Kategorie

Kalendarz

November 2012
M T W T F S S
« Oct   Dec »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Kapitulacja

Niewielu rzeczy nie znoszę tak, jak hipokryzji. Epitetu “funkcjonariusz” w ustach mieniących się “niezależnymi”. Przemogłem obrzydzenie, poddałem się torturze, przebrnąłem przez cały wywiad Katarzyny Gójskiej-Hejke z Jarosławem Kaczyńskim. Ukazał się nazajutrz po wypowiedzeniu wojny państwu przez prezesa PiS, w ramach cyklu wywiadów pod tytułem, uwaga, “Rozmowa niezależna”.

Można wierzyć lub nie wierzyć w trotyl i zamach. Dziennikarz wszakże ma obowiązek dać priorytet wątpliwościom i pytaniom przed wiarą. Pytań są tuziny. Ale już pierwsze słowa prowadzącej gwałcą wszelkie reguły:

Czy są dowody, poza tymi, które ujawniła Rzeczpospolita, na materiały wybuchowe?

Gójska-Hejke przemilcza, iż prokuratura częściowo zaprzeczyła doniesieniom “Rz”. Używa słowa “dowody”, choć prokurator mówi o “śladach” i “możliwości”. Najwyraźniej wie, jaka będzie odpowiedź. Prezes mówi bowiem: “Jest bardzo wiele dowodów”. I dodaje: “z wielu źródeł”. Zaprawdę każdy dziennikarz zapytałby, jakie to dowody, jakie źródla. Gójska-Hejke mówi zaś: “Właśnie” i zamiast o cokolwiek zapytać, potwierdza i rozwija tezę Kaczyńskiego:

Warto właśnie podkreślić, o czym pan już wspomniał, że większość, i to zdecydowana większość ekspertów (pauza,akcent) niezależnych w znakomitej większości mówi, że przyczyną katastrofy były eksplozje, szereg eksplozji, cały ciąg eksplozji…

I sama natychmiast zmienia temat: informuje Kaczyńskiego, że wyjaśnienia prokuratury są absurdalne. Znaku zapytania nie stawia. Prezes uprzejmie mówi “Tak”. Po paru minutach tej “dyskusji” Gójska-Hejke wydaje się jednak lekko niecierpliwić: Kaczyński dotąd nie zaatakował Rosjan. Prowadząca go naprowadza:

Dysponentem próbek są Rosjanie

po czym długo opowiada, że prokuratura “zwleka ze zbadaniem próbek”. Kaczyński powtarza: “to nie śledztwo, lecz akcja mająca ukryć prawdę. Sprzątanie. Antyśledztwo” — ale wątku Rosji nie podejmuje. Na fali rosnących notowań w sondażach szykuje się do rządzenia, a wtedy trzeba będzie jednak mieć jakieś stosunki z Moskwą. Znów czas na Gójską-Hejke. I znów zamiast pytania jest kpiąca opowieść o poczynaniach prokuratury i o tym, jak “Szeląg kłamie mówiąc o sytuacji na miejscu katastrofy”:

Warto czasem pokazywać widzom jak wygląda to śledztwo

Te słowa prowadzącej Kaczyński skwapliwie potwierdza: “Warto, warto”. Gójska-Hejke zmienia wątek, a jej wypowiedź znów nie jest pytaniem, zawiera za to kłamstwa:

Tusk wczoraj użył sformułowania, które nie mieści się w standardzie dcmokratycznego państwa,  ze nie może w jednym kraju żyć z liderem opozycji. Może nie dokończył myśli… Oceńmy to z punktu widzenia standardów…

Prezes ochoczo ocenia przywołując tekst “Polityki” w przededniu stanu wojennego: “Za ciasno w jednej Polsce” (Jaruzelskiemu i “Solidarności”). “Bardzo dobra analogia”, chwali własną myśl, “choć nie sugeruję, że są plany wprowadzenia stanu wyjątkowego”. Na czym zatem polega analogia? Czy dziennikarz by o to zapytał? “Funkcjonariusz reżimu PO” pewnie tak. Gójska-Hejke milczy.

Nagle Kaczyński sam z siebie wygłasza autoanalizę wlasnych słów z dnia poprzedniego: “Tusk nie rozumie zasad demokracji (…) przeżywa to, że ktoś ośmiela się mówić rzeczy, które on w jakiś taki dziwny, neureasteniczny sposób ze sobą kojarzy. Ja mówiłem wczoraj o mataczeniu, o tym, że zamordowanie 96 osób to zbrodnia, ale nie mówiłem; że to zbrodnia Donalda Tuska”.

Od lat nie słyszałem w polskiej polityce równie karkołomnej konstrukcji myślowej. Każdy, nawet sprzyjający PiS-owi dziennikarz zapytałby teraz, czy prezes jest pewien, że jego słów nie można było odczytać inaczej, czy naprawdę uważa, że nie zawierają wypowiedzenia rządowi wojny. Gójska-Hejke ożywia się, ale nie po to, by o cokolwiek zapytać, lecz po to, by zawtórować pokpiwaniu z premiera:

Donald Tusk wziął to do siebie bardzo, bardzo

I zmienia temat, bo trzeba podkręcić atmosferę grozy w państwie Tuska. Mówi o śmierci chor. Remigiusza Musia: ”Zginął. Zmarł”. Z jej ust pada coś w rodzaju pytania:

Jak to jest, że w takich okolicznościach umierają główni świadkowie śledztwa?

“Ta śmierć może być traktowana jako ostrzeżenie”, odpowiada Kaczyński. Czyje, dla kogo? Gójska-Hejke nie pyta, bo to przecież oczywista oczywistość, a czas na konkluzję. Konkluzję niezależnej rozmowy dziennikarki z liderem opozycji:

Co teraz? Co jeszcze możemy zrobić? Jaka jest jeszcze nasza rola, by wywrzeć presję na prokuraturze, rządzie, by to śledztwo przybliżyć dojakichkolwiek standardów normalności?

“Trzeba zmienić władzę, wygrać wybory”, odpowiada prezes. “Dziękuję. Zapraszam na kolejne rozmowy niezależne”, kwituje Gójska-Hejke. Koniec.

