Kategorie

Kalendarz

October 2012
M T W T F S S
« Sep   Nov »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Jacek “Kubica” Kurski

Gdy Jacek Kurski siada za kierownicą, polskie media zacierają ręce. Paparazzi przecierają obiektywy, naczelni brukowców rezerwują czołówkę.

To uwaga ogólna. Dziś akurat nie mam się czego czepiać: sam fakt, że niemal wszędzie wisi informacja z “Newsweeka”, nie oburza. Sam pewnie też bym ją opublikował jako szef portalu, pytanie tylko o ekspozycję. Przynajmniej na razie media nie są też zanadto napastliwe i właściwie same nie komentują wydarzenia ograniczając się do cytowania władz UE. Bowiem to urzędnicy europarlamentu ponoć nie wierzą, że Kurski pokonał 840 km w 6 godzin. I to ich odmowa uznania rachunku Kurskiego jest newsem, a nie sama jazda. Słusznie.

Inna sprawa, że żadne medium nie zdobyło się na choć cień backgroundu, informacji o trasie, żadne też najwyraźniej nie próbowało dowiedzieć się, w jakiej rzecz się zdarzyła porze. To ma zaś znaczenie wręcz decydujące: po południu byłby to spory wyczyn, nocą — spacerek. Przyjrzyjmy się trasie europosła, a raczej jej odcinkowi z Brukseli do polskiej granicy, bo o nim to mowa.

Początek to 150 km przez Benelux. Autostrada szeroka, oświetlona, ale zatłoczona stadem zgodnym z przepisami. Ciężko tu o prędkość podróżną powyżej 120 km/h. Chyba, że w nocy. Zatem od godziny do połtorej minąć musi, zanim zieleń belgijska, a potem fałszywy błękit holenderski ustąpią prawdziwie niebieskim drogowskazom. Kurski dotarł do Autobahnwelt.

Trzeba się jeszcze przedrzeć przez Zagłębie Ruhry. Kiedyś była to gehenna. Po licznych remontach jedzie się nieźle, ale to jeszcze nie to, co tygrysy lubią najbardziej. To 150 km, które musi zająć sporo ponad godzinę. Gdy jednak za plecami zostaje Dortmund, pozostaje jedno: decha. Gruntownie zmodernizowaną w latach 90. i szeroką jak lotnisko A2 jedzie się jak… niemiecką autostradą. Przy odrobinie szczęścia aż do Berlina można właściwie nie schodzić poniżej 200 km/h, poza paru górkami koło Bielefeld i Kreuzami Hannoveru. Nocą co prawda jest trochę ograniczeń chroniących “ciszę nocną”, ale fotoradarów — niewiele, a Kurski pewnie wie, gdzie stoją.

Zaprawdę z Dortmundu pod Berlin to dwie, max dwie i pół godziny. Razem, jak dotąd, około 5 godzin. Do Świecka zostało 100 km. A12 też jest po modernizacji, wielką arterią nie jest, ale i tłok niezbyt duży. Trzy kwadranse i po krzyku. Można się zatem, bez masakry przepisów, zmieścić w sześciu godzinach. Wliczając tankowanie, bo przy takich prędkościach pełny bak starczy na 400-500 km.

Cysorz miał klawe życie? A który? Autostrad nie było. Być europosłem to dopiero frajda.

Media powinny patrzeć politykom na ręce. Nawet wtedy, gdy są to ręce na kierownicy. Warto jednak więcej uwagi poświęcić im wtedy, gdy ręce te głosują, podpisują kontrakty, lub robią coś zgoła nagannego “pod kołderką”. Ale skoro już o tym mowa — chciałbym wiedzieć, jak Kurski prowadzi przy dwóch paczkach. “Bezpieczna” za dziesięć druga, “rajdowa” za piętnaście trzecia, nieco nonszalancka za dwadzieścia czwarta? Czy może — szczyt lenistwa — jednorękie wpół do szóstej?

36 comments to Jacek “Kubica” Kurski

Leave a Reply