować w polityce.

      btw
      Pod notką w której Krzysztof Leski, niejako oceniał “warsztat dziennikarski” Katarzyny Hejke, nie doczekałem się odpowiedzi, gdzież to znajdziemy lustrzane odbicie takiego stylu pracy dziennikarza po drugiej stronie barykady.

      • Atticus

        W domu? Nie do konca.

        Gdzie ja powiedzialem, ze nie jest wazne co Braun powiedzial? Powiedzialem natomiast, ze oprocz tego co Braun powiedzial, wazne jest to, ze sie to walkuje?
        Pan z kolei kurczowo trzyma sie tego co powiedzial, kompletnie pomijajac to- kto to wyciagnal. Wiecej nawet, pyatnie o to kto wyciagnal zbywa zarzutami, i kpinami.
        Choc tym akurat razem mozna dosc latwo powiedzmy obwinic Ziemkiewicza.

        Zrobmy zatem cos, co jest niezlym cwiczeniem, a kazdemu z nas zrobi dobrze.
        Ja porozmyslam nad natura wypowiedzi Brauna, a pan porozmysla nad natura pojawiania sie i zawisania tematow w przestrzeni medialnej. Kazdy pocwiczy cos, co wedlug drugiego zostawia odlogiem. Zgoda?

        Po drugie, a co mnie obchodza USA, ze tak sie wyraze? Ja nie szermuje argumentem, ze w USA jest tak, a tak. Nie wiem jak jest.

        Po trzecie, w zwiazku z po drugie, hmmm, to dosc istotne, i delikatne. Mam i utwierdzam sie w przekonaniu, ze istniej w Polsce spora liczba osob, ktora prasuje rzeczywistosc pod swoje wziete z sufity standardy. Standardy nie sa nawet takie najgorsze. Bywaja wrecz zupelnie niezle. Tyle, ze nierealne.

        Czym to sie objawia? Ano np. tym, ze ktos mowi, ze norma jest, ze wlasciciel decyduje, kto pracuje albo kto prace traci? Albo, ze kto nie potrafi zmierzyc sie z problemami znika…itd. To takie okragle zdania, ze az banialuki. Skad pan wie, ze to norma, skad pan wie, ze znika zapytam?
        Bo ja np. nie wiem.

        Jestesmy o mile swietlne od rozmowy o tym, czy media maja robic komus dobrze. Natomiast pokutuje we mnie poglad, ze media maja nie gnoic.

        Btw,
        Doczekal sie odpowiedzi K. Leski. Przepraszam, jesli poczul sie pan pominiety.
        Uznalem sie za pokonanego.

  • partyzant

    Atticusie,

    Cytuję, co Pan napisał. Nie sposób domyślać się, co jeszcze siedzi w Pana głowie i jakie jeszcze ewentualnie pytania Pan by postawił.

    Tok pańskiej wypowiedzi, wskazywał wszakże, że mniejszą winą, jest ta cała nieszczęsna zadyma w klubie ronina, a cokolwiek więcej na sumieniu powinny mieć media, które wedle własnego widzimisię dobierają czas i miejsce na ujawnianie/nagłaśnianie tego typu schadzek.

    Problem polega na tym, że to chyba sami uczestnicy, podzielili się najpierw z publiką zapisem tegoż spotkania w serwisie Niezależnej.

    Skłaniam się tu w pełnej rozciągłości do komentarza Krzysztofa Leskiego.

    Gdyby nazajutrz po wyskoku Brauna portale i telewizje trąbiłyby o tym, wówczas, jak się łatwo domyślić padłby argument “inwigilacji”, “kreta”, “wrogiego przejęcia taśmy z nagraniem”, “prowokacji”, i rzecz jasna “manipulacji”.
    Gdy sprawa wycieka po ponad dwóch miesiącach, wówczas oczywistym podejrzeniem jest konstatacja, że komuś/czemuś, ma to służyć/ coś przykrywać. Najpewniej Tuskowi.
    Czyli, jak nie kijem go, to pałką.

    Pan niech się nie zastanawia.
    Był już Cyba, który zdaje się nie był zapraszany do think tanków PO na pogawędki i herbatkę, a zrobił to co zrobił.