To nie jest złośliwy wybór. To kompletna relacja z rozmowy. Nie pominąłem żadnego “pytania”, żadnego wątku. Dziennikarka ani razu nie zakwestionowała słów rozmówcy, niczego nie poddała w wątpliwość, nie zadała ani jednego pytania — chyba, że z tezą. Słowa “tak” i “właśnie” jako przejaw akceptacji dla słów rozmówcy lub akceptujące wpadanie sobie w słowo, by dopowiedzieć myśl, padły w tej 24-minutowej rozmowie z jednych i drugich ust ponad 30 razy. Średnio co 45 sekund.

Nie jestem fanem obecnego stylu dziennikarstwa Moniki Olejnik czy Tomka Lisa. Niemal w każdej rozmowie zdarza im się popełnić coś, co mnie razi. Zdarza się. Ale z tym, co wykonała Gójska-Hejke, nie ma żadnego porównania. Jej rozmowa to całkowita kapitulacja wszelkich zasad dziennikarstwa na ołtarzu ideologii i wiary. To bez żadnej przesady Gembarowski vs. Krzaklewski na odwyrtkę. To nie lizusostwo wobec gościa. To symbioza.

Nie skomentowałbym słowem, gdyby autorka wywiadu byla działaczką PiS, a rzecz zawisła na portalu pis.org.pl. Ale wisi w “Gazecie Polskiej” i na “niezaleznej”. Oba te bratnie “media” głoszą bezpartyjność (jeden w logo dodaje: “My Informujemy – Oni Kłamią“), uwielbiają pouczać innych, na czym polega dziennikarska niezależność i uczciwość, a Olejnik i Lisa nie nazywają inaczej niż “funkcjonariusze”. Katarzyna Gójska-Hejke twierdzi, że jest dziennikarką, ostatnio podpisała jeden z listów w obronie Czarka Gmyza, w którym roi się od słów “rzetelność”, “uczciwość”, “dziennikarstwo”.

To już nie jest śmieszne. To Orwell, matrix, lub dwa w jednym.

76 comments to Kapitulacja

  • jes

    Trafiając na ślady takiej działalności paradziennikarskiej myślę sobie o jej celowości. Z jednej strony to przekonywanie przekonanych, z drugiej – prostackie odstręczanie nieprzekonanych. Co tu jest świadomym celem, a co efektem niedostatków intelektu, pewnie nie da się tego z zewnątrz przeniknąć. Tak, czy inaczej, na tle tego, jak malują przywódcę opozycji życzliwe mu media, beznadziejny skądinąd, premier wypada prawie jak mąż opatrznościowy. To rzeczywiście nie jest zabawne.
    “Tylko kto za tym stoi” – chciałoby się tradycyjnie i raczej retorycznie, zapytać ;) .

    • partyzant

      Otóż mylisz się, drogi Jesie.

      W założeniu tychże, “dziennikarzy”, oni nie robią nic zdrożnego. Mamy wszak w Polsce wysokonakładowe, centralnie sterowane i ogólnopolskie “dziennikarstwo reżimowe”.

      Jakkolwiek medialnym celebrytom można zarzucić masę wpadek, nadinterpretacji, potknięć. Ba, nawet stronniczość i trudno skrywalne sympatie, bądź antypatie, to nie można im zarzucić jednego.

      Oni pytają, zdarza im się docisnąć, wyśmiać ewidentną wpadkę. Najlepszym dowodem na to, jest lawina komentarzy po sobotnich absencjach na pogrzebie prezydenta Kaczorowskiego.

      Tu, jest natomiast świadome, celowe, metodyczne, konsekwentne jechanie po bandzie.

      Myślisz, że dla przeciętnego zjadacza papki medialnej ma znaczenie, że takiej Hejke, jest jednak daleko do poziomu medialnego dajmy na to Lisa?

      W politycznej rzeczywistości A.D. 2012, wszystkie chwyty są dozwolone, wszelkie kłamstwo nabiera waloru sondażowej “prawdy”.

      btw Czy ktoś mógł jeszcze 15-10 lat temu w ogóle przypuszczać, że demokracja przedstawicielska, zostanie de facto zastąpiona “demokracją sondażową”?

      Nie ma podstaw prawnych, dla powołania międzynarodowej komisji?
      A po co nam podstawy, skoro 63% z nas chce tej komisji!

      Tak to teraz działa.

      W tym wypadku Krzysztof Leski ma rację. “Biada nam”.

      Państwo działa od sondażu, do sondażu. Od afery dętej, po aferę prawdziwą. A nawet o tej prawdziwej szybko się zapomina, bo media gonią za newsem, za mięsem. Musi się coś dziać.

      No to się dzieje.
      Ludzie głupieją.
      Jesteśmy państwem demokratycznym…

      • Atticus

        Sory, ale onetem polece: buecheee: Oni pytają, zdarza im się docisnąć, wyśmiać ewidentną wpadkę.

        Lubie tu przychodzic, bo znajduje tu rozmaite podniety, czasem ktos mnie rozsmieszy.

        • partyzant

          Pokaż mi wobec tego lustrzane odbicie “wywiadu” Hejke. Śmiało, nie krępuj się. Chętnie przeczytam, zobaczę i przyznam tobie rację.

          • Atticus

            Kiedys Shakin Dudi spiewal: otworz oczka.

            • pwilkin

              Cóż, a ja pozwolę sobie zreiterować pytanie powyżej. Jeśli to jest rzeczywiście takie “oczywiste” i wystarczy “otworzyć oczka”, żeby to zobaczyć, to z pewnością nie będzie Pan miał problemu, że podać jeden przykład, prawda?

            • Krzysztof Leski

              Hm, martwi mnie Pan dziś, Atticusie. To nie w Pana stylu. Te dwa komentarze dziś tu przez Pana poczynione nie są niczym innym, jak gołosłowną insynuacją

              Otóż nie, nie znajdzie Pan w “prorządowym” dziennikarstwie niczego porównywalnego. Nie od czasów Gembarowskiego. Nie te progi.

