Kategorie

Kalendarz

November 2012
M T W T F S S
« Oct   Dec »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Z dziejów ciemnoty polskiej

Mówią, piszą. Coraz więcej. Coraz “odważniej”, coraz mocniej. Napędzają się wzajemnie, podświadomie konkurując, kto się szybciej radykalizuje. Słów już zaczyna im brakować. Niedługo zabraknie punktów odniesienia w historii.

Konserwatyści w PO powinni dziś mieć świadomość, w czym biorą udział: w niszczeniu demokracji.

(Jacek Karnowski o czystce w “URze”)

Jedyne podobne wydarzenie z dziejów prasy polskiej, które przychodzi mi na myśl, to wyrzucenie redakcji Tygodnika Powszechnego po tym, jak redakcja nie zgodziła się zamieścić peanu na część Józefa Stalina po jego śmierci.

(Cezary Gmyz o “czystce” w URze)

Być może Donald Tusk w ten sposób szykuje się do stanu wojennego

(Rafał Ziemkiewicz o “czystce” w URze)

Ale przecież nie da się tak po prostu zamknąć internetu, internować posłów PiS, zakazać wydawania opozycyjnej prasy – bo nie wiadomo, jak zareaguje zagranica

(“niezalezna” o “czystce” w “URze”)

Ludzie publicznie aktywni miewają swój 13 grudnia

(Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, kondolencje dla Igora Janke)

głównym nurtem mediów w Polsce (…) rządzi polityczna mafia

(Jan Pospieszalski o “czystce” w URze)

Nachalne są te kurwy i zuchwałe

(Krzysztof Czabański za wojakiem Szwejkiem o dziennikarzach “mainstreamu”)

To samo zjawisko może być cudzą winą i własną zasługą.

Rzeczpospolita” przez rok zawiadywania przez prezesa Hajdarowicza straciła jedną czwartą czytelników

(Piotr Zaremba o “Rzeczpospolitej” Pawła Lisickiego)

Wbrew temu, co głosił niedawno Tomasz Lis, to nie Grzegorz Hajdarowicz dawał nam swoje pieniądze, ale myśmy je dla niego zarabiali

(tenże Piotr Zaremba o nowej teorii inwestycji medialnych)

90 comments to Z dziejów ciemnoty polskiej

  • r306

    Heh, no “zmusil” mnie Pan, albo ten czas szalony, do tego aby w koncu zalozyc ten login u Pana :)

    Po przeczytaniu notki, az chcialem skomentowac, ale teraz, po ochlonieciu (czas na zalozenie loginu wystarczyl) dochodze do wniosku, ze tego stopnia paranoi nie sposob komentowac.
    Zreszta widze, ze Pan doszedl do analogicznego wniosku pozostawiajac wypowiedzi tych zacnych panow w zasadzie tez bez komentarza…

    A tak serio serio – wiem, ze temat bolesny, ale jak z autem? Nic z tego mitsu nie dalo sie odratowac?

    • Krzysztof Leski

      Bolało?

      • r306

        A teraz nie rozumiem pytania. Ale temu tez sie nie dziewie (ze nie rozumiem).

        • Krzysztof Leski

          Czy rejestracja bolała? ;)

          • r306

            Panie Krzysztofie, jeszcze czytam, od komentowania staram sie trzymac naprawde daleko… Pozniej tylko zaluje czasu spedzonego na tlumaczeniu rzeczy zdawac by sie moglo prostych i to tlumaczeniu bez najmniejszego efektu edukacyjnego :/

            Rejestracja bezbolesna, tylko teraz bedzie korcilo…. Aj….

          • r306

            Jodno moze powiem tylko…. Smiac mi sie chce jak sie w tym momencie ozywil Igor Janke… Na co ten facet liczy? Ze mu byli z Urze pociągną klikalnosc na jego portalu przez kilka miesiecy? Ehhhhh
            I to jeszcze ubral w slowa niemal o tragedii w polskiej demokracji.

            Panie Krzysztofie. Ja rozumiem, ze w dzisiejszych czasach, kiedy kazdemu trzeba zaplacic i juz sie nie robi za friko i dla idei, prowadzenie tygodnika jest impreza dosc kosztowna. Ale, na milosc… Czy przy tej ilosci pior nie znajdzie sie zaden sponsor (jeno SKOKI?) czy tez nie zawiaze sie jakas dziennikarska spoldzielnia, aby w koncu jakies “swoje”, w sensie wlascicielskim, pismo utworzyc i poprowadzic? Przeciez to skomlenie zaczyna byc conajmniej zenujace….

  • evertsen

    Nie za Szwejkiem, a za niejakim Szymkiem.
    O co idzie Zarembie nie pojmuję, bo Lisicki przecież wyraźnie twierdzi, że zostawia wzrosty – może mówi o Rz, potem o URZe?
    Co do punktów w historii, jest jeden uniwersalny:
    Proszę spojrzeć na ostatni numer i okładkę. Orban jako nowa wartość! Intelektualnie i moralnie nie trzyma to się kupy, chyba że brunatnej.
    “na pysku” tok fm
    Ale swoją drogą, chyba jeszcze nie było, by cały praktycznie skład odszedł za naczelnym?

    Pozdro

  • TRad

    Na wstępie zastrzeżenie: URze było i jest zabawką p.Hajdarowicza i ma on święte prawo ją popsuć. Jego cyrk, jego małpy.

    Z biznesowego punktu widzenia owałaszenie URze wydaje się być kiepskim pomysłem. Na rynku jest miejsce na tygodnik “pisowski”*. Nisza “antypisowska” jest wręcz przepełniona.
    Wywalając rednacza i vicerednacza p.Hajdarowicz zdawał sobie chyba sprawę, że niszczy dotychczasowy profil pisma (odejście autorów było oczywistą konsekwencją). Nie widzę, jak może to pozytywnie wpłynąć na wyniki finansowe.

    Ergo: niechętnie, ale zaczynam przychylać się do poglądu, że p.Hajdarowicz jest jak ten myśliwy z anegdotki, co to do lasu “nie na polowanie przychodził”.

    *natomiast nie ma miejsca na prasę neutralną. Żyjemy w czasach tryumfu kibolstwa. Nie oceniam, opisuję.

    • evertsen

      OK, ale jeśli ktoś przejmuje główną krytyczną wobec rządu gazetę, konsultuje o 1am artykuły z rzecznikiem rządu i zaraz po tym wywala wszystkich krytycznych, to chyba mam podstawy przypuszczać, że robi to za korzyści z moich podatków?
      #FFS

      • TRad

        O tym przecież napisałem – że trudno wymyśleć biznesowe uzasadnienie ruchów kadrowych p.Hajdarowicza. Wypadałoby więc poszukać innego uzasadnienia. Powtórzę: nie lubię tego typu dociekań i bardzo chętnie poznałbym argumentację pokazującą, w jaki sposób rozwalenie tygodnika z ugruntowaną opinią może byc opłacalne. Oczywiście argumentację bez wykorzystywania STD.

        Aha, nie uwierzę w argumenty rodzaju “P.Hajdarowicz postąpił zgodnie ze swoimi zasadami, i furda finanse”.

