Kategorie

Kalendarz

November 2012
M T W T F S S
« Oct   Dec »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Refleksje z rana

Córa zbiera się do szkoły. Jak zwykle, towarzyszy jej TVN24. Osobliwy to rodzaj tortur na powitanie dnia. Ale Mysza obyczaju tego nabrała, gdy była dzieckiem, wyplenić go (metodą podśmiechujek) nie zdołałem, więc tym bardziej nie zdołam teraz, gdy jest pełnoletnia i jej przekonanie o własnej najmądrzejszości wzrosło 10-krotnie.

Mieszając poranne kakao (t.value, 0.5l) sluchałem tedy, jak Bogdan Rymanowski przepytuje Jarosława Gowina. Jak parokrotnie próbuje na nim wymusić deklarację, że próba “reformy sądownictwa” zakończyła się lub lada chwila zakończy jego porażką lub wręcz klęską.

Słownictwo na miarę czasów. Włączenie małych sądów rejonowych w struktury okręgowe uważam za pomysł dobry i w pełni godny poparcia. Kampania propagandowa przeciwników, z wrzaskami o rzekomej “likwidacji” czegokolwiek, to podręcznikowy przykład hipokryzji i politycznego kłamstwa. Jednak na większe jeszcze uznanie zasługuje ten, kto (właśnie, kto? autor, autor!) nadał sprawie miano reformy Gowina. Chodzi wszak o zmianę tak drobną, że niemal nieistotną dla całości systemu sądownictwa. Skoro zaś żadna to reforma, równie zabawne są w tym kontekście słowa takie, jak “klęska”. Ot, jaka scena polityczna, takie i problemy, które ją rozpalają.

Odpuściwszy sądy przeszedł Rymanowski do nocnego spotkania ministra rzecznika Grasia z obywatelem wydawcą Hajdarowiczem i niedawnych zapewnień rzecznika, że tekst Rzepy miał go zaskoczyć. “Kiedy mówił prawdę? Czy pana koledzy kłamią?”, cisnął dziennikarz. Powtarzał takie pytania sześciokrotnie, wyraźnie niezadowolony ze średnio zręcznych uników ministra.

I nagle pomyślałem, że to jest właśnie przepaść między “mediami niezależnymi” i “reżimowymi”, o której tu ostatnio sporo piszę, a której istnienie neguje tak wielu komentatorów. Otóż nie sposób sobie nawet wyobrazić Katarzyny Gójskiej-Hejke, która pyta prezesa PiS, czy “poniósł klęskę” lub kilkakrotnie powtarza pytanie z tezą, że politycy PiS publicznie kłamią. Nie, takich żab nie ma. Nie na tym świecie.

Jakoś dobrze się poczułem z tą konstatacją. Na dodatek kakao właśnie skończyło się mieszać. Do kuchni weszła córa z suszarką do włosów w lewej ręce, kredką do powiek (a może do uszu) w prawej oraz zestawem innych utensyliów w pozostałych rękach. — Wisimy mu stówę — rzuciła w stronę mojej kieszeni.

Gowinowi? Za co? Nie lubię główkować z rana, przecież jeszcze śpię. Okazało się, że Rymanowskiemu. Którego skądinąd właściwie nie znam. Ale dowiedziałem się, że skądś znają się nasze córy, Mysza pożyczyła od juniorki Rymanowskiej kasę podczas wyprawy do Krakowa, a do mnie ma teraz pretensje, że się o tym telepatycznie nie dowiedziałem i długu dotąd nie zwróciłem. Nastrój prysł.

100 comments to Refleksje z rana

  • nocnik

    hymmm … – i oddaliłem się ze skrętem.

  • testigo

    @ Krzysztof Leski/ Córa zbiera się do szkoły. Jak zwykle, towarzyszy jej TVN24

    Jest nadzieja! Może TVN24 zmądrzeje.
    Sprawdź gdy wrócą!
    ;)

    - a poważnie:
    Jakbyś był pracownikiem Sądu w Opolu Lubelskim, to byś wiedział jak smakuje panika…
    Nota bene – powiadają, że Pawlakowa pozycja uratowała Lubelszczyznę (nieprecyzyjne: obszar okręgu sądowego/ Sądu Okręgowego Lublin nie pokrywa się z li tylko geografią) przed kastracją sądów w terenie.
    I to nie chodzi o dostęp do sprawiedliwości.
    Nawet posadę protokolantki zdobywa się tam przez znajomości.
    Rzeczpospolita wujów, kuzynek i koniczynek.

    • nocnik

      … też się mi wydaje, że o to właśnie chodzi i o nic wiecej. u mnie taki budynek sądu wybudowali, że *.* i co? – pusty ma stać? /reflekcja/ … chyba pusty nigdy nie będzie, bo natury ludzkiej nie zmienisz.