              • tomasz de chartres

                Naprawdę nie rozumiem, Redaktorze-Inżynierze tego rozdzierania szat o wywiad pani Katarzyny Górskiej-Hejke. Pani Katarzyna Górska-Hejke wykonuje tylko swoją pracę, piarowca partii Prawo i Sprawiedliwość. Pani Katarzyna Górska-Hejke nie jest dziennikarzem, podobnie jak nie jest nim “pluszak” Umiłowanego Przewodniczącego Donalda Tomasz Lis.

              • evertsen

                OK, staram się nie czytać, nie znam się, ale skoro mówimy o standardach i progach, choćby pierwszy z brzegu ostatnich dni cytat z
                http://en.twitter.com/i/#!/mmagierowski/media/slideshow?url=pic.twitter.com%2FB4to4zav
                To co, to niby jest fajne?

                z Warzechy
                Dziś Polacy zniechęceni rządami PO, przestraszeni zwalniającą gospodarką, a nie przekonani do lewicy, muszą sobie odpowiedzieć na pytanie: czy zostając w domu w czasie przyszłych wyborów, nie fundują Polsce przyszłości w wersji PiS, a więc katastrofy w każdym wymiarze.
                http://wyborcza.pl/1,75968,12793969,Co_by_bylo__gdyby_PiS_wrocil__czyli_katastrofa_w_kazdym.html

                To jest obiektywne?
                Może się nie znam, ale to jest chłam.

                • Krzysztof Leski

                  Dyskutujmy poważnie. Napisałem jasno, że po stronie “prorządowej” nie jest różowo. Powtarzam jednak: proszę o jakiś przykład czegoś, co choć trochę da się porównać z Hejke, która przez 24 minuty stale łamie wszystkie zasady – a nie przykłady pojedyńczych błędów.

                  Nie pytam, co jest “fajne”, a co “chłam”. Nie mówię, że Hejke jest “niefajna”. Piszę o zasadach. Pokazuję czarno na białym, jak udając dziennikarza Hejke robi propagandę mocniej niż sam prezes, pomija, przemilcza, przeinacza fakty i zdarzenia.

                  Magierowski? A co tam oburzającego? Informacja o rozwoju śledztwa. Raczej kiepsko napisana. Tekst Dominiki? Nie zgadzam się z nim, ani z tym stylem publicystyki. Ale to autorski tekst z nagłówkiem “Komentarz”.

                  Czas, aby Pan zrozumiał, że nie wszystko, co się Panu w mediach nie podoba, jest nadużyciem, złamaniem zasad etyki. ALe także, że zasady te istnieją i obowiązują również tych, których poglądy są Panu bliskie. Zwłaszcza, gdy ludzie ci notorycznie, codziennie, histerycznie, z użyciem słów o najcięższej wadze oskarżycielskiej, za to nie podając przykładów, zarzucają łamanie tychże zasad dziennikarzom “strony przeciwnej”.

                  • eumenes

                    Krzysiu, ona działa tak jak działa bo ONA W TO WIERZY. Kiedy napiszesz że ziemia jest okrągła a ja Ci powiem że to propaganda stowarzyszenia okrągłej ziemi to się tylko popukasz w głowę – i ona tak samo. Ona nie przeprowadza wywiadu z politykiem, to jest raczej “rozmowa z ekspertem”.

                    Pozdr,

                  • evertsen

                    @Leski

                    Czas, aby Pan zrozumiał, że nie wszystko, co się Panu w mediach nie podoba, jest nadużyciem, złamaniem zasad etyki.

                    Pan wybaczy.
                    Cytat z tekstu u MMagierowskiego – pisanie o śladach, których nie zdążono znaleźć wydawało mi się nieetyczne właśnie – coś jakby o tym że, powiedzmy, nie zdążono znaleźć śladów trotylu (choć oskarżenie ABW o zamordowanie BBlidy ma wszak nieco inny wymiar).
                    Komentarz – owszem, autorski, naturalnie są i mniej obiektywne, dziś był pod ręką. Po prostu zwykłem oczekiwać, że dziennikarz przynajmniej udaje obiektywne podejście, śmiałem podejrzewać akurat, że Pan nie napisałby podobnego tekstu.

                    Nie pytam, co jest “fajne”, a co “chłam”. Nie mówię, że Hejke jest “niefajna”. Piszę o zasadach.

                    I ja takoż, nie idzie mi o to, by Pan orzekł, że fajne. Tymi nieprecyzyjnymi sformułowaniami chciałem zasugerować, że wg mnie te teksty odbiegają od zasad rzetelnego dziennikarstwa. Jak bardzo, czy mniej, niż Hejke, czy za mało – nie będę się spierał. Pan jest fachowcem, Pan orzeka.
                    Dla mnie dyskusja kończy się na tym, że to i to jest nierzetelne, źle zrobione, a więc – niewarte czytania.

                    ALe także, że zasady te istnieją i obowiązują również tych, których poglądy są Panu bliskie. Zwłaszcza, gdy ludzie ci notorycznie(…)

                    Czy Pan, przepraszam, odniósł wrażenie, że w którymkolwiek miejscu próbuję bronić tego nieszczęsnego wywiadu, tudzież podobnych tekstów strony GP et consortes?

                    Żesz się Pan w ogóle nerwowy zrobił :D
                    Pozdro

                    • evertsen

                      heh, onetowy przyczynek do dyskusji o zasadach

                      Soledad O’Brien – dziennikarka CNN. Podczas kampanii wyborczej kilkakrotnie zarzucono jej brak obiektywizmu i sprzyjanie Partii Demokratycznej. Podczas wywiadu z Barbarą Comstock, doradcą Mitta Romneya, O’Brien została przyłapana na czytaniu liberalnego bloga
                      http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/swiat/zenujace-wpadki-znanych-dziennikarzy,5294373,13036329,fotoreportaz-duzy.html

                      nuff’ said :D

                    • Krzysztof Leski

                      Hm. Podanie informacji, że funkcjonariuszka elitarnej służby państwowej, pilnująca osoby zatrzymanej, po śmierci owej osoby w sytuacji 1:1 myje ręce – to ma być nieetyczne?