        • evertsen

          No tak, ale czym innym jest niszczenie gazety z powodów politycznych, a czym innym niszczenie gazety z powodów politycznych ZA MOJE PIENIĄDZE :)

          • TRad

            Wykorzystywanie pieniędzy podatnika do realizacji własnych celów politycznych nie jest ewenementem. Rzekłbym nawet, iż jest bardzo typowe. Nie tylko w Polsce. Vide: sukces Obamy w ostatnich wyborach. W Polsce proceder ten uprawiały i uprawiają wszystkie partie, którym udało się dorwac do koryta. Chcieliśta demokracji, no to ją macie.

            • evertsen

              Oczywiście. I wszędzie rząd chciałby mieć przychylną prasę i wywalać dziennikarzy nieprzychylych.
              A jednak nikt Rzepy nie uwalił dotąd, czytaj nie dał takich podstaw do przypuszczeń, jaśli Pan woli.

              *natomiast nie ma miejsca na prasę neutralną

              W tym właśnie rzecz, że Rz trzymała pewien standard, nikt mi nie powie, że nie było widać różnicy – i ponoć się sprzedawała nieźle.

              • TRad

                Rzepa pozycjonowała się na klientelę PiSu. i słusznie, po wolcie dziennika był to niezagospodarowany teren. Nie twierdzi Pan chyba, że była to gazeta “neutralna”? Bo takich zwierząt już nie ma.

                A gazety metodami, hmmm, podskórnymi uwalano i wcześniej. Vide: krakowski “Czas”. Czyli nihil novi.

                Każda władza dąży do opanowania przekaziorów. PiS nie był w tej dziedzinie szlachetniejszy od PO. Mniej skuteczny, tak. Ale wszyscy są po jednych pieniądzach. “Zaraza na obydwa wasze domy”.

                • evertsen

                  PiS nie był w tej dziedzinie szlachetniejszy od PO. Mniej skuteczny, tak. Ale wszyscy są po jednych pieniądzach. “Zaraza na obydwa wasze domy”.

                  Prawda, oczywiście. Ale przy duopolu tylko jedna gazeta miała 50% państwa.
                  A co to za zwierzę, gazeta neutralna? Metro? Ja najbliżej tego pojęcia wyobrażałem sobie rzeczowość i “leskie standardy dziennikarskie”.

                  • TRad

                    Nieporozumienie. Wiem (albo przynajmniej wydaje mi się, że wiem), jak powinna wyglądać gazeta neutralna. Ale to tak jak z tygrysem szablozębym: wiadomo, jak wygląda, ale w przyrodzie nie występuje.

              • eumenes

                “A jednak nikt Rzepy nie uwalił dotąd, czytaj nie dał takich podstaw do przypuszczeń, jaśli Pan woli.”

                Oczywiście że nie. Bo jak wywalano Gaudena i robiono z Rzepy organ pisowski to koincydencja z tym kto akurat rządził i kontrolował gazetę była zupełnie przypadkowa. Ale to zupełnie. Żadnych przypuszczeń.

                Pozdr,

      • Krzysztof Leski

        “Wywala wszystkich krytycznych”? Polityka Hajdarowicza mi nie odpowiada, ale bardziej nie odpowiada mi negowanie faktów.

        Lisicki od tygodni publicznie zarzucał Hajdarowiczowi wszystko, co najgorsze. Karnowski jest członkiem zarządu spółki, która wydała konkurencyjne pismo. Ich zwolnienie nie budzi wątpliwości. Nikt inny zwolniony nie został, odeszli sami. Czystka jak cholera.

        • TRad

          Bez przesady. Usuwając pp.Karnowskiego i Lisickiego p.Hajdarowicz de facto wyrzucił połowę redakcji. Nie sądził chyba, że będzie ona pracować pod p.Pińskim?

          • OK, ale Karnowskiego po prostu nie mógł nie wyrzucić.

            • TRad

              Zgoda, p.Karnowski wchodząc do zarządu konkurencji wpadł w konflikt interesu i musiał odejść. Tym bardziej należało dopieścic p.Lisickiego. Bo od niego w tym momencie zależało przetrwanie URze w obecnym kształcie.

          • Krzysztof Leski

            Nie wiem, co sądził. Wiem, co oznacza podstawowa lojalność wobec pracodawcy. Oznacza między innymi, że

            - nie ogłaszam publicznie, iż jest szują
            - nie zakladam konkurencyjnego biznesu

            • TRad

              Przyjmijmy, że masz rację. Ale oceń sens zmian kadrowych w URze z punktu widzenia biznesu.

              • pwilkin

                Z punktu widzenia biznesu utrzymywanie pracownika, który buduje własną markę kosztem marki pracodawcy jest absolutnie bez sensu.

              • testigo

                @ TRad/ “z punktu widzenia biznesu”

                Z punktu widzenia biznesu proszę może przygotowac się na wariant:
                - spadek nakładu, wzrost rentowności

                Paradoks?
                mais non!

                Mogą “deus ex machina” pojawić się w “Ganz neues UważamRze” pojawić się reklamy np. PKN Orlen…
                Wiele spółek skarbu państwa będzie mogło skierować swoje budżety reklamowe.

                I Hajdarowicz będzie mógł zameldować PDT “Panie Premierze, melduję wykonanie zadania!”

            • jes

              Panie Krzysztofie, tym razem chyba nie będzie zgody.

              1. Przytaczane tu przez pana cytaty charakteryzują się różnym poziomem racjonalności. Podjąłbym się obrony przytoczonego cytatu z Karnowskiego, a nawet i z Pospieszalskiego.

              2. Natomiast przesłanie cytowanego tekstu Zaremby jest dla mnie nie tylko jasne, ale też w niemal oczywiste.
              A każde z zamieszczonych przez pana zdań dotyczy innego tytułu – nie ma więc w nich sprzeczności. Trochę za mało szczególancko potraktował pan red. Zarembę ;) .

              3. Z drugiej strony nie powinno dziwić rozgoryczenie i złość zespołu, któremu usuwa się twórcę pisma – redaktora naczelnego darzonego zaufaniem. Dlatego można spodziewać się opinii przesadnie dramatycznych, porównań nazbyt emocjonalnych. Zwłaszcza, że zespół, jak widać, popisał się rzadką ostatnio cechą solidarności. To chyba powinno budzić uznanie, a stosowanie zbyt łatwych porównań do opisu własnej sytuacji nie musi w tym wypadku wzbudzać afektywnych komentarzy osób obserwujących wydarzenia z rozsądnego dystansu.

              4. Można też poważnie zastanawiać się, co dla twórcy tygodnika oznacza ‘pracodawca’. W tym wypadku pracodawcą red. naczelnego URze jest chyba spółka kapitałowa, a nie jej udziałowcy. Czy dziennikarzowi nie wolno wypowiadać się krytycznie wobec żadnego właściciela pakietu udziałów spółki, w której jest zatrudniony? Już nawet niezależnie od sytuacji wrogiego przejęcia, na jakie może wyglądać ostatnia zmiana własności PressPubliki. Oczywiście – to jest ryzykowne, ale nie w tych kategoriach chyba rozpatruje pan tę sprawę.

              • Krzysztof Leski

                Ad preambuły: Zgody z czym? Jakąś moją tezą? A jaka ona jest? Ot, coś pokazuję. Każdy nazwie to po swojemu. Oczywiście nie twierdzę, że te cytaty są sobie równe. Ani, że żaden nie jest nawet w jakiejś części do obrony.

