Kategorie

Kalendarz

November 2012
M T W T F S S
« Oct   Dec »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Ciszej nad Kubicą

Bliższa ciału koszula. Wiem, rozumiem. Podobnie jak polskie marzenie o błyszczeniu w sportach motorowych. Odkąd Robert Kubica zniknąć musiał z F1, media rozpaczliwie szukają sposobu, by wciąż nim się zajmować. Kontemplowały każdy szczegół rehabilitacji, każdą plotkę z otoczenia kierowcy. Cóż, od biedy rozumiem.

Nieprawdopodobny hałas wokół startu Kubicy tej jesieni w serii rajdów podrzędnej kategorii przyprawia mnie o znacznie większe zażenowanie. Powtarzam — rozumiem, Polak, my, nasi, Ojczyzna, ale czy zwycięstwu Kubicy na każdym z kilkudziesięciu OS-ów w tych paru rajdach trzeba było poświęcać 10 razy więcej miejsca niż razem wzięte to wszystko, co raczono napisać i powiedzieć o dziewiątym już, druzgocącym zwycięstwie Sébastiena Loeba w WRC? Nie, nie trzeba.

Jednak już nie zażenowanie, lecz obrzydzenie towarzyszy mi, gdy słyszę i czytam, jak to biedny Kubica wypadł dziś z trasy “przez błąd pilota“. Choćby nawet, to bowiem bez znaczenia. Albowiem można wybaczyć kierowcy, który szarżuje na ostatnim odcinku specjalnym, gdy od rywali dzieli go parę sekund. Znacznie trudniej wybaczyć, gdy ma, powiedzmy, pół minuty przewagi, albowiem taką na dwóch czy trzech OS-ach każdy szanujący się kierowca powinien umieć  obronić.

O takim, który na trzy OS-y przed końcem ma 5 minut przewagi i nie kończy, rajdowa brać będzie sobie przez wieki opowiadać przy kominku. Bo te 5 minut to jak 15:0 w futbolu. Ta nieprawdopodobna wpadka dowodzi, że Kubica nie dorósł do żadnych rajdów. Nawet tych trzeciej kategorii. Ciszej nad Kubicą, proszę.

36 comments to Ciszej nad Kubicą

  • gnom

    Panie Krzysztofie, całkowicie się Pan myli. Kubica miałby powód do spacerowej jazdy, gdyby walczył o jakieś punkty. Nie walczył. On po prostu w tej chwili testuje granice swoich możliwości, co oznacza, że tę granicę czasem ogląda z drugiej strony. Gdyby jechał spacerkiem, nie dowiedziałby się, jakim tempem jest w stanie pojechać ten długi OS, inaczej mówiąc, straciłby testowe kilometry. W tym rajdzie kto inny ścigał się o punkty, dla Kubicy był to zwykły trening przed przyszłym sezonem.

    • Atticus

      No to sie dowiedzial.

      • gnom

        A owszem, dowiedział się. To także jest cenne doświadczenie (współpraca z pilotem jest dla Kubicy przecież nowością) i lepiej, że przydarzyło się teraz, bo żadnych punktów go to nie kosztowało.

        • Atticus

          Nie znam sie. Ale w F1 chyba z pilotem jezdzil nie bedzie, a to do startow w F1 mial sie przygotowywac wedlug panskiej opinii. Po co mu zatem szlifowanie wspolpracy z pilotem?

          • gnom

            Bo w przyszłym roku nie ma szans na starty w F1 – wciąż nie pozwala na to pokiereszowana prawa ręka. Chodzą słuchy, że w 2013 Kubica zaliczy regularny sezon rajdowy, potem się zobaczy – jeśli wróci sprawność ręki – to może uda się powrót do F1, a jeśli nie, to gdzieś się przecież będzie chciał ścigać. Dlatego obecnie ćwiczy jazdę rajdówką.

    • Krzysztof Leski

      Testuje. I oblał test z kretesem.

      • gnom

        Tylko on jest uprawniony do oceny, bo test był PRYWATNY. Jeśli w przyszłym sezonie zacznie walczyć o punkty w mistrzostwach, wtedy będzie Pan mógł mu wystawiać laurki. Postępuje Pan podobnie do tych nieszczęsnych dziennikarzy, którzy przed każdym weekendem F1 muszą palnąć coś w stylu “Vettel wygrał dzisiejszy trening”.

        • Krzysztof Leski

          A to dopiero – nie mam prawa? Mam skasować notkę?

          • gnom

            Jasne, bo ja właśnie napisałem, że nie ma Pan prawa. A może by tak głęboki oddech i trochę dystansu?