                      Dopóki nie dostanę przykłądu czegoś ze strony “reżimowej”, co mogłby konkurować z Hejke, dopóty wzmianki, że wszędzie jest kiepsko, będę uważał za próby częściowej obrony Hejke.

              • eumenes

                Prawdę mówiąc nie widzę specjalnej różnicy pomiędzy tą panią a np. Warzechą, który mi pisze wprost że fakty są mu niepotrzebne bo on wie i bez faktów – przecież ta pani ma identyczne podejście. I takie samo mają dziennikarze z gazety.pl, którzy piszą to co akurat im się wydaje. I tu nie chodzi tylko o dział polityczny – WSZYSCY są tacy. A często nawet jak się im da w komentarzu link do wiki to i tak nie poprawią bo po co? Popatrz np. na to:
                http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,12469073,Gotujemy_z_Lidlem_i_Biedronka__czy_da_sie_zjesc_smacznie.html

                Kobieta nie ma kompletnie pojęcia o czym pisze i co? Tydzień później nasmarowała kolejny “artykół” na niemalże ten sam temat…

                • Krzysztof Leski

                  Warzecha w publicystyce. To jednak coś zupełnie innego.

                  Serwujesz mi dziennikarstwo kulinarne. Ta sfera, tak jak restauracyjne czy motoryzacyjne, to siedliska swoistej korupcji na skalę masową. Pomińmy.

                  • eumenes

                    Możliwe że to coś innego, ja się nie znam. Jakkolwiek skoro we wszystkich działach jest podobnie to może problemy wypływają z tego samego źródła?

                    Pozdr,

              • Atticus

                Przykro mi nie jest, ze sie nie zgadzamy, przykro mi, ze uwarza pan ze insynuuje.

                Po kolei.
                Po pierwsze, uwaga nalezy sie partyzantowi i pwilkinowi.
                Mialem inny plan, ktory musi ulec zmianie po uwadze K. Leskiego.

                To ja musze udowodnic, ze nie insynuuje.

                Gembarowskiego bym zostawil, bo zdarzyly sie wywiady takie jak np. Lisa z Kaczynskim, czy chocby bodaj M. Olejnik z Kowalem, w bodaj tydzien po 10 kwietnia – o czym jak pamietam rozmawialismy na s24.
                Mniejsza o M. Olejnik, T. Lisa, czy pana Gugale.

                Poetyka tego sporu jest taka, ze nie chodzi o wywiady, w ktorym dziennikarz zachowal sie jak ostatnia swinia wobec wywiadowanego, ale wlasnie zachowal sie jak slup ogloszeniowy, suflujacy tezy, badz pozwalajacy wybrnac z klopotu, w jakim sie polityk znalazl.
                To o takie wywiady chodzi.

                Kanonem wazeliniarstwa obiegowo jest perypatetyczny wywiad, a jakze Lisa z Millerem, pod reke po Zyrardowie.
                Klasyka sama w sobie jest J. Paradowska, regularnie zjawiajaca sie u A. Kwasniewskiego, np. po tym jak ten cos chlapnal, ze przed komisja to on zaspiewa i zatanczy. Wlasciwie wywiady Paradowskiej en masse.
                Kanonem jest fraza “Donald sie wsciekl”.

                Ale jest cos jeszcze, cos powiedzmy sobie tylez jakosciowego co ilosciowego: tj. czestosc odwiedzin w programach M. Olejnik ludzi pokroju Palikota i Niesiolowskiego.

                Wszystko to jednak o dupe stluc. Innymi slowy, nie zgadzamy sie, i nasza niezgoda ma wymiar nieredukowalny.

                Tak, pani Hejmo zrobila wywiad do dupy, tak, nie mialo to wiele wspolnego z dzienniakrstwem, tak K. Skowronski nie powinien byl isc na prezentacje Glinskiego. Tak bracia Karnowscy to nie sa chlopcy urodzeni z piorem w rekach. A jednak w dzisiejszej sytuacji, kazda z tych osob wyglada nieporownanie mniej zalosnie, chocby i 100 razy zrobila co zrobila – niz banda dziennikarskich mend. I nie ma to nic wspolnego z tym kogo w polityce lubie, albo nie lubie. Bo lubie lody czekoladowe, a nie lubie waniliowych. A tu chodzi o rzeczy wieksze.
                Gdyby sprawy, o ktore mi chodzi podjal sie reprezentowac diabel, znalazlbym kilka milych slow pod jego adresem – jak mowil pewien premier WB.

      • jes

        Partyzancie, pokaż mi takiego, co z pełnym przekonaniem robi źle i się do tego przed sobą i bliźnimi przyznaje… Prawda, czasem i tak się zdarza. Ale to specjalna kategoria degeneratów. Zwykle jednak każdy ma jakieś usprawiedliwienie dla własnych nieetycznych performansów, zwłaszcza, gdy przynoszą nieco satysfakcji. Niekoniecznie materialnej zresztą.
        “Ale za co?” – wyjęczał w finałowej scenie bohater “Wodzireja” (cytat z pamięci).

        Paradziennikarze z zasady działają w poczuciu misji. Jak tłumaczył klasyk – gdy płonie dom, nie czas zajmować się dziennikarstwem – w takiej sytuacji każdy przyzwoity człowiek mediów stanie się propagandzistą. Ten sposób usprawiedliwiania własnej nierzetelności zawodowej nie jest zdobyczą jednego tylko współautora brukowca. Dotyczy to w podobnym stopniu wszystkich stron “sporu”. Przykładów (wbrew temu, co chciałby red. Leski) dałoby się pokazać dość. Czy może pamiętasz medialne nastroje histerii z czasów rządu PiS? Zasadnicze różnice mieszczą się w dziedzinie inteligencji i oczekiwań targetu. Stąd brak symetrii moim zdaniem jest raczej pozorny. Przy czym rzecz ulega eskalacji na zasadzie sprzężeń zwrotnych. W tym sensie, nie bez znaczenia jest też, “kto zaczął”. Czy dobrze rozumiem, że tego przede wszystkim nie akceptujesz w moim komentarzu?