                Ad 3. Rozgoryczenie jest dla mnie oczywiste i zrozumiałe, a solidarność zasługuje na szacunek, ale nie uzasadnia gadania o “czystce” i nie zmienia faktu, iż Lisicki sam się zwolnił, nie pozostawił wydawcy wyboru.

                Ad 4. Wypoweiadać się krytycznie? W jakiejś mierze może tak. Wystawiać ogólne cenzurki, i to takie? Nie. Nie. Nie.

                • jes

                  Jasne, coś pan pokazuje i jakoś tam dobiera pan cytaty. To też jest sztuka, ale i rodzaj interpretacji wydarzeń. Otóż nie zgadzam się z interpretacją wydarzeń, którą kreuje pan doborem cytatów i wzmacnia tytułem notki. nie zgadzam się też, że komentarz “To samo zjawisko może być cudzą winą i własną zasługą” jest adekwatny do cytowanego przez pana tekstu Zaremby.

                  Jak najbardziej zgadzam się z pana opinią, ze mówienie w tym wypadku o czystce, to co najmniej przesada. Tyle, że choć się z takim określeniem nie zgadzam, to rozumiem, dlaczego zostało użyte i jakoś akurat w tym konkretnym(!) wypadku nie jestem bardzo zniesmaczony. Ale to kwestia estetyczna pewnie tylko.

                  Wiem, nie lubi pan wystawiania ogólnych cenzurek przez dziennikarzy, bo uważa pan (chyba mnie pan już przekonał, że słusznie), że nie należy to do kompetencji tego zawodu. A jednak wciąż pozostaje pytanie, czy przyczyną usunięcia Lisickiego była dbałość właściciela o poziom wydawanego pisma, o poziom dochodów spółki, czy jego osobista i, niechby, uzasadniona niechęć do twórcy tygodnika, a może jakieś jeszcze inne względy. Obstawiam, że nie pierwszy i nie drugi powód. Czy pan sądzi może inaczej?

        • Nie no, nie wszystko. Kilka najgorszych zarzutów jeszcze nie padło. ;)

        • evertsen

          Ale ja nie zamierzam udawać, że nie jest to kontynuacją publikacji o trotylu – URze wisiało na dealu, jakikolwiek był po tym zawarty między Lisickim a właścicielem – czy dawał mu glejt na komentowanie zgodnie z sumieniem, że załawienie sprawy w Rz mu się nie podoba, nie wiem. Resztę TRad zauważa raczej słusznie.

          nie odpowiada mi negowanie faktów
          OK, może w takim razie nie znam faktów. Natomiast posunięcia wydawcy po artykule Gmyza były oceniane jako dosyć kuriozalne, również przez organizacje branżowe, bodaj nawet w UE. Ale to Pan jest fachowcem i Pan jest w stanie powiedzieć, czy tak. A były OK?

          • Krzysztof Leski

            Ależ ja nigdy nie powiedziałem, że zachowanie Hajdarowicza było lub jest OK. Sądzę raczej (choć o wiedzy mówić trudno), że odf dawna chciał trochę “przekręcić” oba pisma “ku centrum”, dostał wygodne preteksty i z nich skorzystał. Tyle, że dziennikarz, który ciężko uchybia zasadom, nie ma prawa skarżyć się, że wyleciał.

            Wyjaśnię na własnym, choć niezupełnie analogicznym przykładzie. W 1992 prowadziłem eksperymentalne na owe czasy, autorskie wieczorne “Wiadomości” w TVP. Przez jakieś pół roku. Sam dobierałem materiały, co nieco mogłem nawet zlecać, sam pisałem teksty. I prezentowałem to na antenie. Po czym się skończyło.

            Mam niejakie podejrzenia, czy też poczucie (ba, nawet miałem takie sygnały), że komuś nie spodobał się brak kontroli nad programem, że TVP nie dorosła do autorskich programów informacyjnych. Czyli, że podłoże zakończenia współpracy było polityczne.

            Ale oficjalnie zostałem poinformowany, że chodzi o brak tzw. Karty Ekranowej. I cóż mam powiedzieć? Tak. Była wymagana. A ja jej nie miałem. I nie wiem, czy bym dostał, bo moja dykcja coś tam do życzenia pozostawiała, miałem też kłopot z mimiką i gestykulacją na wizji, no i ta nieszczęsna skłonność do przekrzywiania głowy.

            Nie śmiem zatem twierdzić, że wyleciałem z przyczyn politycznych. Nie protestowałem, nie skarżyłem się. I nadal tego nie czynię. Mieli podstawy. Kropka.

            • eumenes

              Coś w tym rozumowaniu jest nie tak. A w szczególności – kwestia prawdy. Jeśli zwolnili Cię z powodów politycznych to znaczy, że mówienie tylko o karcie jest co najmniej półprawdą i uchybia prawdzie, czyż nie? Czy jako dziennikarz zadowoliłbyś się taką wydmuszką czy też starałbyś się poznać RZECZYWISTE powody jakiegoś działania?

              Nie wiem czy pan Hajdarowicz “wietrzy redakcję” bo się kumpluje z politykami albo dlatego że im to obiecał. Ale jeśli tak jest, to chciałbym się tego dowiedzieć – bo to mówi wiele i o tej redakcji, i o panu Hajdarowiczu i w szczególności o tych politykach, z którymi się kumpluje.

              Pozdr,

          • Krzysztof Leski

            PS. U dziennikarza, bardziej nawet niż u każdego człowieka, cholernie ważny jest dystans do samego siebie, zdolność do oceny własnych możliwości, wiedzy, poczynań. Krytycznej oceny. Polityk może bez tego żyć. Dziennikarz nie.

            • evertsen

              OK, czy CGmyz ciężko uchybił zasadom nie jestem w stanie stwierdzić – ale do BMarczuka np. trudno chyba przypasować jakikolwiek pretekst, zwłaszcza vs Talaga? Wiadomo było przecież, że na takie dictum zespół się zbuntuje, bo gdy sie robi bydło ludzie rozsądni wychodzą.
              Zresztą, Hajdarowicz dostał formalny pretekst na co chciał z chwilą przejęcia.
              Myślę więc, że wszystkie komentarze należy traktować wciąż odnośnie przejęcia gazety, a nie późniejszych ruchów personalnych. O rozgoryczeniu i solidarności już Pan wspomniał.
              Ale nigdy nie użyłem przecież słowa “czystka”…
              Nawiasem, Ziemkiewicz jest kabareciarzem i nie należy traktować jego figur retorycznych dosłownie, nadal zaś będę upierał się, że Zaremba nie musi być niespójny (skoro już Pan edytuje;)

              Pozdro

        • eumenes

          Krzysiu,
          to się nie trzyma kupy. Wywala za publikację ludzi którzy się o niej dowiedzieli z wypowiedzenia (na urlopie) a naczelnym mianuje faceta publicznie mówiącego o wybuchu i trotylu (Talaga). Bo ja tu widzę inny klucz: Marczuk był krytyczny w stosunku do rządu, Talaga za to – kumpel Sikorskiego. Nawet GW coś o tym zdaje się bąknęła (choć szybko zniknęło z ich strony i teraz nie mogę znaleźć – linka nie działa).