  • testigo

    @ Krzysztof Leski/ “…która pyta prezesa PiS”

    Ja sobie też jeszcze nie umiem wyobrazić Rymanowskiego, który pyta TUSKA czy poniósł klęskę (np. w obszarze polskiej polityki w/s Polaków na Białorusi).

    Pytać GOWINA o klęskę dzisiaj to może być nawet dobrze widziane.
    I chyba nie wymaga jakiegoś heroizmu.

    Gowin jest duży, łatwo w niego trafić. Taką ma chyba chłop robotę.

  • testigo

    @ nocnik/ LiquiGlide
    Ciekawe czy Gowin jest już tym powleczony?

    Jeśli nie to będzie… Go Loose…

  • testigo

    nocnik/ “dupa”
    ale to słowo (cyt.)”dupa”, proszę wymawiać z francuskim akcentem `di-pa`.

    Albo, klasycznym przykładem, stosować “taki niedomówienie”…

  • nocnik

    jakiż cudnie dziwny jest blog ten – czyż nieprawdaż żesz?

    • nocnik

      przyszło mi coś takiego do głowy – 0,1 + 0,1 + 0,1 + 0,1 + 0,1 + 0,1 + 0,1 + 0,1 + 0,1 + 0,1 = 1 (a myślałem, że to spostkomentowałem … /klik/)

  • Atticus

    Jesli sa dlugi – zaplacic, swiewal Polomski, nigdy dosc cytowac.

    Bogdan Rymanowski, ma w sobie cos co powoduje, ze prawica go lubi. Mysle, ze porownywanie zachowan na wizji B. Rymanowskiego np. z K. Zaleska – to dwa rozne swiaty.
    Pamietam, ze zastanowilo mnie, ze Rymanowski byl osoba, ktora kontaktowala sie i wspierala Sumlinskiego, tak to odebralem.

    Dodam jeszcze jedna ceche mainstreamu – zapraszanie okreslonych ludzi, zadawanie im umiarkowanych pytan i osiaganie piorunujacego efektu. To tak jakby zapraszac zuli.
    Co pan sadzi o J. Kaczynskim? (pytanie wlasciwie zpuelnie neutralne)
    - Sadze ze jest psychicznie chory
    - Acha.

    To jest dziennikarstwo?

  • tomasz de chartres

    @Krzysztof Bonifacy Eklezjastes Leski “mieszając poranne kakao t.value, 0,5 l.”

    Redaktor-Inżynier mieszał poranne kakałko w czasie rozmowy Rymanowski-Gowin – 7:35 – 7:45, czyli 10 minut. Wnioskuję z tego, że kakałko t-value po wlaniu ciepłego mleczka przybiera konsystencję świeżego cementu w betoniarce. Proces mieszalniczy zakończył się w tajemniczy sposób: “Na dodatek kakao właśnie skończyło się mieszać”. Hmmm, czyli wprawdzie mieszać zaczął osobiście Redaktor-Inżynier, ale kończyli mieszać chyba ci dwaj..
    “…kredka do uszu” Redaktor o poranku jest Redaktorem jadowitym. I to wobec własnego potomstwa.

  • TRad

    Czyli wydało się, że jesteś powiązany z reżimowymi mediami :)

  • tomasz de chartres

    @Krzysztof Bonifacy Eklezjastes Leski “Osobliwy to rodzaj tortur na powitanie dnia”

    O, nie cenimy dowcipu Redaktora Jarosława Kuźniara? Jest coś gorszego rano od “Wstajesz i wiesz” i TO gorszego z pięć razy. To tow. Żakowski, tow.Lis, tow. Wołek oraz tow. Władyka czyli sławetne Piątkowe Politbiuro Radia TOKFM.

    • Atticus

      Co do sadow.

      To jest taki konik Rafala Ziemkiewicza, i mysle, ze ma bardzo duzo racji. W tym mianowicie, ze prowincja redukuje sie do CPNu, odzialu kredytowego i sprzedawcy komorek.
      Ktos jechal kiedys przez Belgie, te francuskojezyczna?

  • Ufka

    Powiązany? Opłacany!

  • Ufka

    Co do sądów to wpisałam się u p. Kuźmiuka. Wszyscy (nawet PO) przeciw Gowinowi. A potem będzie płacz, że w sądownictwie nic się nie da zmienić

    • testigo

      @ Ufka/ “wszyscy…”
      Ufko – wszyscy, bo sądy w rejonie to etaty w rejonie.
      A w naszych czasach etaty = władza.

      Parafrazując: Kto ma pracę (do dania), ten ma władzę (do wzięcia).