        Przy okazji, bywa, że z takiej misji można całkiem dobrze żyć. Przypadek byłego agenta bezpieki misyjnie zwalczającego “polowania na czarownice” powinno się opisywać w podręcznikach etyki. Czy ja umiem rozstrzygnąć, co siedzi w głowie takiego gościa i jego szefów?
        Ale ostatecznie to tylko rynek, który świetnie nagradza producentów masowej tandety. To może najważniejszy element mechanizmu degeneracjii mediów. Z powodów, które nie tak dawno w wywiadzie dla portalu SDP wyłuszczył Autor tego bloga, wydaje się, że proces ten jest nieunikniony. Osobiście myślę, że popisy MIOK-ujących paradziennikarzy to jeden ze zwykłych przejawów tego zjawiska. Równie obrzydliwy, jak pozostałe, choć może intelektualnie rzeczywiście najsłabszy.

        Jeśli “czwarta władza” traktowana jest poważnie jako element ustrojowy, to musimy liczyć się z tym, że demokracja w formie do jakiej się przyzwiązaliśmy przechodzi właśnie do historii.
        Media bowiem weszły w pełni do gry o władzę jako świadomy tej gry beneficjent i równoprawny uczestnik. Przy czym względna łatwość aktywnego korzystania z mediów implikuje wyjęcie ich spod kontroli społecznej. Tu bije źródło tego, co nazywasz “demokracją sondaży” – bo sondaże są tak samo dobrymi nakręcaczami koniunktury, jak radiowo-telewizyjne połajanki, czy mrożące krew rewelacje wyssane z palca. Przy czym, formą sondażu jest przcież klikalnosć, oglądalnośc, cytowalność etc. O nadużywaniu sondaży też przecież sporo mądrego można znaleźć u pana Krzysztofa.
        Tak czy inaczej, poziom inteligencji propagandystów nie jest dla nikogo usprawiedliwieniem, ani nie sprawia, że propaganda jest bardziej uczciwa.
        Nie żal mi też, że Prezes dzięki pomocy zaprzyjaźnionych mediów wydaje się głupszym niż jest w rzeczywistości… A może jednak trochę mi żal, bo jak wyżej napisałem, na tle takiego antywizerunku byle kretyn uchodzić może za intelektualistę.

        Naprawdę chciałbym, żebyś to ty miał rację.

        Pozdrawiam, jak zawsze bardzo, bardzo ciepło.

  • partyzant

    Mam dość dobrą pamięć.

    Pamiętam, jak dokładnie 4 lata temu, jeden z moich ulubionych dziennikarzy, prowadził całonocną “Noc wyborczą”(Obama vs McCain) w radiowej “Jedynce”.
    Niedługo potem, ten dziennikarz nie pracował już w Polskim Radiu, bo to ponoć cięło koszty.

    Pamiętam również, że gdy trwało siłowanie o to, kto zawładnie “Trójką”, w roli współpracownika tej stacji objawiła się pani Hejke.
    Prowadziła raz w tygodniu nadawany po 21 “Klub trójki”.
    Taki stan rzeczy, trwał do drugiej połowy 2010.

    Przypominam, że zarząd radia, cały czas zastanawiał się nad zwolnieniami grupowymi i dalszym cięciem kosztów. Nie mówiąc już o ograniczeniu zasięgu “Dwójki” i faktycznym wykastrowanu programu czwartego.

    Jednak aby pojawili się tam silnie politycznie uwarunkowani ludzie, w osobie choćby pani Hejke, którzy z robieniem radia nie mieli chyba nic wspólnego – na to środki i chęci oczywiście były.

    Robi mi się niedobrze, gdy alternatywą dla takiego “dziennikarstwa”, jest po prostu brak pracy.

    I jeszcze to rytualne w faryzejskim tonie, rzucane przez “niepokornych” i “niezależnych” : “Krzysiu, oczywoście zasługujesz na wiele, na bycie w medialnej szpicy”.

    SDP, z pewnością odniesie się do standardów “dziennikarstwa niezależnego”, prawda?

  • Jest jeszcze jeden wymiar kapitulacji : w sobotę słyszałem jak jedna posłanka PiS z pasją twierdziła iż ona była w dniu Katastrofy w Katyniu i mgły nie widziała więc domaga się “prawdy” (sztucznej mgły tez zatem nie widziała ale już nie protestowała). Dziś zaś poseł PiSu przekonywał ,że zamach był bo świadczy o tym trotyl. Rozmawiający z posłami dziennikarze byli bezradni. Nie dlatego , że nie reagowali na idiotyzmy , na niekonsekwencje i zwykłe konfabulacje , reagowali…. Ich rozmówcy nie czuli jednak ani grama wstydu ani śmieszności …
    Jak dziennikarz ma postąpić wobec takich zachowań ? Przecież nie może powiedzieć “rżnie pan/pani głupa” … nie może ich nie zapraszać bo przecież to “krew z krwi” najważniejszej partii opozycyjnej…
    Każde ostrzejsza ocena spowoduje iż dziennikarz zostanie zakwalifikowany do “przemysłu nienawiści”…

    • partyzant

      Ale przecież politycy robią to co robią, z pełną świadomością, że media to “kupią”, “sprzedadzą”, “opakują” i wystawią na publiczny osąd, najlepiej w “reprezentatywnej sondzie”.

      Pamiętasz może, kim media ekscytowały się od początku października? Ponoć opiniotwórcze media?

      Im bardziej zarzekały się, że temat dęty, śmieszny, kandydat bez szans itp., tym więcej o tym przedsięwzięciu mówiły, pisały, pokazywały.

      Kondycja polityków, jest pochodną kondycji mediów i na odwrót.

      Jednakże polityków wybierają ci sami ludzie, którzy sięgają po gazetę, włączają (o matko!) kanał informacyjny i przeglądają portale.

      Kółko się zamyka.

      Ale społęczeństwa nie da się wymienić.

      Czy szczytem zajęć i aktywności ministra spraw zagranicznych, powinno być tweetowanie?
      Doprawdy w szczęśliwym kraju żyjemy.