          Likwidacja URze to już zupełnie inna broszka – nie wiem za kogo się uważa Hajdarowicz ale za biznesmena nie powinien – może za celebrytę? Chyba że na likwidacji URze wyjdzie na plus w jakiś inny sposób.

          Pozdr,

  • yayco

    Proszę wybaczyć, ale mam zagadkę. Dodam dal ułatwienia, że historyczną. Kto i co nazwał „hańbą, [której] nic na świecie nie zmyje”?

    Pozdrawiam jak zawsze

  • filipmerynos

    Panie TRad przeciez Pan Hajdarowicz nie jest wlascicielem rzepy

    Wlasciciel rzepy jest Pan Budzanowski i Pan Czarnecki

    • evertsen

      Nie, bądźmy precyzyjni, oni są właścicielami Pana Hajdarowicza :D

    • TRad

      Nie. Jeżeli kupię auto na kredyt, będzie to moje auto. Mogę je stracić, jeżeli przestanę płacić raty, ale to inna inszość.

      Natomiast nie jest wykluczone, że niektóre decyzje p.Hajdarowicza nie były w pełni autonomiczne, no ale to już jest czysta gdybologia. Nie lubię.

  • filipmerynos

    Panie TRad

    Jeśli porownujesz Pan zakup biznesu na lewarxe za dziesiątki
    Mln PLN z zakupem samochodu, no to sorry

    Jak pisze nasz Gospodarz dalej rozmowy nie ma

    Sorry

  • filipmerynos

    W sensie prawnym tak, ale czasami nie

    W sensie ekonomicznym prawie 100% lewar
    jest rozstrzygajacy

    Jakby to Panu wytłumaczyć, nawet splacajac raty
    Pan Hajdarowicz może przestać być właściciel rzepy
    np w tydzien

    W przypadku samochodu jest inaczej

    Być może Pan tego nie rozumie, ale tak po prostu jest

    • TRad

      Tym niemniej jest właścicielem Rzepy. W każdej chwili najjaśniejszy parlament w swej nieskończonej mądrości może zabrać mi mieszkanie. Nie zmienia to faktu, że jest to moja własność.

  • filipmerynos

    Uciekł Pan do parlamentu, na początku był samochod

    Powtórzę, przy prawie 100% lewarze i kwotach w dziesiątki
    mln PLN nie ma własności w sensie ekonomicznym, prawnym tez

    No tak juz jest

  • filipmerynos

    Sorry żyjemy w rożnych światach

    Biznesowych

    Nici zrozumienia brak

  • @TRad: Najgorsze jest w tej całej historii to, że właścicielskość w kraju naszym jest tworem sztucznym, wydumanym. Twoja postawa w tej materii jest idealistyczna i naiwna, choć w ogólności naiwności Ci nie zarzucam. Zresztą, czy naiwność to grzech? Tylko w polityce ;-) Sam jestem naiwny…

    @Krzysztof Leski: Dziennikarze grający w zespole URze byli jasno zdefiniowanym politycznie zespołem. Hajdarowicz ze swoimi politycznymi (znaczy, z innej strony barykady) układzikami i szemranymi pieniędzmi nie mógł oczekiwać, że oni zaczną mu klaskać tylko dlatego, że w jakiś tam sposób nabył (z opowieści Ziemkiewicza wynika, że nabył na kredyt od tego, którego nabył, no, fascynujące!) większościowe udziały. W końcu, jak się mu to nie podobało, mógł ich pozwalniać od razu i sprawa byłaby jasna. Ale URze pod jego światłym przewodem działało – ile? Rok? Dwa lata? Mam kłopot z pamiętaniem dat.

    Ostatnio i tak nie kupowałem nawet URze, więc mój smutek jest natury raczej ideolo, niż z powodu utraty miłego tygodnika.

  • tomasz de chartres

    Z dziejów kabaretu polskiego: chłopaki odeszli od Hajdarowicza, ale z konta “Uwarzam Rze” na Tłyterze < nadal nadają.

  • partyzant

    Wbrew temu, co głosił niedawno Tomasz Lis, to nie Grzegorz Hajdarowicz dawał nam swoje pieniądze, ale myśmy je dla niego zarabiali

    Wow. To jakaś nowa teoria roli pracodawca – pracownik.
    Wedle tej logiki, Hajdarowicz bez Zaremby & kolegów, niechybnie zbiednieje.

    No chyba, że Zaremba rozumuje jeszcze prościej. (uwaga! tu nastąpi żenujący żart!)

    Rola Hajdarowicza, jest pracą…alfonsa.
    Rola “dziennikarzy niepokornych”, pracą…tirówek. W tym układzie chyba najwyraźniej widać, kto dla kogo zarabia, i jak rozkładają się korzyści.

    • jes

      Drogi partyzancie, nie udawaj proszę, Greka.
      Daje pieniądze sponsor, pracodawca – zatrudnia na zasadzie wzajemnie respektowanej umowy. W normalnym układzie pracowniczym umowa ta jest dla obu stron korzystna, a pracodawca nie jest feudalnym dobrodziejem. I taki jest sens wypowiedzi Zaremby. Być może istnieją przedsiębiorstwa i media, w których właściciel jest sponsorem dziennikarzy. I być może taka jest właśnie sytuacja red. Lisa. Nie wiem.
      Specyficzna jest natomiast sytuacja osoby, która w niejasnych okolicznościach nabyła prawa własności do zorganizowanej, dobrze działającej i przynoszącej dochody firmy i zajęła się usuwaniem z niej pracowników według biznesowo niezrozumiałego klucza. Nazywanie takie kogoś pracodawcą wydaje mi się sporo na wyrost. Nie mówię, że ten przypadek ma tutaj miejsce, ale prawdą jest, że niektórzy tak właśnie twierdzą i podają dość rozsądnie brzmiące argumenty.
      Jak zwykle serdecznie pozdrawiam :)

      • Żaden szanujący się szef, żadnej szanującej się firmy nie pozwoli aby szeregowy pracownik nadwyrężał reputacje firmy (nawet jeśli znajdą się chętni na produkty tej firmy o gorszej jakości). Jeśli ktoś ze szczebla decyzyjnego tej firmy publicznie nie podziela opinii szefa i bierze w obronę tegoż pracownika to są dwa wyjścia : albo honorowo podaje się do dymisji albo również zostaje zwolniony.
        No chyba , że w umowie ma zagwarantowane iż może publicznie podważać decyzje biznesowe i personalne szefa :) Być może gdy p. Zaremba będzie szefem, będzie podpisywał z pracownikami umowy z takimi klauzulami … Ale myślę, że wątpię …

        • eumenes

          Sorry ale nazywanie Lisieckiego w URZe “szeregowym pracownikiem” to żart. Co zresztą pokazała heca z jego zwolnieniem – pismo w zasadzie przestało istnieć, Hajdarowicz może sobie co najwyżej zakładać nowe o tej samej nazwie.

          Rzepa może i wytrzyma zmianę linii – skoro wytrzymała woltę z Gaudena na Lisickiego. Ale URze to był taniec jednego faceta.
          Przypomina mi się sprawa z OpenOffice’em i Oracle’m – oczywiście właściciel może sobie robić co chce i zwykle to robi – ale jeśli pracownik ma lepszą reputację niż jego pracodawca to pracodawca (skoro już się za taki biznes wziął) powinien położyć uszy po sobie i słuchać pracownika.