      I Gowin chciał im zabrać tę zabaweczkę!

  • Ufka

    Ale sądy zostają. A prezes w innym mieście może jednak trudniejszy do obłaskawienia? Bo przecież tylko najgorsze przypadki “terenowe” są nagłaśniane i wtedy włosy stają na głowie.
    Ja to wszystko rozumiem – to znaczy podlizywanie się swoim w terenie, ale chyba mogę wyrazić swoją dezaprobatę>

  • testigo

    @ Ufka/ podlizywanie się swoim
    jedna z metod sprawowania władzy
    - w kraju wujów, kuzynek i koniczynek

    a dezaprobatę?
    wyrazić?

    no, chyba jeszcze wolno…
    ale co raz mniej

  • nocnik

    mam podono podejrzanie dobry humor z rana. – zleciłem przeprowadzenie dogłębnej analizy, oraz napisanie na podstawie wyników tejże rozprawki. – oba telefony z depozytu wydane; wrócą do niego o godzinie 16.
    .tu powinna zostać napisana lista spraw do zrobienia na sobotę, ale niestety komentarzy nie da się edytować, by poszczególne punkty wykreslać (trochę szkoda).

    .miłego dnia, czyli dopijam kawę i jadę wymienić olej w samochodzie.

  • nocnik

    .olej wymieniony, zakupy zrobione (trzy sklepy obskoczone), drewno namierzone więc czas na psa i piec (czyszczenie i węglem zasobnika ładowanie [doprowadzić do użytku taczkę, czyli zamontować koło po naprawie ogumienia, bo kicha była i musiałem kleić).

  • nocnik

    .sklepów było cztery. w cztawrym kupiłem sznurowadła, bo potrzebne mi było jedno do buta lewego, com to czas jakiś temu go kupił będąc w sanatarium; to oryginalne, [choć wiele razy je reanimowałem to teraz dałem mu odejść], po prostu przestało już działać. no i mam jedno w zapasie.
    .była też niespodziewajka, czyli awaria oczyszczalni. – zawiesił się pływak więc nie był w stanie uruchomić pompy w przepompowni … w czasie opanowywania awarii trzy razy oblało mnie [aż korci by napiszać ... gównem ... prawie bazzapachową oczyszczoną wodą.
    .jeszcze piwo przeniczne wypiję i kima ... flagę wywiesiłem [łopoce]

    a! … pies znalazł skoki zająca. … cholera, został już tylko jeden. po łapie nie byłem jednak w stanie rozpoznać czy był to gach, czy kocica.

  • Jerzy Maciejowski

    Pani Ufko!

    Jak to jest, że jakoś nie mamy wątpliwości, że kompetencje wykonawcze i prawodawcze władzy powinny pochodzić z wyboru, zaś kompetencja sądownicza bierze się nie wiadomo skąd? Może by wprowadzić bezpośrednie wybory sędziów? “U mnie”:http://txt-atrium.pl/jjmaciejowski/57413.html można o tym poczytać na stronie 16. :)

    Zapraszam

    Jerzy Maciejowski

    • Może by wprowadzić bezpośrednie wybory sędziów?
      I generałów.

      • nocnik

        /z rana/ – wojsko niech rządzi się własnymi prawami, ale ostatnie słowo powinno należeć do nas.

        • nocnik

          odsie dosie – silna frakcja pod wezwaniem … :) … .sbwp. … /jeszcze chwila a odjadę … w poranną kawę:)/

        • Sądy sądami, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Pozdrawiam znad kawy.

          • nocnik

            :) pewnie, że tak:) – sąd też możne się czasem pomylić i ktoś musi mu na to zwrócić uwagę; a i sprawiedliwych wśród ludzi znajdziesz. i tu: zawsze istnieje obawa, że ich zakrzyczą, ale cóż poradzisz … doskonali nie istnieją a to oni /sieją.
            … /idę po kawę/.

      • eumenes

        Generałów nie bardzo – ale lokalnych szefów policji to już czemu nie?
        Ponadto jeśli któraś gmina chce mieć lokalnie sąd i jest gotowa na niego łożyć z gminnych środków (powiedzmy ponadto co i tak trzeba by zapłacić sędziemu w powiecie) to czemu nie? To jeden ze sposobów na zwiększenie atrakcyjności gminy dla inwestorów mieszkańców.

        Jak ktoś nie ma zaufania do sędziów z wyboru to zawsze mu zostaje druga instancja, prawda?

        Pozdrawiam,

        • Niezawisłość sędziowska kojarzy mi się nierozłącznie z tym, że sędzia nie zależy od innej (np. lokalnej) władzy, ani od wyniku wyborów. Dla mnie — to w ogóle elementarny warunek sprawiedliwości.