      • Jasne ! Tylko co by się stało gdyby jakiś dziennikarz nagle powiedział BASTA ! – żaden polityk nie będzie sobie robił u mnie jaj … Gdyby media nadały odpowiednia rangę “para-premierowi” musiałyby cała sytuacje przemilczeć albo zamieścić ja w rubryce “michałki” … Czy w ten sposób “wychowałyby” największą partie opozycyjną ? Śmiem watpic – dałyby paliwo do następnych oskarżeń … Dlatego też pisze – i chyba sie w tym zgadzamy – iż media skapitulowały wobec poziomu naszej polityki.

  • evertsen

    @Leski
    Hm, uważa Pan, że nie można być nieobiektywnym niezależnie?
    Takie standardy przyszły, że jeszcze bym się zastanowił, czy KPiasecki w sedno nie utrafił…

  • miab

    Tu masz przykład dużo drobniejszego płazu jak z kolei G… robi z gówna widły:
    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,12794279,MPWiK_po_deszczu_spuszcza_fekalia_do_Odry__Legalnie.html
    Tytuł w zasadzie załatwia sprawę

  • No cóż.. jedno jest pewne … Bena Bradley’a to my prędko się nie doczekamy …

  • Atticus

    @ Krzysztof Leski,

    http://wpolityce.pl/artykuly/15003-tomasz-machala-zafascynowany-przejazdzka-z-premierem-tuskiem-ma-cierpliwosc-jest-wiarygodny-sam-byl-biedny

    np., oprocz niego K. Kolenda-Zaleska.

    ps. daruje sobie oprawe, czy koment wpolityce.pl, diament T.Machaly nie potrzebuje oprawy. Mozna i w SE.

    Dziwna jest ta rozmowa. Nie znosze rozmow frazami, a takie pojawiaja sie zawsze na blogach politycznych.
    Przyklad: pan cos napisze by ktos za chwile skomentowal: no pewnie musieli udowdonic, ze nie stoja tam, gdzie stalo ZOMO? Jak sie to ma do rzeczy? Nijak. Tosmy pogadali.

    Powtorze: nie lubie rozmow haslo-odzew.
    Nie przecze tez ze stworzenie takiego kodu jest na pierwszy rzut oka podstawowym warunkiem politycznego sukcesu.

    Ale mimo, to chce operowac jakims skrotem, jesli podalem namiar “Tuskobus”, czyli w skrocie pomysl PO na kampanie wylewarowany przez media. Pan zas pisze: “Pytam o media”, to ja sie dziwie, bo zwiazek wydaje mi sie jasny.

    Mysle, ze zrobil pan rzecz nastepujaca: czyta pan cos na s24, co jest bzdura, mysli pan: zdemaskuje bzdure bo jestem na nia uczulony, po czym robi pan to co sie czesto przydarze komus kto zapowie, ze przeskoczy 50cm plot, w ferworze rozgrzewki, spojrzen i rozpedu zapowiada, e tam 50! skocze 2 m, albo 6! I nagle, ni z tego ni z owgo mam wrazenie, ze jestem w klimacie, ze nie dyskutujemy tego, ze wywiad w GP nie byl wywiadem, a wystapieniem J. Kaczynskiego w GP tylko o tym, ze wlasciwie to mainstream nie jest gorszy, e tam gorszy, lepszy jest, duzo lepszy. Bez zarzutu.

    ps. bo ze nie jest rozowo po stronie… prorzadowej to tak jakby powiedziec, ze bokser z mlotkiem i paralizatorem nie byl rowniez do konca fair wobec zwiazanego faceta, ktory gryzl i szczypal.

    • Krzysztof Leski

      Pan naprawdę raczy żartować… durny skądinąd wpis Machały na blogu ma być skandalem takim jak wywiad Hejke? Albo tuskobus, z którego medialne relacje zawierały tyleż pochwał, co kpinek?

      Rozumiem, że nie podobały się komuś, kto bardzo nie lubi Tuska. Ale były co najwyżej lekko tendencyjne. Wiele, wiele długości za Hejke.

      Możemy nie rozmawiać “frazami”. To Pan, jakby nie w swoim stylu, podsumował temat w jednym z pierwszych komentarzy:

      Sory, ale onetem polece: buecheee: Oni pytają, zdarza im się docisnąć, wyśmiać ewidentną wpadkę.

      – co, jeśli dobrze rozumiem, było ogólnikową tezą, że “reżimowe” są gorsze i basta. Niestety nie są, a w każdym razie przykłądu żadnego Pan dotąd nie podał.

      Powtarzam raz jeszcze, ale ostatni, więcej cisnąć nie będę: proszę pokazać jeden program z “reżimowych” telewizji, najlepiej typu wywiad 1 na 1, składający się wyłącznie z ciężkich uchybień wobec dziennikarskiej etyki – i niczego więcej.

      • nocnik

        ten spór jest bez sensu. może i faktycznie mie ma takiej kalki “dziennikarskiej”, ale to jeszcze o niczym nie świadczy … pszepanów.

  • testigo

    @ Krzysztof Leski/ wywiad 1 na 1
    Często w TVP Info po 15:00 apetyt psuje mi Jan Ordyński
    (nomen omen)
    pytania z zawartą odpowiedzią
    błeeee

    - ale czy to “ciężkie uchybienie wobec dziennikarskiej etyki”?

    Co jest cięższe – kilo pierza, czy kilo ołowiu?

    Nota ‘bene’/ ‘malo’:
    Słyszałeś Ty kiedy w niedzielne południe w Polskim Radio 1 red. Wojciecha Mazowieckiego?
    To jest dopiero “blok radiowy”
    eheu!

    … pardon za wejście z boku, ale siedzę nad jakimś dokumentem
    chyba piszę uchwałę ;)

    • Krzysztof Leski

      Janek Ordyński jest, owszem, potężnie skrzywiony ideologicznie. Jeden z moich antyfaworytów. Oczywiście uchybia etyce raz po raz. Niemniej razić może średnio pewnie co piąte jego pytanie. Często też (szczerze lub “dla porządku”) krytykuje poglądy rozmówców, których skądinąd popiera, zadaje im pytania zarówno “wygodne”, jak “niewygodne”. Proporcje IMHO zupełnie nie takie, jak trzeba, ale to też kompletnie nie ta liga, co Hejke.