    Problem z zaakceptowaniem Pana stylu myślenia, polega u mnie na tym, iż stara się Pan na wszelkie możliwe sposoby zrównoważyć faul dziennikarzy/rek “Wyborczej” (puszczenie materiału w dogodnym (w ich mniemaniu) czasie, i określonym kontekście bieżączki (słabnąca PO, a z drugiej strony potrotylowa histera PiS) z faulem, który popełnił Braun i ci wszyscy, którzy nie tylko nie próbowali wybić mu z głowy taki tok “rozumowania”, ale wprost milczeli (w pewnych kontekstach, milczenie nie jest złotem, ale aprobatą), lub wręcz nieśmiało oklaskiwali tego człowieka.

    Otóż dla mnie w ocenie tych fauli, absolutnie nie ma mowy o równowadze.

    Jeśli mówienie expresis verbis o mordowaniu nieprzychylnych dziennikarzy, mamy zestawić (i zrównoważyć!) nawet z wątpliwą etyką zawodową tychże atakowanych dziennikarzy, to musi Pan przyznać, że coś tu zgrzyta.

    A mnie obchodzi, co się dzieje w USA, gdyż owa “niepokorna” brać dziennikarska, bardzo często, gdy chce znaleźć dodatkową argumentację dla kontrowersyjnych poglądów, które głosi, powołuje się właśnie na ową amerykańską wolność słowa.

    Z tym “właścicielem” co to decyduje, kto pracuje, a kto nie i kiedy zwolni, a kiedy pozwoli zostać, to radziłbym ostrożniej, bo przez nieuwagę można wrzucić kamyczek do własnego ogródka.

    Niech Pan sobie przypomnie okoliczności zwolnienia ze stołka prezesa TVP Bronisława Wildsteina. Jakież to słowa oburzenia i oskarżenia o nowy stan wojenny leciały wówczas w stronę premiera Kaczyńskiego m.in. ze strony Ziemkiewicza, prawda?

    O Polskim Radiu i praktykach politycznych funkcjonariuszy tamże, łaskawie zamilczę. Bo popełniłbym jeszcze kilka takich nokdaunów i ktoś nie wstałby z desek :)

    Mamy w Polsce takie “zamachy na wolność słowa”, “końce demokracji”, “putinadę”, “łamanie sumień i karier”, jak to komu jest wygodne i w zależności z której strony wieje ten politycznie poprawny wiatr.

    Moim zdaniem, media mają przede wszystkim nie ogłupiać i nie przyczyniać się do zaniżania poziomu. A te grzechy mają głównie na swoim koncie.

    Natomiast, jak ktoś chce być politykiem, to powinien mieć trochę twardszą skórę, a rozbuchane ego, wsuwać czasami nieco głębiej w kieszeń.

    Tyle.

    • Atticus

      Partyzancie,

      Po kilkakroc “NIE”.

      Po kolei.

      1.Ton nie wskazywal. Nie bronilem Brauna,jesli to pana uspokoi, to powtorze:nie do obrony. A zreszta, ani mi brat ani swat.

      2. A tu juz troche racji jest. Na przestrzeni mojego doroslego zycia, pokusilbym sie o teze, ze wybieranie tematow i ich walkowanie pod interes rzadu zrobily nieporownanie wiecej szkod niz tak debilne wyskoki jak Brauna.

      3. Ad nie kijem go to palka. Swietnie. Tylko ze to jest oskarzenie prawej strony, ze jak -zaraz- to inwigilacja, jak -potem-, to wyczekiwanie. Ma jedna wade: nie odpowiada na moje pytanie: dlaczego potem?

      4. No przykro mi, ze uwaza pan, ze szukam rownowagi. Braun z zawodu jest bodaj filmowcem, z pasji chyba antyplatformersem, a bywa kretynem. Panie z GW z zawodu wyaciagaja w dowolnych momentach. Dlatego patrz punkt 2.
      Spolecznosc potrafi sie bronic przed czyms co zrobil Braun, a nie potrafi przed organiczna praca dziennikarek GW.

