Kategorie

Kalendarz

November 2012
M T W T F S S
« Oct   Dec »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Zamilcz!

Neofici są najgorliwsi. Wiem o tym, ale tego nie lubię. Jeden z nich ostatnio przepełnił czarę. To, co wyprawia na swym blogu europoseł PiS Janusz Wojciechowski, godne jest tylko jednego określenia, o którym później.

Notki Wojciechowskiego kapią patosem. Roi się w nich od wielkich słów, kwantyfikatorów, wreszcie — epitetów pod adresem inaczej myślących. W najnowszym wpisie, noszącym tytuł, którego nie powstydziłby się żaden z narodowych wieszczy, pan europoseł wyraża nadzieję, że i do Warszawy zawita huragan Sandy, by po udowodnieniu prawdy smoleńskiej zmieść “strażników, żyrantów i popleczników kłamstwa”.

“Rząd sprzedał rolników”. “Pan jest gamoń” (do Tuska). “Prokuratura na rosyjskich posyłkach”. “Rzucę szablę, jak Zagłoba, i zawołam: zdrajcy, zdrajcy, po trzykroć zdrajcy!”. “Na szczęście Polacy już się budzą” — to wszystko cytaty z bloga Wojciechowskiego z ostatniego tylko tygodnia. Zaprawdę wielkim musi być on patriotą i bohaterem, który własne zdrowie i życie Rzeczypospolitej ofiarował, skoro do Zagłoby się porównuje, innym zaś najcięższe łatki przykleja.

Gdy Bogdan Włosik, Grzegorz Przemyk, Zbigniew Simoniuk ginęli w stanie wojennym z rąk komunistów, Janusz Wojciechowski nie zarzucał tym ostatnim, że są “na ruskie posyłki”. Nie oskarżał ich o zdradę. Nie krytykował władz, bo był ich częścią. Orzekał jako sędzia w komunistycznym sądzie. Gdy MSW PRL zamordowało ks. Popiełuszkę, Janusz Wojciechowski wstępował właśnie do ZSL, partyjki satelickiej wobec komunistów. Zapewne w imię przekonań i chęci obrony rolników, a nie dla umocnienia kariery w PRL-owskim sądownictwie, choć już rok później awansował z sądu rejonowego do wojewódzkiego.

To nie jest kompromitujący życiorys. W moich oczach nie przeszkadza temu, by dziś Janusz Wojciechowski należał do dowolnej wybranej przez siebie partii, wierzył w cokolwiek i kogokolwiek zechce, zwalczał Tuska i wielbił Orbana. Tylko trochę ciszej, panie europośle, bo ktoś może ulec pokusie i odwinąć się panu epitetem czy łatką z pańskiego repretuaru. Ja epitety rozdaję bardzo rzadko, łatek nie przyklejam, ale nie kryję, że skojarzenia związane z pańską osobą mam coraz silniejsze. Wywodzą się wprost z nieśmiertelnego Szpota.

Czy to boli? Nie. Gdy Wojciechowski poucza mnie, jak żyć, śmieję się (choć nie tak serdecznie jak ze sporu “wpolityce” i “niezaleznej” o to, czyj list w obronie Gmyza jest pierwszy, lepszy, ważniejszy i kto kogo “splagiatował”, ani tak gorzko, gdy czytam, że inżynier elektronik Andrzej Gwiazda wykonał eksperyment obalający ustalenia komisji Millera). Trochę boli, gdy Cezary Krysztopa nazywa mnie sukinsynem. Tak, mnie, bo adresuje to do wszystkich, którzy nie wyznają absolutnej wiary w zamach. Boli, bo miałem go za kogoś godnego szacunku — a na szacunek zasługuje ktoś, kto szanuje innych.

9 comments to Zamilcz!

  • TRad

    Chyba oczywiste? Trzeba udowodnić, że nie stoi się tam, gdzie stało ZOMO.

    Zresztą nie jest to charakterystyczne li i jedynie dla nuwopisów. Sikorski i dorzynanie watahy czy Niesiołowski – to bardzo smutne przykłady tryumfu pragmatyki nad elementarną przyzwoitością.

  • pwilkin

    Cezary niestety odleciał. Podobnie jak cała rzecza innych osób z S24, które miałem za sensowne. Nie chodzi mi tu nawet o tę bezkrytyczną wiarę w zamach, ale właśnie o tę postawę wobec “wątpiących” – wpisał się w dominującą S24ową narrację pt. “trzeba być ślepym kretynem, żeby nie widzieć, że to był zamach”.

    Nie wiem, czy na Wojciechowskiego jest sens strzępić klawiaturę. Dla mnie facet jest po prostu żałosny, od jakiegoś czasu nawet jego postów nie czytam, bo z marszu zbiera mi się na wymioty. Cyniczny cwaniaczek.

  • Ufka

    Ja też nie czytam. No, chyba, że napisze coś o wsi, te niepolityczne notki są fajne.
    Wojciechowski pomijając wszystko inne nie rozumie (?) że nie wystarczy wrzucić notkę tu i tam i polecieć. A zwłaszzca jak notka jest ostra. Ma asystentów społecznych, powinien kogoś oddelegować do pilnowania bloga bo pod notką ma szambo.
    Czytam, komentuje u Kuźmiuka, bo tam zwykle konkrety. No i w TVN24 go sadzaja zwykle z panią Piterą – radzi sibie. No to już naprawdę mistrzistwo :)
    O dwóch listach poparcia nawet mi nie pisz, bo mnie chyba szlag trafi! Ciekawa jestem czy ktoś będzie jeszcze pamiętał o Redaktorze

    • partyzant

      Najlepsi są blogerzy typu “słup ogłoszeniowy” :)
      Maksimum notek, zero treści, masa propagandy i…całkowity brak dyskusji.