          Polityk z wyboru ma realizować interesy wyborców. Ma je uwzględniać stanowiąc prawo, ale także pełniąc władzę wykonawczą.

          Sędzia nie ma realizować żadnych partykularnych interesów. Ma orzekać zgodnie z obowiązującym prawem, nawet jeśli wyrok nie przysporzy mu popularności, albo będzie nie pomyśli rządu czy samorządu.

          A generał (czy inny dowódca wojskowy) ma być fachowcem wiernym zatrudniającemu go państwu. Jego pozycja wynika z osiągnięć w pełnionej służbie. To o jakość tej służby ma zabiegać, a nie o popularność u ludu.

          Lokalny sąd nie powinien też moim zdaniem zależeć od lokalnego urzędu (np. finansowo). Jego wyroki nie mają przyciągać ani odstraszać inwestorów, tylko być sprawiedliwe.

          • nocnik

            >a href=”http://nawokandzie.ms.gov.pl/studia-i-kariera-11/news/353/prawniczy-american-dream”>do poczytania, czyli o zaatlantydziu;) – trochę szerzej.

          • eumenes

            “Niezawisłość sędziowska kojarzy mi się nierozłącznie z tym, że sędzia nie zależy od innej (np. lokalnej) władzy, ani od wyniku wyborów. Dla mnie — to w ogóle elementarny warunek sprawiedliwości.”

            A dla mnie przeciwnie.
            Po pierwsze sędzia zawsze jest jakoś umocowany. Ktoś go mianuje – czy to dana społeczność czy koledzy sędziowie. I wolę takiego, którego znam lokalnie jako uczciwego prawnika niż takiego, którego mi “ześlą” na prowincję bo pije, handluje wyrokami albo jest synem wpływowego sędziego.

            I z całym szacunkiem – mandat z wyborów i kadencyjność to właśnie najlepsza podstawa niezawisłości.

            A jeśli “dla popularności” któryś sędzia wyda niesprawiedliwy wyrok to od tego m.in. jest druga instancja – która w dodatku nabiera większego sensu bo mamy dwóch sędziów mianowanych na dwa różne sposoby.

            Różnica między sędzią a generałem polega przede wszystkim na tym, że jeden pracuje głównie dla swojej lokalnej społeczności a drugi dla całego kraju.

            “Jego wyroki nie mają przyciągać ani odstraszać inwestorów, tylko być sprawiedliwe.”

            W praktyce jedno prowadzi do drugiego.

            Pozdr,

            • Wszystko rozumiem, poza tym: mandat z wyborów i kadencyjność to właśnie najlepsza podstawa niezawisłości.

              • eumenes

                A co tu jest niezrozumiałe?

                • To mianowicie, że aby zdobyć mandat w wyborach, trzeba zawisnąć np. u stronnictwa politycznego, sponsorów kampanii, mediów, grup i środowisk mających takie lub inne wpływy i przełożenia. Aby mandat utrzymać na następną kadencję, trzeba zawisnąć ponownie, a raczej jest się zawisłym wciąż.

                  Jak się było Wincentym Witosem nawet, to przed wyborami się ostentacyjnie za pługiem chodziło, wszystkich sąsiadów przy tem pozdrawiając — z troski o mandat, a nie o uprawę.

                  • nocnik

                    rodzą mi się kolejne pytania do pana ambasadora stephen d. mull – a [swoją drogą, jak należałoby to napisać po polsku? /słowa "poprawnie" nie muszę tu używać, choć możne i powinienem/]. ścieżka wydaje się prosta. tylko po co?

                  • eumenes

                    Panie Odyssie, praktyka temu przeczy – u popularnych wójtów czy prezydentów to raczej partie i stronnictwa zabiegają żeby się w ciepełku jego lokalnej sławy ogrzać. Nawet w dużych miastach wystarczy wypełniać swój mandat sprawnie żeby być niezależnym od stronnictw i koterii.

                    Inna sprawa że żeby wygrać takie wybory musiałby to być prawnik znany i szanowany LOKALNIE, skończyłyby się więc zsyłki na prowincję…

                    Bo jaki jest los takiego mianowańca to wszyscy wiemy. Zrzucili spadochroniarza – jak będzie orzekał po linii to go zabiorą na lepszy odcinek, w końcu w każdej chwili można go odwołać bo żaden lokalny wyborca za nim nie stoi.

                    • Przemyślę to jeszcze i może coś poczytam.
                      Nie, żeby mi się argumenty wyczerpały, ale zbyt wiele nie wiem, aby się upierać przy swoim.

                      Nadal jednak podtrzymuję: Zwycięzca wyborów nie jest niezależny. Choć owszem, bezpośrednie większościowe wybory burmistrzów zmniejszyły ich zależność od partii, kropka.