          Efekt jest taki że teraz mamy LibreOffice a za niedługo jak sądzę będziemy mieli URze2 – nadal z Lisickim tylko tym razem bez Hajdarowicza.

          • jes

            Z tym szeregowym, to rzeczywiście nadużycie, ale chyba w istocie niewiele wnoszące do sprawy. Również funkcyjny pracownik nie powinien nadwerężać reputacji firmy. Co przecież w żaden sposób nie zmienia listy powinności właściciela i listy rzeczy, których ów właściciel robić był nie powinien.

            • eumenes

              Ale przecież tę reputację nadwyrężył nie kto inny tylko Hajdarowicz. Dla dowolnej gazety to co zrobił to właściwie pocałunek śmierci… no sorry ale gazeta to nie właściciel. Tak jak uważam że można bronić PiS przed Kaczyńskim albo Chelsea przed Abramowiczem tak samo uważam że można bronić URze przed Hajdarowiczem. W końcu to nie on ten tygodnik stworzył i rozkręcił, on go tylko KUPIŁ.

              To mu daje pewne prawa ale nie wszystkie, w szczególności nie te niematerialne. Te mają osoby które na świetność danego podmiotu rzeczywiście pracowały.

              Pozdr,

              • P. Lisicki angażując się w obronę Gmyza (jakby nie było szeregowego pracownika ) i podważając prawo Hajdara do reakcji na wydarzenie , które mogło wg Hajdara (ma niezaprzeczalne prawo do takiej oceny) zagrozić jego biznesowi nie dał właścicielowi swobody manewru.

                Można dyskutować czy Hajdar rozumie i przywiązuje jakąś wagę do marki (jej ocena też jest zróżnicowana) gazet , których jest wydawcą. Jeśli popełni w tej kwestii błąd – zbankrutuje.

                I na koniec – mieszanie kwestii sentymentalnych (tradycja, rola w historii , sympatia) do spraw biznesu degraduje zarówno sentyment jak i biznes czego najlepszym dowodem są np. polskie stocznie.

                • eumenes

                  Lisicki nie angażował się w obronę Gmyza tylko autonomii redakcji. To nie wydawca decyduje kto i co pisze w gazecie tylko redakcja i jej naczelny. Jak pan Chajdarowicz chce zarządzać redakcją – niech zostanie naczelnym, nikt mu tego przecież nie broni.

                  Zresztą działania pana Chajdarowicza są w tej kwestii kompletnie niespójne – wywala osoby które ze sprawą nie miały nic wspólnego albo były publikacji przeciwne a naczelnym mianuje jednego z “prowodyrów”. W dodatku znał wcześniej sprawę i konsultował z RZĄDEM i PO co stawia go na pozycji komisarza Rainesa z Casablanki wykrzykującego że musi zamknąć knajpę bo jest w niej nielegalne kasyno.

                  “I na koniec – mieszanie kwestii sentymentalnych”

                  Ale to przecież nie ja je mieszam. Jak biznes zarabia na sentymencie to niech się liczy z tym, że ten sentyment może go potem kopnąć w dupę. Coś za coś.

                  Pozdr,

                  • Gwoli ścisłości – Hajdar nic nie “konsultował” – gdy spotkał się z Grasiem gazeta była w druku… To gwoli ścisłości..

                    Odnośnie kwestii sentymentalnych – proszę się zdecydować czy bronić Chelsea przed Abramowiczem.

                    Publiczna krytyka szefa , obojętnie czego by dotyczyła , pociąga za sobą ryzyko wypowiedzenia… W takiej sytuacji to nie do publiki należy decyzja (oczywiście należy ocena)

                    A propos – ponoć Hajdar nie skonsultował zwolnienia p. Lisickiego ze związkami zawodowymi… Urocze…

                    • eumenes

                      Z tego co mówił nie była ale było za mało czasu na zmiany. A to że nie zdążył jak twierdzi zareagować to przecież nie oznacza, że nie konsultował.

                      Mnie tam wisi Chelsea – ale Abramowicz musi sobie zdawać sprawę, że zarabia na tym że sporo ludzi kocha ten klub i jeśli będzie robił im wbrew – oni mu będą robić koło pióra. Wolno mu – ale niech potem nie płacze że kibice organizują protesty albo bojkotują mecze.

                      Chajdarowicz oczywiście może sobie zwalniać kogo chce, może w ogóle pozamykać te tytuły, czemu nie? Już chyba nie można pójść do pierdla za działanie na szkodę spółki? Rozliczać go będą ci, co mu na to kasę pożyczyli.

                    • evertsen

                      @eumenes
                      ekhm, no już tak daleko ta paralela nie idzie, Abramowicz na Chelsea nie zarabia… :D

                      Rozliczać go będą ci, co mu na to kasę pożyczyli.
                      Zda się, PW Rzeczpospolita, jak pisze RAZ na fejsie, którą ma przejąć za 1/3 swego długu?

                    • eumenes

                      Clou jest chyba takie, że Twoim zdaniem lojalność idzie tylko w jedną stronę – pracownik ma być lojalny wobec właściciela. A moim zdaniem to idzie w dwie strony – tak jak pracownik ma być lojalny wobec pracodawcy tak samo pracodawca ma być lojalny wobec pracowników. Jeśli jedno nie zachodzi to drugie też nie musi.

                      W zaistniałej sytuacji Chajdarowicz wykazał się daleko idącą nielojalnością wobec obu zespołów redakcyjnych i czytelników URze. Oczywiście wolno mu – tylko niech się nie dziwi że potraktowano go odpowiednio.

                      Pozdr,

                    • pwilkin

                      @ eumenes:

                      Wiesz, problem polega na tym, że całość zaczęła się od tekstu Gmyza, który to tekst był żenująco niekompetentny i zdecydowanie uzasadniał wywalenie tegoż Gmyza z “Rzepy”. A dalej zaczęła się eskalacja, bo w odpowiedzi na wywalenie Gmyza Lisicki zaczął chodzić po mediach i rozpowiadać, jak strasznym łajdakiem jest Hajdarowicz. No to co ten miał niby zrobić? Trzymać go na stanowisku mimo takiej reakcji? Nie wyobrażam sobie. Ironia polega na tym, że Hajdarowicz mógł uwalić URze na samym wstępie. Nie zrobił tego, trzymał i finansował pismo, z którego linią ideową najwyraźniej się dość mocno nie zgadzał. Uważasz, że to za mało, jeśli chodzi o lojalność?

                      Bo nie zapominajmy, że zaczęło się od tekstu Gmyza, a tekst Gmyza był zwyczajnie bardzo zły i skrajnie nieodpowiedzialny.

                    • eumenes

                      Moim zdaniem nie uzasadniał. Uzasadniał co najwyżej wywalenie naczelnego – też niekoniecznie skoro naczelny o tekście powiadomił a Chajdarowicz klepnął – ale w takie szczegóły się nie wdaję bo nie wiem jak to dokładnie było. Załóżmy więc, że naczelny puścił tekst, nie powinien, Chajdarowicz go wywalił na pysk. To jest ok.