      Z reguły są wyśmiewani, po czasie ich blog traci zainteresowanie kogokolwiek, zwijają żagle, bądź są dyskretnie “wypraszani”.

      Wszyscy, poza jednym :)

  • Lestat

    fiu fiu .

    W. jako Zagłoba we własnym mniemaniu do tego rzucający szablą i krzyczący zdrada.
    Muszę sobie ten obraz plastycznie utrwalić,bo jakoś dotychczas ludzie pokroju pana W ( kolaboracja po 13 grudnia ) kojarzyli mi się z kopniętym w dupę Kuklinowskim .

    • tomasz de chartres

      ” I dłonią uderzył się w pierś szeroką, poglądając iskrzącym wzrokiem na żołnierzy, a po chwili zakrzyknął:
      — Kto nie ze mną, ten przeciw mnie! Znałem was, wiedziałem, co będzie!… A wy wiedzcie, że miecz wisi nad waszemi głowami!…
      Jednak Heniek S. to pierwszorzędny pisarz drugorzędny:
      “— Mości książę! hetmanie nasz! — błagał stary Stankiewicz — zmiłuj się nad sobą i nad nami!
      Lecz dalsze jego słowa przerwał Stanisław Skrzetuski, który porwawszy się obu rękoma za włosy, począł wołać rozpaczliwym głosem:
      — Nie błagajcie go, to na nic! On tego smoka od dawna w sercu hodował!… Biada ci, Rzeczpospolito! Biada nam wszystkim!
      — Dwóch dygnitarzy na dwóch krańcach Rzeczypospolitej zaprzedaje ojczyznę! — odezwał się Jan. — Przekleństwo temu domowi, hańba i gniew boży!
      Słysząc to pan Zagłoba, otrząsł się ze zdumienia i wybuchnął:
      Pytajcie się go, jakie korupcye wziął od Szweda? Ile mu wyliczono? Ile mu jeszcze obiecano? Mości panowie, oto Judasz Iskariota! Bodajeś konał w rozpaczy! bodaj ród twój wygasł! bodaj dyabeł duszę z ciebie wywlókł… zdrajco! zdrajco! po trzykroć zdrajco!</B"
      A imć pan Kuklinowski w dupę kopniętym przez pana Andrzeja pod samym murami Jasnej Góry rzeczywiście został:
      "— To waść mówisz, jako prywatny?
      — Tak jest.
      — I mogę ci jako prywatnemu odpowiedzieć?
      — Jako żywo! sam proponuję.
      — Tedy słuchąjże mnie, panie Kuklinowski — (tu Kmicic nachylił się i spojrzał, w same oczy zabijaki) — jesteś szelma, zdrajca, łotr, rakarz i arcypies! Masz dosyć, czyli mam ci jeszcze w oczy plunąć?
      Kuklinowski zdumiał się do tego stopnia, że przez chwilę trwało milczenie.
      — Coto?… Jakto?… Słyszęż ja dobrze?
      — Masz psie dosyć, czyli chcesz, bym ci w oczy plunął?
      Kuklinowski błysnął szablą, lecz Kmicic schwycił go swą żelazną ręką za garść, wykręcił ramię, wyrwał szablę, następnie trzasnął w policzek, aż się rozległo w ciemności, poprawił z drugiej strony, obrócił w ręku jak frygę i kopnąwszy z całej siły, wykrzyknął:
      — Prywatnemu, nie posłowi!…
      Kuklinowski potoczył się na dół jak kamień, wyrzucony z balisty, pan Andrzej zaś spokojnie poszedł ku bramie."

  • To nie jest kompromitujący życiorys. W moich oczach nie przeszkadza temu, by dziś Janusz Wojciechowski należał do dowolnej wybranej przez siebie partii, wierzył w cokolwiek i kogokolwiek zechce, zwalczał Tuska i wielbił Orbana.

    A moim zdaniem jest. Moim zdaniem przeszkadza. Bo co innego dojrzewanie i zmiana poglądów, a co innego śliskość i plastyczna elastyczność połączona z teflonową powierzchnią. Czynny wyborca może sobie głosować na co chce. Ale bierny wyborca jest reprezentantem. Jego psi obowiązek to zachować spójność, żeby dziennikarze nie mieli za dużo roboty z poszukiwaniem jego rewolucji, ewolucji, wolt, zdrad i zmian przynależności. Bo że zwykły wyborca za tym nie nadąży, to nawet w normalnym kraju nie nowina… Inna sprawa, że jakby przyjrzeć się Zagłobie i opisanemu przez Ciebie życiorysowi Wojciechowskiego, to kto wie, może widać jakieś podobieństwa? Jeden kłamczuch i drugi kłamczuch, pozer i pozer, tu i tu wątpliwa przeszłość zasłonięta głośnymi deklaracjami i waleniem Rejtana… Literaturę można interpretować, politykę trzeba ;-)

Leave a Reply