                      Pozdrawiam

          • eumenes

            I jeszcze o lokalności –
            od urzędu oczywiście nie ale od społeczności jak najbardziej bo to dla tych ludzi przede wszystkim pracuje. To przed nimi ma świecić oczami jak wyjdzie na ulicę.

            A jak sobie wybiorą kiepskiego sędziego to przynajmniej będzie wiadomo kogo winić.

    • Jerzy Maciejowski

      Panie Odysie!

      Proszę się zastanowić, dlaczego akurat sądownicza kompetencja władzy ma być wyłączona z procedur demokratycznego wyboru! Oczywiście można uważać, że demokracja jest zła, ale czemu ją stosować do legislatury i egzekutywy, a do judykatury nie? Wiara w rozum władcy i mianowanego urzędnika jest ujmująca, tylko czemu taka niekonsekwentna u Pana. Jak sędzia sądzi według wytycznych władzy, to dobrze, a jak ustawodawca stanowi takie prawo, to źle? Przecież taka argumentacja się kupy nie trzyma. Poza tym, władza prawodawcza, dwuizbowy sejm, pochodzi z wyborów, a mimo to, jest wykonawcą woli rządu, choć ten nie pochodzi z takich wyborów. Paradoksy wynikają nie ze sposobu wyboru kompetencji władzy, ale z relacji między nimi. Nadal polecam . (Swoją drogą, ciekawe czy to zadziała.)

      Pozdrawiam

      Jerzy Maciejowski

      • Panie Jerzy!

        Pisząc broszurkę o własnej wizji ustroju państwa, z pewnością korzystał Pan z wiedzy nabytej przez długoletnie studia w wielu dziedzinach, o których ja nie mam zielonego pojęcia. Gdzież mi więc tam do pogłębionej polemiki z Panem.

  • nocnik

    wszystko di-pa] – nie przestaję, czyli szef wpadł[tu była żeńska końcówka:)] na fajkę w bojowym nastroju. a teraz czas na kawę i przechodzę czytać. – /z cyklu: kawa i skręty. – jednak bez klikam/

  • nocnik

    /czterdzieści pięć/ – http://www.youtube.com/watch?v=rrWTUkzz5VI – …, bo czeka już od wczoraj … z zapowiedzią.

  • nocnik

    … no i tytoń o suszonej śliwki zapachu się wziął i się skończył. amen. [niektórzy piszą "omen", ale to pewnie dlatego, że w diabła nie wierzą ... więc po co tak piszą? - nie wiem]

    • Atticus

      Sproboj fajke. Ja tak robie. Cala przyjemnosc w przygotowaniu, nabijaniu i celebrze.

      Do tego zakupilem harmonijke ustna, ale nie potrafie grac. I brzytwe, ktora zamierzam sie wreszcie nauczyc golic.
      Jestem posiadaczem calkiem fajnych szelek.
      Gdyby mi sie udalo wprowadzic w zycie moj plan, mialbym w szafie same tylko koszule najlepiej biale, i ciemne, najlepiej czarne spodnie. Na razie jest pstrokato.

      Do tego kawa.

      Wiec jak to razem zebrac to niezly ze mnie Yves Montand. Samotny bialy zagiel dajacy odpor nowoczesnemu stylowi zycia. Subtelny bohater liryczny przesladowany w pracy i zyciu za lenistwo i bumelanctwo.

      • nocnik

        /po wykonaniu szeregu krytycznych czynności a przed ważną rozmową via wynalazek pana bell-a/ – ja tak mam ze skrętami, czyli cała przyjemność w przygotowaniu, skręcaniu, odpalaniu … w celebrze. jak znajdę trochę wolnej gotówki to, kupię nowe nośniki prądu i zrobię im zdjęcia. fajkę mam jedną … z wiśniowego drewna samodzielnie wystruganą i ma tak ze ćwierć wieku – czasem w niej palę. i w ogóle to, … cóż mam dodać? refleksja koszulowa mnie dopadła ostatnio – nie jest dobrze (przywiązuję się do rzeczy) no, bo … kurtkę miałem, zaakceptowałem się, przywiązałem i ktoś mi ja wyrzucił, czyli oddał bardziej potrzebującym (kurwasz nosz kurwasz, czyli bezsilność mnie czasem dopada; czyż nie uzasadniona?), że o lenistwie i bumelanctwie nie wspomnę – bom podobno wygodnicki … pan.

  • testigo

    @ nocnik/ rudyk – ?
    To jakaś rudymentarna forma redyku?

    Czy może występuje w Górach Świętokrzyskich na obszarach starych złóż rudy żelaza?