                      Ale czemu w takim razie za tekst wylecieli ludzie, którzy byli mu przeciwni albo nie mieli z nim w ogóle nic wspólnego a nowym naczelnym został facet, który dmuchał trotylowy balonik? To mi jakoś nie wskazuje, że chodzi o tekst Gmyza.

                      I jak to może być, że jeden z udziałowców gazety konsultuje z rządem jej teksty i publicznie zwalnia dziennikarzy, którzy o tym rządzie pisali krytycznie? To są Twoim zdaniem kompetencje akcjonariusza? Rozumiem że gdy Rzepa była rządowa nie miałbyś nic przeciwko żeby Kaczyński jako udziałowiec (skarb państwa) publicznie zwalniał dziennikarzy?

                      Chajdarowicz zachował się skrajnie nielojalnie wobec swoich pracowników i nie widzę powodu, żeby oni mieli się zachowywać lojalnie wobec niego. W końcu nawet w czasach feudalnych obowiązywała hierarchia…

                    • pwilkin

                      @ eumenes:

                      No ale dlaczego nie uzasadniał? Skrobnąłem nawet nt. tekstu Gmyza notkę, więc podsumuję w skrócie – tekst Gmyza jest skrajnym przypadkiem triumfu poglądów politycznych i “życzeniowego” patrzenia na rzeczywistość nad rzetelnością dziennikarską. Do tego w sprawie, która wiadomo, że jest zapalna i budzi ogromne emocje.

                      Co do spotkań z Grasiem – wiesz, akurat ja jestem zdania, że w przypadku tekstów, które mogą poważnie zachwiać życiem publicznym jak najbardziej z przedstawicielami władz konsultować je można i z tego co wiem, jest to stosowana praktyka na świecie (przynajmniej w USA). Wyjątkiem są teksty, w których wprost pisze się o nieprawidłowościach tejże władzy – ten tekst chyba jednak mimo wszystko do takowych nie należał.

                      Co do reszty zwolnień – owszem, zgadzam się, że to było z deka podejrzane. W ogóle uważam, że trochę nie do utrzymania na dłuższą metę jest sytuacja, w której właściciel gazety ma zdecydowanie inne poglądy polityczne, niż wyznaczane przez profil tejże gazety – dlatego w sumie uważam, że obecna sytuacja, kiedy powstaje “W Sieci” wydawane przez SKOKi (jakkolwiek bym SKOKów nie uważał za organizację nieco szemraną) jest zdrowsza, bo gwarantuje przynajmniej, że właściciel nie będzie ingerował w skład redakcji z powodu własnych przekonań. Postaw się w sytuacji Hajdarowicza – byłbyś w stanie na dłuższą metę finansować z własnych pieniędzy tytuł, z którego treściami się fundamentalnie nie zgadzasz?

                      Aha, no i przestań pisać ciągle “Chajdarowicz”, bo jakoś tak zwyczaj przekręcania nazwisk mi się źle kojarzy z obecnym S24 :>

                    • jes

                      @pwilkin
                      “…uważam, że trochę nie do utrzymania na dłuższą metę jest sytuacja, w której właściciel gazety ma zdecydowanie inne poglądy polityczne, niż wyznaczane przez profil tejże gazety…”
                      Tak rzeczywiście można uważać (choć to dyskusyjne). Jeśli już jednak, to decyzja o zakupienie większościowych udziałów w takiej gazecie musiałaby się wiązać z intencją uwalenia linii tejże. A to już nie byłby uczciwy biznes, tylko wykorzystywanie własnej pozycji finansowej do walki ideologicznej. Przeciez właśnie to jest głównym zarzutem, jaki robi się panu Hajdarowiczowi. Cała reszta to tylko lepsze lub gorsze dodatkowe argumenty.

                      “…byłbyś w stanie na dłuższą metę finansować z własnych pieniędzy tytuł, z którego treściami się fundamentalnie nie zgadzasz?”
                      To z kolei jest powielenie błędnego stereoptypu, mówiącego, że właściciel to dobroczyńca gazety, który ją finansuje. Tak rzeczywiście bywało i bywa (być może n.p. dotyczy to “Przekroju”?), ale chyba nie było tak w wypadku tytułów Presspubliki, a zwłaszcza URze.

                  • @eumenes

                    Słuchałem przed chwilą p. Lisickiego… Było ciekawie. Dowiedziałem sie trzech interesujących rzeczy..

                    1. Rolą właściciela (wydawcy) nie jest zarabianie pieniędzy ale finansowanie niezależności dziennikarzy. Hmm… Innymi słowy wydawcą powinno się być w pierwszej kolejności dla idei… Wszystko na to wskazuje, iż p. Lisicki zamierza być wydawcą… Życzę sukcesu .

                    2 . W związku z pkt. 1 wydawnictwa prasowego nie można traktować jak każdego innego przedsiębiorstwa. Od biedy zgoda. Tylko dlaczego p.Lisicki krytykuje Hajdara iz przepraszając , bądźmy szczerzy, kajając się, za wpadkę z trotylgate , nie postępuje jak każde inne przedsiębiorstwo czyli nie daje zapomnieć o sprawie ? Prosiłbym o konsekwencję – czy artykuł w gazecie będący ewidentna wpadką (p.Lisicki przyznał iżby go nie puścił) z jego wszystkimi społeczno-politycznymi konsekwencjami dla państwa i uszczerbkiem dla firmy jest tym samym co nieudolnie zamarynowane ogórki , o których można zapomnieć zaraz po ich wyrzuceniu czy też jest czymś więcej ?

                    3. P. Lisicki zgadza się z p. Michalskim iż u podstaw całej historii z Rz i Uwarzam mogły stać naciski polityczne ze strony PO. Owszem mogły. Tylko jak sami panowie przyznają nie mają na to dowodów. Tak mi się przypomniało jak to onegdaj PO w brzydki sposób zasugerowała iz niektórzy dziennikarze (przewijają się oni również i dziś w całej tej historii) są opłacani przez PiS… Czy to są oskarżenia o różnej wadze ? Byś moze ale pokazują iż uniwersalnym tłumaczeniem swoich niepowodzeń są oskarżenia strony wrażej o wszystko co najgorsze.

          • Jerzy Maciejowski

            Panie Eumenesie!

            Dziękuję za informację o LibreOffice. Właśnie sobie ściągam i instaluję.

            Zwolennicy PO nie dostrzegają, że nowy „właściciel” Rzeczpospolitej i reszty jest nim za nasze pieniądze (kredyty, jakich bez politycznych koneksji nikt nie dostanie) i z politycznego nadania (afera z utrudnianiem życia poprzedniemu właścicielowi przez władzę).

            Wiara, że w socjalizmie może istnieć wolny rynek, a w szczególności, że może to dotyczyć stref wrażliwych (na przykład media), świadczy o zupełnym braku zrozumienia dzisiejszej sytuacji politycznej. Nie będę porównywał obecnej sytuacji do komuny, bo wtedy przeciwnik był jawny i nie krył swoich intencji. Natomiast teraz wmawia się nam, że to rynek, demokracja, czy cokolwiek innego, tylko nie interesy konkretnych grup kontrolujących środki masowej indoktrynacji.