      5. Co do milczenia/klaskania. Ja tych emocji nie podzielam, ale nie jestem slepy negujac, ze sa. Permanentne gardzenie ludzmi obliczone na ich sprowokowanie powoduje takie reakcjie. Gdybym pana 200 razy klepnal reka po policzku, spodziewam sie, ze za 200 razem by mnie pan zabil, a nie wykrecil mi reke, kopnal w tylek, czy uderzyl w twarz. No tak dziala prowokacja.Nie ja to wymyslilem. Nie prosze pana o zrozumienie emocji na sali (dodam – dla mnie niestosownych, glupich, wyniklych tez i po niemalej czesci z konformizmu), prosze o zrozumienie, ze takowe wystepuja.
      Prosze pana o drobny eksperyment myslowy. nalezy pan do tych blogerow, z ktorymi w 10 na 10 sytuacjach sie nie zgadzam. zatem jak pan widzi moj wpis pod swoim, to zaciera rece, ze bedzie klotnia. A powiedzmy, ze np. Zapluty jest takim blogerem, z ktorym sie pan zgadza w 10 na 10 sytuacjach. I razu pewnego, po tym jak namowilem Zaplutego potajemnie, on pisze do pana: bzdura! Absurd! itd. Zareaguje pan inaczej niz na mnie. Zatem w takim klubie Ronina, siedza sobie sami swoi i gwarza, i nagle pada taki chlam, i tzreba by wyjsc i trzasnac drzwiami, no ale jakos tak nie bardzo…

      6.Nie bardzo wiem jak historia Wildsteina ma sie do tego co teraz dyskutujemy. Powiem tyle o bol glowy i zdumienie przyprawia mnie udeptanie systuacji jako rownej na starcie, w ktorej rzeczy takie jak. np. mianowanie Wildsteina sa tej rownosci pogwalceniem. Nie bylo ani przez moment w III RP rownowagi na szeroko pojetym rynku mediow.

      7. Pisze pan mamy takie “zamachy na wolnosc slowa”…. To jest wlasnie ta maniera, ktorej nie znosze, bo pan wybiera latwiejsza dyskusje z tymi, ktorzy mowia, ze Bialorus, a pan, ze nie Bialorus. Choc w miedzyczasie, zrobilo sie np. bo ja wiem 35% wiecej bialorusinizacji a moze 37% a moze i 62,3%.
      Prosze dyskutowac z rzeczywistoscia, w ktorej osoba taka jak ja nie ma na dzien dzisiejszy swojego dziennika, ani tygodnika. A co jakis zalapie, to sie musi odzwyczajac. Z tym prosze dyskutowac. Skoro mam pan tak dobre pojecie o wolnosci slowa w USA bedzie panu tym latwiej.

      8. A pana zdaniem np. Donald Tusk albo Palikot maja, czy nie maja twardej skory?

      • partyzant

        Prosze dyskutowac z rzeczywistoscia, w ktorej osoba taka jak ja nie ma na dzien dzisiejszy swojego dziennika, ani tygodnika. A co jakis zalapie, to sie musi odzwyczajac. Z tym prosze dyskutowac.

        Otóż, drogi Panie, ja Panu powiem, dlaczego go Pan nie ma. I raczej nigdy nie dostanie Pan dziennika/tygodnika/miesięcznika sformatowanego przez prawicowych publicystów, pod tym samym szyldem, na dłużej niż kilka miesięcy, co najwyżej lat.

        Nie ma go Pan, bo szeroko pojęte środowisko prawicowe, nie stworzyło jeszcze w Polsce nic trwałego. Ba, ono przy swojej historycznej wręcz manierze dzielenia się i kłócenia, nie potrafi często skonstruować nawet jednego wspólnego stanowiska/listu poparcia. Musi być konkurencyjny, musi być kłótnia w rodzinie.

        Jak się wyznaje zasadę dużo wodzów, mało indian, to sorry, ale z takiej mąki chleba zazwyczaj nie będzie.

        To, że będzie Pan teraz skazany na “W sieci” Karnowskich, zawdzięcza Pan raczej…Karnowskim, a nie Grasiowi, Tuskowi czy Komorowskiemu.

        To trochę dziwny standard, aby będąc wicenaczelnym jednego pisma, założyć konkurencyjne i jeszcze domagać się specjalnego traktowania przez właściciela i naczelnego tego pierwszego.

        Takie wolty, tylko na polskiej prawicy.

        Przykład Wildsteina, jak najbardziej adekwatny. Obrazuje jak w soczewce, jak standardy IV RP, równały do tych rzekomo znienawidzonych standardów III RP.

        Pyta Pan o grubą skórę Tuska.