  • testigo

    @ nocnik/ mylam się
    - ale ładnie się mylasz :)

  • moja autentyczna dzisiejsze dwie poranne refleksje :

    Pierwsza – jestem lemingiem. Dowód – próbowałem dziś rano zrealizować receptę. Niestety pani magisterka stwierdziła iż PESEL jest, cytuję, “napisany pod kreską a nie nad kreską” więc nie przysługuje mi refundacja…
    Jak na leminga przystało :
    1. nie wqrwiłem się na rząd … W tej kwestii szkoda nerw – bo czym żesz się on różni od swoich wszystkich poprzedników równie nieporadnych w kwestii sł.zd ?
    2. wqrwiłem (tak !!!) się na opozycję – nie potrafi przedstawić sensownej alternatywy… Czyli beznadzieja…

    Druga – komu przeszkadzało to , że człowiek kiedyś chodził z kurą lub tuzinem jaj do szamana/szamanki po jakoweś mikstury , które pomagały albo i nie ? Zasady były proste, racjonalne i człowiek nie musiał się wqrwiać na PESEL w złym miejscu i … opozycję . Spokojniej, a więc siłą rzeczy i zdrowiej , się żyło … ;)

  • nocnik

    https://twitter.com/nocnik_/status/269334633164967936 – są pierwsze szczerozdrowe śmiechy, czyli mam już … dwa podpisy (oczywiście wliczam swój)

    • nocnik

      nie, no najsampierw kawa, choć właśnie przed chwilą zameldował się mój kolejny podpis – telefonicznie, że przybył, czyli jest już kierownik. a wiecie kto to jest … kierownik? – jeszcze nie dyrektor a już … pan.

      • nocnik

        no i skręt. … ciekawe, czy mój zamówiony przez umyślnego tytoń już do mnie jedzie? nie było potwierdzenia złożenia zamówienia, ale umyślny jest dobrej myśli więc cierpliwie czekam.

  • nocnik

    /z cyklu przemilczane piosenki/ – http://www.youtube.com/watch?v=o-7TOZAy-Fw – no i czas na trzeci podpis …, choć pan kierownik jest pierwszy na liście. i zdradzę wam, że o istnieniu protokołu pan kierownik nic jeszcze nie wie, że o konieczności(sic!) złożenia podpisu nie wspomnę.

    • nocnik

      no i mylam się, cholera, to już drugi raz.

      • nocnik

        mam. usłyszałem jedno pytanie zasadne – odpowiedziałem. drugie było głupie – treść protokołu to tylko cztery zdania (perfekcyjnie oczywiście napisane), choć jak się okazało … i aż więc na koniec przełożyłem wszystko z protokulanckiego na nasze – śmiać się nie było komu.

        • nocnik

          czas na trzecią pozycję na liście, czyli czwarty ostatni podpis. wydaje się, że będzie go zdobyć najtrudniej, bo to … wybiórcza pamięć jest, ale się nie postawi – nie ma żadnych szans, choć możne złożyć podpis w stylu … /no masz/. no … zobaczymy. po podpis marsz. /muszę się przyznać, zresztą nie pierwszy raz, że lubię wojskowy dryl/

  • testigo

    @ nocnik/ protokół
    Nie wiem czy wiesz, ale trzeba uważnie liczyć.
    Patrz: Czwarty Protokół

    :)

  • nocnik

    http://www.youtube.com/watch?v=r2EEqivJ26o – no i odjechała (bez żeńskiej końcówki) …

  • nocnik

    wtorek. mam tylko, wczorajszy; odgrzewany kotlet, który trąci już nawet … dniem przedwczorajszym [choć nawiguje mi się ostatnio bardzo dobrze (... i pomyślane w poniedziałkowy wieczór a dopisane we wtorkowy poranek: - a nawet lepiej, czyli wystarczyłoby tylko dotknąć. napisać to, co pomyślane a nie napisane. a tak ... tylko przyżegluję obok, popatrzę] .[napisane w poniedziałek w godzinach około-południowych, czyli w otchłań lub jak kto woli, w ciemno].

