Kategorie

Kalendarz

October 2012
M T W T F S S
« Sep   Nov »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Komentarze

Duma i pycha

Jaki jest nowy kod do kosza? — zakrzyknął Młody chwytając worek ze śmieciami. Worek czekał dwa dni na ten przypływ dobrej woli Młodego. Czasy zaś takie, że blokowy śmietnik ma wrota na zamek kodowy, by nam ktoś śmieci nie ukradł, tfu, nie podrzucił.

Ale będzie nie o Młodym i nie o czasach. Po prostu jestem po krótkiej przejażdżce. Z córą. Jako pasażer. Ona prowadziła. I nie było to żadna nasycona strachem przejażdżka gdzieś po opłotkach cywilizacji, lecz dumna podróż po Ursynowie. W tłoku, bo to wszak piątkowy wieczór.

Mysz swoje prawko odebrała dwie godziny wcześniej. Jazdy miała na rozpadającej się fabii, zdawała na rozsypującym się punto. Nasze małe mitsu prowadziła raz, przez kwadrans, pół roku temu. Nie ukrywam, że byłem pełen obaw. Wyobrażałem sobie, że jeśli w skali 0-100 jakość jej jazdy, mogąca mnie na tym etapie usatysfakcjonować, wynosi jakieś 30, to w rzeczywistości będę musiał ją ocenić na 10-15.

Wsiadła. Zapaliła. Wyparkowała z boksu w podziemnym garażu i choć nigdy dotąd tego nie robiła, bez problemu wyjechała ciasną serpentyną do bramy. Dodam, że kiedyś moja kochana K., choć mając już dwa lata doświadczeń za kierownicą, do tej czynności przymierzała się bez mała pół roku.

Mysz ruszyła. Pojeździliśmy. Dojechaliśmy. Wjechała, zaparkowała, wysiadła. Bez najmniejszej wpadki. Nie gasła, nie rzęziła na wysokich obrotach, nie ślizgała się sprzęgłem, nie szarpała, nie musiała ostro hamować, widziała pieszych i znaki, pamiętała o hamowaniu silnikiem na widok odległego czerwonego światła. Ruszała ze świateł sprawnie, niemal dynamicznie. Nie stworzyła żadnej sytuacji mogącej źle się skończyć.

Na kilku najważniejszych poziomach nie mam żadnych zastrzeżeń. Najpoważniejsze brzmi: od wrzucenia biegu do pełnego odpuszczenia sprzęgła i wyrównania gazu schodzi jej circa sekunda. To pięć razy za długo, ale zaprawdę, zaprawdę, nie takich błędów się bałem. Rozpiera mnie duma i wręcz pycha: moja krew, moje geny :)

To pierwszy dzień. Jeszcze będą zgryzotki, jeszcze przed nią wiele nauki, zbierania doświadczeń, nabierania pewności. Będą pewnie stłuczki i lakiernicy. Ale już wiem, że ona jest do tego stworzona. Séba wypadł na SardyniiHołek ugrzązł w Maroku… Ich czas się kończy. Nadchodzi moja Mysz :)

Babcia się ucieszy.

52 comments to Duma i pycha

Leave a Reply