        Póki co, to on objeżdżając Polskę, nasłuchał się różnych rzeczy (i bardzo dobrze, w końcu rządzi).
        Kaczyński, gdy był premierem, nie tylko nie bardzo chciał słuchać krytyki (patrz protest pielęgniarek), ale jeszcze robił coś, co rzeczywiście możliwe było w PRL – u. Organizował wiece poparcia dla swojej polityki, siebie i własnej partii (stocznia gdańska, “my, stoimy tu, gdzie teraz, oni stoją tam, gdzie stało ZOMO”.

        • Atticus

          Winna jest prawicowa mentalnosc! Smieszne.

          Nieprzemakalny pan jest na rzeczywistosc. W Przegladzie albo Polityce kochaja sie i umieja wspoldzialac. To i im gwiazdka z nieba swieci.

          Oj jak sie nasluchal! Nie potrafi pan nic o Tusku powiedziec….zeby nie bylo o Kaczynskim.

          W jednym zdaniu pisze pan ze Tusk objezdza Polske…. by za chwile ze cos jest mozliwego tylko w PRL. Ech…. szkoda czasu. Mamy rozne desygnaty tego, co bylo w PRL, tego co to gruba skora, tego co to lewica, co to pluralizm i standardy. Nic dziwnego, ze sie nie dogadujemy.

  • TRad

    “Gdyby jakiś szanujący się zachodnioeuropejski polityk, naopowiadał tyle nigdzie nie zweryfikowanych i nie potwierdzonych głupot o funkcjonowaniu mediów/dziennikarzy/koncernów, to zostałby przez tamtejsze kręgi opiniotwórcze po prostu wdeptany w ziemię”.

    Ano nie. Do niedawna faktycznie obowiązywała zasada “don’t fight down”. Stąd autentyczny śmiech Clintona w jutubowym klipie, gdy podczas wspólnej konferencji prasowej Jelcyn objechał dziennikarza jak burą sukę. W USA było to wtedy nie do pomyślenia.

    Ale obecnie powyższa prawidłowość nie dotyczy polityków lewicy. Gdy jakiś czas temu Obama przejechał się po Foxie – NYT, WaPo, NBC i inne takie tylko przyklasnęły.

    W Ameryce podział nie jest tak ostro zarysowany jak w Polsce (gdzie w publikatorach funkcjonują dwa odrębne światy), ale tam również prasa/radio/TV nie sa mediami relacjonującymi wydarzenia, a aktywnie biora w nich udział po jednej ze stron.

    NB jeszcze jakieś 100 lat temu taka była norma. Polecam rewelacyjną humoreskę Twaina “Jak kandydowałem na gubernatora”. Takie są koszta demokracji powszechnej. Skoro o wynikach głosowania decydują ludzie o IQ poniżej średniej, to trzeba ich jakoś przekonać. Ponieważ odwolywanie się do intelektu nie ma sensu – atakuje się emocje. I to działa. Podkreślam: przyczyną jest system polityczny.

  • Jerzy Maciejowski

    Panowie Partyzancie i Atticusie!

    Co złego powiedział Braun? To, że zdradę w normalnym świecie karze się czapą, to chyba oczywiste. Jeśli zaś ocenia postawę mediów przez siebie wymienionych jako zdradę, to…

    Nie sądzę, aby zamierzał zabić kogokolwiek. Zatem „prewencyjna” funkcja mediów w jego przypadku nie ma żadnego sensu. Natomiast te same media nie zapobiegły atakowi na biuro pisowców. Zatem może mniej gadania od rzeczy o „prewencyjnym” biciu piany. Bo dmuchają nie tam gdzie trzeba.

    Powoływanie się na przykłady amerykańskie w odniesieniu do rynku mediów jest o tyle zawodne, że nie słychać, by amerykańskie media były w obcych rękach i sterowane przez władzę. Natomiast u nas można wskazać palcem wyraźny wpływ władzy na media. Zatem analogia jest co najmniej kiepska.

    Mogą się Panowie nadal kłócić, tylko w jaki sposób posunie to sprawę? Przecież każdy z Panów pozostanie przy swoim zdaniu. Jak się wierzy w socjalizm brukselski, to nie będzie się wierzyć w socjalizm pobożny i na odwrót.

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    Jerzy Maciejowski

  • na salonie pranie brudów… licytacja między RAZem a Pińskim kto więcej zarabiał za Farfała oraz kto był gościem u Giertycha na grillu …

    I ani słowa o Michniku … Postęp ?

Leave a Reply