            • eumenes

              Napisałeś że tylko Kubica jest uprawniony do oceny więc formalnie – tak, napisałeś że Leski i wszyscy poza Kubicą prawa nie mają ;)

              Pozdr,

              • gnom

                Napisałeś że tylko Kubica jest uprawniony do oceny
                Bo tak uważam. On sobie wyznaczył cele na ten testowy przejazd i tylko on wie, czy je osiągnął.

                Jest jednak różnica między wytknięciem nieuprawnionej oceny, a zakazem wieszania jej na własnym blogu :) Przy całej sympatii dla gospodarza – tak, uważam że palnął głupotę. Owszem, ma do tego prawo.

                • Krzysztof Leski

                  Łaskawemu panu całkiem się dziś pozajączkowało. Zdarza się. Sam zaś Kubica rzecze, że niczego nie testował, lecz jechał “spacerkiem”. Ajajaj.

                  • gnom

                    “Sam zaś Kubica rzecze, że niczego nie testował…”
                    Teraz mu pan wpiera słowa, których nie powiedział. A może jednak, tylko ja przegapiłem? Ma Pan linka?

                    lecz jechał “spacerkiem”
                    Czyli jednak nie “szarżował”. Jaki wobec tego zarzut? Że nie upilnował pilota?

                    • Krzysztof Leski

                      Linek jest sto. Albo spacerkiem, albo testował. A zarzut już postawiłem.

                    • gnom

                      Linek jest sto
                      Dobrze, ale ja szukam tej sto pierwszej, w której Kubica mówi, że niczego nie testował.

                      A zarzut już postawiłem.
                      Zarzut szarżowania, który się nie obronił. I niedorosłości, który po upadku szarżowania nie ma pokrycia.

                      Albo spacerkiem, albo testował
                      Ale skąd Pan to wie? Robił mu Pan rozpiskę na ten rajd? To, że nie leciał na limicie, nie oznacza jeszcze, że ręka nie pracowała.

      • gnom

        O, tutaj Kubek ładnie opowiada, co zamierzał przetestować.

  • Ufka

    Dla mnie to on testuje Pana Boga.

  • Ufka

    Widziałeś jak wygląda ten samochód?

  • Ufka

    No nie – jest zupełnie spalony

  • partyzant

    Jak ktoś prze 4 lata (a wliczając wcześniejsze serie 7) jeździ bolidem z którego wyciska się każdą tysięczną część sekundy, to jakiś nawyk ciągłego jeżdżenia na maksa musi pozostać, nie ma mocnych.

    Ja nie wiem, ile razy po feralnym wypadku, Hermann Maier wypadał z trasy, nie kończył przejazdu, slalomu w PŚ.
    Wiem jedno, gdyby stał się super ostrożny i zachowawczy, nie miałby po co, nie tylko wracać do rywalizacji, ale w ogóle do sportu.

    Jeśli bowiem, po takim doświadczeniu, chce się wrócić na wysoki poziom, to trzeba wyrzucić z głowy wszystko to, co może blokować, dawać szanse na kalkulowanie i kunktatorstwo.
    Jak się wypada z trasy jadąc na maksa, to powód wypadnięcia jest oczywisty.

    Jak wlecze się w ogonie stawki, ale jedzie się bezpiecznie, to dla ambitnego sportowca dramat i w zasadzie punkt zamykający karierę.

  • Ufka

    Naprawdę uważasz, że musiał zwięlszyć przewagę z pięciu minut do 5 i pół? jechał z taką przewagą, ryzykował cholerawiepoco

    • eumenes

      Z tego co rozumiem on się wcale nie ścigał z tymi, nad którymi miał te 5 minut przewagi…

      Pozdr,

    • gnom

      Ryzykował każdyzorientowanywtemaciewiepoco. Sprawdzał, czy jego zmasakrowana ręka wytrzyma trzy pełne rajdowe dni. Wytrzymała dwa i pół oraz wypadek. Niby miał z tego sprawdzenia zrezygnować tylko dlatego, że reszta uczestników, z którymi nie walczył o żadne punkty, niespodziewanie została z tyłu?

    • partyzant

      Co ja uważam, to jest mniej ważne.

      To jest pytanie z cyklu.
      Czy jak zawsze wydajesz majątek na wczasy i zakupy, to musisz skąpić koledze, gdy prosi cię o stówkę pożyczki?

      Ważne co siedzi w głowie sportowca, który wraca do gry po tym jak znalazł się w objęciach kostuchy i naprawdę już chyba nic nie jest go w stanie przerazić.

      To jest tak, jakbyś przed wyprawą na Lhotse w 1989, zapytała Jerzego Kukuczki.
      Zdobył Pan jako drugi człowiek na planecie Ziemia 14 ośmiotysięczników. Po cóż próbuje Pan dalej, stawia sobie kolejne cele, przesuwa granice ryzyka?

      Myślę, że jako oglądacze, trawiący medialną papkę, ludzie z zewnątrz, którzy nawet nie liznęli (tak mniemam) zawodowego sportu, prosto nam oceniać.