    • Atticus

      Wiesz co to południca? (nie jestem pewien, czy nie wielka litera sie powinno pisac)

      • nocnik

        środa. właściwie mógłbym napisać o tym, o czym nie napisałem i dlaczego, choć może i ktoś spyta po co pisać o cynamonie czy o datowaniu plików w mym porcie, w którym nie byłem już od ponad dziesięciu lat.
        /po południcy/ słowa dziś, klucze, wpisałem i zaenterowałem – klikam w pierwszy zwrócony mi przez wyszukiwarkę link – czytam, uśmiecham się – wspominam – malowanie i słońcem kłosy żyta rozgrzane … pękające; pies był mały i kot jeszcze był … w ogóle … na czasie, a czasem i przed czasem, a czasem i po czasie. stylu nie zmieniłem, choć piszę ciut składniej, ale już nie tyle. a południce znam dwie a pierwsza nie gorsza od drugiej.
        rozmowa przed chwilą w czasie na skręta … słyszę, że nie dość, że gruba to, jeszcze do tego pojebana więc oddaję jej głos (książce):
        Co dalej działo się w mieszkaniu pod pięćdziesiątym – nie wiadomo, ale za to dokładnie wiadomo, co robił Nikanor Bosy. Prezes mianowicie zamknął się na haczyk w ubikacji, wyjął z kieszeni paczkę, która w niego wmusił tłumacz, i upewnił się, że zawiera ona czterysta rubli. Paczkę tę Bosy zawinął w kawałek gazety i wepchnął w przewód wentylacyjny.
        W pięć minut później siedział już przy stole w swojej maleńkiej jadalni. Małżonka jego przyniosła z kuchni starannie pokrojonego, suto posypanego szczypiorkiem śledzia. Nikanor Bosy napełnił wódką kieliszek, wypił, nalał znowu, wypił, nadział na widelec trzy dzwonka śledzia… i w tym właśnie momencie ktoś zadzwonił do drzwi. A właśnie żona wniosła wazę, z której buchała para. Wystarczyło raz tylko spojrzeć na tę wazę, by wiedzieć, że wewnątrz niej w gęstwinie płomiennego barszczu znajduje się to, co najsmaczniejsze na świecie – kość szpikowa. Bosy przełknął ślinę i zawarczał jak pies:
        - Żeby ich ziemia pochłonęła! Nawet zjeść nie dadzą!… Nie wpuszczaj nikogo, nie ma mnie, nie ma… W sprawie mieszkania powiedz, żeby przestali tu latać, za tydzień będzie zebranie zarządu.
        Małżonka pobiegła do przedpokoju, a prezes łyżką wazową wyłowił z ziejącego płomieniem jeziora ją, kość, pękniętą wzdłuż. W tym momencie do stołowego weszło dwóch obywateli, a z nimi nie wiedzieć czemu śmiertelnie pobladła żona prezesa. Bosy na widok owych obywateli również zbielał i wstał.
        - Gdzie tu jest toaleta? – z troską w głosie zapytał pierwszy, ten w białej koszuli.
        Coś stuknęło o nakryty do obiadu stół (to Nikanor Bosy upuścił łyżkę na ceratę).
        - Tutaj, tutaj – szybciutko odpowiedziała Pelagia Antonowna.
        Przybysze niezwłocznie udali się na korytarz.
        - A o co chodzi? – cicho zapytał Bosy podążając za gośćmi. – U nas w mieszkaniu nie może się znajdować nic takiego… Może bym tak mógł zobaczyć dokumenty… proszę o wybaczenie…
        Pierwszy w przelocie pokazał prezesowi stosowny dokument, a drugi w tej samej sekundzie stał już na taborecie w ubikacji z ręką w przewodzie wentylacyjnym. Bosemu pociemniało w oczach. Rozwinięto gazetę, ale w paczce nie było rubli, tylko dziwne nieznane banknoty – ni to niebieskie, ni to zielone – z podobizną jakiegoś starca. Zresztą wszystko to Bosy widział niezbyt wyraźnie – przed oczami latały mu jakieś plamy.
        - Dolary w wentylacji… – z zadumą powiedział pierwszy i miękkim, uprzejmym głosem zapytał Bosego: – To wasza paczuszka?
        - Nie! – odpowiedział strasznym głosem prezes. – Podrzucili wrogowie!
        - To się zdarza – zgodził się ten pierwszy i dodał znowu bardzo serdecznie: – No cóż, trzeba oddać resztę.
        - Nie mam nic więcej! Nie mam, przysięgam na Boga! Nigdy niczego podobnego nawet w ręku nie miałem! – rozpaczliwie krzyczał prezes.
        Rzucił się w stronę komody, z łoskotem wyciągnął szufladę, a z niej teczkę, wykrzykując przy tym bez związku:
        - Oto umowa… tłumacz-bandyta podrzucił… Korowiow… w binoklach!…
        Bosy otworzył teczkę, wsadził rękę do środka, zsiniał na twarzy i upuścił teczkę w barszcz. Teczka była pusta – ani listu od Stiopy, ani umowy, ani paszportu cudzoziemca, ani pieniędzy, ani kartki w sprawie biletów. Jednym słowem, w teczce nie było nic oprócz calówki.
        - Towarzysze! – nieludzkim głosem wrzasnął prezes. – Trzymajcie ich! W naszym domu jest nieczysta siła!
        W tym momencie nie wiadomo co zwidziało się jego żonie, ponieważ załamała ręce i zawołała:
        - Przyznaj się, Iwanycz! Krócej będziesz siedział!
        Bosy z oczyma nalanymi krwią potrząsał pięściami nad głową żony i chrypiał:
        - Uuu, krowa przeklęta!
        Potem osłabł, opadł na krzesło, najwidoczniej postanawiając poddać się temu, co nieuniknione.