            Pozdrawiam

            Jerzy Maciejowski

      • jes

        Tak, to jest poważny argument. Na razie pierwszy, z jakim się spotkałem. Dla mnie to jeszcze nie rozstrzyga, bo sprawa ma swoją historię, ale wśród innych, ten również powinien być brany pod uwagę. 5:1 na oko licząc.

        • Obawiam się iż te 5 argumentów mają charakter emocjonalny i jak mniemam co najmniej jeden – dwa są wynikiem teorii spiskowej.

          O tych argumentach rozmawiał nie będę bo znałem Hajdara (oczywiście w czasach gdy salda naszych kont nie różniły lata świetlne) – to może zakłócać dyskusje o emocjach ( nie koniecznie zawsze na jego korzyść). Ograniczę się zatem do argumentów pozbawionych podłoża emocjonalnego.

  • jes

    E tam, zaraz emocjonalny. I prawdę mówiąc tak dokładnie to ich, tu w tramwaju, nie policzyłem ;) . Może 4, może 6. A może te argumenty mają tylko wagę wątpliwości. Ale i wątpliwości nieroztropnie jest lekceważyć. Z mojego punktu widzenia; w masie złych periodyków obecnych na polskim rynku znikna właśnie kolejny, ten najmniej zły. A czy nabywca udziałów w jakikmś przedsięwzięciu nabywa równocześnie prawo do marnowania cudzej pracy, to ciekawa jest kwestia z zakresu etyki, a niekoniecznie – prawa pracy.
    Pozdrawiam i dziękuję za sensowny komentarz. :)

  • Jerzy Maciejowski

    Panowie Eumenesie i PWilkinie!

    Fajna jest ta dyskusja, choć wyraźnie jedna strona ma tylko przekonanie o własnej słuszności. Niestety, używanie opcji odpowiedz na ostatni komentarz rozmówcy powoduje, że komentarz przypomina kolumnę tekstu w gazecie i czyta się to fatalnie.

    A tak poza wszystkim, to jak się nazywa nowe pismo Pawła Lisickiego? Czy ktoś już wie? Bo chętnie zaprenumeruję. :)

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Zapluty z salonu!

    W odpowiedzi Eumenesowi raczył Pan napisać:

    „Słuchałem przed chwilą p. Lisickiego… Było ciekawie. Dowiedziałem się trzech interesujących rzeczy…”

    Ja czytając Pańską wypowiedź mogę dowiedzieć się, że jest Pan nieprzeciętnie …. Czy to znaczy, że Pań to napisał? Nie ja sobie to dośpiewałem. Zatem jeśli chce Pan polemizować z kimś, to może podać jakieś cytaty, a nie swoje wrażenia? Pańskie przemyślenia mogą być słabo związane z tym co mówił pan Paweł Lisicki.

    „1. Rolą właściciela (wydawcy) nie jest zarabianie pieniędzy ale finansowanie niezależności dziennikarzy. Hmm…” Z czego, z jakich słów Pan to wywnioskował? Jeśli twórca „Uważam Rze” twierdzi, że wydawca powinien dbać o niezależność dziennikarzy, to nie jest to zamiast zarabiania pieniędzy, tylko po to, by zarabiać pieniądze. Wiem, że to trudno zrozumieć, ale Tuskoland to nie jest wzorzec stosunków społecznych. W normalnym świecie niezależność dziennikarska jest w cenie. „Innymi słowy wydawcą powinno się być w pierwszej kolejności dla idei…” Pański wniosek jest nielogiczny. Czy wie Pan dlaczego? „Wszystko na to wskazuje, iż p. Lisicki zamierza być wydawcą…” W przytoczonym przez Pana stwierdzeniu nie ma niczego na temat zamiarów Pawła Lisickiego, więc znów błąd w rozumowaniu. „Życzę sukcesu.” Gdyby życzenia były szczere, to bym podziękował w imieniu adresata.

    „2 . W związku z pkt. 1 wydawnictwa prasowego nie można traktować jak każdego innego przedsiębiorstwa.” A bez związku nie można? Poza tym, można wszystko traktować w każdy sposób. Może to być bez sensu, z tym, że Pan zdaje się nie o sensie pisze. „Od biedy zgoda.” Ciekawe o co chodziło autorowi wypowiedzi, z którą Pan się zgadza. „Tylko dlaczego p.Lisicki krytykuje Hajdara iż przepraszając, bądźmy szczerzy, kajając się, za wpadkę z trotylgate , nie postępuje jak każde inne przedsiębiorstwo czyli nie daje zapomnieć o sprawie?” Czy Pan sądzi, że zapominanie o błędach jest typową cechą handlowców zwanych menadżerami? O ile znam ludzi jest dokładnie odwrotnie, więc gdyby przyjąć, że to firma ina niż wszystkie, to domaganie się „wybaczenia” czy krótkiej pamięci miałoby sens! „Prosiłbym o konsekwencję – czy artykuł w gazecie będący ewidentna wpadką (p.Lisicki przyznał iżby go nie puścił) z jego wszystkimi społeczno-politycznymi konsekwencjami dla państwa i uszczerbkiem dla firmy jest tym samym co nieudolnie zamarynowane ogórki, o których można zapomnieć zaraz po ich wyrzuceniu czy też jest czymś więcej?” Z tego, że Paweł Lisicki by artykułu nie puścił, nie wynika, że była to wpadka. W tej sytuacji, w jakiej znajdowała się Rzeczpospolita, rozsądniej było wstrzymać się z publikacją. A to coś zupełnie innego, niż negatywna ocena artykułu.

    „3. P. Lisicki zgadza się z p. Michalskim iż u podstaw całej historii z Rz i Uwarzam mogły stać naciski polityczne ze strony PO. Owszem mogły. Tylko jak sami panowie przyznają nie mają na to dowodów. Tak mi się przypomniało jak to onegdaj PO w brzydki sposób zasugerowała iż niektórzy dziennikarze (przewijają się oni również i dziś w całej tej historii) są opłacani przez PiS… Czy to są oskarżenia o różnej wadze ? Byś może ale pokazują iż uniwersalnym tłumaczeniem swoich niepowodzeń są oskarżenia strony wrażej o wszystko co najgorsze.” Pomówienie od uzasadnionych podejrzeń różni przede wszystkim to, czy jest czynione w dobrej wierze. Jest prawdopodobne, że PO opłaca część środowiska dziennikarskiego z Pańskich podatków. Zatem podejrzenie, że konkurencja robi to samo, jest dla gwardii tuskowej zupełnie naturalne. Natomiast zachowywanie się jak złodziej, który złapany za rękę krzyczy „To nie moja ręka!” jest mało śmieszne. To, że „właściciel” Rzeczpospolitej i Uważam Rze działa w interesie i na zamówienie władzy jest oczywiste dla każdego, kto nie jest zaślepiony nienawiścią do kaczora.

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    Jerzy Maciejowski

    • Wiem , że Pan jest zniesmaczony żyjąc w Tuskolandzie. Nic niestety na to nie mogę poradzić … Przykro mi. Widocznie taka Pana karma…

      A co do meritum :

      1. Być może w Pana wymarzonym “landzie” dziennikarz może być “niezależny” o staranności i warsztatu dziennikarskiego – w moim nie. I takiej “niezależności” wydawca nie ma prawa bronić .