      Wojtka w PR I nigdy nie słuchałem. Szczerze mówiąc nie słuchałem jedynki, odkąd stamtąd wyleciałem, choć to ani ideologia, ani zemsta, ani nawet frustracja ;) – jeno lenistwo ;) ;)

      • tomasz de chartres

        Redaktorze-Inżynierze wyleciał Pan z PR1?
        Pisał Pan o tym na Szambie’24, ale nie mam czasu żeby się do tego dogrzebać. Pan Redaktorze-Inżynierze chyba sam zrezygnował, na skutek nie dojścia do porozumienia ma tle płacowym z szefostwem Polskiego Radia. Obniżyli Panu stawkę za prowadzenia wieczornego magazynu PR1 “Polska i świat” – w całym Polskim Radiu były wtedy cięcia stawek.

  • testigo

    @ Krzysztof Leski/ “Wojtka w PR I nigdy nie słuchałem”
    - mądry z Ciebie gość
    :)

    A to “wyważenie” Ordyńskiego to chyba jakiś żyroskop na ruską bateryjkę trzyma

    Pozdrawiam

    • tomasz de chartres

      A jaki zawsze wyważony dobór gości u Wojciecha Mazowieckiego w niedzielne południe, sami odpowiedzialni prorządowi publicyści.
      Wojciech Mazowiecki: Nienawiść ma dziś twarz Kaczyńskiego – no i wszystko jasne, prawda?
      I jeszcze coś wspaniałego z lewackiego Psychiatryka (sam Szef):

      “2012-11-02. Co bardziej niszczy? Huragan czy nienawiść z żądzą władzy? “Sandy” jednak kończy swe dzieło i można po nim posprzątać. “Jarosław” skończy dopiero wtedy, gdy nie będzie po nim co sprzątać. Najpiękniejsze przed nami.

      Stefan Bratkowski”

  • testigo

    obrazeczek jest z 1980

  • Atticus

    Przypominam panu wywiady – pan ich nie pamieta. Padaja inne propozycje – pan tych wywiadow nie slucha, choc uczciwie przyznaje, ze te, ktore pan slyszal sa fatalne.

    Podkrecil pan teze na maxa, domagajac sie ode mnie – zebym wskazal wywiad, najlepie 1 na 1, w tv, w ktorym ktos zlamie eteyke dziennikarska czesciej niz pani Hejke, ktora w pana ocenie zlamala reguly wywiadu w kazdym przypadku, gdy otworzyla usta.
    To ja panu odpowiem: ze nie ma takiej odpowiedzi, ktora by pana usatysfakcjonwala. Matematycznie nie ma, chyba, zeby ktos otwieral buzie czeskiej lub dluzej niz pani Hejke, i zgodzil sie pan, ze rowniez lamal reguly wywiadu za kazdym razem gdy otworzyl usta.

    Dodam, ze sam ograniczylem swoje mozliwosci – wyrzucajac poza nawias rozmowy wywiady takie jak T. Lisa z J. Kaczynskim.

    Podalem przylklady wywiadow J.Paradowskiej, zapomniawszy byc moze ten gdy A. Michnik dyktowal jej jakich pytan nie zadawac L. Millerowi – bo trwa sledztwo dziennikarskie.

    Pisze pan o symbiozie. Nie zlanalzlbym lepszego okreslenia na okreslenie relacji mainstream-rzad. 100, 200 1000 czy 20 lat wywiadow podkreconych nie sumuje sie w panskim przekonaniu do wnioskow zmuszajacych do wykroczenia ponad – nie jest rozowo, natomiast do wnioskow – drastcznych, naklania pana wywiad Hejke-Kaczynski, wlacznie z fizjologicznym obrzydzeniem.

    To jest przestrzen rozbieznosci pomiedzy panem, a mna. Na ten moment nie do uzgodnienia.

    Co do komentarza onetowego – dokladnie taka teze sugerowal.
    Do do sporu z panem – czuje sie pokonany.
    Co do komenatarza partyzanta – czuje ze jest naiwny, naiwnosci ktora uwarzam za paliwo rakietowe mainstreamu i rzadzacych.
    Ale – ucze sie tego – moze jest z tym partyzantowi dobrze. Bo mi z wnioskami jakie wyciagam z moich pogladow jest zle.

    I na koniec, wobec powyzszego, prosze o odpowiedz, czy moja obecnosc na tym blogu jest mile widziana?
    Czy poczul sie pan obrazony przeze mnie w ktoryms momencie?

    • nocnik

      I na koniec, wobec powyzszego, prosze o odpowiedz, czy moja obecnosc na tym blogu jest mile widziana?” – weź … przestań.

      • Atticus

        Nie no pytam. Bez patosu rzecz jasna. Po prostu, z inych wzgledow, o ktorych nie tutaj – stalem sie dosc rzec nerwowy.
        Byc moze zabrzamialo to komicznie, ale wole zapytac dwa razy niz denerwowac po proznicy. Ludzi i siebie.

        • nocnik

          [tu: zdrowy śmiech] … już prawie pomyślałem, że masz leskiego za chuja złamanego.

          • Atticus

            Hmmm. Takie slowa tu jeszcze nie padly w druku.

            • nocnik

              hymmm … myślę, że niektórzy tak sobie czasem myślą. a myślenie, to proces intymny i nie wszyscy dzielą się z innymi tym, co sobie pomyślą – słusznie zresztą.

              • Atticus

                Nie, nie pomyslalem. Zreszta, jak to brzmi?

                Zeby uciac spekulacje wszelkie: nie nie pomyslalem tak o nikim.

                • nocnik

                  nie pomyślałem, że tak właśnie pomyslałeś. i w ogóle … komentujemy u leskiego nie od dziś. wiesz, że wielokrotnie wytykał, jeśli można tak napisać, tak jednej jak i drugiej stronie nazwijmy to wpadki. to jednak, co tu opisał jest jakąś … skrajnością (kapitulacją) i tu się chyba zgadzamy. a to, że uparł się i pociągnął za partyzantem … cóż … mam czasem wrażenie /nieodparte/, że zdarza mu się nie do końca rozumieć intencje komentujacych, czyli usztywnia się i leci … napiszmy … w zaparte, choć nie jest to określenie najlepsze.

