Niekampinos?

Tradycja wisi na włosku. Właściwie nie czuję się na siłach iść za 6 dni do Puszczy. 

Już od dwóch lat druga połowa trasy to gehenna, bo wysiadają mi rozwalone za młodu kolana. Teraz na dodatek wyskoczył mi jakiś czyrak w newralgicznym punkcie stopy. Jak tu iść?

Jakieś sugestie, propozycje, kontrpropozycje…?

12 Replies to “Niekampinos?”

  1. wózek inwalidzki, taczka, sanki – słusze, jak zapowiadają opady śniegu – może do zimy się utrzyma;)
    zapalę na najbliższych mi żołnierskich i harcerskich grobach – czuwaj.

  2. W takim razie zapraszam Pana na Marsz Niepodległości, za dni 12.
    Ponieważ w mieście to i na ławce przysiąść można(co prawda dzisiaj ich niewiele), i w knajpie przydrożnej się zahaczyć, a i do domu łatwiej wrócić.
    Firmowałby Pan a i afirmował swoją twarzą ideę naprawdę dużego formatu, oddzwięk społeczny bardzo się liczy w przypadku osób pańskiego pokroju, a i w atmosferze wytworzonej ostatnimi laty wokół tego przedsięwzięcia miałby pozytywny wydźwięk.

    Pozdrawiam

  3. Zróbcie po prostu rajd samochodowy.

    W wielu miejscach się tak robi.
    Pamiętam taki u “Zaporczyków”.

    Na pewno da się zmodyfikować trasę pod kątem dojazdu, a nie wędrówki.

      1. @ RAJD SAMOCHODOWY
        – może nawet przybyliby nowi chętni?
        (młodzi kierowcy?)
        (Mysza?)

        – tempora mutantur et nos mutamur in illis
        🙂

        Nie chodzi przecież, żeby tam paść, tylko żeby uczcić pamięć.

        Dobrych decyzji decydentom życzę!

      1. @ Krzysztof Leski/ “No i wstyd”
        Jaki wstyd?
        O ile pamiętam to w założeniach waszego corocznego rajdu nie chodziło o to, żeby jak Caruso paść na scenie podczas występu!

        Nie przypuszczam, żeby do wybranych przez Was miejsc pamięci nie było dojazdu samochodowego.
        Nocny samochodowy rajd “na orientację” może być atrakcyjny nawet w erze GPSów.
        A jeszcze przy takiej pogodzie, jaką zapowiadają?
        😉

        Zapalić światło pamięci na Mogile Powstańców 1863, przy Krzyżu Jerzyków, czy w Palmirach… to się liczy.
        Zwróć uwagę, że wielu by chciało, żebyśmy o tym nie pamiętali.

  4. @ “Jak tu iść?”/ PARAFRAZA

    Jest rok 1979. Czerwiec. Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski.
    Na jej trasie – Nowy Targ.
    Wiadomo, że na tę Mszę pójdzie “z gór” kto może.
    Mój wujek, mieszkający w Nowym Sączu plastyk, postanawia z grupą przyjaciół, że też pójdą.
    Przecież dla nich – znających w okolicy każdą górkę dzięki wyprawom “od lat” – przejście Nowy Sącz – Nowy Targ to nie jakiś “wyczyn”.
    Idą.
    Zaplanowali sobie dwudniową pieszą wędrówkę przez góry. Pogoda piękna, planują noclegi leśne, albo “po dobrych ludziach”. Niesie ich atmosfera i zaufanie do własnych możliwości.
    Drugi nocleg wypada już w takim miejscu, żeby zejść z gór na nowotarską Mszę. Ognisko pozwala spokojnie przebiwakować nocleg w lesie. Taki sen jest zdrowy.
    Wstaje wczesny czerwcowy świt. Okazuje się, że razem z nim wstaje… cały las. W nocy, na górce, którą nasi plastycy obrali sobie za “miejsce postoju”, zanocowało jeszcze wielu podobnych wędrowców. Leśne krzaczki robią za szatnie, z plecaków wyciągane są odświętne koszule, na ścieżkach w dół co chwila słychać pogodne turystyczne “dzień dobry!”.
    Woda w manierkach i kiełbasa w plecakach to trochę za mało, warto byłoby coś uzupełnić.
    U podnóża góry – wieś. We wsi sklep – typowy GS. Sklep “ze wszystkim”. Może będzie świeży chleb?
    Wchodzą – a tam dialog, który jest kwintesencją tamtego dnia i tamtego miejsca:

    (Babinka w chustce do sprzedawczyni – zatroskanym głosem)
    – “Pani, w czym tu iść?!”

    (Sprzedawczyni)
    – “Wszyscy biorą trampki…”

Leave a Reply