      2. Może , na stronie TOK FM wisi zapis rozmowy … Niech Pan sprawdzi co Lisicki mówił o artykule Gmyza… Naprawdę, p.Lisicki nie potrzebuje adwokata… Odnoszę wrażenie bowiem iż piszę Pan to co sam będąc na miejscu p.Lisickiego chciałby Pan powiedzieć. Proszę wybaczyć , ale … a zresztą ugryzę się w klawiaturę bo w gościach jestem.

      3. Rozumiem , że argument o “oczywistej oczywistości” politycznego zamówienia w powiązaniu z brakiem na to dowodów (jak wiadomo brak dowodów jest najlepszym dowodem)są argumentami z “landu” w którym Pan chciałby żyć … Cieszę się , że żyć w Pana “landzie” było mi dane tylko dwa lata.

      Przekazuje Panu znak pokoju.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Zapluty z salonu!

    „Wiem, że Pan jest zniesmaczony żyjąc w Tuskolandzie. Nic niestety na to nie mogę poradzić … Przykro mi. Widocznie taka Pana karma…” Pudło. Dzięki Bogu w Tuskolandzie tylko bywam. :) Zniesmaczony jestem tym, co ta ekipa wyrabia, a nie koniecznością życia pod ich światłym zadłużaniem się.

    „A co do meritum :

    1. Być może w Pana wymarzonym “landzie” dziennikarz może być “niezależny” o staranności i warsztatu dziennikarskiego – w moim nie. I takiej “niezależności” wydawca nie ma prawa bronić.” Z czego Pan wywnioskował niezależność od staranności i warsztatu? Z omówienia w TOK FM czy z gazety? Bo to są ostoje rzetelności i dociekliwości dziennikarskiej. Jaja sobie Pan robi.

    „2. Może, na stronie TOK FM wisi zapis rozmowy… Niech Pan sprawdzi co Lisicki mówił o artykule Gmyza… Naprawdę, p. Lisicki nie potrzebuje adwokata… Odnoszę wrażenie bowiem iż piszę Pan to co sam będąc na miejscu p. Lisickiego chciałby Pan powiedzieć. Proszę wybaczyć , ale… a zresztą ugryzę się w klawiaturę bo w gościach jestem.” Jak dla mnie nie musi się Pan gryźć! Krytyka zawsze świadczy bardziej o krytykującym niż o krytykowanym. Proszę sobie pofolgować. :D

    „3. Rozumiem , że argument o “oczywistej oczywistości” politycznego zamówienia w powiązaniu z brakiem na to dowodów (jak wiadomo brak dowodów jest najlepszym dowodem)są argumentami z “landu” w którym Pan chciałby żyć… Cieszę się, że żyć w Pana “landzie” było mi dane tylko dwa lata.” Znowu pudło. Za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego byłem przekonany, że jest to najgorszy prezydent, jakiego mogliśmy mieć. Dopiero wybór gajowego pokazał mi, jak bardzo się myliłem. Brak dowodu może zostać zastąpiony poszlaką. Poszlak w tej sprawie jest tyle, że trzeba być ślepym, bądź mieć złą wolę by ich nie widzieć. To jest trochę co innego niż dowodzenie z braku dowodu. Trochę myślenia nie zaszkodzi. Nawet gdy popiera się socjalizm europejski/brukselski a nie socjalizm narodowy/bogobojny. Dla mnie one oba są warte tyle samo. :)

    „Przekazuje Panu znak pokoju.”

    A ja łączę wyrazy należnego szacunku.

    Jerzy Maciejowski

    • Aaaa !!! To Pan nie mieszkając w Tuskolandzie rości sobie prawo do bycia jego znawcą ? Hmm…. A ja , biedny tubylec , otumaniony reżimowymi mediami, nie widzę wszystkiego z odpowiedniej perspektywy… Tym razem to moja taka karma… Ta różnica powoduje iż rzeczywiście wspólnego języka nie znajdziemy.. Ale nie czuję z tego powodu żalu.

      Zanim przekażę Panu ponownie znak pokoju śmiem twierdzić iż to nie śp. Lech Kaczyński (doceni Pan moją wstrzemięźliwość iż nie napisałem ani “kaczor” ani “kartofel” – choć wpisując się w Pana poetykę (“Tuskolandia” zamiast Polska, gajowy zamiast prezydent Komorowski) miałbym do tego sposobność był pomysłodawcą rozumowania o oczywistości i o dowodach , których nie ma…

      A więc zgodnie z obietnicą przekazuje Panu znak pokoju.

      PS
      Proszę mi wierzyć – warto się czasami ugryźć w klawiaturę…

  • Zwolski

    Zastanawiam się, dlaczego wszyscy dają się kupić na teorię, że Hajdarowicz spotkał się o 1. w nocy z Grasiem po to tylko, by mu zakomunikować, że puszcza artykuł o trotylu. Spokojnie mógł to uczynić telefonicznie.

    Natomiast jednego telefonicznie uczynić nie mógł – zapytać Grasia, czy to prawda z tym trotylem. A Graś telefonicznie takiej odpowiedzi nigdy by nie udzielił. I to jest wg. mnie prawdziwy i jedyny powód nocnych rajdów Hajdarowicza i spotkania na wolnym (od podsłuchów) powietrzu.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Zwolski!

    Ładnie wychwycone. W takich wypadkach, gdy wskazuje się na ciemną stronę władzuchny lepiej jest zaznaczyć, że nie planuje się samobójstwa, bo nigdy nie wiadomo, czym zajmie się seryjny samobójca… (Oczywiście nie zamierzam popełnić samobójstwa.)

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

    • Zwolski

      Panie Jerzy,

      Istotne jest, czy faktycznie Hajdarowicz takie pytanie zadał oraz co usłyszał w odpowiedzi. Jakoś nikt (albo o tym nie wiem) nie rozstrząsa też powodu, dla którego artykuł Gmyza ukazał się tylko w wydaniu warszawskim Rzepy, w innych nie. Ponoć warszawska edycja była na maszynach drukarskich już w momencie spotkania Wróblewskiego z Hajdarowiczem, nie można było wstrzymać druku. Ale czy oznacza to, że z pozostałych wydań (ile ich jest?) wycofano artykuł, czy też od początku puszczono tekst tylko w Warszawie? Jeśli tak, to dlaczego?

      • Krzysztof Leski

        Przecież warszawska jest ostatnia. We wcześniejszych nie było, bo tekst nie był jeszcze gotowy, o czym autorzy mówili potem publicznie.

        • Zwolski

          OK. Czyli nie było tu jakiejś tajemnej premedytacji, tylko naturalny, dobowy cykl wydawniczy.
          Dziwię się tylko, że w przypadku takiej bomby newsowej nie negocjowali opóźnienia druku i kolportażu w innych ośrodkach. Przecież numer z trotylem sprzedał się w dużo większej (ok. 10%) liczbie egzemplarzy. Rozumiem, że tylko w Warszawie, bo tylko w tej edycji się tekst ukazał. A mogli zarobić też na innych mutacjach.

    • Krzysztof Leski

      Panie Jerzy, w niezwykłym tempie upodabnia się Pan do większości dominującej w s24. Szkoda. Chodzi nie tyle o poglądy, głównie o styl retoryczny i słownictwo.

Leave a Reply