        czwartku nie będzie. może wpłynę do portu … a może i nie nooo, bo i po co? no i prewencja, czyli można sobie … skręcić, wkręcić lub po prostu coś nakręcić … powariować.
        jeszcze tylko kontrol cefał i …[powinno być jeszcze o właściwościach materiałów a możne i nawet jakoweś dementi, ale będzie tylko tak coś tak trochę ... od czapy] cześć.
        [dokończone w czasie przerwy śniadaniowej]

        • tomasz de chartres

          @nocnik “…kot jeszcze był”

          Trzy koty (dwa rudzielce, indetyczne jak Leskiego) z Radzynia Podlaskiego do wzięcia, za darmo.

        • Atticus

          Nikanor Bosy tez dobry, tez dobry!

          O poludnicy opowiadla mi Babcia, ze podchodzila taka do dziecka i pyta: chcesz garsc wszow czy czerwona wstazeczke? No wstazeczke – mowilo dziecko. I poludnica podrzynala gardlo.
          Zgaduje, ze chodzilo o to, zeby dzieciaki (po wsiach) nie paletaly sie w upale.

          Dla mnie nieodmiennie topowo klimatyczny jest wiersz Czechowicza “Na wsi”. Niesamowity wprost.

          Tymczasem co to za jakis pamietnik, czy co? I w dodatku malowany nikotyna?

  • nocnik

    .piątek. … piątek to, jak chyba wszystkim wiadomo dobry dzień na początek … sam nie wiem czego. nocnik – już ty dobrze wiesz czego więc się nie rób uników – odważnie – nie pękaj. no dobrze więc zacznę możne od autoironii choć tylko dla mnie zrozumiałej (i tu mogę się mylić) i … przejdę do produkcji poranka sobotniego – będzie to dramatyczny poranek, czyli podjąłem trudna dla mnie lecz nieodwołalną decyzję. i od razu zaznaczam lojalnie – nie dość, że wiem dlaczego, ale też i po co. teraz mogę napisać tylko, że odkryłem tak dzień jak i dowolną, aczkolwiek poranną godzinę.

  • nocnik

    .a dupa to wszystko, czyli czas brać się do poważnej roboty.

    .sobota. … wolna sobota – szabatem też czasem opacznie zwana a przecież szabat nie trwa od sobotniego rana. a tak w ogóle to, … idę na wojnę, czy może precyzyjniej … staję do bitwy śmiertelnej a będzie nierówna to walka i pewnikiem zginę, bo … nie ma świętego granata, że choć o laseczce dynamitu nie wspomnę, a o trotylu … zapomnę (namiastka – w roli mojego przeciwnika – niewinny królik zwany też morderczym … a to przecież film tylko … złuda ułuda nooo, po prostu bajka). nie mam jednak wyjścia. presja, jaka wywierana jest na mnie jest tak olbrzymia, że … nie mam odwrotu a i honor mi nie pozwala i odpóścić się nie da, wymigać czy wyłgać … więc żegnajcie. … do boju! na kreta! łapaj trzymaj i nie puszczaj dziada! (refleksja – żenada)

    (.zręby piątku i soboty powstały w międzyczasie, czyli w chwili zawieszonej pomiędzy środą a piątkiem. o bezrobociu nic nie będę wspominał, bo trawała o nim, przez cały międzyczas, burzliwa narada, czyli program naprawczy się wdroży i … komu trzeba to i tamto /zada/. no i myśl jeszcze z przed miesiąca gruntownie w łąkoleśnych ostepach zbadana – kursowarsztay dziennikarskie – od podstaw, choć nie tylko nooo, i niekoniecznie darmowa porada via sieć, choć i przy kawie czy kakao od czasu do czasu pouczająca narada. na urząd skarbowy trza by tylko uważać, bo i on sieć bada więc lepiej to wszystko zalegalizować; a! i jeszcze taka uwaga – obserwuję od czasu jakiegoś jak pan miller z panem palikotem się moszczą – ciekawe kto i po co im pomaga – powaga [od dnia siódmego miesiąca listopada].)

    .piątek czternasta zero pieć – właściwie to nie mam już nic do dodania.

    źródło (na melodię z mnisiej(?) pieśni): anna iii domine małpa kropka te ix te

Leave a Reply