      Największe prawo do stawiania fundamentalnych pytań, mają chyba najbliżsi.

      Znamienne są natomiast wypowiedzi wdów po himalaistach.
      One nie mogąc pogodzić się z tym co się stało, mówią otwartm tekstem, że wiążąc się z taką osobą, wiedziały na co się piszą.

      Chciałyby mieć mężów przy sobie, ale jednocześnie nie mają odwagi/śmiałości, aby zabrać tym mężom ich drugą miłość, bez której staliby się w jakiś sposób kalecy, i to również odbiłoby się na związku.

      Nie ma idelanych rozwiązań.

      W idelanym świecie, Kubica jeżdżąc w F1, nigdy nie powinien testować aut WRC.

  • tomasz de chartres

    @Krzysztof Bonifacy Eklezjastes Leski “…lecz obrzydzenie towarzyszy mi…”

    W polskim sporcie jest dwoje zawodników, których po prostu nienawidzę – Robert Kubica i Agnieszka Radwańska. A nienawidzę dlatego, że nie znoszę debili w żadnej dziedzinie życia. A tym bardziej debili kompromitujących Polskę – już wyobrażam sobie jak wczoraj był komentowany te wypadek Kubicy w zespołach F1 i jak kierowcy z tego lali: “Zobacz co polski kretyn wczoraj zrobił”.
    “- Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja, zamiast jednej kartki w opisie zostały przełożone dwie i w zakręt wjechaliśmy o dobre 40-50 km za szybko. Nie dało się nic zrobić, nie było to przyjemne przeżycie. Ogólnie jechaliśmy dziś spacerowym tempem. Dobrze, że nic nam się nie stało. Szkoda samochodu.” Robert Kubica. Ja p…! Pilotowi skleiły się kartki… Ten facecik nie tylko nie ma klasy, on po prostu nie ma mózgu. Kierowca musi w pełni ufać pilotowi. Wypadki w sportach motorowych się zdarzają. Taki błąd, jeśli mówimy o pomyłce w przekładaniu kartek, jest jednak niezwykły

  • evertsen

    Przyłączę się raczej do opinii gnoma:
    - owszem, zainteresowanie mediów podrzędnymi rajdami jest od czapy (choć wiadomo, jaka jest tego przyczyna i wiadomo, że koneserów rajdów jak KL będzie to wkurzać)
    - zainteresowanie powyżej PT. czytelników bloga podrzędnymi rajdami i oceny wyniku Kubicy są takoż od czapy

    “A to dopiero – nie mam prawa? Mam skasować notkę?”

    Leski drażliwy jak zawsze ostatnio (x brak auta x “wreszcie się rajdy przebiły w prasie, to nie Loebem a Kubicą” ;)

  • Klucznik

    Zgadzam się w dużym stopniu z wypowiedzią Partyzanta. Ale moim zdaniem dotyczy ona nie tylko Kubicy, ale większości kierowców przywykłych do startu w wyścigach, kiedy próbują swoich sił w samochodach rajdowych.

    Kubica, Raikkonen, Sarrazin (choć ten ostatni najmniej) mają, najwyraźniej nabyty na torze wyścigowym, nawyk ciągłej jazdy na 100% lub więcej. Tymczasem w rajdach trzeba jechać trochę inaczej, to jednak dłuższy wysiłek i najwyraźniej nie jest możliwym utrzymanie koncentracji na tak wysokim poziomie jak w wyścigu na całej trasie rajdu. Nie bez powodu Raikkonen, dysponując jak najbardziej zwycięskim samochodem, w WRC nie osiągnął praktycznie niczego.

    Jeszcze bardziej odczuwalne jest to w tzw rajdach cross-country (ze sztandarowym południowoamerykim “Dakarem” na czele). Tam zwycięska jazda, to jazda maksymalnie na 95% możliwości kierowcy.
    Pięknie o tym wszystkim opowiada Julian Obrocki audycjach “Odcinek Specjalny” wrocławskiego radia. Są dostępne na Youtube:



    Jest tego jeszcze trochę

    W każdym razie, jak to mawiał bodaj Jackie Stewart: “To finish first, first you have to finish.”

  • Klucznik

    Coś pokręciłem w tagowaniu… Ale już wolę nie naprawiać…

  • toka95

    Widzę, że coraz częściej się z Panem nie zgadzam.
    Pisze Pan, że kierowca mający przed końcem rajdu 5 minut przewagi nad następnym zawodnikiem powinien jechać ostrożnie (powiedzmy na 90%), ale jeżeli z powodu błędu pilota wjechał w ten zakręt o 40 km/h za szybko, to przy jeździe ostrożnej wjechałby z prędkością o 30 km/h za dużą – co by to zmieniło?

Leave a Reply