                  • Atticus

                    Powinienem odpowiedziec po otrzymaniu odpowiedzi od K. Leskiego. Ale moze lepiej i niech to powiem.

                    Mysle tym razem podobnie. Nawet to napisalem. Nie wiem, co jest powodem, czy poglady, czy upor, czy przekora, czy suma tych czynnikow, czy cokolwiek innego, np. przekonanie o racji. W moim odbiorze w tej dyskusji doprowadzilo to do maksymalizacji.

                    • nocnik

                      wiesz … a może nie chciał odchodzić/zbaczać z tematu? pokazał “dziennikarstwo” w pigułce, czyli w jednym “wywiadzie” i na tym się skupił, a o sumie, która przeradza się w medialny przekaz, zupełnie nieświadomych oczywiście wpadek i błędów będzie w innym wpisie? – daj mu sznasę. [na bandę jeszcze nie wlazłem, ale jestem blisko]

              • nocnik

                … bo mogą się mylić. [taki jestem dobry]

        • tomasz de chartres

          @Atticus

          Jak sądzę jest Pan tu nadal mile widziany skoro Gospodarz zwraca się do Panem tak: Hm, martwi mnie Pan dziś, Atticusie. To nie w Pana stylu. 5.11.12., 17:33.
          Jeśli zaś nasz Gospodarz pragnie pożegnać swego Gościa to się z tym nie obcyndala: “5. A teraz proszę się stąd wynosić i nie wracać. Żegnam bez żalu.(z komentu do filipmerynos).
          A na nerwy polecam kakałko dobrej jakości albo przygody czwórki komandosów z New York ZOO.

          • Atticus

            No to bylby hardkor, tak zostac pozegnanym. Inna sprawa, ze pozegnania ktorych bylem swiadkiem odbywaly sie i bez specjalnych uprzejmosci przy powitaniu. Wiec jakos tak, jakby z rozpedu.

            Na nerwy? Eeee, to wieksze sprawy tu nie kakalko jest lekarstwem. Inna sprawa, ze pijam, gorzkie z woda, holenderskie, z 5-6 lyzeczek. A i tak mi noga lata, jakbym caly magnez wyplukal z siebie wraz z witalnoscia, checia do zycia i zajecia sie tym, co nawet nie prosi, ale krzyczy i wali po lbie, zeby sie zajac.
            Dzieki za link.

            • tomasz de chartres

              Może trzeba spróbować metody naszego starego znajomego z S’24 Cezarego Krysztopy:
              Krysztopa zabiera problem do lasu i przedstawia go wiatrowi, drzewom a zimą śniegowi. “To jak ma być” – pyta – “Tak czy tak?”. Czy uzyskuje odpowiedź? Niestety jeszcze się nie zdarzyło. Za to regularnie słyszy: “Pomyśl, masz teraz czas, nikt ci nie przeszkadza, biegnij i myśl”.”
              Chociaż z tym lasem to trzeba bardzo ostrożnie, bo Cezary po takiej terapii odnalazł się w sekcie “Pancernego bombowca TU-154″ i wszystkim co nie wierzą w ustalenia Antoniego M. z Zespołem wymyśla publicznie od sukinsynów.
              Polecam na koniec pracowitego dzionka wysłuchanie kołysanki krokodyla Ryśka. Działa kojąco na największych twardzieli!

    • Krzysztof Leski

      Pana pytanie o obecność, Atticusie, mogę potraktować tylko jako przejaw kokieterii. Wie Pan doskonale, że nie tylko tej obecności chcę, ale bardzo wysoko ją sobie cenię. Jest Pan jednym z najtrzeźwiejszych ludzi w blogosferze. Tej opinii nie zmieni jedna czy nawet parę kłótni.

      • Atticus

        Milo mi to slyszec, nawet bardzo. Kokietowac, hmmm? Mezczyzn chyba nie kokietowalem jak zyje. W takim razie – rozumiejac panskie stanowisko, ide do nastepnej dyskusji, a tu, coz tu historia nas rozsadzi!

    • Krzysztof Leski

      A co do meritum – pozostaję przy swoim absolutnie niewzruszenie. Nie widzę symbiozy mediów mainstreamu z rządem. Widzę sporo tendencyjności, ale też bardzo dużo krytyki. Krytyki, której wielu zdeklarowanych przeciwników PO w ogóle nie zauważa, bo uważają to za oczywistość, za jedynie dozwoloną treść przekazu medialnego. Serwis może się składać z 9 wiadomości krytycznych i jednej pozytywnej, a i tak zostanie okrzyczany “służalczym”.

      • Atticus

        Fascynuje mnie idea hazardu. Kasyno wygrywa zawsze. Nie oznacza to, dzien w dzien przesiaduja w nim tylko sami przegrywajacy.

        Media, kampanie spoleczne, autorytety, przecieki, burza na finiszu kampanii opozycji, recenzje niemieckiej, czy francuskiej prasy, a wszystko na drozdzach glupoty. Cale zycie uczylem niezrecznosci moje rece w obejsciu z kartami jak mawial Wielki Szu.

    • Krzysztof Leski

      I wreszcie powtórzę, co jest głównym przekazem tekstu. Hejke jest służalcza i całkowicie symbiotyczna od pierwszej do ostatniej sekundy wywiadu i bez jednej sekundy przerwy. Nie, coś takiego nigdy za mojej pamięci nie przytrafiło się nikomu z “mainstreamu”.

  • Jerzy Maciejowski

    Panie Krzysztofie!

    Jak widać, różnice między składnikami POPiSu są mniejsze, niż niektórym się wydaje. Jedni i drudzy mają swoich funkcjonariuszy, a część funkcjonariuszy jest pewnie przechodnia.

    To nie usprawiedliwia żadnej strony, niemniej sporo wyjaśnia.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

Leave a Reply